|
www.cadblog.pl www.cadglobe.com | Strona korzysta z plików cookies m.in. na potrzeby statystyk. Więcej >>>

stronę najlepiej oglądać z wykorzystaniem przeglądarki Chrome w rozdzielczości min. 1024 x 768 (zalecane 1280 x 1024)

Blog i czasopismo o tematyce CAD, CAM, CAE,     
systemach wspomagających projektowanie... 
    
 

© Maciej Stanisławski 2009
     
ul. Jeździecka 21c lok. 43, 05-077 Warszawa     
kom.: 0602 336 579     
  maciej@cadblog.pl     
2017 rok IX
   

  

>> Strona główna | Aktualności | CAD blog | Solid Edge blog | SolidWorks blog | CadRaport Historia CAD | Sprzętowo | W numerze | ArchiwumLinki Pobierz


    


Wydanie aktualne

nr 3-4(23-24) 2017
dostępny w pdf
, wydanie flash tutaj


Wydania archiwalne

nr 1-2(21-22) 2017
dostępny w pdf
, wydanie flash tutaj

nr 1-2(19-20) 2015
dostępny w pdf
, wydanie flash tutaj

numer 1(18) 2014
dostępny w pdf
, wydanie flash tutaj


numer 1(17) 2013
dostępny w pdf
, wydanie flash tutaj


numer 1(16) 2012
dostępny
w archiwum

numer 1(15) 2011
dostępny
w archiwum


numer 4(14) 2010
HD dostępny
w archiwum


numer 3(13) 2010
HD dostępny
w archiwum


numer 2(12) 2010
dostępny
w archiwum


numer 1(11) 2010 dostępny
w archiwum


numer 9(10) 2009
już dostępny
w archiwum


numer 8(9) 2009
już dostępny
w archiwum


Wydanie specjalne
numer 7(8) 2009
już dostępny
w archiwum


Numer 6(7) 2009
już dostępny
w archiwum


Numer 5(6) 2009
już dostępny
w archiwum


Numer 4(5) 2009
już dostępny
w archiwum


Numer 3(4) 2009
już dostępny
w archiwum


Numer 2(3) 2009
już dostępny
w archiwum



Numer 1(2) 2009
już dostępny
w archiwum


 Numer 0 (1) 2009
– dostępny
w archiwum


Wybrane
archiwalne
wpisy i publikacje:

• Reset systemu

• Bezpłatny CAD 2D standardem?

MoI czyli Moment of Inspiration... modeler 3D

relacja
z konferencji

Nowe

znaczenie słowa produktywność

Wybrane artykuły
z wydań dostępnych w Archiwum:

• Ścieżki
z Synchronous Technology

• Quo vadis
CAD 2D?

• Astroid vs SpaceNavigator
 cz. I

• AR-CAD freeCAD, czyli...

• „Drukowanie” ...nożem? Techniki druku 3D 

W oczekiwaniu na następcę: CATIA V5 R20

„Wielki Brat”
 i CAD


 



 


| < | << | strona 2 z 8  | >> | > |

1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 ...


Poniedziałek, 14.12.2015 r.

Od idei do robota w 15 tygodni...

Uznawany za najlepszą uczelnię techniczną w Stanach Zjednoczonych, Massachusetts Institute of Technology (MIT) zawdzięcza swoją reputację m.in. użyciu innowacyjnych aplikacji technologicznych w codziennej edukacji studentów. Łącząc elitarny poziom nauczania z oryginalnymi i praktycznymi programami, MIT zapewnia wykształcenie pewnych, doświadczonych oraz uzbrojonych w umiejętności i wiedzę inżynierów...

To m.in. takie podejście zainspirowało władze uniwersytetu do zorganizowania kursu projektowego o tematyce robotyki – i to już ponad 10 lat temu. Znany oraz najbardziej ceniony kurs na MIT, zwany „matką wszystkich kursów robotycznych” – 2.007 Design and Manufacturing I course (Kurs Projektowania i Produkcji 2.007) stał się tak popularny, że szkoły techniczne na całym świecie postanowiły organizować go również w swoich placówkach.
(...)

 

Cytat tygodnia

„(...) Wytrzymałość modelu zależy nie tylko od jakości materiałów, które zostały użyte do budowy, lecz również od konstrukcji wszystkich obciążonych elementów. Wpływ ten jest znacznie większy, niż się wydaje z pozoru. Można na przykład przez zastosowanie odpowiedniej konstrukcji zwiększyć nawet kilkukrotnie wytrzymałość modelu bez powiększania jego masy. Można również tą drogą obniżyć znacznie masę modelu bez uszczerbku dla jego wytrzymałości. Praktyczne wykorzystanie tych zasad jest możliwe nawet bez zastosowania obliczeń – wystarczy znać ogólne zasady i wiedzieć, jaka konstrukcja jest dla danego obciążenia najkorzystniejsza...”

Wiesław Schier: Miniaturowe lotnictwo. ABC modelarstwa lotniczego. WKiŁ, Warszawa 1986, s. 80

 

Sobota, 5.12.2015 r.

Pierwszy szkic

CatchBook nie jest pierwszą próbą podejmowaną przez producentów systemów CAx, a mającą na celu dostarczenie narzędzia quasi cadowskiego wszystkim użytkownikom związanym z pracą nad nowymi projektami – nie tylko inżynierom. Ale jestem zdania, że jak do tej pory – najbardziej udaną...

Maciej Stanisławski

Idea jest prosta: zastąpić ołówek i kartkę papieru. Dostarczyć takie narzędzie, które w łatwy sposób pozwoli uchwycić ideę (stąd owo „catch” w nazwie) i przeobrazić ją w pełnowartościowy projekt. Pomysł jak najbardziej słuszny – w środowisku systemów CAD 2D lub 3D można oczywiście tworzyć szkice koncepcyjne, ale jest to trudniejsze i wymaga znajomości ww. systemów. Tutaj tymczasem potrzebne byłoby coś naprawdę intuicyjnego, a przy tym dostępnego od ręki. Co mieliśmy do tej pory? (...)

 

Środa, 25.11.2015 r.

„Leopard”, czyli drugi „full browser CAD”

Autodesk zaprosił użytkowników swoich rozwiązań i wszystkich zainteresowanych do udziału w fazie beta testów nowego rozwiązania CAD pracującego w przeglądarce. Pamiętają Państwo „Project Butterfly”? To już nie jest „motylek”, który z czasem przybrał postać AutoCAD WS/AutoCAD 360 – bezpłatnego systemu CAD 2D pracującego na dowolnym urządzeniu, w oknie przeglądarki internetowej. „Leopard” przypomina Fusion 360, system CAD 3D z tą różnicą, że nie ma potrzeby instalowania czegokolwiek na lokalnym komputerze...

Maciej Stanisławski

Gdy trzy lata temu, w 2012 roku popełniłem artykuł pt.: „CAD w przeglądarce internetowej. Utopia, czy przyszłość?” spodziewałem się, że rozwiązania nie tylko „in cloud”, ale nawet „in browser” będą nabierały coraz większego znaczenia. Pierwszym takim „systemem CAD 3D” działającym w oknie przeglądarki był wtedy opisywany we wspomnianym artykule „Sunglass”. Nie spodziewałem się, że kilka lat później dostępne będą rozwiązania takie, jak Onshape. Okazało się tymczasem, że trend zmierzający do przeniesienia rozwiązań CAD z systemów stacjonarnych do usług realizowanych w chmurze przybrał w ostatnim roku na sile: to nie tylko wspomniany już Onshape (patrz artykuł z e-wydania 1-2/2015), ale także rozwiązania z portfolio Siemens PLM Software (np. Solid Edge ST można testować właśnie w oknie przeglądarki – więcej na ten temat tutaj), DS SOLIDWORKS (podczas oficjalnej premiery SOLIDWORKS 2016 w Bostonie, CEO Gian Paolo Bassi zademonstrował najnowszą wersję 2016 pracującą w oknie przeglądarki na... MacBook Pro!), a ostatnio do tego grona dołączył – Autodesk.
(...)

 

Poniedziałek, 23.11.2015 r.

33

2300 stóp* pod ziemią. Systemy inżynierskie na pomoc górnikom z Chile

W sierpniu 2010 roku na skutek katastrofy górniczej 33 chilijskich górników zostało uwięzionych w kopalni miedzi i złota, ok. 2300 stóp pod ziemią. Przez 69 dni trwała walka o uratowanie ich życia. Z początkiem przyszłego roku na ekrany polskich kin wejdzie film pod tytułem „33”, opowiadający tą historię...

Niedawno miałem okazję obejrzeć ten obraz filmowy (jego premiera w USA miała miejsce w sierpniu br., zastanawiam się, dlaczego tak opóźniono jego
dystrybucję w Polsce?).

Pierwsze, co przyszło mi na myśl, to porównanie z innym mającym premierę w tym roku filmem – Marsjaninem Ridleya Scotta. W obu istotną (chociaż nie kluczową) rolę w rozgrywających się na ekranie wydarzeniach miały rozwiązania techniczne – i jest to chyba jedyne podobieństwo. Chociaż, jeśli się nad tym głębiej zastanowić...

W filmie Scotta oglądamy jednostkę, naukowca, który korzystając ze swojej wiedzy i umiejętności walczy o przetrwanie w skrajnie nieprzyjaznym środowisku, zdany w zasadzie jedynie na siebie. W „33” uwięzieni górnicy, aby przetrwać, muszą ze sobą współpracować – w podziemnym schronie, z tragicznie niewielkimi racjami żywności. Zarówno bohater Ridleya, jak i górnicy, muszę jednak oczekiwać ostatecznego ratunku, ostatecznej pomocy z zewnątrz. Temu pierwszemu udzielona zostanie... nie międzynarodowy zespół ekspertów, ale... nie będę tutaj zdradzał reszty fabuły, w każdym razie nawet ten „superman” o „supermózgu” bez dłoni podanej przez kogoś innego na dłuższą metę nie miałby szans. Co z górnikami pogrzebanymi pod tonami skał?

Tutaj niczego nie zdradzę, bo w zasadzie wszystko wiadomo: film oparto na faktach i wydaje mi się, że dobrze oddaje rzeczywiste wydarzenia, a przy tym trzyma w napięciu. Dość powiedzieć, że akcja ratunkowa trwała ponad dwa miesiące i wymagała zaangażowania i współdziałania wielu zespołów, fachowców i instytucji.

Dlaczego poruszam ten temat na łamach CADblog.pl? Otóż w październiku (ponad miesiąc od chwili katastrofy – sic!) do nieprzerwanie trwającej akcji ratunkowej zaangażowana została firma Center Rock, jeden z klientów/użytkowników oprogramowania DS SOLIDWORKS. Akcja prowadzona wspólnie przez firmy (i z zaangażowaniem rządów) USA, Kanady, Południowej Afryki i krajów Ameryki Łacińskiej, przyniosła cudowny efekt: wszystkich ocalałych udało się wydobyć na powierzchnię, a o aspektach technicznych prowadzonej operacji doskonale opowiada krótki film przygotowany przez DS (link i video poniżej).

 

 

I jeszcze jedna refleksja. O ile w „Marsjaninie” znajdziemy tylko jedno odniesienie do Stwórcy (bohater filmu struga drewniany krucyfiks, pozostawiony przez jednego z członków załogi na terenie bazy marsjańskiej; strużyny mają posłużyć do rozniecenia ognia – zupełnie tak, jakby wokół nie było innych palnych substancji ;)), o tyle w „33” obecność Boga odczuwamy niemalże namacalnie – na myśl przychodzi nie tylko piękna scena nawiązująca w jakimś stopniu do ostatniej wieczerzy (ale i uczty Bachusa), czy też nabożeństwa odprawiane w intencji pogrzebanych żywcem pracowników kopalni, ale i relacje międzyludzkie i postawy bohaterów filmu, ukazane w obliczu rzeczy ostatecznych. I wreszcie zdanie, które znajdziemy także na plakacie reklamującym film – przynajmniej w wersji USA: „Bóg był z nami”. Nie tylko „mędrca szkiełko i oko”... Polecam.

(ms)

*1 stopa = 30,48 cm

Share

Poniedziałek, 16.11.2015 r.

Czy potrzebny nam... CatchBook?

Relacja z konferencji PLM Europe (Berlin, 26-28.10.2015). Tylko na CADblog.pl & SolidEdgeblog.pl

Podobnie jak w ubiegłych latach, Estrel Convention Centre w Berlinie było świadkiem corocznej konferencji PLM Europe, znanej także jako Siemens PLM Connection. Blisko tysiąc uczestników, sześć sesji plenarnych, około stu pięćdziesięciu sesji tematycznych w czterech obszarach zainteresowań (w tym PLM, projektowanie, wytwarzanie, własne doświadczenia użytkowników i partnerów Siemens PLM Software) i panele dyskusyjne – innymi słowy było w czym wybierać. Mnie w pamięci szczególnie utkwiły: CatchBook, portfolio Siemens dostępne w chmurze, ulepszony Active Workspace i pierwsze informacje (prawie oficjalne) dotyczące nowości NX 11...

Przyznam szczerze, że ze zdziwieniem odnotowałem brak jakichkolwiek relacji po tym wydarzeniu w branżowych europejskich mediach – nie licząc tych na Twitterze. Może wszyscy obecni tam dziennikarze, podobnie jak piszący te słowa, w nawale rozlicznych obowiązków w ciągu minionych tygodni nie znaleźli czasu, by na spokojnie uporządkować przynajmniej część przywiezionych materiałów – wydarzenie było bowiem ciekawe, chociaż może zabrakło rewolucji na miarę wprowadzenia Technologii Synchronicznej*. Ale bądźmy szczerzy – przysłowiowe „kamienie milowe” nie zdarzają się co roku, a mam nieodparte wrażenie, że coś naprawdę nowego „wisi w powietrzu”, żeby nie powiedzieć: „w chmurze” :). W tym miejscu uprzedzę ewentualne obawy tych bardziej konserwatywnych użytkowników: Siemens nie ogłosił przejścia na rozwiązania dostępne tylko jako cloud computing w modelu SaaS (ang. Software as a Service), chociaż czyni starania, by zapewnić taką możliwość wszystkim zainteresowanym i na nią zdecydowanym (przykładem może być chociażby udostępnienie testowej najnowszej wersji Solid Edge, właśnie poprzez chmurę – w oknie przeglądarki – link tutaj, ale uwaga – usługa dostępna tylko dla przebywających na terenie USA). Cóż, do tematu jeszcze powrócę...

„Innovation for the future”
Konferencję rozpoczął Maarten Romers, który od lat przewodniczy PLM Europe (a na co dzień pracuje w holenderskiej ASML). Powitał uczestników, podziękował sponsorom, przytoczył kilka liczb odnośnie samego wydarzenia (blisko 1000 uczestników z 30 krajów, 50 wystawców etc.), po czym zaprosił na scenę Chucka Grindstaffa – CEO i prezesa Siemens PLM Software. (...)

 

Cytat tygodnia

„(...) Będzie dużo ciekawego, bo jak ciekawego nie ma, to nie jadę, nie włączam kamery. Robię niewiele odcinków rocznie właśnie dlatego, żeby nie tworzyć masówki, nie powielać samego siebie, nie pokazywać sztampy...”

Wojciech Cejrowski w rozmowie z Piotrem Włoczykiem, tygodnik „Do rzeczy”, nr 42(141)2015, s. 23

 

Środa, 14.10.2015 r.

Będzie dużo ciekawego...

(artykuł wstępny z wydania 1-2(19-20)2015 dostępnego w Archiwum)

Proszę mnie nie pytać, dlaczego ja „robię niewiele odcinków rocznie” :). Odwdzięczę się, oddając w Państwa ręce nowe e-wydanie, o podobnej jak ostatnie (kto pamięta, kiedy to było?) objętości, ale zawierające – taką mam nadzieję – „dużo ciekawego”

I tak wśród nowości – zapowiedź tego, co znajdziemy w SOLIDWORKS 2016 i opis tego, czym już możemy cieszyć się w NX 10. Poznamy NX CAM i obróbkę szybkościową (z VoluMILL). Jako pierwsi w Polsce prezentujemy system Onshape, bezpłatny CAD 3D dostępny w oknie przeglądarki praktycznie „od zaraz” (o Onshape można było dowiedzieć się czegoś więcej podczas targów TOOLEX & Wirtotechnologia, na stoisku CADblog.pl & MorekTECH). Publikujemy także pierwszy obszerniejszy tekst poświęcony w całości bezpłatnemu rozwiązaniu PLM, jakim może być Aras Innovator (piszę „może”, bo duże firmy stosują ARAS odpłatnie, ale maluczcy mogą sobie za to radzić z wersją bezpłatną w pełni legalnie).

Temat numeru to podejmowane w naszym kraju próby reaktywacji produkcji oryginalnych, polskich silnikowych jednośladów (tym razem nie będzie mowy o JJ2S, ale...), a w ramach „kartki z historii” polecam lekturę artykułu o historii budżetowych rozwiązań druku 3D w Polsce. Zadebiutował dział edukacja – CADblog.pl jest periodykiem, który jest popularny na uczelniach technicznych i stąd pomysł na wygospodarowanie wirtualnego kącika, który przedstawiać będzie zagadnienia techniczne, związane z szeroko rozumianym projektowaniem wspomaganym komputerowo, funkcjonujące w szkolnictwie wyższym. Mam nadzieję, że całość okaże się dla Państwa interesująca... (albo przynajmniej – że każdy znajdzie coś dla siebie).

Z życzeniami miłej, a przede wszystkim interesującej lektury
Maciej Stanisławski

P.S.
Korzystam z okazji i dziękuję wszystkim odwiedzającym CADblog.pl na wspomnianych targach (podsumowanie wydarzenia wewnątrz numeru, subiektywna (foto)relacja – na profilu FB CADblog.pl). Przyczynili się tym Państwo do ubogacenia (i także trochę do dalszego opóźnienia ukazania się) niniejszego e-wydania... za co jeszcze raz dziękuję :)

Share

Cytat tygodnia

Każdy największy mistrz był w tym punkcie, w którym Ty jesteś teraz...”

Adam Lapko

Czwartek, 1.10.2015 r.

10 dokumentów za darmo? Onshape...

Co będzie, gdy wykorzystamy limit 10 dokumentów prywatnych? A może w Onshape możemy stworzyć tylko 10 naszych nowych dokumentów w przestrzeni prywatnej i nawet wtedy, gdy je usuniemy, to nasza „pula” będzie już wyczerpana?

Taką wątpliwością podzielił się ostatnio jeden z Czytelników. Jak stwierdził, po usunięciu dokumentu jego limit nie zwiększył się (o usunięty dokument), tylko pozostał na poprzednim poziomie.

Oznaczałoby to, że musielibyśmy prawdopodobnie po zakończeniu pracy z danym plikiem, zapisywać go lokalnie,
a następnie kasować jego zawartość, zmieniać nazwę i zaczynać pracę od nowa (Polak potrafi). Cóż, wolę nie myśleć o tym, jak mogłoby wyglądać drzewo historii operacji w takim pliku, ale na szczęście okazało się, że – nie ma takiej potrzeby. (...)

 

Poniedziałek, 14.09.2015 r.

Pliki w chmurze

Niech podniesie rękę w górę Ten, kto nie przechowuje jakichkolwiek plików w chmurze, gdzieś w przestrzeni sieciowej oddanej do dyspozycji przez dostawcę usług internetowych, operatora domeny etc. Jeśli znajdzie się ktoś taki – zachęcam Go szczególnie do zapoznania się z niniejszym tekstem. Piszący te słowa najczęściej korzysta z DropBox'a – nie tylko do przechowywania zdjęć, zamówionych/zleconych artykułów i materiałów do publikacji, ale także plików CAD. Tym razem, za sprawą Kenesto, pojawiło się nowe „miejsce w sieci” dedykowane przechowywaniu plików cadowskich...

Najwięcej wątpliwości wśród moich rozmówców wzbudza kwestia bezpieczeństwa danych przechowywanych w sieci, w chmurze w zasadzie publicznej. Cóż z tego bowiem, że zakładamy własne konto, zabezpieczamy je hasłem, kiedy „fizycznie” nasze pliki powierzamy komuś innemu, nie mając gwarancji, czy jego zabezpieczenia istotnie będą w wystarczającym stopniu strzec naszych informacji. Z drugiej jednak strony, jeśli nie są to tzw. wrażliwe dane, to przechowywanie właśnie w chmurze może okazać się bardzo dobrym rozwiązaniem. Otwarcie maila firmowanego np. przez „Pocztę Polską”, a zawierającego fałszywy przekaz o nieodebranej przesyłce, czy kliknięcie w otrzymanym mailu na link, prowadzący do atrakcyjnej oferty, może doprowadzić do w zasadzie bezpowrotnej utraty wszystkich dokumentów (zdjęć, arkuszy, plików tekstowych i oczywiście rysunków CAD) tkwiących w zasobach naszego systemu komputerowego. Ich „wyprowadzenie” na zewnątrz, ew. stworzenie swoistej kopii bezpieczeństwa gdzieś w chmurze, ustrzeże nas przed bardzo przykrą niespodzianką. (...)

 

Cytat tygodnia

Boże, daj mi cierpliwość, abym umiał znieść to, czego zmienić nie mogę; daj mi odwagę, abym umiał konsekwentnie i wytrwale
dążyć do zmiany tego, co zmienić mogę; i daj mi mądrość, abym umiał odróżnić jedno od drugiego...”

Marek Aureliusz

Wtorek, 08.09.2015 r.

Coś zawiodło, czyli kilka słów na temat projektowania...

Przed kilkoma dosłownie dniami natrafiłem na króciutki tekst opisujący pewien interesujący przypadek błędu popełnionego na etapie projektowania. Dopiero problemy użytkowników doprowadziły do ujawnienia banalnej przyczyny resetowania się całego wadliwie zaprojektowanego urządzenia,
a w konsekwencji – całej sieci komputerowej...

O tym, co dzieje się w firmie, zakładzie przemysłowym (czy w mikroskali w naszym domu podczas oglądania internetowej transmisji Mistrzostw Europy w piłce nożnej) gdy z nieznanych przyczyn pada sieć, tracimy dostęp do danych, możliwość ich przesyłu – nie trzeba pisać. W 2013 roku firma Cisco, producent urządzeń do budowy sieci komputerowych (switchy, routerów etc.) zmuszona była wydać specjalną instrukcję-ostrzeżenie dla użytkowników urządzeń serii 3650 i 3680 (link tutaj).

Urządzenia przeszły pomyślnie wszystkie testy i trafiły do sprzedaży, a następnie zostały zainstalowane w wielu centrach komputerowych na całym świecie. I wtedy zaczęły się problemy, o których wspomniałem wcześniej. A przyczyną było...

 

Cytat tygodnia

„(...) Gdybyśmy czekali na ten jeden moment, kiedy wszystko, absolutnie wszystko jest gotowe, nigdy byśmy niczego nie zaczęli...”

Benjamin Franklin

Poniedziałek, 13.07.2015 r.

Ogień ukryty w dłoni...

„Palm”. W języku angielskim – oznacza wewnętrzną część dłoni. Najczęściej kojarzy nam się z określeniem „palmtop”, powszechnie oznaczającym mały, przenośny komputer osobisty. Właśnie taki, który swobodnie mieści się w dłoni. Ostatnio jednak pojawiło się urządzenie, które z powodzeniem ukryjemy w garści, a które z komputerem ma wspólne jedynie to, iż zostało na nim zaprojektowane...

Pomysł na broń służącą przede wszystkim do obrony i zarazem taką, która mogłaby być przenoszona w sposób dyskretny, nie prowokujący, narodził się w połowie XIX wieku.

Popularność zaczęły zyskiwać wtedy tzw. kieszonkowe rewolwery, a w zasadzie pistolety, które mogły oddać najczęściej jeden lub dwa strzały (zainteresowanych odsyłam do literatury przedmiotu, w tym do ciekawego opracowania – link tutaj)...

 

 

Poniedziałek, 22.06.2015 r.

Fotochemiczna drukarka 3D

W marcu br. w sieci po raz pierwszy pojawiły się filmy, opatrzone sensacyjnymi tytułami, a wieszczące nową rewolucję w świecie druku 3D. Prezentują one (czy może reklamują) nową technologię druku z żywicy fotoutwardzalnej – dlatego mowa o „rewolucji” może dotyczyć jedynie tego obszaru, a nie wszystkich metod szybkiego prototypowania. Przyznać jednak należy, że technologia CLIP (ang. Continuous Liquid Interface Production) zasługuje na uznanie i zainteresowanie...

Jeszcze przed kilkoma laty mój niekłamany zachwyt budziły urządzenia Zcorp. A teraz? Postęp w dziedzinie szybkiego prototypowania, chociaż może mniej dynamiczny niż w innych obszarach technologii i elektroniki, nadal imponuje. Szczególnie zauważalny jest z jednej strony rozwój urządzeń małych i relatywnie niedrogich, przeznaczonych do zastosowań w domach i małych biurach, a z drugiej – maszyn pozwalających na w zasadzie niskoseryjną produkcję, z wykorzystaniem wytrzymałych przemysłowych tworzyw.

(...)

 

Cytat tygodnia

„(...) Być może to ostatnia okazja, by stać się szczęśliwym właścicielem nowego sprzętu stworzonego według starej szkoły budowania motocykli. Bez ABS-u, rozbudowanej elektroniki i skomplikowanych systemów – XJR pozostaje pełnowartościowym klasykiem, ostatnim prawdziwym samurajem. Wyposażona w niezwykle żywotny silnik i solidne podzespoły, z pewnością zostanie w rodzinie przez długie lata. W czasach wszechobecnej bylejakości i produktów o skróconej żywotności takie pojazdy to prawdziwy skarb.”

Piotr Baryła, „Premiera...” w Świat Motocykli nr 6(260) czerwiec 2015 s.46

Czwartek, 11.06.2015 r.

Grawitacyjna lampa...

Źródło światła, które pozyskuje energię wykorzystując siłę ziemskiego przyciągania? Które nie musi być podłączone do sieci energetycznej? Które nie potrzebuje baterii, akumulatorów, ładowarek? I które nie wymaga uciążliwego kręcenia korbką? Proszę bardzo, oto jest: „Gravity Light Lamp”

Maciej Stanisławski

W wielu rejonach świata, nie tylko w Afryce, nadal wykorzystywane jest oświetlenie... naftowe. Na skalę na tyle masową, iż powoduje rocznie emisję 244 mln ton CO2 do atmosfery. Co więcej, ten rodzaj oświetlenia wykorzystywany jest przez ludzi żyjących na skraju ubóstwa, a koszt zakupu nafty stanowi jedną z ważniejszych pozycji w ich niewielkim budżecie.

To właśnie z myślą o nich narodził się projekt zbudowania lampy, która energię elektryczną pozyska dzięki sile grawitacji. Koszt jej zakupu zamykałby się w kwocie mniejszej niż 10 USD, a kosztów eksploatacji nie byłoby żadnych.
Pomysł okazał się bardzo prosty, a można sprowadzić go do stwierdzenia, że... wszystko już było. (...)

 

Środa, 27.05.2015 r.

CAD w podróży...

Nie da się ukryć, że wszystkie zalety urządzeń mobilnych – a przede wszystkim dostępność w znaczeniu „bycia w kontakcie” – nie rekompensują głównej wady – właśnie owego „bycia w kontakcie”. Teoretycznie zawsze możemy wyłączyć telefon/tablet, ale w praktyce może się okazać, że w czasie podróży służbowej nasz pryncypał będzie wymagał od nas jednak pewnego zaangażowania... np. w prowadzone prace projektowe. Kilka lat temu byłoby to trudne (wiązało się np. z taszczeniem ze sobą teczki z projektami), ale obecnie, w dobie aplikacji pracujących na urządzeniach mobilnych...

W tym miejscu nie będę zajmował się rozwiązaniami klasy CAD, pracującymi w chmurze (jak AutoCAD WS/360 czy Onshape), a tylko aplikacjami pozwalającymi na przeglądanie i ograniczoną edycję, dodawanie uwag i opisów itp. plików CAD, zarówno 2D, jak i 3D.
Oto krótki przegląd najpopularniejszych mobilnych aplikacji „klasy CAD”...
(...)

 

Wtorek, 19.05.2015 r.

„Projektowanie bez granic”

(po premierze Solid Edge ST8)

„Design without boundaries” – to hasło przewodnie premiery najnowszej odsłony systemu Solid Edge. Premiery, która ma właśnie miejsce podczas corocznej konferencji Siemens PLM Connection (w tym roku odbywa się ona w Dallas w stanie Texas). W ten sposób doczekaliśmy się już... ósmej (sic!) odsłony systemu z technologią synchroniczną...

O tym, co nowego można w niej znaleźć, nie dowiedzą się Państwo z oficjalnej (chociaż jak zwykle przeredagowanej przeze mnie) informacji prasowej (link tutaj), a ja w tym wpisie skupię się tylko na wybranych nowościach – tych, które wzbudziły we mnie największe zainteresowanie, i podzielę się z Państwem kilkoma linkami do materiałów video, w miarę dokładnie ilustrujących możliwości nowej wersji (osoby śledzące CADblogowy „fanpage” miały okazję już zobaczyć kilka z nich, zachęcam do jego polubienia). Gdzie zatem szukać dokładnych informacji? Na stronie producenta, ew. w firmowych materiałach, na razie dostępnych w języku angielskim (można je pobrać m.in. tutaj).

Pełna gama funkcji dostępna poprzez ekran dotykowy
To chyba znak czasu. Dla mnie tym bardziej wymowny, że do tej pory nie mogę się przyzwyczaić do dotykowych ekranów smartfonów (co ciekawe, w tablecie mi to nie przeszkadza :)), tymczasem tutaj twórcy oprogramowania zdecydowali się „pójść na całość”. Pełna (sic!) wersja Solid Edge ST8 może być teraz instalowana na tabletach z systemem operacyjnym Microsoft Windows® 8.1 – oznacza to, że teoretycznie nowy projekt 3D może powstać od początku do końca... na tablecie. Co prawda nadal (jako dinozaur/sceptyk, przynajmniej w niektórych dziedzinach) powątpiewam w ergonomię takiego rozwiązania (zapewne ku uciesze producentów „tradycyjnych” myszek i manipulatorów), ale jeśli tablet uzupełnimy bardziej precyzyjnym narzędziem, niż „paluch”, to przecież takie dotykowe rozwiązania na stałe zagościły już w biurach projektowych i studiach designerskich (...)

 

Poniedziałek, 18.05.2015 r.

Co kryje się za nowym sposobem licencjonowania...

...oprogramowania Autodesk? Czy tylko troska o wygodę klientów i chęć zapewnienia łatwiejszego
(i skalowalnego) dostępu do rozwiązań ADSK?

To trzeba przyznać: opłata za oprogramowanie rozłożona w czasie i zależna od stopnia jego wykorzystywania, dostęp do stale aktualnej, najnowszej (i stabilnej) wersji bez ponoszenia dodatkowych kosztów – są to wymierne korzyści wynikające z nowego sposobu licencjonowania oprogramowania będącego w ofercie Autodesk.

– Nowy model licencjonowania wychodzi naprzeciw indywidualnym potrzebom naszych klientów, umożliwiając im dostęp do najnowszych wersji oprogramowania, a także łatwiejsze zarządzanie budżetem poprzez elastyczny system opłat – mówił w marcu br. Jarosław Kierczuk, Country Channel Manager Autodesk w Polsce1.

Z drugiej jednak strony, jeśli priorytetem byłaby tylko wygoda klientów/użytkowników, to czy nie miałoby sensu oferowanie także stałych licencji – na dotychczasowych zasadach? Tymczasem wiadomo, że od 1 lutego 2016 roku nowe komercyjne stanowiska większości samodzielnych rozwiązań Autodesk na komputery stacjonarne będą dostępne wyłącznie w ramach Desktop Subscription.

„Stację roboczą z licencjonowanym CAD tanio sprzedam...”
3 lipca 2012 r. Europejski Trybunał Sprawiedliwości wydał wyrok w sprawie, w której od wielu lat procesowała się niemiecka spółka UsedSoft GmbH, przeciwko Oracle International Corp. Postępowanie to toczyło się przed Trybunałem na skutek wniesienia pytania prejudycjalnego w trybie art. 267 TFUE i dotyczyło wykładni dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2009/24/WE z dnia 23 kwietnia 2009 r. w sprawie ochrony prawnej programów komputerowych2. Wyrok ten okazał się...
(...)

 

Cytat tygodnia

„Proces technologiczny obejmuje obróbkę komponentów (części, przedmiotów) polegającą na zmianie kształtu, wymiarów geometrycznych, jakości powierzchni (warstwy wierzchniej), właściwości fizykochemicznych przedmiotu obrabianego oraz łączenie wytworzonych elementów w zespoły (maszyny, urządzenia mechaniczne, elektromechaniczne).
Wyróżnia się proces technologiczny części oraz proces technologiczny montażu. Proces montażu polega na łączeniu wytworzonych części w zespoły (maszyna, urządzenie mechaniczne, elektromechaniczne)...”

Radosław Morek, procestechnologiczny.com.pl

Piątek, 17.04.2015 r.

DesignSpark Mechanical, FreeCAD, czy Onshape?

Trzy możliwości oznaczają, że mamy już wybór. Co ciekawe, w przypadku wymienionych w tytule systemów CAD 3D, wybór jednego z nich nie musi oznaczać rezygnacji z pozostałych. Tak, ale kto może sobie pozwolić na zainstalowanie i komercyjne wykorzystanie trzech różnych, pochodzących od różnych producentów systemów CAD? Każdy. Są bowiem... bezpłatne.

Do niedawna żyłem w przeświadczeniu (i trochę mi nawet wstyd z tego powodu), że jedynym w pełni bezpłatnym systemem CAD 3D jest FreeCAD; w pełni bezpłatnym – to znaczy takim, który może być pobrany z sieci bez żadnych opłat, którego użycie nie jest ograniczone czasowo, i który może być wykorzystany do celów komercyjnych (zarobkowych) bezpłatnie.

Warunków tych nie spełniają wersje edukacyjne i testowe uznanych światowych producentów systemów CAD; wyjątkiem są udostępnione przez nich rozwiązania 2D (jak DraftSight, 2D Drafting itp.), ale – nie znajdziemy w ich ofercie 3D udostępnianego na powyższych zasadach...

Alternatywa
Dla pakietów Microsoft Office uznaną alternatywą okazał się Open Office. Mimo swoich niedoskonałości i ograniczeń, spełnia oczekiwania większości użytkowników indywidualnych, korzysta z niego także niemało firm i instytucji, które zwracają uwagę na koszty prowadzonej działalności. Gdy przyjrzymy się z kolei rozwiązaniom do tworzenia stron internetowych – tutaj w zasadzie 99% stanowi oprogramowanie dostępne bezpłatnie, ewentualnie – z możliwością rozszerzenia funkcjonalności za przystępną opłatą.

Użytkownicy rozwiązań 2D, korzystający wcześniej z oprogramowania Autodesk, już od dłuższego czasu mogli korzystać z bezpłatnych rozwiązań 2D zarówno z grupy tzw. „open source”, jak i udostępnianych przez znanych producentów. Ba, także osoby poszukujące oprogramowania do symulacji i analiz metodą elementów skończonych, mogły sięgnąć po bezpłatne CalculiX, czy Z88 Aurora, a i wśród CAM można znaleźć bezpłatny system obsługujący 3-osie (artykuł o FreeMill można znaleźć w wydaniu 1(18)2014 – tutaj). Jedną dostępną alternatywą w obszarze 3D wydawał się FreeCAD, ale w jego przypadku wątpliwości budziła (i budzi nadal) stabilność oprogramowania. FreeCAD nie jest rozwijany, wydawany, dystrybuowany przez żadnego znanego producenta, żadne znane konsorcjum; i nie zmienia tego fakt, że tworzony jest przez zdolnych specjalistów i regularnie pojawiają się jego aktualizacje (tutaj można pobrać nie tylko najnowszą wersję, ale także – ostatnią „stabilną”). To rodzi obawy (najczęściej bezpodstawne), czy modele w nim zaprojektowane spełnią wymagania profesjonalnych odbiorców.

Tymczasem okazuje się, że:
1. Pojawiła się nowa, bezpłatna alternatywa, jaką jest Onshape – chociaż ona także może budzić obawy, a jakie – o tym za chwilę,
2. Już od dłuższego czasu dostępne jest rozwiązanie CAD 3D, które co prawda wywodzi się z CAD dla branży elektrycznej/elektronicznej, ale doczekało się wersji dedykowanej dla branży mechanicznej: DesignSpark Mechanical.

O FreeCAD pisałem już wiele razy (link do wyników wyszukiwania w serwisie CADblog.pl tutaj ;)), teraz chciałem zestawić ze sobą Onshape i DesignSpark Mechanical. Z jednej strony – potencjał, praca w chmurze i... obawy, z drugiej – znany producent, zadowoleni użytkownicy (np. tutaj – profil firmy, która większość projektów przygotowuje z powodzeniem w DesignSpark), ale także... funkcjonalne ograniczenia.

Cdn...

 


Cytaty Wielkiego Tygodnia

„(...) Każda miłość musi być próbowana i doświadczana. Ale gdy wytrwa, doczeka się nagrody – zwycięskiej radości. Każda miłość prawdziwa musi mieć swój Wielki Piątek... Jeśli więc miłujemy naprawdę, trwajmy wiernie tak, jak trwała na Kalwarii Maryja
z niewiastami i ufajmy! Skończy się Wielki Piątek, przyjdzie Wielka Sobota i triumf Wielkiej Niedzieli!”

Kardynał Stefan Wyszyński (Warszawa, 28 III 1965 r.)

„(...) szczęśliwy człowiek, który jest z siebie niezadowolony, bo to jest punkt wyjścia”

Kardynał Stefan Wyszyński (Warszawa, 25 IX 1953 r., homilia w kościele św. Anny)


Wielki Czwartek, 2.04.2015 r.

Nowe/stare e-wydanie jeszcze niedostępne? Dlaczego?

Obiecywałem sobie i Państwu, że do końca marca, przed Świętami Wielkanocnymi, udostępnię kolejne e-wydanie CADblog.pl. Nie antydatowane, ale jako oficjalne (oficjalnie spóźnione) wydanie 2(19)2014. Zapewne udałoby mi się, gdybym zechciał pójść „na skróty”, wykorzystał maksymalnie dużo gotowych materiałów (także swoich, wcześniej publikowanych)... albo zrezygnował z próby „wyhamowania” przed tym szczególnym okresem w ciągu roku

Ale czy istotnie tych kilka dodatkowych dni opóźnienia będzie miało aż takie znaczenie dla Państwa, dla Czytelników, skoro wydanie i tak jest już spóźnione o 3 miesiące? (casus warsztatu samochodowego z komedii Stanisława Barei pt. „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz”). Mam nadzieję, że spotka się to z Państwa zrozumieniem.

Cóż, zapytano mnie kiedyś, dlaczego nowe e-wydanie od razu trafia do Archiwum. Odpowiedź jest prosta: wszystkie dotychczasowe są tam stale dostępne i każdego dnia nawet te najstarsze cieszą się Państwa zainteresowaniem, są pobierane (przedwczoraj, we wtorek 31.03.2015 roku, pobrano 18. różnych wydań – w wersjach LQ i HQ, w sumie 109 pobrań). Dzieje się tak może dlatego, że większość tematów (pomijając np. opisy nowości w oprogramowaniu) nie traci na aktualności?

I nowe e-wydanie także niebawem się tam pojawi, w przerwie między składem i łamaniem innych publikacji, na które także czekają Państwo z niecierpliwością. Ale to będzie już po chwili świętecznego wytchnienia, refleksji, przeżycia.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

W nowym wydaniu można będzie poczytać m.in. o:
• nowościach CAD/CAM w NX 10
• aplikacji AutoTURN, czyli o mniej znanych zastosowaniach CAD
• rysunku izometrycznym w DraftSight
• Solar Impulse
• reaktywacji polskiego motocykla „Sokół”...

Znajdzie się w nim także wybór najpopularniejszych artykułów
z 2014 roku, historia tekturowego roweru, relacja z konferencji SWW 2015
i polskiego forum MLE i wiele innych...

 

Próbowałem skontaktować się w ciągu dnia z przyjacielem. Nie odpowiadał na sms-y, ani na maile, a nie chciałem dzwonić do niego i zawracać głowy – nie chodziło o nic istotnego. Ale ta cisza zaniepokoiła mnie. Niepotrzebnie. Przyszedł sms z odpowiedzią: „Spowiedź”. W Wielkim Tygodniu wszystko trafia na właściwe miejsce...

Rano na prywatnym profilu na Facebooku wrzuciłem zdjęcie obrazujące mój poranny rytuał parzenia kawy... Jedyne wielkopostne postanowienie, którego udało mi się dotrzymać, to zmniejszenie ilości cukru wsypywanego do ulubionego napoju. Praca nad sobą – jakże często okazuje się, że to puste, nic nie znaczące słowa. A potem, nagle, oderwany od komputera, patrzę zdziwionym wzrokiem na moje dzieci, na Żonę i zastanawiam się... gdzie ja jestem? Gdzie, kiedy i jak dla nich jestem? Czy w tym wszechobecnym pędzie nie zgubiłem czegoś, co jest najważniejsze? I nie chodzi o łyżeczkę cukru mniej...

To prawdziwe błogosławieństwo, że dane mi jest trudnić się zawodowo tym, co jest moją pasją: połączenie dziennikarstwa z grafiką komputerową (DTP), światem nowoczesnych technologii... Ale czasem trzeba umieć postawić granicę, gdzie kończy się praca, a gdzie zaczyna życie rodzinne. Okres Świąt to idealna po temu okazja...

Dlatego po nowe wydanie zapraszam do Archiwum... ale już po Świętach :). Ze swej strony obiecuję, że warto będzie jeszcze chwilę poczekać.

(ms)

P.S. Jutro włączę komputer tylko po to, by przesłać życzenia świąteczne :). I obym wytrwał w tym postanowieniu...

 

Share


Wielki Czwartek, 2.04.2015 r.

O co chodzi Mattowi Lombardowi?
Myślę, że o... Onshape

Obok Deelipa Menezesa, mój autorytet i faworyt wśród osób prowadzących blogi na temat systemów CAD. Śledziłem jego posty jeszcze w czasie, gdy pisywał z pozycji wybitnego znawcy SolidWorks (to on jest autorem wielu wydań „Biblii” SolidWorks, które ukazywały się regularnie, wraz z nowymi odsłonami tego oprogramowania)...

Blog poświęcony SolidWorks (Dezignstuff) przeszedł już do historii. Matt Lombard porzucił DS SolidWorks, powodowany przynajmniej częściowo niezadowoleniem z polityki szefostwa firmy; owo niezadowolenie manifestował wielokrotnie na swoim blogu. Nie podobały mu się eksperymenty z jądrem systemu, głośny szum dotyczący niepewnej jak się zdawało przyszłości SolidWorks etc. Obecnie także prowadzi blog (On the Edge) – tym razem mając na sobie koszulkę... nomen omen Solid Edge. Blog prowadzi profesjonalnie i widać, że jest fachowcem także w dziedzinie tego oprogramowania; oba bazują na tym samym, cenionym przez Matta kernelu Parasolid...

| więcej |


Środa, 1.04.2015 r.

Drewniany rower?

„Drezyna” – kiedyś to słowo nie oznaczało pojazdu szynowego poruszanego najczęściej siłą ludzkich mięśni. Tak nazwany został pojazd, którego koncepcja i zasadnicze założenia konstrukcyjne dały początek współczesnym jednośladom; zarówno rowerom, jak i motocyklom

Drezyna barona Karla Draisa (na zdjęciu widoczna rekonstrukcja pojazdu z 1817 roku) kojarzy się nam jednoznacznie z rowerem, chociaż bardzo prymitywnym. Wykonana w całości z drewna, z użyciem minimalnej ilości elementów metalowych, pozwalała kierowcy na wybór kierunku jazdy, a napęd odbywał się w sposób identyczny, jak we współczesnych „jeździkach” dla najmłodszych – aby wprawić pojazd w ruch, należało odepchnąć się nogami. Wygląda na to, że holenderski projektant – Paul Timmer – postanowił sięgnąć do korzeni, przynajmniej pod pewnymi względami.

Jego rower jest na wskroś nowoczesny (tarczowe hamulce, lekkie obręcze, napęd przekazywany paskiem zębatym), chociaż przyjęte rozwiązania zostały podporządkowane jednemu istotnemu ograniczeniu, narzuconemu przez materiał, z którego wykonana została rama jednośladu. Materiałem tym jest drewno...

| więcej |


Cytat tygodnia

„(...) Jakiś chłopak kupił sobie MZ, mało śmiganą. Któregoś razu jedzie z góry na trójce, czy na czwórce, nie pamiętam. No i wrzucił na luz, ale nie ten po jedynce, tylko ten późniejszy. No i silnik zaczął mu rechotać. To ten za sprzęgło, na pobocze, zgasił silnik i stoi. Myśli, że się coś popsuło. Popchał motocykl do domu. Mówi szwagrowi, co i jak. Ten mówi, że to pewnie w skrzyni. Rozpołowili silnik i nic nie znaleźli! Złożyli, odpalili, a MZ znów rechocze. Na nic! Powieźli do mechanika. Mechanik rozebrał silnik, popatrzył, złożył z powrotem, odpalił, a silnik jak rechotał, tak rechocze. To powieźli potem do tego mojego znajomego. Opowiedzieli mu, kiedy to się stało, że naprawiali, że wozili do mechanika. Ten tak... popatrzył. Oni tacy wystraszeni. On tak popatrzył, kazał odpalić, posłuchał. I nic nie mówi. Poszedł do garażu, wziął nóż i idzie do nich. A oni takie gały na niego. I wiecie, co zrobił?
Klęknął i tym nożem oberżnął gumę, odbojnik kickstartera, który – jak się wysunął – to popychał ten kickstarter do tyłu i jak silnik chodził, to rechotał...”

Mariusz R. Sawa: Cztery obrazki. W: Gawędy motocyklowe, Wydawnictwo motocyklowe, Kielce 2011


Wtorek, 31.03.2015 r.

Motocykl dla wojska „made in Russia”...

Wielokrotnie na przestrzeni minionych dekad powracano do pomysłu wykorzystania zmotoryzowanych jednośladów dla wsparcia indywidualnych żołnierzy. W okresie międzywojennym w Polsce duża część krajowej produkcji motocykli przeznaczona była właśnie na potrzeby armii – i nie chodziło tutaj tylko o „ciężkie motocykle” (jak Sokół), ale także lekkie (typu „Podkowa”). W czasie II wojny światowej wojska spadochronowe (brytyjskie i amerykańskie) korzystały np. ze składanych „skuterów” Excelsior Welbike konstrukcji Johna Dolphina)...

Jak się okazuje, nasi sąsiedzi z obwodu kaliningradzkiego także pokusili się o opracowanie własnej konstrukcji silnikowego jednośladu dla swoich żołnierzy, a także dla specyficznych odbiorców z rynku cywilnego. Powstała konstrukcja oryginalna (czyżby wyjątek potwierdzający regułę? Jeśli Czytelnicy znają podobne rozwiązanie, które mogło zainspirować Rosjan, będę wdzięczny za informację :)), praktyczna i... nieestetyczna, ale w tym wypadku estetyka może przejść na drugi plan.

| więcej |


Poniedziałek, 16.03.2015 r.

Projektowanie zrównoważone, czy może...
wielkie oszustwo?

Jesienią ubiegłego roku, na portalu Pclab, pojawił się artykuł Adama Szymańskiego, dotyczący dosyć ciekawego zjawiska. Mowa tutaj o „planowanym postarzaniu produktów...”

Adam Szymański przywołał informację o planach francuskiego rządu, który ma zamiar walczyć ze wspomnianym procederem. Jak czytamy, producenci sprzętu elektronicznego coraz częściej celowo konstruują swoje urządzenia tak, aby przestawały działać po upływie gwarancji. Dla klienta oznacza to konieczność kupna nowego urządzenia, dla środowiska – więcej odpadów do przetworzenia, a dla producenta – zwiększony zysk. Większość klientów zdaje sobie sprawę z tego typu postępowania, ale do tej pory niewiele mogli w tej sprawie zrobić. Tymczasem we Francji przyjęto projekt ustawy, która przewiduje dwa lata więzienia i 300 tysięcy euro grzywny za celowe wywoływanie (planowanie) awarii w produkowanych urządzeniach.

Projekt ustawy został przyjęty w Zgromadzeniu Narodowym przez Komisję ds. Ekologii. Zieloni podkreślają, że „zaprogramowane” przez producentów awarie sprzętu powodują, iż coraz więcej zepsutych urządzeń zaśmieca środowisko. Jednocześnie skłania to konsumentów do częstego zakupu nowych modeli – co boleśnie uderza ich po kieszeni.

Niestety korzyści są tylko teoretyczne, bo francuski rząd nie planuje masowych kontroli produktów. Warto również pamiętać, że nawet gdyby urządzenia były badane, wciąż byłoby trudno udowodnić, że użycie słabej jakości komponentu jest celową próbą uśmiercenia sprzętu po upływie wyznaczonego czasu, a nie zwykłą oszczędnością na kosztach produkcji. Tyle PClab.

Czy tylko elektronika?
Coraz więcej systemów CAD pozwala na optymalizowanie zaprojektowanej części, zaprojektowanego detalu. Na czym polega owa „optymalizacja”? Na przykład na takim automatycznym przeprojektowaniu modelu, by zachował odpowiednią wytrzymałość, przy jednoczesnym zmniejszeniu zużycia materiału, i/lub usprawnieniu procesu technologicznego tak, by był mniej energochłonny. Bardzo często możemy także założyć, jaka ma być owa wytrzymałość. Np. dany detal – zawias z tworzywa – ma wytrzymywać określoną ilość cykli zginania/rozginania. Po przekroczeniu tego okresu, ma nastąpić jego przyspieszone zużycie, aż do całkowitego zniszczenia. Wystarczyłoby dodać więcej materiału, narysować inny profil etc., a detal mógłby funkcjonować bezproblemowo kilka razy dłużej. Jak widać, nie tylko urządzenia elektroniczne można „zaprogramować” tak, by uległy samoistnemu uszkodzeniu po kilku latach eksploatacji, może to dotyczyć praktycznie wszystkich współcześnie projektowanych przedmiotów, urządzeń etc.

Wiele wskazuje na to, że wrażenie, iż np. samochody produkowane przed dwudziestu i więcej laty były zdecydowanie solidniej wykonywane niż współczesne modele, nie jest tylko subiektywnym odczuciem ich użytkowników...

(ms)

Źródło: pclab.pl, BBC

Fot. Sascha Schuermann/Getty Images

Share


Cytat tygodnia

„Lingofol (…) jest to materiał drzewny, otrzymany przez warstwowe sklejanie (krzyżowo, na gorąco, pod ciśnieniem) klejem wodoodpornym z grafitem i olejem, fornirów bukowych lub brzozowych o grubości 0,6 mm. We wstępnej fazie produkcji arkusze fornirów nasączane są żywicą, która przenika do struktury komórkowej drewna. Następnie, w fazie prasowania w wysokiej temperaturze, dokonuje się utwardzenie żywicy w strukturze drewna. Dzięki temu otrzymany materiał ma znacznie wyższe właściwości
fizyczne i mechaniczne, niż drewno wyjściowe oraz praktycznie nie nasiąka wodą. Lingofol jest bardzo twardy i trwały, stosowany
tam, gdzie wymagana jest odporność na trudne warunki eksploatacyjne: od kół zębatych przekładni, poprzez rolki podajników przemysłowych i blaty obrabiarek do drewna, aż do tak wymagających zastosowań, jak podłogi samochodów Formuły 1.
Skład lingofolu zapewnia również ochronę przed promieniowaniem...”

Jerzy Bielecki: Kopromed z Nowego Tomyśla. „Broń i Amunicja”, nr 1/2 2007, s.46


Wtorek, 10.03.2015 r.

Onshape? Odsłaniam tajemnicę!

Ten w pełni funkcjonalny system CAD 3D pracuje praktycznie w każdej przeglądarce internetowej.
Co więcej – jest dostępny i będzie dostępny za darmo, dla każdego zainteresowanego...

O tym, skąd wziął się pomysł na stworzenie narzędzia, jakim jest Onshape, pisałem już na tych łamach; zainteresowanych odsyłam tutaj. Po kilku miesiącach budowania atmosfery napięcia, wyczekiwania i tajemniczości, wreszcie wszyscy uczestnicy testów wersji „przedprodukcyjnej” (nie była to nawet wersja „beta”, z którą obecnie mamy do czynienia) uzyskali zgodę na upowszechnienie swoich spostrzeżeń, opinii, doświadczeń i wszelkich informacji na temat tego, jak działa nowy CAD 3D dostępny od poniedziałku, 9.02.2015 roku, na rynku. Dostępny za darmo – w swojej podstawowej wersji i odpłatnie – w wersji profesjonalnej.

 

Wersja podstawowa dostępna jest bezpłatnie, za profesjonalną trzeba zapłacić 100 USD miesięcznie.
Pod względem funkcjonalności niczym się nie różnią...

| więcej |


Czwartek, 5.03.2015 r.

Autodesk i Mega-Roboty?

Jak wiadomo, twórczość fantastyczno-naukowa (obojętne, czy w formie literackiej, czy filmowej) od wieków inspirowała niespokojne umysły do poszukiwania nowych, ciekawych rozwiązań. Można zatem uznać, iż pojawienie się prawdziwych, wielkich robotów, walczących ze sobą „w realu” na arenie, to tylko kwestia czasu. Okazuje się, że moment ten może nadejść niebawem...

Dosłownie przed kilkoma dniami w aktualnościach pisałem o minirobotach przeznaczonych do zadań na współczesnym polu walki, tym razem kilka słów o niecodziennym pomyśle, znanym do tej pory raczej z gier komputerowych i takich produkcji, jak np. „Pacific Rim”, czy „Real Steel” (...)

Trzech entuzjastów postanowiło spełnić marzenia – zapewne przede wszystkim swoje – i zbudować wielkie roboty, poruszające się na dwóch nogach, kierowane nie zdalnie, ale przez „operatorów-pilotów” zajmujących miejsce w kabinach umieszczonych na kadłubach maszyn.

| więcej |


Cytat tygodnia

Rzeczą ważniejszą od wiedzy jest wyobraźnia..."

Albert Einstein


Piątek, 27.02.2015 r.

Rewolucyjne silniki dla UAV*

Mała firma brytyjska Rotron postawiła sobie ambitny cel... stania się prawdziwym Rolls Royce'm wśród producentów systemów napędowych przeznaczonych dla UAV. Tanya Weaver, redaktor brytyjskiego miesięcznika Develop3D, odwiedziła zakłady w Dorset, aby zobaczyć, jak realizują ten cel w praktyce...

„Potrzeba jest matką wynalazków” – przysłowie to sprawdza się w stu procentach w przypadku Gilo Cardozo, inżyniera lotnictwa i... wytrawnego poszukiwacza przygód (czy może raczej: amatora sportów ekstremalnych, chociaż to chyba jedno i to samo :)).

W 2007 roku, podczas swojej przygody z motoparalotniami (w których uprząż pilota uzupełniona jest lekkim silnikiem spalinowym, używanym podczas startu i w czasie lotu do nabierania wysokości; dzięki temu, w odróżnieniu od paralotni, motoparalotnią można startować z płaskiego terenu), znalazł się w sytuacji niemalże bez wyjścia, gdyż żaden z dostępnych na rynku silników przeznaczonych do motoparalotni go nie satysfakcjonował. Przypomina mi się stara historia powstania marki Packard, tutaj było podobnie: Gilo postanowił taki silnik zaprojektować samodzielnie...

Firma Rotron wytwarza obecnie lekkie, zgrabne silniki czterosuwowe, ale – uwaga – w układzie Wankla (z wirującym tłokiem). Udało się rozwiązać problem ich trwałości, projektując odpowiednie (i wykonując je z odpowiednich materiałów) uszczelniacze (odpowiedniki pierścieni) tłoków, a także stosując kilka interesujących rozwiązań służących m.in. odprowadzeniu ciepła z komór spalania. Układ chłodzenia Rotron pracuje pod ciśnieniem i zapewnia jednocześnie chłodzenie i smarowanie silnika.

Pełny artykuł dostępny jest w najnowszym, marcowym wydaniu Develop3D, do pobrania na stronie czasopisma. Wydanie elektroniczne (PDF) dostępne jest bezpłatnie. Artykuł dostępny jest także bezpośrednio tutaj.

Dodam, że proste tłumaczenie z języka angielskiego może doprowadzić do nieporozumienia: angielskie „rotary engine” oznacza silnik Wankla i przetłumaczenie go wprost, jako silnik „rotacyjny” – zwłaszcza w kontekście konstrukcji lotniczych – oznacza nie tyle „silnik z wirującym tłokiem”, co silnik, w którym wał korbowy pozostaje nieruchomy (zespolony trwale np. z konstrukcją samolotu), a wirują cylindry wraz z głowicami i do nich przymocowane jest śmigło...

Polecam lekturę na weekend, tym bardziej, że kolejny raz nie udało mi się udostępnić spóźnionego e-wydania CADblog.pl...

(ms)

*unmanned aerial vehicle (bezzałogowy statek latający, potocznie: dron)

 

Share


Piątek, 06.02.2015 r.

SOLIDWORKS World 2015 na żywo

Jeśli, podobnie jak piszący te słowa, nie mają Państwo możliwości osobiście uczestniczyć w konferencji SolidWorks World 2015 w Phoenix (Arizona), nie oznacza to, że nie mogą Państwo śledzić tego wydarzenia na bieżąco. DS SolidWorks zapewniło bowiem relację na żywo, on-line, przynajmniej z odbywających się każdego dnia tzw. sesji generalnych

Oczywiście, takie „uczestnictwo” przypomina bardziej lizanie cukierka przez szybę, ale może jest to ciekawsza alternatywa, niż wyłapywanie post factum skrótowych relacji na portalach, bądź blogach. Co prawda w tym drugim przypadku otrzymujemy już przekaz przefiltrowany, ale może samemu śledząc przebieg wydarzenia, zwrócimy uwagę na coś, co komentatorom umknęło?

Aby uzyskać dostęp do strumieniowej transmisji ze wspomnianych sesji generalnych, należy zarejestrować się na stronie wydarzenia (link poniżej). Co więcej – dla każdej sesji przewidziano osobny link. Po dokonaniu rejestracji, drogą mailową otrzymamy bezpośredni link, z którego należy skorzystać przed konferencją.

Z racji swojego położenia geograficznego, miasto Phoenix leży w trochę innej strefie czasowej, niż ta, w której znajduje się większość spośród Państwa odwiedzających mój blog (MST vs. CET). Na szczęście ów poślizg w czasie nie wymaga od nas zrywania się w środku nocy, lub zarywania poranka/wieczora. Wg naszego czasu transmisja rozpoczynać się będzie każdego dnia o godz. 16.30. Przypominam, że SWW 2015 odbywa się w dniach 8-11.02.2015 r., a sesje generalne mają miejsce w poniedziałek 9.02, wtorek 10.02 i środę 11.02.

Rejestracji można dokonać tutaj.

Niezależnie postaram się przygotować dla Państwa subiektywną relację z wydarzenia, śledząc wszystko (podobnie jak w ubiegłym roku) zza swojego przytulnego biurka (link tutaj – dodano 17.02.2015 r.).

(ms)

Relacje z konferencji SolidWorks World z lat ubiegłych można znaleźć poniżej...

SWW 2009 (pierwsza relacja dla CADblog.pl, relacje z wcześniejszych lat przygotowywałem dla redakcji „Design News” i „Projektowania i Konstrukcji Inżynierskich...”)

SWW 2010

SWW 2011

SWW 2012

SWW 2013

I w 2014...

https://pl-pl.facebook.com/cadblogpl/posts/607457015990385

http://www.cadblog.pl/solidworksblog_TopTen_nowosci_w_SolidWorks_2015.htm

Pełna relacja z SWW15 (SolidWorks World 2015) dostępna tutaj.


Czwartek, 5.02.2015 r.

Nowy system CAD 3D (czyli Onshape) zapowiada się nieźle!

Ci z Państwa, którzy czytali wpis z połowy stycznia br. („Nowy system CAD założycieli SOLIDWORKS” – link tutaj) wiedzą już, o czym mowa. Trwają testy wersji przedprodukcyjnej nowego systemu CAD 3D, który wg jego twórców ma zrewolucjonizować podejście do pracy z modelami 3D...

| więcej |


Cytat na Nowy Rok

„(...) Kiedy wszystko wydaje się być przeciwko Tobie, zawsze pamiętaj o tym, że samolot startuje pod wiatr, a nie z wiatrem...”

Henry Ford


Piątek, 23.01.2015 r.

Cudowne okulary (czyt. Microsoft HoloLens)

Konferencja dotycząca nowej platformy Windows 10 okazała się znakomitą okazją do zaprezentowania tzw. „okularów rozszerzonej rzeczywistości” – HoloLens. Założone na głowę pozwalają nakładać cyfrowy obraz na otaczającą nas rzeczywistość. Podobne działanie mają niektóre aplikacje działające np. na tablety i smartfony, ale rozwiązanie Microsoft stanowi zdecydowany krok naprzód. Czy będzie to rewolucja – bo „rewelacja” z pewnością?

Jak słusznie zauważył Adrian Kotowski z portalu PClab.pl (link do artykułu tutaj), Microsoft HoloLens były chyba największym zaskoczeniem podczas wspomnianej konferencji. Powstały bez jakichkolwiek medialnych przecieków, w pełnej tajemnicy i przed prezentacją właściwie nikt poza samymi twórcami nie miał pojęcia o ich istnieniu. Co więcej – i jak łatwo się domyśleć – Microsoft zadbał nie tylko o hardware, ale i o soft: zbudował własną, holograficzną platformę, na którą bez problemu będzie można tworzyć aplikacje (...)

| więcej |


Środa, 21.01.2015 r.

Jak samemu zbudować stację roboczą do CAD 3D
i czy to ma sens...

Wydawać by się mogło, że w obecnych czasach podejmowanie się samodzielnej budowy (składania) komputera do zastosowań CAD nie ma sensu. Na rynku działa wielu dostawców dedykowanych, wyspecjalizowanych maszyn, stacji roboczych, oferowanych w całkiem sporym przedziale cenowym. Okazuje się jednak, że jeśli dysponujemy ograniczonym budżetem, a zależy nam na osiągach maszyny, może warto zastanowić się i pójść tą drogą...

...którą przed laty kroczyły rzesze entuzjastów informatyki i komputerów. Nawet piszący te słowa ma ciągle w pamięci wyprawy na warszawską giełdę „Bajtka” (nawiasem mówiąc był sobie kiedyś taki miesięcznik komputerowy, dodatek do br... „Sztandaru Młodych”, który inspirował zresztą do podejmowania działań takich jak tutaj opisywane), najpierw w celu zdobycia oprogramowania na 8-bitowe Atari, a z początkiem lat 90. – w celu nabycia komponentów do złożenia pierwszego upragnionego PC AT (procesor 286). Najtańsza obudowa, przechodzona płyta główna – od razu z procesorem i pamięcią pochodząca z prywatnego importu z Niemiec, zasilacz, komplet kabli, stacja dysków 5,25 i 3,5 cala, karta grafiki VGA (pamiętam moje wahanie, czy wybrać VGA, czy Herculesa), dysk twardy o pojemności 40 MB (sic!)... Poskładane, DOS wczytany z dyskietki i komputer od razu śmigał! Jedyne, czego zabrakło, to karta dźwiękowa – musiały wystarczyć piski z głośnika komputerowego, a chwilę potem Covox podłączony do portu drukarki (...)

| więcej |


Środa, 14.01.2015 r.

Nowy system CAD założycieli SolidWorks

Stosunkowo młoda amerykańska firma – ONSHAPE – poinformowała o prowadzeniu zaawansowanych prac nad całkowicie nowym systemem CAD 3D, opartym na sprawdzonym kernelu Parasolid. Ale niech określenie „stosunkowo młoda” nie wprowadzi Państwa w błąd...

Na początek dosłownie kilka słów o samej firmie: ONSHAPE założona została w 2012 roku i działała z początku pod nazwą Belmont Technology Inc., pracowicie i powoli rekrutując coraz więcej specjalistów z branży IT i CAD. W chwili obecnej zatrudnia ok. 100 profesjonalistów – i to wysokiej klasy.

Co sprawiło, że tak wiele osób zdecydowało się związać zawodowo z nowym bytem? Z nowym projektem? Może odpowiedzią niech będzie kolejne pytanie: co ma wspólnego z tą firmą Jon Hirschtick, współzałożyciel SolidWorks?

(...)

| więcej |


Piątek, 9.01.2015 r.

Co dalej z AutoCAD 360?

W 2010 roku opisywałem projekt bezpłatnego rozwiązania CAD 2D, opracowanego przez Autodesk. Spośród innych bezpłatnych systemów wyróżniał go fakt, iż... pracował w oknie przeglądarki. Nie wymagał instalacji na lokalnym komputerze, a jedynie utworzenia konta. „Project butterfly”... Czy teraz będzie odpłatny?

Z czasem „motylek” wyszedł z fazy projektowej i stał się pełnoprawnym narzędziem CAD 2D, funkcjonującym pod nazwą AutoCAD WS. Umożliwiał nie tylko wymianę, podgląd, edycję plików *.dwg, ale także ich tworzenie od podstaw. Bezpłatnie i w środowisku przeglądarki (świetnie radził sobie nie tylko w Explorerze, ale także w Firefoxie, czy Chrome). Darmowe rozwiązanie, mimo wielu ograniczeń (funkcjonalność nie odpowiadała możliwościom AutoCAD LT) zyskało popularność na całym świecie...

(...)

| więcej |


Środa, 7.01.2015 r.

Najpopularniejsze w 2014 roku

Idąc w ślady wielu portali, postanowiłem przygotować małe podsumowanie minionego roku – ale nie będę opisywać najciekawszych moim zdaniem wydarzeń w branży (chociaż może nie jest to zły pomysł?), ale skupię się na swoim podwórku i wskażę najpopularniejsze artykuły/wpisy umieszczone na blogu, tudzież e-wydania, do których sięgali Państwo najczęściej...

| więcej |


Cytat tygodnia

„(...) Jak wiadomo, spora część polskich firm to przedsiębiorstwa będące poddostawcami większych, zachodnich producentów. Te wyroby są już w 80% opracowane i przetestowane, a u nas dokonuje się ich modyfikacji i usprawnień, dlatego w Polsce w inny sposób wykorzystuje się narzędzia analityczne i systemy symulacji inżynierskich...”

Mariusz Zabielski, Prezes Siemens Industry Software, w rozmowie z Marcinem Bieńkowskim
na łamach „Biznes Benchmark Magazyn”, wydanie 10/2014


Środa, 31.12.2014 r.

Na podium, czyli... CADblog.pl w 2014 roku

Tym razem nie znalazłem** w sieci zestawienia najpopularniejszych w 2014 roku blogów o tematyce CAD, na które mógłbym się powołać. Ranking podsumowujący rok 2013, a przygotowany przez Briana M. Currana, podsunął mi jednak pewien pomysł: dlaczego samemu nie wykorzystać wskaźnika Alexa (dokładniejszego od Google Page Rank) i nie sprawdzić, jak CADblog.pl wypada na tle krajowej i światowej konkurencji?

Maciej Stanisławski

Zacznijmy od tego, czym jest wskaźnik Alexa. Ranking Alexa (ang: Alexa Rank) to ranking pokazujący ruch na stronach internetowych, często interpretowany jako popularność strony w internecie. Jego twórcą jest amerykański serwis alexa.com (...)

| więcej |


Wtorek, 23.12.2014 r.

Przed Wigilią...

Przeglądam maile i strony, w zalewie życzeń świątecznych jak perełki błyszczą te, które nawiązują do tradycji chrześcijańskiej i nie wstydzą się użyć zwrotu „Boże Narodzenie”...

Dla jednych pamiątka obchodzona już jutro ma znaczenie czysto symboliczne, bardziej związane z tradycją naszego kręgu kulturowego, dla innych wiąże się także z duchowym przeżyciem. Jeszcze inni cieszą się z „happy holidays” (politycznie poprawnie), czasu wolnego, który można spędzić z bliskimi i rodziną. Warto o tym „spędzaniu czasu” pamiętać, chociaż czasem jest to trudne do zrealizowania...

Wszystkim z Państwa, odwiedzającym regularnie ten blog, zaglądającym na niego sporadycznie, zamieszczającym (lub nie) na nim swoje treści, ale i tym trafiającym na niego przez przypadek, słowem: wszystkim Czytelnikom, sympatykom, przyjaciołom pragnę teraz w tej trywialnej i współczesnej do bólu formie złożyć...


Najserdeczniejsze życzenia
Pięknych, Radosnych, Niezwykłych Świąt Bożego Narodzenia,

czasu dla bliskich i dla siebie, pogody i spokoju ducha,
a w nadchodzącym 2015 roku

błogosławieństwa (czyli zdrowia, pomyślności, wytrwałości w realizacji planów, [miejsce na własne życzenie] i satysfakcji nie tylko zawodowej) :)

 

Pozdrawiam serdecznie świątecznie
Maciej Stanisławski


Wtorek, 23.12.2014 r.

Solid Edge 2D Drafting v107 (ST7)

Solid Edge 2D Drafting jest darmowym programem, przeznaczonym do tworzenia oraz edytowania dokumentacji płaskiej. Można wczytywać pliki z innych systemów, np. z rozszerzeniem *.dwg, czy *.dxf. Oprogramowanie jest w pełni legalne i możne być używane do celów komercyjnych...

Piotr Szymczak (CAMdivision)

Aby pobrać oprogramowanie, należy kliknąć tutaj i wypełnić formularz. Na podany podczas rejestracji adres mailowy zostanie przesłana licencja, a na stronie wyświetlony zostanie link do pobrania wersji instalacyjnej oprogramowania. Instalacja i podpinanie licencji przebiega w identyczny sposób, jak pełnej wersji i w zasadzie nie wymaga jakichkolwiek komentarzy (...)

| więcej na SolidEdgeblog.pl |


Wtorek, 23.12.2014 r.

W świątecznym tygodniu kurs projektowania w SolidWorks całkowicie bezpłatnie

Mowa o video-kursie oferowanym przez portal Cadjunkie. Regularna cena tego materiału to 39 USD, ale przed Świętami Bożego Narodzenia można go mieć za darmo, pod warunkiem podania odpowiedniego hasła. Kurs interesujący, szkoda jedynie, że hasło nie brzmi „merrychristmas”, tylko „happyholidays”...

Maciej Stanisławski

Cadjunkie specjalizuje się w kursach, czy też „wideo-treningach”, dedykowanych dla inżynierów z różnych branż.

Kurs o którym mowa – SolidWorks 101 – to materiał trwający blisko 2 godziny (spakowany plik z instalacją kursu zajmuje ponad 800 MB), zaczynający się wprowadzeniem do stosunkowo prostych zagadnień (zamodelowanie ruchomego połączenia nożycowego), a następnie rozwinięciem ich w funkcjonalny projekt robota; uzyskany model może być wydrukowany na drukarce 3D, zrenderowany lub przesłany dalej do dopracowania poszczególnych rozwiązań :).

(...)

| więcej na SWblog.pl |


Piątek, 19.12.2014 r.

Okiem eksperta: ZWCAD+ 2015

Na łamach CADdigest przed kilkoma tygodniami ukazała się recenzja najnowszej wersji oprogramowania ZWCAD+ 2015. Autorem recenzji jest Jeffrey Heimgartner, redaktor CADdigest, zatrudniony jako menedżer w Advanced Technical Services, Double JJ Services, Mallard Investment. Może warto poznać jego opinię na temat ZWCAD+

ZWSOFT (z siedzibą w chińskim Guangzhou) dostarcza oprogramowanie CAD/CAM już od 1998 roku. W obecnej chwili z dostarczanych rozwiązań korzysta ponad 320 000 klientów w 80 krajach na całym świecie. Firma przeznacza ponad 20% swoich dochodów na badania oraz rozwój dwóch najważniejszych produktów:

• ZWCAD 2D oraz 3D,
• ZW3D dla MCAD oraz CAM.

W tym artykule skupię się na recenzji ZWCAD+ 2015, w szczególności sprawdzę niektóre z nowych funkcji, m.in.: wsparcie dla Google Earth, tekstu Unicode, narzędzia Sweep (Przeciągnięcie) i Loft (Wyciągnięcie), kreskowanie, menedżer referencji i zaktualizowany interfejs użytkownika.

ZWCAD 2015+
Najnowsza wersja programu ZWCAD 2015+ to atrakcyjna jeśli chodzi o cenę, lekka platforma CAD z obsługą rozszerzenia DWG, przeznaczona do wykonywania projektów, modelowania oraz rysowania. Cena licencji oprogramowania jest bardzo interesująca, gdyż ZWCAD w najwyższej wersji funkcjonalnej można nabyć już poniżej 2500 zł (cena na polskim rynku), co jest dwukrotnie niższą kwotą niż ta, którą wydalibyśmy na bezpośredniego konkurenta – AutoCAD 2015 LT. ZWCAD+ zawiera sporo funkcji zawartych również w pełnej wersji programu AutoCAD. (...)

| więcej |


Czwartek, 18.12.2014 r.

CalculiX i pliki ACIS (*.SAT)

Mam kłopot. Co więcej, sam się o niego prosiłem. Czy pamiętają Państwo kilka artykułów popełnionych przeze mnie – kilka lat temu – na temat bezpłatnego rozwiązania CAE, jakim jest CalculiX? W ostatnim z nich, na zakończenie, opisałem problem z otwarciem w środowisku CalculiX modelu geometrycznego zapisanego z Autodesk Inventor do pliku *.sat. I obiecałem rozwiązanie w kolejnym...

...po czym inne tematy oderwały mnie od CalculiX'a na tyle skutecznie, bym o sprawie zapomniał prawie całkowicie. Zacznę więc od krótkiego przypomnienia.

| link do wspomnianego artykułu o CalculiX |

CalculiX jest systemem CAE i może wykorzystywać geometrię pochodzącą z systemów CAD 3D. W tym celu jednak konieczna jest konwersja plików CAD na format czytelny dla CalculiX.
Bezpłatna wersja tego systemu pozwala (przynajmniej teoretycznie) na translację dwóch rodzajów plików: *.sat i *.vda na format *.fbd. Wersja płatna, będąca w ofercie bConverged (jako bConverged Open Engineering Suite, w cenie 55 USD), pozwala dodatkowo na wymianę danych z formatów STEP i IGES, a także BREP, ale zajmijmy się wersją bezpłatną.

| więcej |


Cytaty tygodnia

„(...) Raptem okaże się, że w technologii tej tkwi zdecydowanie więcej, niż tylko reklamowe zabawki. A poza tym, szanowny Panie, czy to nie jest po prostu piękne?...”

Andrzej Kurek w programie „Sonda”, odcinek pt.: „3D”, wyemitowany 16.01.1986 roku

„(…) Rozwój i upowszechnienie się systemów CAD zaowocowało szybkim przyrostem dokumentacji rysunkowej w postaci elektronicznej, a także szeregu innych dokumentów z nimi związanych (opisy techniczne i technologiczne, arkusze kalkulacyjne zestawień materiałowych etc.). Już w połowie lat 80. niektóre z firm zaczęły specjalizować się w opracowywaniu oprogramowania pozwalającego na kontrolę i zarządzanie obiegiem tego typu dokumentów w firmie (np. SherpaWorks). Smaczku tym inicjatywom dodał sukces Boeinga, który model 777 opracował nie korzystając w ogóle z dokumentacji papierowej; stało się jasne, że systemy pozwalające zarządzać wszystkimi dokumentami związanymi z produkcją i projektem (nie tylko rysunkami), mają przed sobą świetlaną przyszłość...”

Maciej Stanisławski: „Komputerowe wspomaganie projektowania i analiz”, CADblog.pl, wydanie 7(8)2009


Piątek, 28.11.2014 r.

To nie test, to Raport

Robocza wersja komentarza do Raportu przygotowanego dla dwumiesięcznika „STAL. Metale & Nowe Technologie”, wydanie 11-12/2014

Który system CAD jest najlepszy? Jakie rozwiązanie PDM jest lepsze od innych obecnych w ofercie rynkowej? U którego VAR najlepiej zaopatrywać się w oprogramowanie? Cóż, jeśli oczekują Państwo prostych, jednoznacznych odpowiedzi na powyższe pytania, mogą Państwo od razu zrezygnować z lektury niniejszego opracowania.

Specyfika komputerowych systemów inżynierskich wspomagających prace projektowe nie pozwala bowiem na ich udzielenie, a w każdym razie – gdy sformułowane zostaną w taki sposób. Jeśli jednak zastanawiają się Państwo, który z oferowanych systemów CAD pozwoli jednocześnie na przeprowadzanie prostych symulacji i analiz, bez potrzeby inwestowania w dodatkowe oprogramowanie i zarazem zakup jego licencji zmieści się w Państwa budżecie – publikowane tutaj zestawienie może okazać się pomocne – przynajmniej przy pierwszym „rozpoznaniu” rynkowej oferty...

| więcej |


Wtorek, 25.11.2014 r.

„Flow”. Czy kolejny manipulator 3D ma szansę?

To nie jest mysz 3D, chociaż z założenia ma być obsługiwany lewą ręką (lub prawą w przypadku leworęcznych). Ilość elementów mechanicznych wydaje się być ograniczona do minimum, co wcale nie wydaje się negatywnie odbijać na jego funkcjonalności. A że wygląda jak opakowanie od kremu „Nivea” poddane „upgradeowi”? Na razie to tylko prototyp...

Kiedy zaczynamy proces projektowy i przechodzimy przez kolejne etapy budowy modelu CAD, w zasadzie każdy z nas ma swoją ulubioną, wypróbowaną metodę, swój sposób. Podczas gdy jedni wykorzystują mysz 3D i tradycyjnego „gryzonia”, inni preferują wykorzystywanie

skrótów klawiszowych i tablet Wacom obsługiwany prawą ręką. Oczywiście nie ma jedynej dobrej, albo złej drogi postępowania, ale każdy lubi mieć wybór – tymi słowami Simon Martin rozpoczyna dzisiejszy wpis na SolidSmack.com. Wpis interesujący, oto bowiem jesteśmy świadkami narodzin nowego rozwiązania w obszarze szeroko rozumianych „manipulatorów 3D”. (...)

| dokończenie |


Poniedziałek, 24.11.2014 r.

Ręce precz od DWG?

Od 9 lat firma Autodesk podejmuje starania o zastrzeżenie rozszerzenia .dwg jako nazwy towarowej (DWG), podlegającej ochronie patentowej amerykańskiego urzędu patentowego USPTO (US Patent and Trademark Office). Jak dotąd – bezskutecznie, a niewykluczone, że ostatnie rozstrzygnięcie amerykańskich instytucji w tej kwestii będzie ostateczne...

Nieoceniony Ralph Grabowski w 836. (sic!) wydaniu swojego newslettera uFront.eZine przyjrzał się dokładniej zamieszaniu wokół najpopularniejszego chyba formatu danych CAD 2D, jakim stał się .dwg (DWG).

Autodesk od dawna podejmowała nie tylko próby uczynienia z DWG znaku handlowego, ale także pozywała firmy, które... wykorzystywały nazwę formatu w nazwach oferowanego przez siebie oprogramowania! Firmy od gigantów począwszy (jak DS SolidWorks), przez mniejsze (np. zrzeszone w organizacji Open Design Alliance), po całkiem małe. O ile te pierwsze z początku podejmowały walkę, aby i tak ostatecznie uznać prawa Autodesk, o tyle te małe wycofywały się w zasadzie od razu...

(...)

| dokończenie |


Czwartek, 20.11.2014 r.

BOM za free

Tytuł niezbyt zgrabny, zwłaszcza – na polskim blogu. Powinien w zasadzie brzmieć: „lista materiałowa za darmo”, ale tak jest jednak krócej, zgrabniej i chyba bardziej chwytliwie.
Do rzeczy: GrabCAD udostępnił wszystkim zainteresowanym gotowy, w pełni funkcjonalny szablon BOM

Czym jest BOM (ang. bill of materials) i gdzie znajduje zastosowanie? Najprościej mówiąc jest to zestawienie komponentów i materiałów niezbędnych do zrealizowania/fizycznego wykonania danego projektu, określające dokładnie ich specyfikację, liczbę, rodzaj itp. Nie chodzi tutaj jednak tylko o statyczną, „martwą” tabelkę będącą np. „legendą” do rysunku złożeniowego.

Głównym zadaniem BOM jest wsparcie komunikacji pomiędzy kooperantami, albo między poszczególnymi wydziałami (odpowiedzialnymi za projektowanie, produkcję, magazynowanie, serwis itp.) w obrębie jednego przedsiębiorstwa.

Lista materiałowa (BOM, LM etc.) jest szczególnie przydatna, gdy mamy do czynienia z łańcuchami produkcji i dostaw związanymi z wytwarzaniem jakiegokolwiek produktu; obejmuje szacowanie kosztów, kontrolę zapasów, rozliczanie zmian w dostępności danego komponentu lub materiału itp. Systemy CAD niejednokrotnie pozwalają na generowanie takich list, i to „sprzężonych zwrotnie” z projektem – co oznacza, iż zmiana dokonana w tabeli listy materiałowej w programie zewnętrznym (np. Excel) może skutkować zaktualizowaniem projektu CAD. (...)

| dokończenie |


Sobota, 15.11.2014 r.

„Top CAD blogs of 2013”

Jak Państwo zdają sobie sprawę, swoją wiedzę o nowościach i ciekawych rozwiązaniach z branży CAD/CAM/CAE staram się czerpać m.in. z zasobów internetu. Tego „przez duże I”, czyli sięgając także – a może przede wszystkim – do zagranicznych portali. Otóż całkiem niedawno, przez zupełny przypadek, natrafiłem na blog prowadzony przez inżyniera architekta z N.Y. „Big Apple”...

Blog jak blog, ale wyszukiwarka wśród wyników podała jeden z postów nowojorczyka, a post ten wzbudził moją ciekawość: „Top CAD blogs of 2013”. Innymi słowy – ranking blogów poświęconych tematyce CAD.

Oczywiście nie omieszkałem sprawdzić, które blogi okazały się najpopularniejsze w 2013 roku. Z przyjemnością
i zaskoczeniem znalazłem tam... CADblog.pl. (...)

| dokończenie |


Cytat tygodnia

(...) „Trudno o większą satysfakcję, kiedy mierzymy się z trudnym problemem i znajdujemy – proste rozwiązanie. A najlepsze rozwiązania zawsze są proste...”

Ivan Shuterland


Piątek, 31.10.2014 r.

DraftSight 2015 – co nowego i jak zainstalować bezpłatny CAD 2D

Przed kilkoma dniami Dassault Systemes (3DS) poinformowała o udostępnieniu najnowszego DraftSight, bezpłatnego systemu CAD 2D. Warto odnotować, że teraz w nazwie – podobnie jak w przypadku SOLIDWORKS – pojawia się rok, jako oznaczenie kolejnej wersji. Jak pobrać DraftSight 2015 i co nowego w nim znajdziemy?

Zdecydowanie łatwiej odpowiedzieć na to drugie pytanie, gdyż w wersji bezpłatnej (a na tej się skupiam) tych nowości nie znajdziemy zbyt wiele:

• usprawniono pracę z tabelami (ich dodawaniem, tworzeniem i edycją),

• wprowadzono skrót klawiszowy, pozwalający na automatyczne otwarcie listy ostatnich 12 projektów, wykonywanych/otwieranych w programie – klikamy klawisz F4 i w nowym oknie pojawia się 12 miniaturek, wystarczy kliknąć w wybrany projekt, by go wczytać do programu...

| więcej na SWblog.pl |


Czwartek, 30.10.2014 r.

FreeCAD i sprężyna

Gdy poruszam temat darmowych systemów CAD wśród osób na co dzień korzystających z zaawansowanych systemów inżynierskich, z reguły słyszę lekceważące opinie. Pochlebnie moi rozmówcy wyrażają się jedynie o wybranych bezpłatnych rozwiązaniach, oferowanych przez uznanych producentów – ale tu w zasadzie można mówić jedynie o 2D...

Artykuł ukazał się w Biznes Benchmark Magazyn, nr 10

Stereotypowe przekonanie jest takie, iż bezpłatna aplikacja typu FreeCAD może służyć w zasadzie jedynie do prostego modelowania, na operacjach Boole'a, z użyciem nieskomplikowanych brył. Wyciągnięcie po ścieżce? Szyki? Możliwość zmiany wymiarów po zakończeniu pracy? Wydawać by się mogło, że są to obszary pozostające poza możliwościami systemów rozwijanych bezpłatnie przez entuzjastów. Tymczasem sam FreeCAD zdaje się temu przeczyć. I to skutecznie...

| więcej |


Poniedziałek, 27.10.2014 r.

Koński zad, a rozwój techniki (i cywilizacji)

Przeglądałem niedawno archiwum publikacji – przy okazji przygotowywania komentarza do Raportu o CAx dla dwumiesięcznika „Stal. Metale & Nowe technologie” – i natrafiłem na znakomity tekst prof. Mirosława Dakowskiego, który zamieściłem w jednym z wydań „Projektowania i Konstrukcji...”. Pomyślałem, że warto zdmuchnąć z niego nieco kurzu i przedstawić go Państwu na łamach bloga. Dla moich potrzeb trochę go przeredagowałem...

Zanim zaczniemy lekturę, zastanówmy się, czy stwierdzenie: „Zawsze tak to robimy” nie budzi w nas jakichś wątpliwości? Cóż, posłuchajmy opowieści (...)

| więcej |


Piątek, 24.10.2014 r.

Ile kosztuje PDM?

Czy pamiętają Państwo „Raport o stracie czasu”? Kilka dni temu, gdy ponownie przeglądałem blog związany z GrabCAD, natrafiłem na inny interesujący wpis. Tym razem jego autor, John Stevenson, rozważa przyczyny, dla których tylko niespełna 30% użytkowników systemów CAD wykorzystuje w swojej pracy rozwiązania PDM...

Autor zaczął w sposób nietypowy: najpierw słusznie wskazał, iż potrzebę kontroli zmian dokonywanych w danym projekcie jako pierwsi sygnalizowali... informatycy, a dokładniej – programiści, pracujący zespołowo nad kodem danego programu.

Istotnie, o ile pewne zmiany w projekcie inżynierskim można wyłapać nawet gołym okiem (przesunięcie otworów, wydłużenie krawędzi czy wręcz inne umiejscowienie danego zespołu), o tyle zmiany w kodzie programu, a dokładniej – konieczność ich odnalezienia – mogą przyprawić bynajmniej nie o gęsią skórkę.

Tymczasem, jak wynika z badań niezależnych ośrodków (a także danych udostępnianych przez vendorów), blisko 70% użytkowników CAD nie wykorzystuje żadnego komercyjnego rozwiązania do zarządzania ich plikami i danymi projektowymi. Dlaczego?
(...)

| więcej |


Piątek, 24.10.2014 r.

Systemy CAD w prywatnej sieci?
Jak bezpiecznie i samodzielnie zbudować taką sieć... Cz. I

Zapewne większość wewnętrznych sieci komputerowych w firmach jest zabezpieczona przed dostępem ze strony Internetu. Zabezpieczenia są mniej lub bardziej radykalne, ale w konsekwencji mogą ucierpień na tym zwykli użytkownicy. Do momentu, gdy pracują w sieci wewnętrznej wszystko jest dobrze, ale problem pojawia się, gdy wyjeżdżają w delegację np. z laptopem i potrzebują dostępu do plików dwg. Jeśli nie skopiowali wcześniej plików do laptopa, to powstaje duży problem. Przesyłanie plików mailem?

Hmm, niezbyt dobry pomysł. Co w momencie gdy pliki wewnątrz firmy się ciągle zmieniają, a my potrzebujemy podglądnąć najnowszą wersję? Serwer licencji jest w sieci wewnętrznej i nie możemy uzyskać licencji, będąc np. na lotnisku, korzystając z niezabezpieczonej sieci bezprzewodowej...

| więcej |


Środa, 22.10.2014 r.

Tak polski, jak tylko było możliwe...

Podczas XXII Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego, 2 września br. o godzinie 12.00, odbyła się premiera motocykla Sokół. Prototyp został pokazany na stoisku Wojskowych Zakładów Motoryzacyjnych S.A. – partnera projektu „SOKÓŁ reaktywacja”

Dla Wojskowych Zakładów Motoryzacyjnych S.A. w Poznaniu reaktywacja „SOKOŁA”, była przede wszystkim formą uczczenia dzieła polskiej myśli technicznej II Rzeczpospolitej, związaną ze zbliżającym się siedemdziesięcioleciem  poznańskich zakładów...
(fot. Michał Więckowski, Prywatne Zakłady Inżynieryjne SA)

Pamiętają Państwo, jak w listopadzie 2012 roku pisałem o pomyśle reaktywowania Sokoła? Dla przypomnienia: „(...) Podczas konferencji prasowej, zorganizowanej przez grupę kapitałową SILVA w VIP-owskich lożach stadionu Legii, wypłynęła informacja o tym, że istnieje spora szansa na... autentyczną reaktywację legendarnej polskiej marki motocyklowej, jaką jest przedwojenny Sokół. Pisząc „autentyczną” mam na myśli coś więcej, niż tylko naklejenie logo na motocykl produkowany przez azjatyckie „tygrysy”. (...)

| więcej |


Wtorek, 21.10.2014 r.

Pod znakiem NX 10

Zacznę nietypowo, a mianowicie od środka zorganizowanej przez firmę Siemens konferencji PLM Connection 2014. Jak się okazało, dopiero pod koniec pierwszego dnia, w drugiej części sesji plenarnej przedstawiciele firmy Siemens PLM Software zaprezentowali wyczekiwaną z niecierpliwością przez wszystkich uczestników tego berlińskiego spotkania nowość. Co prawda, informacje o niej pojawiały się na wcześniejszych wykładach, ale prezentacja najnowszej wersji oprogramowania CAD NX 10 miała miejsce dopiero tuż przed godziną 15...

Autor: Marcin Bieńkowski, red. naczelny Biznes Benchmark Magazyn

| więcej na SolidEdgeblog.pl  |


Czwartek, 9.10.2014 r.

Ścieżki bez modelu CAD?

We współczesnych czasach może budzić to u niektórych zdumienie, ale przecież maszyny obróbcze sterowane numerycznie nadal bardzo często (jeśli nie najczęściej) programowane są przez technologów, którzy w tym celu nie korzystają z modeli CAD, gotowego kodu NC, ale wprowadzają parametry na podstawie np. papierowej dokumentacji, za pomocą panelu operatora. Okazuje się, że można to robić jeszcze inaczej. Jak? Ucząc roboty...

| więcej |


Poniedziałek, 15.09.2014 r.

Auto z drukarki?

„Kiedyś wejdziesz do salonu samochodowego, wybierzesz interesujący cię design, liczbę siedzeń, drzwi – a na koniec dnia odbierzesz swój gotowy samochód...”

Taką wizję roztacza przed rozmówcami Jay Rogers, prezes amerykańskiej firmy Local Motors. O Local Motors pisałem już wcześniej w kontekście udostępniania przez nią specjalnej licencji oprogramowania Solid Edge wszystkim zainteresowanym, którzy gotowi są przyłączyć się do społeczności Local Motors – społeczności odpowiedzialnej za... opracowywanie kolejnych firmowych projektów.

Strati
...taka jest nazwa dwumiejscowego kabrioletu, napędzanego silnikiem elektrycznym, który przejdzie do historii jako pierwszy samochód „wydrukowany” na drukarce 3D. Oczywiście wydrukowane zostało tylko (lub aż) jego nadwozie, główny komponent konstrukcji. Proces druku trwał ok. 40 godzin, następnie „surowe” nadwozie zostało poddane dodatkowej obróbce mechanicznej (polerowaniu), do tego chwilę zabrało zmontowanie wszystkich podzespołów i uruchomienie całości. Dokonano tego podczas odbywających się na początku września targów IMTS (International Manufacturing Technology Show) w Chicago, dawnej amerykańskiej „stolicy motoryzacji”. - W sumie moglibyśmy zrobić to w dwa dni – przekonywał Jay Rogers.

Większość współczesnych samochodów składa się z ok. 5 tys. - 6 tys. części. Strati zbudowany został z zaledwie... 49, wliczając w to – jako jeden element – jego nadwozie. Samo nadwozie powstało z włókna węglowego i ABS, co powinno zapewnić mu wystarczającą wytrzymałość. Za zachowanie w razie wypadku odpowiada także złożona struktura tworząca nadwozie, konstruktor przewidział strefy pochłaniające energię ewentualnego zderzenia.

Pierwszy na świecie samochód z drukarki 3D stał się faktem. W sieci można znaleźć filmy video ukazujące pierwszą „testową” jazdę, jeszcze na terenie targów IMTS...
Fot. Local Motors

W projekcie wykorzystano elektryczny silnik z Renault Twizy. Ma zapewniać autku zasięg 120 mil na jednym ładowaniu i prędkość dochodzącą do 40 mil na godzinę (ok. 64 km/h).

Autorem projektu, który Local Motors wytypował do realizacji, jest mieszkaniec Włoch, Michele Anoe (brzmi prawie jak Michał Anioł). Konkurs na projekt został ogłoszony blisko 18 miesięcy temu. Biorąc pod uwagę, że w tym czasie nie tylko rozstrzygnięto konkurs (w którym udział brali członkowie wspomnianej społeczności Local Motors), ale zweryfikowano konstrukcję, dokonano wyboru podzespołów, wreszcie – zbudowano jeżdżący prototyp – termin wydaje się naprawdę niezwykle krótki.

Cóż więcej?
Pierwszy na świecie samochód z drukarki 3D stał się faktem. Zainteresowanych odsyłam na stronę Local Motors...

(ms)

Źródło: Local Motors, Mashable.com

Share
 


Poniedziałek, 8.09.2014 r.

Odblaski niedorzeczności

Pamiętają Państwo, jak UE zakazała sprzedaży tradycyjnych żarówek o mocy 100 watów jako zbyt energożernych? Historia się powtarza, tym razem z odkurzaczami. Od września wchodzi w życie zakaz produkcji tych urządzeń o mocy wyższej niż 1600 watów, a od 2017 roku Unia skazuje odkurzacze ciągnące więcej niż 900 watów...

Autor: Łukasz Warzecha

Oczywiście nikt nie policzył, jaki procent zużycia prądu przypada na odkurzacze o wysokiej mocy. Nie policzył na wszelki wypadek, bo mogłoby się okazać, że sprawa ma się tak, jak z emisją spalin przez samochody, które odpowiadają za znacznie mniejszy odsetek tejże niż... statki. Tyle że – jak wyjaśnili nieoficjalnie urzędnicy Komisji Europejskiej – kto by się tam przejmował, gdybyśmy narzucili ograniczenia statkom. A samochody – o, to widzą wszyscy. Zwłaszcza w portfelach, bo kolejne obostrzenia to koszty dla klientów. Mogłoby się też okazać, że odkurzaczem o słabszej mocy trzeba sprzątać dłużej, więc w sumie zużycie prądu jest dokładnie takie samo i nic się nie zmieni.

Tymczasem wypada mieć nadzieję, że z odkurzaczami będzie jak z żarówkami. Po wejściu w życie zakazu w sklepach pojawiły się tradycyjne żarówki o mocy 100 watów, opatrzone bardzo wyraźnymi ostrzeżeniami, że są przeznaczone wyłącznie do użytku technicznego, absolutnie nie w mieszkaniach.

Teraz może się okazać, że da się kupić dmuchawy do pozbywania się kurzu o mocy 2000 watów, które do złudzenia przypominają odkurzacz i też posiadają dwa otwory*: ten główny, do dmuchania i ten drugi, do wciągania...

(...)

*w oryginale Autor użył w odniesienia do otworu określenia „dziura” (dosł. „dwie dziury”). Ale brzmi to wyjątkowo mało... technologicznie :)
– przyp. redakcji


Źródło: tygodnik „wSieci”, nr 36 (92) 2014, s. 14
Powyższy materiał stanowi fragment felietonu opublikowanego w cyklu „Wycinki Warzechy”.

Share
 


Cytat na wrzesień

(...) „Krótka, lecz tętniąca rozgwarem bitewnym kampania w Polsce” – pisał we wstępie do „Bitew Polskiego Września” gen. Józef Kuropieska – dostarczyła szeregu cennych doświadczeń wojennych.” (…) Cała doktryna blietzkriegu została obnażona. Sztaby aliantów całkowicie zlekceważyły jednak ten fakt. Dzięki temu Wehrmacht we Francji w 1940 r. posuwał się z prędkością 14 mil dziennie w strefie ufortyfikowanej, a 30 mil poza nią. W Polsce, na terenie gładkim jak stół, armia niemiecka ograniczyła się do 12 mil dziennie. To mówi samo za siebie.”

Andrzej Rafał Potocki: Duchem Spartanie, tygodnik wSieci, nr 36 (92) 2014, s. 16


Piątek, 29.08.2014 r.

Nie taki kernel straszny

Czym tak naprawdę jest geometryczny kernel? Czy każdy system CAD ma swój własny kernel? Czy problemy z wymianą danych między różnymi systemami inżynierskimi związane są właśnie z różnicami w kernelach?

Wyczerpującą odpowiedź na te pytania można zapewne znaleźć na łamach książki autorstwa Dmitra Ushakova (pisownia ang.), która ukazała się kilka lat temu, pod tytułem „Wprowadzenie do matematycznego źródła CAD” (tłum. autora). Książka opisuje szczegółowo popularne kernele geometryczne, a większość interesujących danych zestawia w tabelach. Nawiasem mówiąc, autora książki (wywodzącego się z LEDAS, a obecnie prezesa Bricsys Technologies Russia) do jej napisania zainspirowało „zamieszanie” wokół kernela SolidWorks (a konkretnie planowanej zmiany z Parasolid na CGM – CATIA Geometric Modeller). Proszę się jednak nie obawiać, nie podejmę się tutaj streszczania dzieła rosyjskiego autora, spróbuję jedynie odpowiedzieć na powyższe pytania.

Kernel geometryczny to baza, główny komponent (jądro) systemów modelowania, wykorzystywany przez każdą aplikację CAD (2D i 3D). Zawiera procedury tworzące, modyfikujące i przetwarzające dane projektowe. Wspólny element bazowy w różnych aplikacjach pozwala na łatwą wymianę danych opartych na jednym formacie plików, a dopracowane algorytmy są gwarancją stabilności i szerokich możliwości dla takich aplikacji.

Kernele dostarczane są przez producentów w postaci bibliotek procedur, które mogą być stosowane w systemach CAD/CAM/CAE i innych specjalistycznych aplikacjach wymagających zaawansowanych możliwości modelowania bryłowego. Dopiero dodanie do kernela interfejsu użytkownika tworzy z niego program użytkowy – np. klasy CAD. (1)

Najpopularniejsze kernele – ACIS i Parasolid – opracowane zostały blisko 30 lat temu, a i większość pozostałych jest już pełnoletnia. W dziedzinie technik informatycznych – to cała epoka. W tym czasie oczywiście kernele te były rozwijane, ale zdaniem niektórych specjalistów (zwłaszcza tzw. „młodych gniewnych”) nie są w stanie w wystarczający sposób wykorzystywać obecne możliwości zarówno systemów operacyjnych, jak i sprzętu komputerowego. Stąd coraz częstsze poszukiwanie nowych rozwiązań. Chociaż trzeba przyznać, że wbrew takim opiniom, „staruszek” Parasolid wydaje się trzymać bardzo mocno, a wprowadzenie np. Technologii Synchronicznej do rozwiązań Siemens (bazujących przecież na Parasolid) dało mu wręcz drugą młodość (...)

| dokończenie |


Cytat tygodnia

„(...) Eskimosi potrzebowali sprawnej, lekkiej łodzi, którą mogli wykonać z dostępnych materiałów. Anton Willis potrzebował jednoosobowej łódki, która... mieściłaby się w jego mieszkaniu. W obu przypadkach istotna była – dostępność materiałów.
Poszukując rozwiązania problemu, Amerykanin poszedł jednak zupełnie inną drogą. Tajemnica jego niezwykłej konstrukcji tkwi nie w szkielecie i poszyciu łodzi, ale w samej idei składanego kajaka. Twórca Oru Kayaks inspirację odnalazł w origami, „sztuce składania papieru”. To właśnie naprowadziło go na właściwą drogę prowadzącą do rozwiązania problemu...”

Marek Staszyński, (Ka)Jak z papieru, CADblog.pl nr 1(18)2014, s. 60


Czwartek, 17.07.2014 r.

Do domu? Dlaczego nie?

Czy po 7-8 godzinach pracy mamy jeszcze ochotę siadać przed komputerem? Czy systemy CAD mogą znaleźć zastosowanie w domu? Czy możemy zainteresowanie nimi – oprócz czysto zawodowego – traktować także jako hobby? A może w wolnym czasie, w warunkach domowego zacisza, chcemy podnosić swoje kwalifikacje i poznawać nowe/alternatywne rozwiązania CAD?

Eksperci producentów komputerowych rozwiązań inżynierskich na powyższe pytania udzielili raczej twierdzącej odpowiedzi. W każdym razie – większość z nich przewidziała możliwość testowania (nie tylko w firmie, instytucji, ale także w domu) swoich wybranych rozwiązań, udostępniając wersje do użytku niekomercyjnego.

Konkrety? Siemens PLM Software od kilku lat udostępnia licencje Solid Edge ST nieodpłatnie (45-dniowe lub studenckie), a obecnie rozszerzyła darmową ofertę testową o NX (szczegóły niebawem, a także w numerze 1(18)2014 na stronie 4). DS SOLIDWORKS przygotowała wakacyjną licencję akademicką (skierowaną do wykładowców, studentów i uczniów), bezpłatną, ale ograniczoną czasowo. Firma ASCON, producent KOMPAS-3D, postanowiła pójść o krok dalej: oprócz wersji testowych, przygotowała specjalną wersję swojego CAD 3D: odpłatną, ale za symboliczną kwotę i bez ograniczeń czasowych.

Za roczną licencję KOMPAS-3D V15 Home zainteresowany zapłaci jedynie 70 euro (zamiast 2850 euro), otrzymując w zamian pełnowartościowy system CAD 3D z wieloma narzędziami ułatwiającymi tworzenie kompleksowych powierzchni. Co prawda, wersja „home” posiada istotne ograniczenia (m.in. nie ma możliwości pracy na złożeniach, wykorzystania rozszerzeń nakładek programowych, inteligentnych wymiarów, list BOM, osi symetrii), ale w odróżnieniu od wersji demonstracyjnych, umożliwia zapis wykonanych projektów.

KOMPAS-3D V15 Home pozwala na odczyt plików formatu STEP i natywnych plików KOMPAS-3D. Umożliwia także zapis w drugą stronę, a dodatkowo eksport (zapis) do formatów VRML, STL i PDF.

 

Fot. Przykładowy zrzut ekranu KOMPAS-3D V15 Home

 

Na stronie polskiego dystrybutora, firmy „Szansa”, możemy przeczytać, że „program przeznaczony jest do niekomercyjnego użytku, ale jest dostępny dla wszystkich, którzy interesują się projektowaniem hobbystycznie, studentów. Można go oczywiście zakupić na firmę i spokojnie testować, oraz zapoznawać się z programem.”. Uwaga – jak się okazuje, wersję „home” można zakupić na firmę (faktura, odliczenie itp.), ale nadal będzie to wersja, która nie jest przeznaczona do użytku komercyjnego. Czy warto zatem zapłacić ok. 290 złotych (przelicznik wg dzisiejszego średniego kursu NBP) za program, który „nie zarobi na siebie”? ASCON zapewne uważa, że tak, ale na to pytanie każdy użytkownik musi odpowiedzieć sobie sam.

(ms)

Źródło: deelip.com, Szansa

Share
 


Wtorek, 8.07.2014 r.

Remanent

artykuł wstępny z wydania 1(18) 2014

Przeprowadzony przed okresem urlopowym remanent (słowa te piszę „siedząc na walizkach”) zaowocował tym długo oczekiwanym wydaniem. Udało się poskładać całość tak, by nadać jej kilka myśli przewodnich (bezpłatne rozwiązania CAD/CAM, nowe możliwości ostatnich wersji), w tym jedną wakacyjną (kajaki zagraniczne i polskie)

Gdy patrzę na ten gotowy w zasadzie już numer (wstępniak zawsze piszę na końcu), jawi mi się on jako swoisty „skład różnorodności”. Jego zawartość to nie tylko artykuły niepublikowane nigdzie wcześniej (o zgrozo – pokryte kurzem na „magazynowych” półkach redakcji), ale także te, które nie mogły już doczekać się, by zaistnieć także na łamach e-wydania. Na szczęście – żaden z nich nie stracił swojej świeżości i aktualności.

Podziękowania – za trud i cierpliwość – pragnę skierować szczególnie do tych autorów publikacji, którzy zapewne stracili już nadzieję na ostateczne zamknięcie i wydanie kolejnego
e-czasopisma.

Podziękowania także dla Państwa, dla Czytelników, którzy skutecznie, ale nie natarczywie mobilizowali mnie do udostępnienia kolejnej edycji CADblog.pl w tradycyjnie elektronicznej postaci. Jakoś tak się ostatnio składało, że dla własnej redakcji czasu miałem najmniej,
a potrafiłem popełniać terminowo materiały dla innych tytułów. Szewc bez butów chodzi?

W kolejce czeka cykl artykułów o projektowaniu form wtryskowych, duży materiał na temat kondycji polskiego wzornictwa przemysłowego, historia firmy, która zdecydowała się skorzystać z wersji testowej pewnego systemu CAD 3D i w następstwie podjęła decyzję o jego zakupie, czy też odkładana (w tym wydaniu obecna tylko w Aktualnościach) historia niezwykłego jednośladu. Nie, to nie ten, widoczny na zdjęciu powyżej, chociaż opowieść o nim także zagości na naszych łamach...

Ale czekali Państwo na to wydanie wystarczająco długo, także nie przynudzam. Miłej lektury i udanego sezonu urlopowo-ogórkowego :)

(ms)

CADblog.pl nr 1(18) 2014

wydanie w pliku pdf
wydanie w postaci flash

Share
 


Poniedziałek, 7.07.2014 r.

Na wakacje...

Podczas wizyty w sklepie (ostatnie zakupy przed biwakiem) byłem świadkiem wymiany zdań między klientem i sprzedawcą. Sprzedawca narzekał, że Polacy nie potrafią pracować, że nie są w stanie zrobić nic, co dorównywałoby analogicznym produktom zachodnim, czy nawet azjatyckim (i nie miał tu na myśli Japonii, tylko Chiny). Oczywiście nie jest to prawdą (i będzie można przekonać się o tym, chociażby czytając „kartkę z historii” w tym wydaniu, a jest to zaskakująco świeży materiał). Ale skłania do refleksji

Bo – jak odpowiedział sprzedawcy klient – może nie chodzi tu tylko o „umiejętność”, tej naprawdę nam nie brak, tylko raczej o brak wystarczającej motywacji, brak perspektyw, świadomość tego, że gdy chcemy coś zrobić, to będziemy na swej drodze do realizacji celu napotykali na kłody rzucane pod nogi. Przez administrację, armię urzędników, niezrozumiałe przepisy, układy, kolesi itd. itp.

Dokąd zmierzamy?
Wystarczy tylko popatrzeć szerzej na zmiany, które zachodzą na naszych oczach: szkoły uczą rozwiązywania testów, wiedza ogólna i interdyscyplinarna zostaje zastąpiona wąską specjalizacją... Tak, jakby Polacy mieli w przyszłości stać się idealnymi pracownikami, ale raczej tymi – niższego szczebla. Może i na stanowiskach kierowniczych, ale raczej zespołów, a nie całych działów. A jednocześnie – na ostatnich latach studiów trwają nieustanne łowy na tych najzdolniejszych, którzy mimo wszystkich trudności osiągają wysoki poziom, a którym odpowiednio wcześniej będzie można zaproponować dobre stanowisko i miejsce w firmie, ale... poza Polską. Skala odpływu młodych i zdolnych – tych prawdziwych, a nie „wykształconych z wielkich miast” – jest niepokojąco wysoka. Ale pocieszam się, że może za kilka lat okaże się, że właśnie ci zdolni, zajmując ważne stanowiska w zagranicznych koncernach, będą mogli podejmować strategiczne decyzje, kierując się nie swoją „prywatą”, ale korzyściami dla kraju, który zdecydowali się kiedyś opuścić.

Niepoprawny optymista? Chyba nie... na przestrzeni wielu lat zawsze jakoś udawało nam się wyjść na prostą :)

(ms)

P.S.
18 lipca udostępniony zostanie nowy raport na temat innowacyjności (Global Innovation Index). W zeszłym roku Polska znalazła się na... 49. miejscu (spadek w stosunku do poprzedniego o 5 pozycji, portal „Wpolityce.pl” nazwał ten raport „Raportem wstydu”). Jak będzie w tym roku?

 

Share
 


Cytat tygodnia

„(...) gdybyś był jedynym człowiekiem na Ziemi, Jezus dałby się w tak właśnie potworny sposób zabić tylko dla Ciebie.”

Robert Tekieli, Najważniejsza historia w dziejach świata, Gazeta Polska Nr 14/2014, s. 37


Wielki Piątek, 18.04.2014 r.

Zamiast życzeń?

Czy pamiętają Państwo szumną obietnicę, że nowe e-wydanie dostępne będzie przed Świętami? Tak, przypominam ją nie bez powodu; mógłbym bowiem teraz powiedzieć, że – nie precyzowałem, przed którymi. Ale nie zrobię tego, gdyż... e-wydania jak nie było przed minionymi Świętami Bożego Narodzenia, tak i przed nadchodzącymi Świętami pięknie zwanymi Zmartwychwstania Pańskiego, nie nadaje się ono jeszcze do opublikowania. Dodam jednak, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Czy chcieliby Państwo czytać o kajakach i rowerach elektrycznych w środku zimy? Ja niekoniecznie. Po weekendzie majowym atmosfera będzie zdecydowanie bardziej sprzyjać takiej lekturze...

W nowym/starym numerze (wydanie datowane jako zima 2013/wiosna 2014 – ale jestem sprytny*) pojawią się nazwiska takich Autorów, jak Andrzej Wełyczko, czy Marcin Antosiewicz. W przypadku Pana Andrzeja, z przyjemnością zaprezentuję dwa artykuły (o 3DEXPERIENCE i 3D MASTER), zamieszczone w strefie tematycznej poświęconej PLM – zajawki artykułów znajdą Państwo poniżej. W przypadku Pana Marcina, korzystam z możliwości zamieszczenia fragmentu niedawno wydanej książki o projektowaniu form wtryskowych w NX – innymi słowy Czytelnicy CADblog.pl będą mieli możliwość zapoznać się z artykułem na temat narzędzi wspomagających projektowanie form w NX.

W wydaniu znajdą Państwo także porównanie systemów CAD 2D – Draftsight i Solid Edge 2D, natomiast dalszy ciąg porównania SolidWorks i Solid Edge ST pojawi się w kolejnym e-wydaniu (gdy zaktualizuję oprogramowanie obu firm do nowszych wersji), podobnie jak recenzja nowego systemu CAD 2D, o wdzięcznej nazwie BabaCAD.

Co jeszcze w tym numerze? Wspomniałem o kajakach i nie był to żart. Historia bardzo ciekawego projektu, jakim jest Oru Kayak – i jego pomysłodawcy (Antoniego Willisa) – może okazać się nie tylko interesująca (taką mam nadzieję), ale i inspirująca (zajawka poniżej). Podobnie jak inicjatywa LocalMotors, firmy znanej szerzej m.in. z racji udostępniania specjalnej wersji Solid Edge ST, dzięki której światło dzienne ujrzał projekt rumuńskiego inżyniera i designera, Vasilatosa Ianisa. Ariel the Cruiser to rower z napędem elektrycznym lub gazowym, nawiązujący swą stylistyką (i w jakimś stopniu także rozwiązaniami, np. sposobem przeniesienia napędu) do konstrukcji motocykli wyścigowych z początku ubiegłego stulecia.

To tak – w wielkim skrócie. Mam nadzieję, że lektura wynagrodzi... dłuuugi czas oczekiwania na to wydanie. A skoro mowa o dłuugim czasie oczekiwania, to niejako przy okazji – pochwalę się. Najnowsze publikacje na temat projektowania form wtryskowych i tłoczników wielotaktowych, które ukazały się nakładem CAMdivision jako kolejne w serii książkowej „CAMdivision Library”, przeszły przez moje ręce (skład, łamanie i korekta, jest się w końcu grafikiem 2D i operatorem DTP :D), co w połączeniu ze skromnymi zasobami ludzkimi pozostającymi w mojej dyspozycji, przełożyło się pewnie także na opóźnienie cyklu wydawniczego CADblog.pl. I tyle w temacie.


Nie „zamiast”, tylko „oprócz”
A na nadchodzące dni, w związku ze zbliżającymi się Świętami Wielkanocy, proszę przyjąć

Serdeczne życzenia zdrowia, radości, spokoju ducha, wszelkiej pomyślności i błogosławieństwa.
I prawdziwego przeżycia tego szczególnego czasu

– czego także sobie życzę.

Pozdrawiam serdecznie
Maciej Stanisławski

| fragmenty artykułów z wydania 2(18) zima 2013/wiosna 2014 |


Wielki Czwartek, 17.04.2014 r.

Najważniejsza historia w dziejach świata

Niniejsza opowieść toczy się pomiędzy Jerozolimą, Rzymem i Twoim sercem. Jest to, być może, najważniejsza historia w dziejach świata. Jest czwartek, późny wieczór, 5 kwietnia 30 roku naszej ery. Jerozolima była wtedy małym, dwudziestotysięcznym miastem na obrzeżach imperium rzymskiego. Rabbi Joshua z Nazaretu modli się w ogrodzie na obrzeżach miasta. Mdleje i ponownie klęka do modlitwy. Uczniowie na jego skórze widzą krwawy, lepki pot. Dzisiejsi lekarze mówią o wstrząsie histaminowym, który ma właśnie takie objawy. W wyniku potężnego stresu organizm młodego, najwyżej trzydziestoletniego człowieka może reagować właśnie w ten sposób: czerwone krwinki są przeciskane do kanalików potowych. Anatomopatologia potwierdza słowa Biblii

Autor: Robert Tekieli Gazeta Polska, Nr 14 wyd. 2.04.2014 r., s. 37

Następnego wieczoru było już ciemno. Zdradzony i samotny Jezus prowadzony jest z ogrodu nad Cedronem do domu arcykapłana Annasza. Idą przez prawie całą Jerozolimę, gdyż pałac arcykapłana mieści się w lepszej dzielnicy, na samych obrzeżach ówczesnej stolicy rzymskiej prowincji. Sanhedryn, żydowski parlament, obradował w nocy. Odrzucony przez własny naród Jezus zostaje skazany przez okupanta na straszną torturę. Rzymskie biczowanie było karą tak okrutną, że prawo rzymskie zabraniało stosować jej wobec swoich obywateli. Wielu skazanych nie przeżywało egzekucji i konało na miejscu. Bicz miał trzy rzemienie zakończone ołowianymi kulkami. Jeśli bijący miał wprawną rękę, potrafił nawet zedrzeć całą skórę z pleców. Cierpienie związane z uszkodzeniem skóry, tkanki podskórnej, nerwów, jest trudne do wyobrażenia. Ból był ogromny, początkowo intensywny przy samym uderzeniu, utrzymujący się do końca życia Pana Jezusa, nasilający się przy każdym ruchu, przy oddychaniu.

Koronowanie skazańców cierniem nie było w zwyczaju ani Rzymian, ani Żydów. W żadnym innym znanym opisie ukrzyżowań nie ma czegoś podobnego. Skóra głowy człowieka jest bardzo unerwiona. Kolce miały ponad dwa centymetry długości.

Krzyżując, wbijano gwoździe między kości przedramienia, tuż pod nadgarstkiem. Stopy składano razem i bokiem przybijano do krzyża przez kość pięty. (…) Całe ciało Jezusa trzymało się na trzech wbitych w nie gwoździach, to był ból nie do wytrzymania, do tego dochodziły trudności z oddychaniem, konieczność podciągania się do góry, by zaczerpnąć powietrza. Jezus był tak potwornie storturowany, że umieranie trwało stosunkowo krótko, trzy godziny; ale to były całe trzy godziny walki o oddech: opadanie i unoszenie się. Najprawdopodobniej doszło do pęknięcia serca, wylania krwi do osierdzia, przedostania się krwi do opłucnej, stąd wypływanie krwi po zranieniu włócznią. Jeśli przyczyną śmierci było pęknięcie serca, to związany jest z nim ból potworny; być może ten okrzyk, który wydał Pan Jezus umierając, świadczy właśnie o takiej przyczynie śmierci.

Ta opowieść toczy się między Jerozolimą, Rzymem i Twoim sercem, ponieważ gdybyś był jedynym człowiekiem na Ziemi, Jezus dałby się w tak właśnie potworny sposób zabić tylko dla Ciebie. Dzięki Jego śmierci możemy dziś zostać uwolnionymi z każdej opresji, z każdego cierpienia. Wystarczy krzyknąć: Jezu, ratuj!

Robert Tekieli

Źródło: Gazeta Polska, Nr 14 wyd. 2.04.2014 r., s. 37


Cytat tygodnia

„Konstrukcje lotnicze ze względu na wyjątkową odpowiedzialność muszą spełniać najwyższe wymagania w zakresie bezpieczeństwa technicznego. Jest to zagadnienie niezmiernie złożone, gdyż muszą one jednocześnie łączyć w sobie najmniejszą możliwą masę, akceptowalny koszt wytworzenia, trwałość i odpowiednią wytrzymałość. Jednym z kierunków rozwoju konstrukcji stosowanych w przemyśle lotniczym jest wykorzystanie nowych materiałów i technologii wytwarzania. Podstawą do zaakceptowania innowacyjnych rozwiązań technicznych są wszechstronne, szczegółowe badania właściwości mechanicznych. Szczególnie istotne są badania zmęczeniowe próbek materiałów wyjściowych lub próbek pobranych z nowych i eksploatowanych elementów konstrukcyjnych (…)”

Stanisław Kozioł, Andrzej Zbrowski: Technologia przygotowania próbek do badań wytrzymałościowych materiałów
stosowanych w konstrukcjach lotniczych. Problemy eksploatacji, nr 2/2011, s. 251-252,
wyd. INSTYTUT TECHNOLOGII EKSPLOATACJI,
Państwowy Instytut Badawczy w Radomiu


Piątek, 11.04.2014 r.

Kiedy u nas
...czyli rozważań o kryzysie ciąg dalszy*

Zza zachodniej granicy napływają powoli ciekawe sygnały. Daje się zauważyć spadek sprzedaży rozwiązań CAD z tzw. „średniej półki”, a rośnie sprzedaż „kombajnów” klasy CATIA i NX, a także – tańszych rozwiązań CAD 3D i 2D (w przedziale cenowym do powiedzmy, 1000 euro). Dlaczego tak się dzieje i jakie działania mogą podjąć producenci systemów do komputerowego wspomagania projektowania?

Odpowiedź na pierwsze pytanie, jaka od razu nasuwa mi się na myśl, to – kryzys. Przyczajony, utajniony, ale obecny, widoczny w podejmowanych decyzjach, ostrożniejszym wydawaniu środków przez przedsiębiorstwa. Wymóg spełniania wysokich standardów kieruje uwagę przedsiębiorców do rozwiązań będących w stanie sprostać kryteriom branżowym, np. przemysłu motoryzacyjnego. Tutaj, aby liczyć się wśród np. poddostawców, trzeba „wysupłać” środki na stanowiska NX lub CATIA. I nie ma znaczenia o wiele wyższa cena zakupu, niż w przypadku odpowiednio Solid Edge ST i SOLIDWORKS. Wybiera się program z wyższej półki i kupuje... mniej licencji, licencję pływającą, zatrudnia lepszych inżynierów (możliwe, że w systemie zmianowym) itp. (...)

| dokończenie |


Czwartek, 10.04.2014 r. (rocznica katastrofy pod Smoleńskiem)

CAD, CAM, CAE i katastrofy...

Tym razem, bez jakiegokolwiek komentarza z moje strony, przegląd różnych materiałów znalezionych w sieci, a także – link do jednego z popełnionych w zeszłym roku tekstów. Niestety, nie stracił na aktualności...

Pewne filmy i animacje (które udało mi się pobrać w ciągu ostatnich kilku lat z sieci) nie są już dostępne, a ze względu na brak możliwości ustalenia, kto był ich autorem, w jakim oprogramowaniu (lub w jakich okolicznościach w przypadku filmów video pokazujących rzeczywiste wypadki lotnicze) zostały zrealizowane i gdzie opublikowane – muszę zrezygnować z ich upowszechnienia. Ale poniżej przykład tego, czego oczekiwałbym od komisji i zespołów zajmujących się naszą katastrofą. Nadal jedynie eksperci Parlamentarnego Zespołu posługują się nowoczesnymi narzędziami do analiz i symulacji (vide animacja prof. Wiesława Biniendy, wykonana w środowisku LS Dyna)...

 | dokończenie |


Środa, 9.04.2014 r.

Raport o stracie czasu

Poczucie straty czasu to chyba jedno z najbardziej frustrujących doznań. Szczególnie wtedy, gdy istotnie zależy nam na tym, by zdążyć z realizacją danego projektu w założonym terminie. Nie dotyczy to oczywiście jedynie branży CAD, ale trzeba przyznać, że w pracy zespołów konstruktorskich (i redakcyjnych także) potrafi szczególnie dotkliwie dać się we znaki. Zespół związany z GrabCAD opublikował ostatnio interesujący raport z podtytułem: „3 najbardziej frustrujące przyczyny straty czasu i jak zespoły projektowe mogą sobie z nimi poradzić”...

We wstępie do raportu słusznie zauważono, że we współczesnej rzeczywistości zarządzanie zespołem inżynierskim jest wyjątkowo skomplikowane. Menedżer takiego zespołu zmuszony jest radzić sobie z częstą dyslokacją współpracowników (pracujących zdalnie, w różnych ośrodkach danego przedsiębiorstwa, czasem w różnych strefach czasowych etc.), zmieniającymi się technologiami, wymaganiami klientów, normami jakościowymi, łańcuchami dostaw etc. Wszystko to przy jednoczesnej presji na jak najszybsze, najsprawniejsze dostarczanie gotowego produktu, oczywiście po najbardziej konkurencyjnej cenie.

A jednocześnie – blisko 75% wytwórców deklaruje, że ich największe straty czasu związane są z pracą na niewłaściwej rewizji danego pliku (wersji danego modelu), na wykonywaniu prototypów na podstawie zdezaktualizowanych plików CAD. Autorzy raportu dodają, że z odpowiedzi ich respondentów (a liczba korzystających z zasobów bibliotek 3D zarządzanych przez GrabCAD i innych rozwiązań liczy ponad 1200000 inżynierów lub osób z branży) wynika, że najwięcej czasu tracą na rozwiązywanie problemów związanych z zarządzaniem i wymianą danych.

A co „wkurza” najbardziej?
Na pierwszym miejscu wymieniane jest... dokonywanie zrzutów ekranowych dla osób zaangażowanych w projekt, ale nie będących użytkownikami systemów CAD (osoby z działu marketingu, zamówień itp.). Na drugim – uzgadnianie wielu wersji tego samego projektu – by wreszcie zyskać pewność, która jest ostateczną, aktualną, nie wymagającą zmian, albo od której należy rozpocząć dalsze prace projektowe. Wreszcie jako trzecie źródło frustracji – co może wydać się śmieszne, ale chyba istotnie może tak być – oczekiwanie, aż dział IT danej jednostki/firmy itp. udostępni odpowiednie... konto FTP, aby można było umieścić tam projekt. (...)

| dokończenie |


Cytat tygodnia

„(...) Jan Paweł II zawsze starał się przypominać naukowcom, że swoją wiedzą mają służyć prawdzie. Zwracał jednak szczególną uwagę na drogę poszukiwania prawdy. 21 IX 1982 r., w trakcie drugiego seminarium w Castel Gandolfo, w kontekście właściwego wykorzystania techniki zwracał uwagę m.in. na następujące kwestie:

> Wynalezienie maszyn coraz doskonalszych odciąża człowieka w trudzie fizycznym i wspiera go w pracy intelektualnej nie twórczej, lecz wprowadziło także stan zależności człowieka od maszyny. Rozwój technologii stosowanych w wielu przemysłach uciążliwie wpływa na środowisko, powoduje brak równowagi ekologicznej, co przynosi szkodę, niekiedy poważną życiu jednostki i całej ludności. Zanieczyszczenie łańcucha żywnościowego, spowodowane używaniem środków w celu ochrony zbiorów przed owadami i innymi czynnikami szkodliwymi, budzi niemałe zatroskanie o zdrowie ludzi. Należy wyrazić duże zastrzeżenia co do stosowania przez człowieka inżynierii genetycznej. Technika mogłaby natomiast, przy właściwym stosowaniu, stanowić cenne narzędzie zdatne do rozwiązywania ważnych problemów, rozpoczynając od głodu i choroby, przy pomocy produkcji rozmaitych roślin korzystniejszych i bardziej odpornych oraz cennych lekarstw.<

Kwestie te zostały wyraźnie podkreślone w encyklice Fides et ratio:
> Zdajemy sobie dzisiaj sprawę, być może bardziej niż dawniej, z dwuznaczności nauki. Człowiek może ją wykorzystać dla swego postępu, lecz także dla swej zguby. Rozwój nauki pociąga za sobą tak poważne konsekwencje, że wymaga wielkiej czujności sumienia...< (...)”

prof. zw. dr hab. Michał Gabriel Woźniak: „Aby postęp nauki i techniki służył życiu”


Środa, 2.04.2014 r. (9 rocznica śmierci bł. Jana Pawła II)

Pielgrzymka

Skąd na CADblog.pl banery reklamujące pielgrzymkę na uroczystość kanonizacji Jana XXIII i Papieża Polaka? Pytanie całkiem na miejscu, zwłaszcza, że profil tej witryny raczej sugeruje treści stricte techniczne. Nie zapominajmy jednak – że przede wszystkim jest to blog...

„(...) od innych stron internetowych blogi odróżnia bardziej personalny charakter treści: częściej stosowana jest narracja pierwszoosobowa, a fakty nierzadko przeplatają się z opiniami autora...”*

Stali Czytelnicy niejednokrotnie zwracali się z prośbą o to, bym nie wypełniał strony tekstami związanymi tylko z branżą. Stąd pojawiające się co jakiś czas wyjątki (vide np. wpis „Byłem na pustyni...”, „Koniec sezonu?”, „Na co komu potrzebni dzisiaj dziennikarze ;)”, Nawiązując do zero-emisyjności i nie tylko...", „LIBERATOR: czy faktycznie >wyzwoliciel<?”, „Biblia na Wielkanoc”, „Inna skala marzeń II” i inne...), które często skutkują życzliwymi mailami albo powodują „odpływ polubień” profilu CADblog.pl na Facebook'u (link tutaj).

Podobnie i z dzisiejszym wpisem. Data jak najbardziej zasadna – 9 rocznica śmierci błogosławionego Jana Pawła II, Papieża, Polaka, Karola Wojtyły. To w zasadzie ostatni moment na podejmowanie decyzji, czy mobilizować siły i środki i jechać na tą jedyną w dziejach cywilizacji uroczystość ogłoszenia Papieża z Polski świętym, czy też przeżywać ją w domowym zaciszu, z najbliższymi. Oczywiście, decyzję „tak, jednak jedziemy” można podjąć i w ostatniej chwili, spakować rodzinę do samochodu i ruszyć na południe (wszak wszystkie drogi prowadzą do Rzymu), ale nie którzy preferują wyjazdy bardziej zorganizowane.

Gdyby ktoś z Państwa jeszcze wahał się, a miał możliwość zarówno czasową (wyjazd potrwa 8 dni), jak i finansową (2180 zł plus bilety wstępu do muzeów), to są jeszcze ostatnie miejsca w organizowanej przez znajomego księdza (i Przyjaciela mojej rodziny; to właśnie ksiądz Paweł 15 lat temu sprawował ceremonię ślubu Macieja i Małgorzaty Stanisławskich – i chyba całkiem skutecznie) pielgrzymce na kanonizację JP2 i Jana XXIII. Ostatnie miejsca – bowiem w ubiegłym tygodniu kilka osób wycofało się z planów wyjazdu. Powiedziałem, że postaram się pomóc. Stąd – obecność nietypowego banera.

Ksiądz Paweł jest organizatorem, a będzie także przewodnikiem – z doświadczenia wiem, że dobrym, bo zwiedzałem z nim Włochy nie wychodząc z domu (spędził wiele lat we Włoszech, nie tylko studiując w samym Rzymie). Z czystym sumieniem polecam. Program do pobrania w pliku pdf, są tam też dane kontaktowe.

Ja planowałem udać się na samą uroczystość, pociągiem. Dzieci zostawić pod opieką dziadków, ruszyć z Małżonką na taki wysiłkowy, ekspresowy (i budżetowy) wyjazd. Cóż, kiedy logistyka jednak zawiodła, a dyspozycyjność czasowa stanęła na przeszkodzie. Wiadomo było, że razem nie uda się nam pojechać.

Od czego są jednak znajomi. To dzięki ich inicjatywie trafiła się pielgrzymka, zorganizowana przez parafię, spartańska (i niedroga), autokarem, z noclegiem na polu namiotowym (:D tak się kiedyś pielgrzymowało). Nie osiem dni – jak z księdzem Pawłem – tylko dwa dni w Rzymie (uroczystość kanonizacji i poniedziałkowa msza dla Polaków), a potem cztery godziny w Asyżu w drodze powrotnej.

Jechać? Czy nie jechać? A gdzieś w tyle głowy kołacze się pytanie mojego średniaka, ośmiolatka: „Tato, zabierzesz mnie kiedyś za granicę?”. Najstarszy to już prawdziwy obieżyświat, Rzym zna jak własną kieszeń, jeździł po całych Włoszech z Dziadkami, zaliczał w miarę możliwości dalsze wycieczki szkolne, poznał Kresy. A Antek? Decyzja była szybka: jadę z nim. A po kilku dniach przemyśleń: jadę z nimi. W domu zostanie Żona z najmłodszym, a bracia będą mieli kiedyś co wspominać, nawet jeśli młodszy nastawia się bardziej na zwiedzanie, niż uroczystości. Ale wiem, że dla niego cholernie ważne będzie to, że zarówno starszego brata, jak i tatę będzie miał praktycznie tylko dla siebie. A dla mnie – że będę tam z nimi :).

(ms)

* Źródło (brrrr :D) http://pl.wikipedia.org/wiki/Blog

Share
 


Cytat tygodnia

(...) Nowe aplikacje dostępne w portfolio 3DS nie są tak naprawdę niczym zaskakująco nowym czy nowatorskim, bo każdy dostawca poważnych rozwiązań inżynierskich realizuje swój rozwój poszerzając zakres potencjalnych zastosowań oferowanych przez firmę aplikacji lub systemów. W przypadku 3DS nowością jest z pewnością nowa strategia rozwoju. (…)
3DEXPERIENCE jest nowym DOŚWIADCZENIEM, ale nie eksperymentem, bo platforma 3DEXPERIENCE jest czymś realnie dostępnym dzisiaj. 3DEXPERIENCE jest propozycją nowego spojrzenia na to w jaki sposób każdy z nas (tu mam na myśli tych, którzy tworzą lub korzystają z danych zdefiniowanych w systemach CAx i PLM) wykonuje swoje codzienne obowiązki zawodowe (PRAKTYKA, RUTYNA)...”

Andrzej Wełyczko: 3DEXPERIENCE. CADblog.pl nr 2(18)2013
| link do fragmentu artykułu tutaj |


Wtorek, 1.04.2014 r.

AutoCAD 2015 – co nowego*

*czego nie znajdziecie w oficjalnej informacji prasowej

24 marca najnowszy AutoCAD został opisany przez podekscytowanego Michaela Thomasa na blogu designandmotion.net, dzisiaj garść informacji o najnowszej odsłonie flagowego CAD ADSK pojawia się na CADblog.pl (niezależnie od udostępnionej także dzisiaj oficjalnej informacji prasowej)

Michael swój wpis zatytułował (w wolnym tłumaczeniu) tak: „Dlaczego AutoCAD 2015 jest najlepszą wersją, jaka kiedykolwiek się ukazała?”. Złośliwie odpowiem, że to chyba normalne i tak powinno być: kolejna wersja jest lepsza od poprzedniej i tym samym – najlepsza z dotychczasowych. Ale może nie jest to regułą w przypadku rozwiązań Autodesk...

Nie zmienia to faktu, że nawet chwilowy kontakt z nowym AutoCAD 2015 wyraźnie wskazuje na to, że „przyszło nowe”. Na pierwszy plan wybija się całkowicie nowa kolorystyka (vide rys. poniżej),

ale to nie wszystko (...)

| dokończenie |


Czwartek, 27.03.2014 r.

Co piszczy w... SolidWorks 2015, czyli przegląd nowości i lista Top Ten

29 stycznia, na blogu SolidWorks (SolidWorksHeard.com) zamieszczony został post informujący o tym, czego można spodziewać się w wersji 2015. Ponieważ nie znalazłem takich informacji w polskojęzycznej przestrzeni, uznałem, że mimo upływu dwóch miesięcy nie jest za późno, by podzielić się tym z Państwem (więcej informacji, w tym o Mechanical Conceptual – w relacji z SolidWorks World 2014 – link niebawem)...

• nowości 2015

• Top Ten Enhancements

Podobnie jak w latach ubiegłych, nowości kolejnej, przygotowywanej wersji SolidWorks 2015 pokazane zostały podczas „show” trzeciego dnia konferencji SWW 2014. Celowo używam określenia „show”, gdyż owe prezentacje zawsze utrzymane są w humorystycznej konwencji – pracownicy DS SolidWorks (najczęściej rozpoznawalni specjaliści SW) wcielają się w postacie będące ikonami amerykańskiej pop-kultury. W tym roku wybór padł na... CADmana (parodia BATmana).

Tyle na temat oprawy, a teraz przejdźmy do konkretów. Niestety, ponieważ w tym roku nie było mi dane uczestniczyć w konferencji SWW, musiałem oprzeć się na relacji/informacjach z tzw. „drugiej ręki”, w dodatku – bez możliwości zamieszczenia zdjęć ilustrujących stosowne funkcjonalności. Mam nadzieję, że mimo to okażą się one interesujące. Dla osób bieglej posługujących się językiem angielskim, zamieszczam link do źródłowego wpisu (tutaj).

I tak w nowym SolidWorks 2015
możemy spodziewać się m.in.:
• nowej funkcjonalności podziału powierzchni (odcinanie),
• możliwości definiowania asymetrycznych zaokrągleń (odchylenia),
• narzędzia renderingu z możliwością ograniczenia do danego regionu (użytkownik definiuje obszar na ekranie i tylko w tym obszarze dokonuje renderingu),
• możliwości definiowania/rysowania linii z jej punktu środkowego i automatycznego powiązania linii,
• możliwości konwersji stylu splajnu (bez konieczności jego usunięcia lub zastąpienia), zmiana splajnu z normalnego na „style spline” (...)

| dokończenie na SWblog.pl |


Poniedziałek, 3.03.2012 r.

Kolorowo w chmurach

Projektowanie wspomagane komputerowo znacznie wykroczyło poza obszary, które jeszcze do niedawna były domeną desek kreślarskich, a także logarytmicznych suwaków i kalkulatorów. Obliczenia wytrzymałościowe, analizy zmęczeniowe, obliczenia wartości wielkości przepływów cieczy, ich wpływu na wielkość i rozkład drgań i naprężeń w układzie konstrukcji itp. stanowią jedną z dynamiczniej rozwijających się dziedzin z pogranicza matematyki, informatyki i inżynierii. Korzystanie w celu przeprowadzenia analiz i obliczeń z wyspecjalizowanego oprogramowania przestało być koniecznością, gdyż liczący się producenci coraz częściej implementują tego typu funkcjonalności bezpośrednio do swoich systemów; często dzieje się tak na drodze akwizycji. Gdy jednak nie dysponujemy takim środowiskiem programowym, a nasze finanse okazują się ograniczone, możemy sięgnąć po wysokiej klasy wyspecjalizowane narzędzia, dostępne albo bezpłatnie, albo na zasadzie SaaS (Software as a Service) – czyli odpłatnie, ale w stopniu proporcjonalnym do korzystania z zasobów i możliwości danego rozwiązania. Wiele wskazuje na to, że te ostatnie doskonale sprawdzą się jako systemy dostępne w chmurze (Cloud Computing)

OPRACOWANIE: Maciej Stanisławski

Komputerowe systemy do wykonywania analiz i symulacji z wykorzystaniem metody elementów skończonych (MES – ale uwaga, ang. skrót MES oznacza Mechanical Events Simulation) zrewolucjonizowały pracę inżynierów. Zredukowały czas potrzebny na wykonywanie skomplikowanych działań na układach równań, macierzach itp., w zamian pozwalając na wykonywanie wspomnianych analiz w środowisku będącym swoistym standardem współczesnych systemów CAE (ang. Computer Aided Engineering)...

| dokończenie |


Środa, 19.02.2014 r.

Współczesne systemy CAM

Wiele osób uważa, iż w całym cyklu życia produktu to właśnie systemy CAM odgrywają kluczowe znaczenie. Pod angielskim terminem Computer Aided Manufacturing kryją się komputerowe systemy wspomagające wytwarzanie, których głównym zadaniem jest integrowanie fazy projektowania
i wytwarzania. To dzięki ich wykorzystaniu zamysł projektanta i konstruktora przybiera
postać fizyczną, także wielkoseryjną...

Autor: Maciej Stanisławski

Artykuł ukazał się na łamach dwumiesięcznika STAL (wydania 9-10/2012, 11-12/2012 i 1-2/2013)

Rys. winietowy: DMG/MORI SEIKI


„Zastosowanie zaawansowanego systemu CAM (komputerowego wspomagania wytwarzania) do sterowania maszyn CNC owocuje skróceniem czasu programowania, wyeliminowaniem ryzyka wystąpienia kolizji, obniżeniem kosztów i ostatecznie zwiększeniem wydajności pracy zarówno ludzi, jak i urządzeń”. Mniej więcej tego typu „opis wprowadzający” znajdziemy na każdej stronie internetowej producenta bądź oferenta systemów CAM – z tym, że w miejsce wielokropka należy wpisać nazwę konkretnego systemu. Nie zmienia to faktu, iż powyższe stwierdzenie w zasadzie w każdym przypadku jest prawdziwe.

Wszystkie współczesne systemy CAM, nawet darmowy FreeMill, generują kod NC (dla obrabiarek numerycznych) na podstawie modelu gotowego detalu. Model może powstać albo wewnątrz systemu CAM, albo zostać zaimportowany z systemu CAD. Nie ma znaczenia, czy dany detal ma postać dokumentacji 2D, czy modelu 3D – w obu przypadkach na podstawie danych geometrycznych system CAM pozwala na uzyskanie kodu sterującego maszyną wytwórczą. Wydajny system CAM oferuje szeroką gamę metod obróbki dla jednego detalu lub rodzin części. Ustala wartości posuwów i obrotów na podstawie zaimplementowanych (lub definiowanych przez użytkownika) baz materiałów i narzędzi. Umożliwia także – przynajmniej w teorii – wygenerowanie kodu na w zasadzie dowolny układ sterowania obrabiarki numerycznej. W praktyce bowiem najczęściej konieczne jest napisanie dedykowanego dla danej maszyny postprocesora. To, czy odbędzie się to w środowisku systemu CAM, czy też poza nim, stanowi także o jego wartości.

Aby zrozumieć znaczenie rozwiązań stosowanych w najnowszych systemach CAM, warto przypomnieć sobie istotę i sposób ich działania.

W początkach rozwoju techniki NC, w zależności od technologiczności konstrukcji (patrz ramka) części obrabianych, obrabiarki programowano ręcznie, bądź maszynowo (ze wspomaganiem komputerowym). Ręczne pisanie programów na maszyny obróbcze miało sens w przypadku urządzeń pracujących w dwóch, maksymalnie trzech osiach. Ciągły rozwój i doskonalenie maszyn i technik obróbczych, a także szybki postęp w dziedzinie elektroniki, spowodował opracowanie sterowania CNC połączonego magistralą danych z komputerem nadrzędnym (komputer DNC, w literaturze fachowej często nazywany serwerem plikowym, który przechowuje programy NC, administruje nimi, przesyła do obrabiarki i kontroluje pracę tego podsystemu).


Technologiczność konstrukcji

Jakże często słychać głosy młodych konstruktorów mówiących o tym, iż CAM pozostawiają inżynierom produkcji
i technologom i niech oni się z tym męczą. Liczy się projekt, znakomity i zdumiewający model opracowany w CAD, wirtualny prototyp będący odzwierciedleniem (nie urzeczywistnieniem) koncepcji jego twórcy.
A jeśli... nie da się go wykonać? Na przykład z powodu braku odpowiedniej technologii...

A przecież technologiczność, jedna z istotnych szczegółowych zasad konstrukcji, powinna w świadomości konstruktora obejmować nie tylko etap wytworzenia danego detalu, ale także – jego późniejszy serwis, czy też ewentualne naprawy (chociaż współcześnie to ostatnie coraz częściej nie jest brane pod uwagę – w interesie producenta klient powinien kupować nowy produkt w miejsce zużytego, nie nadającego się już do naprawy,
lub którego naprawa nie będzie opłacalna – choćby ze względów technologicznych). Ale nawet w przypadku produktów, maszyn i urządzeń przeznaczonych do dłuższej eksploatacji bywa tak,
iż konstruktor uwzględnił jedynie technologię montażu...


Wraz z rozwojem oprogramowania CAD, równolegle postępował rozwój systemów, mających na celu integrację procesów projektowania i wytwarzania. Coraz częściej w jednym środowisku programowym możliwe było wykonanie nie tylko projektu danej części, ale także – opracowanie strategii jej obróbki i wreszcie wygenerowanie kodu sterującego obrabiarką. W wielu przypadkach doświadczony projektant, który opanował także moduły, czy też podsystemy CAM współpracujące ze środowiskiem jego oprogramowania CAD, jest w stanie wykonać przynajmniej część pracy, która wcześniej zarezerwowana była jedynie dla inżyniera produkcji bądź technologa; może ona np. polegać na przygotowaniu takiej wersji ostatecznej danego detalu, która nadawać się będzie do wykorzystania jako model odlewniczy, uwzględni zachowanie materiału podczas rozkroju detalu na arkuszu blachy itp. Nie jest to jednak regułą i spotykane jest w zasadzie najczęściej w małych przedsiębiorstwach...

| dokończenie |


Poniedziałek, 17.02.2014 r.

Baza FCPK Bytów w NX Mold Wizard

NX został wyposażony w zautomatyzowaną aplikację do projektowania form (Mold Wizard), w której zastosowano rozbudowane bazy części znormalizowanych. Dostępne są modele różnych producentów, takich jak: HASCO, DME, FUTABA, MEUSBURGER, STRACK, MISUMI itd. Zakończyły się właśnie prace nad budową parametrycznej bazy polskiego producenta normaliów FCPK Bytów

Autor: Marcin Antosiewicz, CAMdivision

| więcej |


Poniedziałek, 20.01.2014 r.

Premiery anno domini 2013 – podsumowanie

Dwa ubiegłoroczne, jesienne wydarzenia, dotyczące różnych segmentów odbiorców – premiera NX 9.0 i DS SolidWorks 2014 – z pewnością warte są odnotowania. Tym bardziej, że w przypadku obu systemów wprowadzono wiele oczekiwanych ulepszeń. A o niektórych możemy powiedzieć, iż mogą okazać się... rewolu(wela)cyjne

| więcej |


Czwartek, 28.11.2013 r.

Synchronous Technology 2D? To nie jest narzędzie do tworzenia geometrii,
do tworzenia rysunku. To narzędzie do jego edycji...

[ video ]

Z Janem Larssonem (dyrektorem marketingu NX Product Engineering Solutions na region EMEA w Siemens PLM Software) o Technologii Synchronicznej w 2D, Realize Shape, nowościach NX 9.0 i innych (m.in. Leap Motion) rozmawia Maciej Stanisławski

nieautoryzowany zapis fragmentu rozmowy przeprowadzonej podczas PLM Europe 2013 w Berlinie, a także fragment zarejestrowanego filmu

| więcej na SolidEdgeblog.pl |


Czwartek, 14.11.2013 r.

Autodesk wchodzi w obszar CAM. Na poważnie...

Dla niektórych była to elektryzująca wiadomość: kilka miesięcy temu Autodesk przejął HSM Works (link tutaj), producenta rozwiązań CAM dedykowanych m.in. dla SolidWorks (to właśnie o HSMXpress, bezpłatnym CAM dla użytkowników SolidWorks miałem okazję pisać w ostatnim wydaniu dwumiesięcznika STAL – link tutaj). Wspomniałem wtedy, że czas dostępności tego rozwiązania dla SW może być policzony, ale na szczęście inny producent – DELCAM – oferuje w pełni profesjonalne rozwiązanie na tych samych zasadach. Cóż, proszę Państwa – było minęło. Autodesk właśnie kupił DELCAM!

Co to może oznaczać? Nie ma wątpliwości, że Autodesk konsekwentnie rozszerza portfolio „swoich” rozwiązań. Jak widać – teraz także w obszarze CAM. DELCAM wśród branżowców postrzegany jest jako producent w pełni profesjonalnych i wysokiej klasy systemów CAM, także można pogratulować wyboru właśnie tego rozwiązania. Zarazem jest to kolejna akwizycja – po wspomnianym zakupieniu HSM Works.

Inventor HSM Xpress

Mamy już więc narzędzia do projektowania koncepcyjnego, mamy narzędzia CAD 2D i 3D (specjalizowane dla różnych branż, nie tylko mechanicznej), znajdzie się także coś z obszaru MES, PLM (chociaż przez wiele lat przedstawiciele Autodesk mówili, że skupiają się na projektowaniu), wreszcie – CAM. Na efekty pierwszej akwizycji nie trzeba było długo czekać: Autodesk Inventor HSM to – analogicznie jak wcześniej w przypadku HSMXpress dla SolidWorks – bezpłatne rozszerzenie systemu CAD 3D (Inventor) o w pełni zintegrowany system CAM. Ale nie jest to pełna analogia: w przypadku HSMXpress dla SolidWorks, nie mieliśmy do czynienia z pełnym systemem CAM oferowanym za darmo: użytkownik otrzymywał rozwiązanie ograniczone do 2,5 osi. Autodesk przejmując HSM Works, użytkownikom swojego Inventora oferuje pełnowartościowy CAM za darmo. Można jedynie domyślać się, że przejęcie DELCAM może poskutkować... zaoferowaniem systemu CAM wyższego poziomu, także przeznaczonego dla Inventora, ale już odpłatnego. A będącego elementem portfolio Autodesk...

Czy sprawi to, że Inventor jako system CAD/CAM będzie bardziej konkurencyjny od Solid Edge ST, czy SolidWorks? W przypadku tego pierwszego – Siemens PLM Software dysponuje rozwiązaniem CAM dla NX i zapewne nie stanowiłoby problemu przygotowanie wersji zintegrowanej z CAD. Jeśli chodzi o SolidWorks – użytkownicy nadal mogą korzystać z rozwiązania HSMXpress (można je pobrać ze strony Autodesk, link tutaj).

„Zgodnie z obietnicą, HSMWorks 2014 dla oprogramowania SolidWorks...”

Pytanie tylko – jak długo i czy faktycznie mogą liczyć na to, że Autodesk będzie w podobnym jak dla siebie stopniu rozwijał narzędzie CAM przeznaczone dla konkurencyjnego systemu? Jeśli chodzi o to drugie – wątpię. A jak długo? Zapewne przez okres dwóch, trzech lat – wszystko zależy od zapisów zawartych w umowie. A po więcej wniosków zapraszam już jutro na CADblogTV.pl. Zastanowimy się może nad tym, co by było, gdyby to 3DS (Dassault Systemes) przejęło DELCAM. I ile jeszcze firm z tego obszaru pozostało do ewentualnego przejęcia...

(ms)

Share


Wtorek, 12.11.2013 r.

3DEXPERIENCE

(fragment artykułu z najnowszego wydania 2(18)2013 – w przygotowaniu)

Dla wielu użytkowników systemów inżynierskich firma Dassault Systemes (3DS) kojarzy się tylko lub przede wszystkim z systemem CATIA. Pewnie dlatego pojawienie się na rynku V6 zostało powszechnie skojarzone z CATIA V6 (pisałem o tym kilka lat temu na łamach „Projektowania
i Konstrukcji Inżynierskich”)

Autor: Andrzej Wełyczko (3DS)

A tymczasem V6 nie jest ani produktem, ani systemem, ani nawet rozwiązaniem oferowanym tylko dla dzisiejszych użytkowników CATIA V5. Czym w takim razie jest dzisiaj V6? V6 to organiczna architektura, na bazie której w sposób zintegrowany współdziałają ze sobą wszystkie oferowane dzisiaj przez 3DS aplikacje: CATIA, SOLIDWORKS, SIMULIA, DELMIA, ENOVIA, GEOVIA, EXALEAD, NETVIBES, 3DSWYM i 3DVIA. Oczywiście nie wszystkie z tych aplikacji muszą być zastosowane do budowy środowiska pracy każdego użytkownika. Istotne jest to, że każda z tych aplikacji działa w tym samym środowisku informatycznym, czyli jest zintegrowana z pozostałymi komponentami systemu i korzysta z tego samego modelu zapisu danych. Brzmi trochę skomplikowanie, ale mam nadzieję, że rzecz się wyjaśni po przeczytaniu niniejszego artykułu do końca.

Nowe aplikacje dostępne w portfolio 3DS nie są tak naprawdę niczym zaskakująco nowym czy nowatorskim, bo każdy dostawca poważnych rozwiązań inżynierskich realizuje swój rozwój poszerzając zakres potencjalnych zastosowań oferowanych przez firmę aplikacji lub systemów. W przypadku 3DS nowością jest z pewnością nowa strategia rozwoju (Rys. 1): od roku 2012 firma promuje się już nie jako dostawca rozwiązań PLM, ale 3DEXPERIENCE. Skąd taka zmiana? Czy to oznacza, że rozwój rozwiązań klasy PLM został zakończony i nie może być kontynuowany? Nic bardziej mylnego. Tak jak PLM było kontynuacją 3D DMU, tak 3DEXPERIENCE jest kontynuacją PLM tyle tylko, że w znacznie szerszym wymiarze.

Rys. 1 Historia rozwoju aplikacji Dassault Systemes

Dlaczego 3DEXPERIENCE i czy nie można tej nazwy „spolszczyć”? Tłumaczenie na dowolny język byłoby (podobnie jak 3D DMU czy PLM) niezgodne ze strategią firmy 3DS. Każda firma chce być jednoznacznie rozpoznawana na rynku, a każde tłumaczenie „rozmywa” taką rozpoznawalność. To oczywiste, że nazwa powstała z połączenia dwóch pojęć: 3D i EXPERIENCE. Pojęcia 3D chyba nie trzeba wyjaśniać, bo coraz więcej pomysłów konstruktorów i projektantów, chociaż rodzących się jak dawniej w ich głowach jest dzisiaj realizowanych w systemach 3D. Jeśli w słownikach angielsko-polskich poszukamy tłumaczenia słowa EXPERIENCE, to znajdziemy: DOŚWIADCZENIE, ZDARZENIE, PRZEŻYCIE, PRZYGODA, PRAKTYKA (ZAWODOWA), RUTYNA, itd. 3DEXPERIENCE jest nowym DOŚWIADCZENIEM, ale nie eksperymentem, bo platforma 3DEXPERIENCE jest czymś realnie dostępnym dzisiaj. 3DEXPERIENCE jest propozycją nowego spojrzenia na to w jaki sposób każdy z nas (tu mam na myśli tych, którzy tworzą lub korzystają z danych zdefiniowanych w systemach CAx i PLM) wykonuje swoje codzienne obowiązki zawodowe (PRAKTYKA, RUTYNA). 3DEXPERIENCE jest lub może być dla niektórych PRZEŻYCIEM lub PRZYGODĄ, bo umożliwia znacznie więcej niż rozwiązania klasy CAx lub PLM i wszędzie, gdzie tylko jest to możliwe w powiązaniu z modelem 3D. (...)

| więcej |


Cytat tygodnia

„Można by sądzić, że w dobie wszechobecnego Internetu, znalezienie (...) także niezbędnych technicznych informacji na temat zasad, sposobu przygotowania, ceny, metodyki zdawania, itp. egzaminu na certyfikat AutoCAD Certified Professional jest proste i zajmie niewiele czasu.
W dniu, kiedy piszę te słowa, bynajmniej tak nie jest. Te same informacje, ale o różnym zakresie są rozrzucone w bardzo wielu miejscach w witrynach Autodesk. Mimo że jestem dobrze zorientowany w zagadnieniu, miałem trudności z szybkim znalezieniem niezbędnych informacji i ich odfiltrowaniem z internetowego szumu informacyjnego.
Postanowiłem wypełnić tę lukę i po raz pierwszy w podręczniku znajdą Państwo poświęconą temu zagadnieniu Część V. (...)"

Andrzej Jaskulski: AutoCAD 2014/LT2014/360 (WS+), wyd. naukowe PWN S.A., Warszawa 2013, s. 956


Wtorek, 22.10.2013 r.

Jak zapisywać pliki z AutoCAD WS/AutoCAD 360?

Tym razem wpis krótki, ale „konkretny”, zainspirowany z jednej strony lekturą książki Andrzeja Jaskulskiego „AutoCAD 2014/LT2014/360 (WS+)”, z drugiej strony – pytaniami, które co jakiś czas przesyłają Czytelnicy zainteresowani darmowymi rozwiązaniami CAD...

Pamiętam, że jeszcze w czasach (jak to brzmi!), kiedy AutoCAD 360 funkcjonował jako „Project Butterfly”, wiele wątpliwości budziło jego praktyczne zastosowanie. Owe wątpliwości wynikały z faktu, iż o ile nie było problemu z wczytaniem projektu/rysunku 2D do przestrzeni wirtualnej

(w zasadzie – do „chmury danych”) wykorzystywanej przez środowisko tego systemu CAD (pracującego w okienku przeglądarki internetowej), o tyle – nie bardzo było wiadomo, jak zapisać/pobrać te dane z powrotem.Tymczasem rzecz okazuje się... banalnie prosta, chociaż dla osób przyzwyczajonych do pracy z tradycyjnymi systemami CAD, nie musi być oczywista. Tak naprawdę – dla mnie nie była :), ale pocieszam się, że nie tylko dla mnie (stąd pytania Czytelników).

Można zapisywać pliki z AutoCAD 360
...na lokalne urządzenie. Ale nie z okna edycji rysunku. W celu zapisania/pobrania danych, musimy przejść do poziomu File Manager. Następnie na ikonie reprezentującej interesujący nas plik klikamy znaczek „+” umieszczony w prawym dolnym rogu obrazka – rozwija się menu, w którym bez problemu znajdzie pozycję... nie „Save As”, ale „Download”. Jak zwał, tak zwał, wybranie tej opcji wywołuje okno dialogowe, a po wskazaniu miejsca docelowego możemy zapisać plik, lub otworzyć go w naszym domyślnym, lokalnie zainstalowanym systemie obsługującym pliki z rozdzerzeniami ADSK (w moim przypadku był to plik *.dwg, a domyślnym programem – wersja testowa ZWCAD+).

Reasumując: można, tylko trzeba wiedzieć, jak :)

Pozdrawiam
Maciej Stanisławski

Share


Cytat tygodnia

„(...) Dogmat omnipotencji rynku opiera się na fałszywym założeniu, że wszystko jest towarem, wszystko można kupić albo sprzedać, słowem, że pieniądz jest miarą wszystkiego. (...) Logika rynku nie wie, co począć z takimi motywacjami, jak np. bezinteresowność czy pasja twórcza. Człowiek działa, trudzi się, wytwarza wartości nie tylko dla materialnego zysku, lecz często również dla samej tylko radości tworzenia, satysfakcji płynącej z pracy lub z bezinteresownej miłości wobec innej osoby, z poczucia odpowiedzialności lub z miłosierdzia, a nawet z przekonań religijnych. Ponieważ dogmatyzm rynkowy nie wie, co począć z tymi wartościami, raczej w ogóle nie bierze ich pod uwagę, skutkiem czego nie jest w stanie mobilizować i spożytkować dla dobra społeczeństwa tych źródeł energii...

Wiktor Orban: „Ojczyzna jest jedna", 2008, za tygodnikiem „wSieci”, nr 40(44)2013, s. 65


Wtorek, 8.10.2013 r.

Arkusze blach (narożniki, zagięcia etc.) w SolidWorks 2014

W SolidWorks 2014 pojawiło się kilka nowych narzędzi z obszaru Sheet Metal. Nowe funkcje arkusza blachy umożliwiają szybsze tworzenie geometrii arkusza blachy oraz sprawniejsze tworzenie danych produkcyjnych

Użytkownicy najnowszej wersji SolidWorks zyskali m.in. lepszą kontrolę wykończenia narożników, a także pomocne narzędzia do realizacji płynnych przejść między zagiętymi płaszczyznami blach.

Wpis na ten temat pojawił się niedawno na dedykowanym blogu SolidWorks (blogs.solidworks.com).

W SolidWorks 2014 można stosować zabiegi narożne do złożonego, zamodelowanego arkusza blachy i mieć gwarancję, iż zostaną zachowane przy spłaszczaniu arkusza. Co więcej, możemy teraz dokonywać modyfikacji narożników i obserwować, jaki wpływ będą one wywierały zarówno na gotowy model, jak i na płaską strukturę arkusza blachy.

Użytkownik może użyć jednego z pięciu rodzajów obróbki narożników:

Rys. Rodzaje obróbki narożników w SolidWorks 2014

Można tworzyć specyficzne konfiguracje naroży, a następnie likwidować lub przywracać je na modelu. Np. w konfiguracji A można zdefiniować zaokrąglone naroża – i zastosować je od razu do całego modelu, lub do wybranych krawędzi, a w konfiguracji B – prostokątne, i zastosować je do tych obszarów, które nie zostały przypisane do konfiguracji A i na odwrót.

Matthew West

Źródło: my.solidworks.com, blogs.solidworks.com

 

• Więcej o nowościach w SolidWorks 2014 można znaleźć tutaj.

Share


Poniedziałek, 07.10.2013 r.

Animacje w Solid Edge

Na Solid Edge Community Blog pojawił się ostatnio interesujący wpis dotyczący animacji zespołów (złożeń) zrealizowanych w Solid Edge. Dodam, że jego autorem jest... Matt Lombard (czytelnicy CADblog.pl i znawcy tematu wiedzą, o kogo chodzi ;))

Wpis ten jest niejako podsumowaniem pewnego cyklu, w którym Matt Lombard opisywał krok po kroku projektowanie zespołu korbowego silnika spalinowego (wraz z korbowodem, tłokiem, kołem zamachowym, zaworami etc.). Tłumaczenie cyklu postaram się opublikować na łamach CADblog.pl & SolidEdgeblog.pl, chyba że w tzw. międzyczasie podobny materiał pojawi się na stronie solid-edge-st.pl, co nie jest wykluczone :).

A na razie zachęcam do odwiedzin na stronie Solid Edge Community Blog (link tutaj), artykuł opatrzony został plikiem zawierającym spakowane elementy składowe niezbędne do wykonania opisanego złożenia – i animacji (vide rys. poniżej).

(ms)

Źródło: Solid Edge Community Blog

Share


Piątek, 4.10.2013 r.

Wektoryzacja w V5

Artykuł stanowi „przedruk” z CATIAblog.pl, autorskiego blogu Sebastiana Radowskiego

Dzisiaj na tapecie temat ciekawy – wektoryzacja. Jak zamienić obraz graficzny (jpg, bmp, cokolwiek) na krzywe, z którymi coś zdziałamy w naszej „Kaśce”?*

Autor: Sebastian Radowski

Można użyć innych aplikacji (COREL lub darmowy Inkscape), gdzie będzie możliwość zrobienia wektoryzacji, a następnie zapisać efekt jako DXF. CATIA zaimportuje DXF’a bez większych problemów. Innymi słowy – mamy pierwsze rozwiązanie. Nawet dobrze działające. Ale czy wystarczająco eleganckie?

Można wykonać wektoryzację bezpośrednio w środowisku V5, ale potrzebujemy dodatkowy zestaw narzędzi: Type3 (nawiasem mówiąc, przyda się nam także do typografii):

W okienku wyboru wybieramy pierwsze polecenie Open a Bitmap. W tym przypadku użyjemy pliku PNG z logo CATII (bezstratnego – pamiętajmy, że ma to znaczenie przy uzyskiwaniu krzywych z plików graficznych):

W zakładce Parameters mamy możliwość ustawienia dokładności całego procesu wektoryzacji (redukcja szumu, odwzorowanie kształtu itd.):

Wybieramy teraz polecenie Vectorize (ikonka z literką A) i przechodzimy do następnego menu, gdzie użytkownik ustawia kolory, które mają być zamienione na krzywe. Dlatego warto wybierać pliki graficzne bez kompresji (unikajmy jpg!), aby nasza paleta kolorów nie rozjechała się do jakieś nieprawdopodobnej ilości – będzie potem problem z jednolitym zdefiniowaniem kolorów do wektoryzacji!

W naszym przypadku wybieramy kolor biały. Przycisk OK spowoduje zamianę naszej bitmapy na krzywe:

Posiadając krzywe – możemy działać dalej. Bryłówka, powierzchniówka, rendering – cokolwiek. Oczywiście pamiętając o tym, że czasami warto wygładzić krzywe (Curve Smooth w GSD) i że nie mamy historii (proszę zobaczyć na drzewko produktu – krzywa z „piorunkiem”). Ale chodziło przecież, aby w szybki sposób uzyskać krzywe z bitmapy. I to jesteśmy w stanie zrobić z poziomu CATIA V5...

Sebastian Radowski

*„Kaśka” – potocznie o „CATIA” (przyp. redakcji)

Źródło: Catiablog.pl

Share


Cytat tygodnia

„(...) Polsce bardzo potrzeba inżynierów i ludzi z wykształceniem technicznym. Wśród takich ludzi znacznie częściej spotykam osoby o nastawieniu patriotycznym, które doskonale rozumieją, na czym polega dobro wspólne, aniżeli wśród kolegów humanistów. Nie ma prostego przełożenia – im więcej humanistyki, tym więcej patriotów, a im więcej nauk ścisłych, tym bliższe wynarodowienie. Tak nie jest. Troska o nasz interes, o to, byśmy mogli przekazać Polskę naszym dzieciom zasobniejszą, lepiej przygotowaną do rywalizowania na arenie międzynarodowej, wymaga właśnie inżynierów..."

„Odbudujmy w Polsce wspólnotę", wywiad z prof. Andrzejem Nowakiem, miesięcznik „W Sieci Historii" nr 5/2013, s.43


Czwartek, 3.10.2013 r.

Od kiedy MES (FEM, FEA)?

„(...) Pierwsze prace wskazujące na praktyczne zastosowania MES opublikowane zostały w latach czterdziestych ubiegłego wieku. W tych samych latach zresztą powstały pierwsze komputery...”

Gdy pisałem o CalculiX [1], nie przypuszczałem, iż kilka słów o rozwoju systemów CAE, a przede wszystkim – samej metody elementów skończonych – w pewnych kręgach wywoła dyskusję na temat tego, kiedy po raz pierwszy w historii faktycznie jej użyto.

W wielu opracowaniach wskazywano raczej na lata 50. i 60. XX wieku – i owszem, wtedy możemy mówić już o komputerowym wspomaganiu obliczeń, ale podstawy ang. Finite Elements Method można znaleźć zdecydowanie wcześniej. Między innymi dlatego właśnie, a nie przez przypadek, nazwisko jednego z uznanych amerykańskich matematyków – Richarda Couranta, kojarzone jest z FEA/FEM (pol. MES).

Otóż na łamach periodyku (biuletynu) wydawanego przez Amerykańskie Stowarzyszenie Matematyczne (American Mathematical Society) opublikował on – w 1943 roku (!) – pracę [2], która w pewnym sensie stanowiła pierwszy przykład praktycznego zastosowania tego, co w latach 60. XX wieku powszechnie zaczęto nazywać metodą elementów skończonych [3].

fot. Wiley Encyclopedia of Computer Science and Engineering, hasło poświęcone FEM

(ms)

[1] M. Stanisławski: Gra w kolory, czyli... oprogramowanie do analiz i symulacji: CalculiX cz. I – link tutaj
[2] R. Courant: „Variational methods for the solution of problems of equilibrium and vibrations”
(w wolnym tłumaczeniu: Metody wariacyjne w rozwiązaniu problemów równowagi i wibracji) – link tutaj.
[3] Wiley Encyclopedia of Computer Science and Engineering, edited by Benjamin Wah. Copyright 2008 John Wiley & Sons, Inc. – link tutaj

 

Share


Środa, 2.10.2013 r.

Polska wersja Solid Edge 2D Drafting

To prawda. Ostatnio bardzo mało czasu poświęcałem oprogramowaniu, które na samym początku stanowiło siłę napędową „SolidEdgeblog.pl”. W ogóle darmowemu oprogramowaniu (jak FreeCAD, DraftSight etc.) – poza informacjami o ewentualnych nowościach lub „odkryciach”. Po części wynika to z postępujących powoli prac nad książką (e-bookiem) na temat darmowego CAD, CAM i CAE; gdy będzie ukończona, jej fragmenty zasilą zawartość blogu. Tym czasem jednak...

… „głos” oddam Czytelnikowi (adres do wiadomości redakcji), który jakiś czas temu zapytał mnie o możliwości uzyskania spolszczenia do Solid Edge 2D Drafting ST5 (jest to obecna wersja dostępna do pobrania np. tutaj). Zainteresowanych polską wersją darmowego CAD 2D produkcji Siemens PLM Software zachęcam do lektury całości! A zaczęło się od pytania:

„Czy coś Panu wiadomo na temat polskiej nakładki językowej (spolszczenia) dla wersji Solid Edge 2D Drafting ST5 V105, tak jak to było wcześniej udostępniane przez firmę GM System (http://www.gmsystem.pl) dla poprzednich wersji (np. ST4)? Pisałem w tej sprawie do firmy GM System, lecz bez jakiegokolwiek odzewu z ich strony.
Może Pan ma kontakt z tą firmą lub inną, która przygotowuje spolszczenia dla pełnej wersji programu Solid Edge i mogłaby udostępnić spolszczenie do wersji Solid Edge 2D Drafting ST5 V105. Niestety, na stronie internetowej firmy GM System (http://www.gmsystem.pl/indexPliki.php) dostępna do pobrania jest tylko wersja polska dla Solid Edge 2D Drafting ST4, a na rynku dostępna jest już od roku technologia ST5.
(...)

| więcej |


Cytat tygodnia

„(...) Rodzajem projektowania jest konstruowanie, czyli projektowanie maszyn. Konstrukcją nazywamy abstrakcyjny obraz maszyny ze wszystkimi jej cechami, powstający w umyśle konstruktora. Konstrukcja jest rejestrowana w postaci dokumentacji konstrukcyjnej, w skład której wchodzą rysunki, obliczenia, opisy itp. Proces konstruowania przebiega w różny sposób w zależności od typu maszyny, od tego czy jest to nowa maszyna, czy tylko modyfikowana, jak i od tego w jaki sposób będzie ona produkowana (jednostkowo, seryjnie czy masowo)...”

Praca pod redakcją naukową Zbigniewa Osińskiego: Podstawy konstrukcji maszyn, PWN, Warszawa 2010, s. 11


Piątek, 27.09.2013 r.

3DEXPERIENCE Customer Forum – Kraków, 16-17.09.2013 r.
Relacja subiektywna

Upłynął ponad tydzień od dwudniowego wydarzenia zorganizowanego specjalnie dla użytkowników rozwiązań Dassault Systèmes (3DS). Relację „na bieżąco” starałem się prowadzić poprzez Twitter, a teraz – po opadnięciu emocji – przyszedł czas na bardziej rzeczowe podsumowanie konferencji

Autor: Maciej Stanisławski

filmy o „Flying Bike”
strona przybliżająca platformę 3DEXPERIENCE
kanał YouTube poświęcony 3DEXPERIENCE

Kraków nie powitał uczestników piękną pogodą – było deszczowo i jesiennie, mimo kalendarzowego lata. Organizatorzy na miejsce wydarzenia wybrali obiekt położony w pewnej odległości od centrum miasta – z dogodnym dojazdem, zarówno dla osób podróżujących samochodami, jak i tych korzystających odważnie z PKP i komunikacji miejskiej. Nawiasem mówiąc, mogę polecić z czystym sumieniem Hotel Efekt Express położony w bezpośrednim sąsiedztwie, w którym zatrzymałem się, by skorzystać także z drugiego dnia konferencji (początkowo planowałem przyjazd tylko na pierwszy dzień). Jak się okazuje, była to słuszna decyzja, gdyż to właśnie drugiego dnia miały miejsce panele o charakterze technicznym, zdolne przybliżyć uczestnikom faktyczne możliwości narzędzia, jakim jest platforma 3DEXPERIENCE (nie tylko CATIA V6).

Dzień 1
W holu hotelowym, na parterze – przestrzeń dla wystawców, VAR rozwiązań 3DS i firm partnerskich. Takie „mini targi”. Pomysł ciekawy, jest możliwość poznania bliżej oferty np. szkoleń (a te bywają inne u różnych VAR). Szybka rejestracja i trafiam do auli głównej. A tam Pani Ewa Józefowicz (VS Channel Marketing Manager Dassault Systèmes EuroCentral) powitała uczestników i przedstawiła agendę spotkania. Wynikało z niej, że po tzw. prezentacjach wprowadzających, będzie można dowiedzieć się czegoś więcej o praktycznych aspektach wykorzystywania 3DEXPERIENCE – przewidziano bowiem temat 3DEXPERIENCE jako platformy biznesowej dla przemysłu transportowego. Kładę nacisk na słowo „biznesowej” – słusznie użyte, bowiem jak się okazało, niewiele było na temat zagadnień stricte projektowych, a skupiono się raczej na całościowych działaniach związanych z projektem, o czym za chwilę.

Prezentację wprowadzającą poprowadzili Jan Gajdos (z czeskiego oddziału 3DS), Laurent Ovaert (Manager Eastern Europe Dassault Systèmes) i Andreas Barth (MD Dassault Systèmes EuroCentral), którego wystąpienie trwało najdłużej i przyniosło najwięcej... biznesowych informacji. Podsumował bowiem rok 2012 i dokonania minionego okresu 2013 roku. Warto tutaj nadmienić, iż Dassault Systemes (3DS) została uznana przez magazyn Forbes za jedną z najbardziej innowacyjnych firm (odnotowana została na 40. miejscu listy liczącej 100 światowych firm w 2012 roku, natomiast w 2013 jest już notowana na 31 pozycji – link tutaj).

 

„(...) Z prezentacji jasno wynikało natomiast, iż organizatorom zależało na podkreśleniu, że 3DEXPERIENCE to nie tylko projektowanie, nie tylko design. Użytkownik otrzymuje narzędzie do planowania strategii biznesowej, określenia celów, gromadzenie informacji o sytuacji rynkowej w danym obszarze
(w tym o działaniach konkurencji – vide przytoczony wcześniej „kompas” i tworzące go obszary działań
i aplikacje) i np. w oparciu o takie „rozpoznanie”, może podjąć skuteczne działania projektowe...”

 

– 3D Design, 3D Digital Mock-up, 3D PLM zmierzają do jednej platformy: 3D EXPERIENCE – powiedział Andreas Barth w czasie swojego wystąpienia i tym samym chyba najdokładniej określił, czym tak naprawdę jest – lub w zamyśle swych twórców – ma zostać platforma systemowa oferowana przez koncern Dassault. Na zdjęciu zamieszczonym na relacji Twitterowej (link tutaj) starałem się uwiecznić składowe elementy 3DEXPERIENCE, tworzące słynne logo platformy – zwane także kompasem. Niestety, jak słusznie skomentował jeden z obserwujących – nie widać na nim nic (nie polecam Sony Xperii jako aparatu fotograficznego), dlatego też przedstawiam poniższą ilustrację. (...)

| pełna relacja z materiałem zdjęciowym na SWblog.pl |


Piątek, 27.09.2013 r.

CAE i katastrofy lotnicze, czyli moje trzy grosze...

Czy ktoś z osób związanych z badaniem przyczyn katastrofy z 10.04.2010 roku, poza prof. Wiesławem Biniendą w ogóle używał programów CAE (korzystających np. z MES)? Owszem. Inni eksperci związani z Zespołem Parlamentarnym do spraw zbadania katastrofy polskiego samolotu pod Smoleńskiem

Wpis na ten temat przygotowywałem już z myślą o publikacji w III rocznicę katastrofy pod Smoleńskiem. Piszę: „katastrofy”, a nie „zamachu”, chociaż stali czytelnicy CADblog.pl zapewne doskonale znają moje zdanie w tej sprawie. Nie opublikowałem go jednak, a powodów było wiele, jak chociażby permanentny brak czasu. Pod tym względem niewiele się zmieniło nadal i czasu brak, a jednak dyskusja, która rozgorzała pod wpływem niedawnej publikacji (tzw. „kublikacji”) umieszczonej na łamach „GW” zachęciła mnie do zareagowania i wtrącenia swoich trzech groszy, ale w sposób związany jednak z profilem blogu.

Otóż w całej tej sprawie, w miarę na bieżąco śledzonej przeze mnie poprzez Internet i prasę (telewizji od trzech z górą lat nie oglądam), zastanawia mnie całkowite zignorowanie przez tzw. ekspertów ze strony rządowej metod naukowych, dostępnych w zasadzie wszystkim dysponującym minimalną wiedzą w tym zakresie.

Jeden ze slajdów prezentacji dr Grzegorza Szuladzińskiego. Odkształcenia konstrukcji kadłuba po teoretycznym
uderzeniu o ziemię w położeniu grzbietowym...

Czy przeglądali Państwo raport komisji Millera? Ponad 300 stron raportu i ponad 100 załącznika, i ani słowa o komputerowej symulacji rozpadu samolotu, symulacji uszkodzenia skrzydła na skutek uderzenia w drzewo, nic. W ogóle w dokumentach owych ani razu nie pojawia się zwrot „symulacja”, „symulacji”, „MES” (to ostatnie to już wpisałem niemalże dla żartu). Podobnie w dokumencie MAK (w polskim tłumaczeniu liczącym nieco ponad 200 stron – oj, nie napracowali się „bracia Moskale”) nie ma śladu posługiwania się jakimkolwiek oprogramowaniem – może poza wizualizacjami samolotu w locie (coś jak Flight Simulator 2000 – ale ten ostatni to oczywiście gra komputerowa...).
(...)

| więcej |


Cytat tygodnia

„(...) Nazwa STEN jest połączeniem inicjałów nazwisk Shepperda i Turpina oraz dwóch pierwszych liter nazwy miejscowości Enfield. Reginald Vernon Shepperd, major w stanie spoczynku, został podczas wojny ponownie powołany do służby i pełnił funkcję tzw. project officer czyli oficera odpowiedzialnego za opracowanie projektu. Konstruktorem natomiast był Harold John Turpin, doświadczony pracownik Royal Small Arms Factory. Pracował w tej wytwórni przez wiele lat, początkowo jako kreślarz, a później samodzielny projektant. (…)

Główne zalety pistoletu to łatwość wykonania oraz duża prostota budowy. (…) Rozkładanie pistoletu zarówno częściowe jak i całkowite, to znaczy z rozłożeniem mechanizmu spustowego, wykonuje się bardzo łatwo i szybko. Również czyszczenie i konserwacja broni nie sprawiają żadnych trudności. W szczególności wzór Mk II pistoletu Sten można było błyskawicznie rozłożyć na cztery elementy: magazynek, kolbę, zespół komory zamkowej (z zamkiem i sprężyną powrotną) oraz zespół lufy (z osłoną lufy)...”

Stanisław Kochalski: Pistolet Maszynowy STEN, wyd. MON, Warszawa 1986 s. 2-3


Poniedziałek, 2.09.2013 r.

Polska w czołówce

Produkcja uzbrojenia w polskim ruchu oporu to jedna z najpiękniejszych kart narodowej historii. Trzeba było wielkiego patriotyzmu, odwagi i poświęcenia, aby w warunkach barbarzyńskiej okupacji, bezwzględnego terroru i planowej eksterminacji uruchomić wytwarzanie broni, amunicji, materiałów wybuchowych i środków technicznych dywersji i sabotażu. Dorobek w zakresie wyrobu broni, przede wszystkim pistoletów maszynowych przybrał imponujące rozmiary. Stawia to Polskę w czołówce krajów okupowanej Europy

Autor: Stanisław Kochański

Udokumentowane jest historycznie istnienie 23 warsztatów wytwarzających pistolety maszynowe. Zorganizowano je głównie w Warszawie, Krakowie i okręgu radomsko-kieleckim. Wyrobem podstawowym były tzw. polskie Steny, kopie angielskiego Stena Mk II, adaptowane do konkretnych możliwości i warunków techniczno-materiałowych poszczególnych producentów. Uzupełniały je konstrukcje własne, jak steno-pochodne pistolety Błyskawica i KIS, pistolety wzorowane na radzieckich PPD oraz bronie samorzutnie wymyślane i budowane, od tzw. rurek strzelających zaczynając (współczesne „rurki strzelające” są popularne w USA, link do materiału wideo tutaj – warto dodać, że powstańcza, nawet czysto amatorska produkcja, wydawała się hmm... solidniejsza – przyp. redakcji), a na pistolecie maszynowym kończąc. Ilościowy dorobek tych warsztatów był, ze zrozumiałych względów, trudny do ustalenia. Po licznych dyskusjach, sporach i weryfikacjach, podaje się dziś liczbę 2028 pistoletów maszynowych, ale sprawa pozostaje otwarta.

Powyżej: Sten MK II z wyposażeniem (widoczne m.in. dwa rodzaje kolby.
Poniżej: pistolet rozłożony na elementy składowe (widoczne wszystkie części broni)...

Foto: info-pc.home.pl


 

Polscy uzbrojeniowcy już w okresie międzywojennym dowiedli, że dobrze się znają na konstrukcji oraz produkcji broni i dzięki temu jakość i sprawność np. peemów z Suchedniowa była wyższa niż oryginalnych Stenów brytyjskich (sic!), wykończenie – staranniejsze, a działanie w strzelaniu – bez zarzutu. Steny produkowane w Warszawie, np. w znanej firmie „Jarnuszkiewicz” były rzeczywiście polskie. Ich pochodzenie, mimo ściśle konspiracyjnego wytwarzania, nie było ukrywane. Na gniazdach magazynka widniał wybity dumny orzełek oraz litery WP (vide rys. poniżej – przyp. redakcji)...


Foto: Cruffler.com


Tytuł oryginalny: „Steny polskie”, w: Stanisław Kochalski, Pistolet Maszynowy STEN, wyd. MON, Warszawa 1986, s. 14-15
Foto: Cruffler.com, info-pc.home.pl

Polecam link do strony (anglojęzycznej!) poświęconej polskim pistoletom maszynowym STEN i pochodnym:
http://www.cruffler.com/trivia-October00.html

(ms)

Na rysunku widoczny przekrój pistoletu maszynowego STEN Mk II.
Autor: Ryszard Pędzisz, ibid. IV okładka

Share
 


Cytat tygodnia

„(...) Staram się podejść historycznie do tego, co wykładam. Fascynuje mnie na przykład takie zjawisko: matematycy wymyślają
na potrzeby obliczeń zupełnie abstrakcyjne pojęcia. Mija 10-50 lat i nagle ludzkość odkrywa, że to pojęcie istnieje w postaci
zjawiska fizycznego. Czy to przypadek? Skąd pochodzi ten opis matematyczny, który 50 lat przed odkryciem fali elektromagnetycznej już opisywał prawa rządzące modulacją? Albo równanie Maxwella, na 10 lat przed odkryciem fali elektromagnetycznej jako takiej?
To już było gotowe – mówi z ożywieniem. – To pomaga mi osobiście w dostrzeganiu Boga. Przyjmuję Jego istnienie jako pewnik.
A w matematyce pewników się nie dowodzi.”

Hanna Dębska: Pewników się nie dowodzi. Tygodnik Idziemy, nr 32/2013, s. 36


Środa, 14.08.2013 r.

Powroty
Editorial z wydania 1(17)2013

Liczba maili przychodzących na adres redakcji w pewnej konkretnej sprawie przekroczyła tzw. masę krytyczną. Większość z nich można streścić w kilku słowach: „Nie chcemy dłużej czekać na papierowe wydania, wolimy, aby były tylko w postaci elektronicznej, ale z dawną (nie)regularnością”

Rzeczywiście. Jeśli sięgniemy wstecz – nie tak daleko – zobaczymy, iż z dotychczasowych siedemnastu wydań CADblog.pl (wliczając w to obecne), aż dziesięć przypadło na 2009 rok (pierwszy rok dostępności CADblog.pl), cztery na 2010, a zaledwie po jednym na kolejne lata. I cóż z tego, że ostatnie wydania można było otrzymać także w postaci papierowej? Dla stałego Czytelnika, który zdążył już przyzwyczaić się do dotychczasowej postaci fakt, iż może zamówić szeleszczący (papierowy) egzemplarz, albo otrzymać go za darmo podczas wybranych imprez targowych, nie miał aż tak wielkiego znaczenia.

Dlatego zdecydowałem się powrócić do poprzedniej formy – z niewielkim ustępstwem na rzecz zwolenników tradycyjnej postaci drukowanej. Poczynając od obecnego wydania, główną formą publikowania czasopisma CADblog.pl pozostanie postać elektroniczna – *.pdf i *.swf (aXmag), natomiast osoby zainteresowane będą mogły otrzymać spersonalizowane wydanie w postaci papierowej. Szczegóły będzie można znaleźć we wrześniu na stronie CADblog.pl, w zakładce Prenumerata.

Tytułowe „Powroty” w pierwotnym zamyśle nie miały odnosić się jednak do dalszych losów naszego e-zinu, ale do pewnego wydarzenia wyjątkowo istotnego dla miłośników polskiej motoryzacji i techniki. Do Polski, z inicjatywy prywatnego kolekcjonera, powrócił Sokół 500 RS M311, jeden z kilku (trzech do pięciu!) wyprodukowanych prototypów i jedyny w pełni kompletny i sprawny, idealnie zachowany. Rozwiązania głowicy silnika tego znakomitego motocykla opatentowane zostały w 1935 roku, budowę prototypów rozpoczęto w 1938 roku... Zainteresowanych odsyłam do saloników prasowych, artykuł o Sokole ukazał się bowiem w najnowszym wydaniu miesięcznika „Świat Motocykli”.

A już teraz zachęcam do zgłębienia treści obecnego wydania. Mam nadzieję, że znajdą tutaj coś interesującego nie tylko wielbiciele jednośladów ;)

Miłej lektury!

Pozdrawiam
Maciej Stanisławski

Share
 


Cytat tygodnia

Niemiecki silnik o niezwykle ciekawej konstrukcji. Produkowała go firma Lohmann Werke z Bielefeld. Często prezentowany jest jako dwusuwowy silnik Diesla, ale to nie jest prawda. Był co prawda wysokoprężny, samozapłonowy, ale o obiegu Sabathe, podobnie jak samozapłonowe silniki modelarskie. Punkt zapłonu i moc regulowało się za pomocą przemieszczania ślepej tulei cylindra zmieniając stopień sprężania...

Jerzy Kossowski: „Bez kręcenia, cz. 1”, Automobilista nr 7/2013, s. 41


Środa, 3.07.2013 r.

Autodesk dla SolidWorks?

Zdumiewające, ale prawdziwe. Darmowy system CAM, obsługujący maszyny do 2,5D, oferowany jest użytkownikom SolidWorks przez firmę, która jesienią ubiegłego roku przejęta została przez Autodesk. Zresztą, nie tylko darmowy...

nie tylko HSMXpress
darmowe CAM 2,5 D

A może nie ma w tym nic dziwnego? Nakładka implementowana do SolidWorks i zmieniająca ten system w narzędzie CAD/CAM opracowana została zanim Autodesk przejął HSMWorks. Ale – co warto podkreślić – firma HSMWorks Aps zaprojektowała swój system TYLKO do pracy w środowisku SolidWorks. Skąd zatem zainteresowanie Autodesk tą firmą, jej ofertą?

Otóż zapewne nie chodzi tu o zainteresowanie samą ofertą HSMWorks, ale – technologią CAM przez nią opracowaną. I dlatego nie liczyłbym na to, by Autodesk zdecydował się na dalsze inwestowanie w i rozwijanie nakładki dla systemu konkurującego z Inventorem. Prędzej należy się spodziewać podobnego rozwiązania (może także bezpłatnego), ale dedykowanego właśnie dla Autodesk Inventor. I kto wie, czy wtedy użytkownicy SolidWorks przyzwyczajeni do HSMXpress/HSMWorks nie zdecydują się – przynajmniej na próbę – na sprawdzenie możliwości, jakie daje użytkownikom ADSK Inventor. Zwłaszcza, że Autodesk stać będzie zapewne na zaoferowanie bardzo atrakcyjnych cen dla osób, które zdecydują się na takie przejście.

Na polskiej witrynie HSMWorks informacje o przejęciu firmy przez Autodesk są bardzo lakoniczne.
Więcej szczegółów znajdziemy pod adresem *.com...

W tym kontekście zastanawiać może entuzjazm, z jakim propagowane jest to darmowe rozwiązanie CAM dla SolidWorks – nie jedyne zresztą, bowiem w ofercie firmy DELCAM (która jak na razie nie została przejęta przez żadnego giganta :)) także znajdziemy darmowy CAM obsługujący do 2,5 osi – Delcam for SolidWorks Xpress (w skrócie DFSWXpress). Więcej o obu systemach można będzie poczytać niebawem w najnowszym numerze dwumiesięcznika STAL, w cyklu artykułów poświęconych systemom CAM dostępnym na polskim rynku (poprzedni odcinek poświęciłem w całości bezpłatnemu FreeMILL – link tutaj).

Instalacja HSMXpress dla SolidWorks, ale licencja... już Autodesk! Na razie jednak nie ma to żadnego wpływu
na funkcjonowanie oprogramowania – a przynajmniej darmowej wersji (HSMXpress – bezpłatna, HSMWorks – odpłatna)

Kontynuując jednak powyższe rozważania, nie należy wykluczyć także wariantu, w którym wersja CAM dla SolidWorks rozwijana będzie równolegle z wersją dla Inventora – w ten sposób ADSK będzie mógł zarabiać także na użytkownikach innego systemu CAD. Nie sądzę jednak, by taki scenariusz istotnie doczekał się realizacji.


Darmowe CAM 2,5D
Niejako rozpędem poruszę jeszcze jedną kwestię. Otóż do niedawna wydawać by się mogło, że co jak co, ale system CAM, kierujący pracą drogich maszyn i urządzeń, nigdy nie zostanie zaoferowany za darmo. Pierwszy krok w tym kierunku wykonała MecSoft Corporation ze swoim FreeMill, ale jak widać zarówno DELCAM, jak i HSMWorks nie pozostały w miejscu. A dlaczego inni producenci nie podchwycili jeszcze równie ochoczo takiej inicjatywy?

Przyczyna może być bardzo prozaiczna. Jeśli sięgniemy do dowolnych raportów (może być ten specjalny o rynku STALI w Polsce, link tutaj) dotyczących zastosowania maszyn CNC, szybko okaże się, iż maszyn 2 do 2,5 osi wykorzystuje się najwięcej, przynajmniej – na chwilę obecną.

Co za tym idzie – właśnie dla takich maszyn sprzedaje się najwięcej oprogramowania. Jego rozdawanie bezpłatnie nie miałoby żadnego sensu z biznesowego punktu widzenia, chyba że... robią to np. firmy, które i tak nastawione były na sprzedaż wyspecjalizowanych rozwiązań (DELCAM ma w ofercie np. system CAM dla... gabinetów dentystycznych!).

A jednak ktoś zdecydował się już taki krok uczynić i niewykluczone, że zmusi to do reakcji także innych producentów systemów CAM.

Maciej Stanisławski

P.S.

W tym wpisie pozwoliłem sobie niemalże na „kryptoreklamę” wydawnictwa ELAMED i jego tytułu, jakim jest dwumiesięcznik STAL. Już od dłuższego czasu ukazują się w nim także moje teksty, na tyle regularnie, że nawet znalazłem się w stopce redakcyjnej w charakterze stałego współpracownika. Proza życia :)

Share


Cytat tygodnia

„(...) Pod względem technicznym temat Warsa został zakończony. Należało tylko czekać na decyzje o uruchomieniu produkcji, które jednak nie nadchodziły. Z taśmy zjeżdżały coraz uboższe wersje już nie Fiatów 125p, ale od grudnia 1982 r. FSO 1500 i Polonezów, nadal rozważano różne koncepcje wychodzenia z narastającego kryzysu. I kiedy zaczynał się burzliwy proces transformacji ustrojowej, Wars cierpliwie czekał na swoją kolej. W 1995 roku miała ruszyć produkcja Warsa i w tym właśnie roku nawiązano pierwsze kontakty z Daewoo...”

Andrzej Glajzer: „Wars. A miało być tak pięknie!”, Automobilista nr 7/2013, s. 19


| < | << | strona 2 z 8  | >> | > |

1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 ...



 

Blog monitorowany przez:


 


 

 


| reklama | redakcja | dane kontaktowe | prenumerata |
© Copyright by Maciej Stanisławski. Publikowane materiały są objęte prawem autorskim.
Przedruk materiałów w jakiejkolwiek formie tylko za wcześniejszą zgodą autora.  
webmaster@skladczasopism.home.pl. Opracowanie graficzne: skladczasopism@home.pl
CADblog.pl jest tytułem prasowym  zarejestrowanym w krajowym rejestrze dzienników i czasopism
na podstawie postanowienia Sądu Okręgowego Warszawa VII Wydział Cywilny rejestrowy Ns Rej. Pr. 244/09
z dnia 31.03.2009 poz. Pr 15934

*ISSN 2083-3032 (wydanie papierowe) **ISSN 2083-3148 (wydanie on-line)