|
www.cadblog.pl www.cadglobe.com | Strona korzysta z plików cookies m.in. na potrzeby statystyk. Więcej >>>

stronę najlepiej oglądać z wykorzystaniem przeglądarki Chrome w rozdzielczości min. 1024 x 768 (zalecane 1280 x 1024)

Blog i czasopismo o tematyce CAD, CAM, CAE,     
systemach wspomagających projektowanie... 
    
 

© Maciej Stanisławski 2009
     
ul. Jeździecka 21c lok. 43, 05-077 Warszawa     
kom.: 0602 336 579     
  maciej@cadblog.pl     
2017 rok IX
   

  

>> Strona główna | Aktualności | CAD blog | Solid Edge blog | SolidWorks blog | CadRaport Historia CAD | Sprzętowo | W numerze | ArchiwumLinki Pobierz


    


Wydanie aktualne

nr 3-4(23-24) 2017
dostępny w pdf
, wydanie flash tutaj


Wydania archiwalne

nr 1-2(21-22) 2017
dostępny w pdf
, wydanie flash tutaj

nr 1-2(19-20) 2015
dostępny w pdf
, wydanie flash tutaj

numer 1(18) 2014
dostępny w pdf
, wydanie flash tutaj


numer 1(17) 2013
dostępny w pdf
, wydanie flash tutaj


numer 1(16) 2012
dostępny
w archiwum

numer 1(15) 2011
dostępny
w archiwum


numer 4(14) 2010
HD dostępny
w archiwum


numer 3(13) 2010
HD dostępny
w archiwum


numer 2(12) 2010
dostępny
w archiwum


numer 1(11) 2010 dostępny
w archiwum


numer 9(10) 2009
już dostępny
w archiwum


numer 8(9) 2009
już dostępny
w archiwum


Wydanie specjalne
numer 7(8) 2009
już dostępny
w archiwum


Numer 6(7) 2009
już dostępny
w archiwum


Numer 5(6) 2009
już dostępny
w archiwum


Numer 4(5) 2009
już dostępny
w archiwum

(...)


Numer 2(3) 2009
już dostępny
w archiwum



Numer 1(2) 2009
już dostępny
w archiwum


 Numer 0 (1) 2009
– dostępny
w archiwum

 

 

Wtorek, 14.06.2016 r.

Punkt odniesienia

(subiektywny) Test mobilnej stacji roboczej Lenovo ThinkPad P50

W zasadzie cały test można podsumować jedną myślą, która przyszła mi do głowy, podczas przygotowywania testowanego komputera do zwrotu: „Szkoda go oddawać”. Robocze stacje mobilne Lenovo serii P (P50 i P70) wydają się wyznaczać nowy standard, nie tylko dla rozwiązań tego producenta...

Autor: Maciej Stanisławski

 

strona 1 z 3 | >

 

Gdyby decydującym miało być pierwsze wrażenie, byłoby ono jak najbardziej pozytywne: solidna, elegancka obudowa, przemyślana konstrukcja, wiele portów (chociaż niekoniecznie łatwo dostępnych), bardzo wygodna klawiatura z wyodrębnionym blokiem klawiszy numerycznych, zdublowane urządzenia wskazujące (słynny ThinkPadowy wskaźnik „trackpoint” plus klasyczny touchpad).

 

fot. Lenovo

W zasadzie jedyne, do czego (na siłę) można by się przyczepić, to czerwona dioda (dosłownie „kropeczka nad i”) świecąca w logo umieszczonym na pokrywie. Moim zdaniem wygląda trochę „tandetnie” i zdaje się być niepotrzebnym gadżetem. Z drugiej strony może jest właśnie po to, by podkreślić wyjątkowość urządzeń serii ThinkPad. Albo zwrócić uwagę otoczenia na użytkownika Lenovo.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Logo ze świecącą diodą. Dobrze, że nie świeci w oczy użytkownika. Wymarzona, gdy ktoś lubi zwracać uwagę na siebie
i swój komputer ;)

Mało miejsca na biurku, dużo na ekranie. Lenovo ThinkPad P50 prezentuje się i pracuje bardzo dobrze...

Otwory wentylacyjne i złącza. Uwagę zwraca spore, prostokątne gniazdo zasilania (skrajnie po prawej).
Musiałem przyzwyczaić się do tego, że porty USB wyprowadzono na tylną i prawą ścianę obudowy...

 

Ceny urządzeń tej serii zaczynają się od około 6450 zł za model „bazowy” (procesor Intel Core i7 6700HQ, 8GB RAM, dysk SSD o pojemności 256 GB, grafika nVidia Quadro M1000M), a testowy model można nabyć za kwotę 12 221 zł netto*. Za te pieniądze, oprócz świecącej diody w prestiżowym logo, otrzymujemy naprawdę wydajne urządzenie dedykowane głównie grafikom, inżynierom, projektantom i designerom. Model P70 od swojego mniejszego „brata” wyróżnia większa przekątna ekranu, może być także wyposażony w najmocniejszą kartę graficzną M5000M, której nie otrzymamy w P50. Testowany egzemplarz może pochwalić się 15,6'' wyświetlaczem.

ShowTime
Jako użytkownik budżetowych rozwiązań komputerowych (laptopy z niższej półki tuningowane programowo i z tego powodu chłodzone zewnętrznymi podkładkami :), tudzież stacje robocze składane we własnym zakresie) nie mam zbyt wielkich wymagań w odniesieniu do komputera, na którym muszę pracować. Kwestie estetyki schodzą na dalszy plan, z touchpada w zasadzie nie korzystam (test wykorzystywanej przeze mnie myszki można przeczytać tutaj), ale niezbędne minimum to wygodna (i cicha) klawiatura pozwalająca na bezwzrokowe pisanie, matowa matryca o przyzwoitej rozdzielczości, wydajna grafika, a przede wszystkim stabilność pracy całego systemu.
Oczywiście P50 bez problemu spełnił te założenia. Komputer otrzymałem do testów szczęśliwie wyposażony w Windows 7 (dostępne są także modele wyposażone w dziesiątą wersję „okienek”), także ze strony systemu operacyjnego nie spodziewałem się żadnych niespodzianek.

 

Ekran zapewnia bardzo wysoką jakość wyświetlania, obraz jest wyraźnie widoczny pod szerokim kątem,
matowa matryca przy ustawieniu wysokiej jasności pozwala nawet na pracę na zewnątrz przy jaskrawym słonecznym oświetleniu.

 

O pierwszym wrażeniu już wspomniałem, teraz dodam jeszcze, że w stosunku do wcześniejszych modeli cała obudowa sprawia wrażenie jeszcze wytrzymalszej, odporniejszej na mechaniczne uszkodzenia (sprzęt sprostał wojskowym testom wytrzymałościowym MIL-SPEC). Klawiatura zabezpieczona została przed zalaniem – nie sprawdzałem deklaracji producenta, ale dobitnie świadczy o tym... specjalny otworek odpływowy (!) umieszczony na spodzie obudowy (vide fot. poniżej).

 

Obok zatrzasku baterii na spodzie obudowy widoczny jest otworek odpływowy (na zdjęciu z prawej) odprowadzający ciecz
w przypadku zalania klawiatury...

Zawiasy wyglądają solidnie, pozwalają na otwarcie pokrywy pod kątem 180° (!).
Logo producenta, w odróżnieniu od logo modelu (świecąca dioda, brrr), umieszczone dyskretnie i stylowo.

 

Niektórzy użytkownicy zarzucali (i zarzucają) produktom Lenovo zbyt wiotką pokrywę; owa delikatność mogła powodować wykrzywianie całej matrycy, nawet przy otwieraniu komputera. W przypadku P50 mamy do czynienia z solidnymi zawiasami, ale istotnie najlepiej otwierać pokrywę, chwytając za jej górną krawędź w połowie szerokości.  Dodać należy, że wspomniana „wiotkość” pokrywy, czy może raczej: elastyczność wynika z wykonania z włókna węglowego i producent przekonuje, że nie ma negatywnego wpływu na matrycę.

Wspomniałem zawiasy – rewelacyjne, możemy rozłożyć komputer dosłownie „na płask” (180°), jednocześnie nie sprawiają wrażenia, iż po kilku latach użytkowania nie będą w stanie utrzymać ekranu w żądanym przez nas położeniu.

Uczucie konsternacji towarzyszy próbie podłączenia CadMouse'a do portu USB. Z przyzwyczajenia sięgam do gniazd umieszczonych zazwyczaj po lewej stronie klawiatury, tymczasem... większość portów umieszczono z tyłu i na prawym boku. To wymaga przyzwyczajenia, a podyktowane zostało chęcią ograniczenia plątaniny kabli wokół komputera. Ktoś powie: „a od czego mamy myszy bezprzewodowe”? Cóż, profesjonaliści używają gryzoni z długim ogonem, a dlaczego – o tym można przeczytać tutaj. Wracamy do naszego bohatera, pora bowiem na „drugie wrażenie”.

 

Testowany Lenovo ThinkPad P50 wyposażony był w kalibrator wyświetlania kolorów. Dla CADowca mało przydatne,
ale dla grafika i/lub operatora DTP – wspaniały dodatek znacznie podnoszący możliwości urządzenia...

I znowu rzucają się w oczy duże otwory wentylacyjne. Trzeba podkreślić, że w zasadzie nie słychać pracujących podzespołów (wentylatorów). Opis gniazd komputera znajdą Państwo poniżej...

Na lewym boku znajdziemy: otwory wentylacyjne (1), gniazda kart pamięci (ExpressCARD - 2 i Media - 3), gniazdo SmartCard (4). Wspomniałem o kalibratorze kolorów (na lewo od touchpada), natomiast po prawej stronie znajdziemy czytnik linii papilarnych...

fot. Lenovo

Z tyłu zgrupowano: 2 i 3 - dwa porty USB 3.0 (2 i 3), 4 - wejście sieciowe (LAN, Ethernet), 5 - port Thunderbolt 3, 6 - łącze HDMI, gniazdo zasilania (7) i oczywiście otwory wentylacyjne (1)...

fot. Lenovo

Została prawa strona. Na niej także nie znajdziemy napędu dysków optycznych, za to mamy tutaj: 1 - zintegrowane gniazdo audio (słuchawki, mikrofon ), 2 - kolejne dwa porty USB 3.0 (w sumie Lenovo P50 pozwala na jednoczesne podłączenie czterech urządzeń USB), 3 - port standardu MiniDisplay, 4 - otwory wentylacyjne i 5 - umieszczony standardowo otwór zabezpieczenia Security Lock...

fot. Lenovo

A pod spodem? Tradycyjnie odejmowana bateria, duża plastikowa pokrywa kryje pod sobą dojście do podstawowych podzespołów Lenovo P50. Jego rozbudowa jest bardzo łatwa – jak na laptopowe „standardy”, a to oznacza, iż urządzenie może posłużyć swojemu użytkownikowi ładnych parę lat...

 

P50 włączamy przyciskiem umieszczonym dyskretnie po prawej stronie nad klawiaturą.
Podoba mi się sposób podświetlenia klawiatury, bardzo cicha praca urządzenia (w tym, co zrozumiałe, dysku SSD), doskonale reagujące na dotyk klawisze i touchpad (Boże, jak dawno nie korzystałem z trackpointa, najwyraźniej odwykłem), a przede wszystkim... szybkość, z jaką podniósł się system. Cóż, to ostatnie może teoretycznie wynikać z faktu, iż w zasadzie poza fabrycznym oprogramowaniem (systemowym) i OS na komputerze nie było nic zainstalowane. Ale i tak nieodparcie miałem wrażenie, iż P50 trwał uśpiony, a nie wyłączony – załadowanie systemu trwa dosłownie sekundy.

Co drzemie w środku...
„Drzemie” to dobrze powiedziane. Przyczajone, gotowe w każdej chwili zerwać się, gdy tylko użytkownik wezwie do pracy – np. renderując grafikę z pomocą oprogramowania KeyShot, o czym za chwilę. Parametry techniczne znajdą Państwo w ramce (poniżej), teraz wspomnę tylko, że sercem komputera w testowej konfiguracji jest procesor Intel Xeon E3 1505M v5, taktowany zegarem 2,9 GHz, czterordzeniowy (8 wątków), kości pamięci RAM osiągają zacną wartość 16 GB, a za grafikę odpowiada nVidia Quadro M2000M (4GB) i układ Intel HD P530.

To wszystko wymaga potężnego zasilacza – jest to jeden z największych, jakie widziałem. Trzeba przyznać, że błyskawicznie (ok 2 godzin przy pracującym komputerze) jest w stanie doprowadzić wskaźnik baterii od 6 do 100% gotowości. Oznacza to czas pracy w przedziale 2,5 do 12 godzin (i więcej; testowane Lenovo „męczyłem” jednego dnia, bez problemu i bez ładowania, od godziny 12.00 do 20.00), w zależności od obciążenia systemu (WiFi, obliczenia, etc.). Innymi słowy, także ukryta pod pokrywą bateria jest wysokiej klasy.

 

Porównanie wielkości zasilacza do TOSHIBY C660 Satellite i do Lenovo ThinkPad P50.
Aby wyobrażenie było lepsze, w kadrze widać także myszkę 3Dconnexion – słynnego CadMouse'a...

Czas pracy uzależniony jest oczywiście od obciążenia systemu. Jeśli nie będziemy angażować zbytnio wszystkich zasobów komputera, to np. korzystając z aplikacji biurowych możemy zapewne pracować ponad 20 godzin na samej baterii... Ale tego nie sprawdzałem!


Chłodzenie pracuje bardzo cicho, podobnie jak dysk SSD – ten ostatni gwarantuje nie tylko dyskretną i bezawaryjną (przynajmniej teoretycznie) pracę, ale także szybkość zapisu i odczytu danych.
Dysk ten to PCIe z NVMe, co jest obecnie najszybszym rozwiązaniem na rynku urządzeń mobilnych. Zapewne dlatego instalowanie jakiegokolwiek oprogramowania na P50 to czysta przyjemność. Z drugiej strony – brakuje czasu na spokojne zaparzenie i wypicie kawy :)

 


Podstawowe parametry techniczne
mobilnej stacji roboczej Lenovo ThinkPad P50

Lenovo ThinkPad P50
Typ: 20EN009PB

Procesor:
Intel Xeon E3 1505M v5
4 rdzenie, 8 wątków, 2,9 GHz, 8 MB cache, 14 nm, TDP - 45 W

Wymiary i masy:
377 x 252 x 31 mm
ok. 2,6 kg – z baterią
ok. 0,7 kg - zasilacz

Grafika:
• karta nVidia Quadro M2000M 4GB (i Intel HD P530)

„nVidia Quadro M2000M to wydajna karta certyfikowana i zoptymalizowana do pracy z profesjonalnym oprogramowaniem dla grafików i projektantów o nowoczesnej architekturze (640 rdzeni CUDA i 4 GB pamięci GDDR5). Jeżeli chodzi o moc obliczeniową, mamy tu do czynienia z odpowiednikiem GeForce GTX 960M. W programach, które potrafią wykorzystać zalety Quadro będziemy jednak mieli do czynienia nie tylko z szybszą pracą M2000M, ale też z większą niezawodnością działania. Obsługiwana jest technologia nVidia Optimus, która przełącza system na zintegrowaną kartę graficzną Intel HD Graphics P530 wtedy, gdy nie jest potrzebna duża moc do obliczeń grafiki. W BIOS komputera możemy jednak wskazać nVidia jako jedyną wykorzystywaną kartę graficzną...”

Źródło: lab-kuzniewski.pl


• wyświetlacz 15,6 cala, matryca IPS matowa, antyrefleksyjna, rozdzielczość natywna 4K (3840 x 2160 pix.)
• kamera: 1MP (1280x1024) wideo HD Ready (720), 30 kl/s,

Porty:
4x USB 3.0, HDMI, mini-DisplayPort, Thunderbolt 3, LAN, audio in/out,
gniazdo dokowania (i odpływowe wody w przypadku zalania klawiatury ;))

WiFi: 802.11ac (2,4 GHz i 5 GHz), Intel Dual Band Wireless-AC 8260

Inne: Bluetooth 4.0, czytnik linii papilarnych, TPM 2.0, czytnik Smart Card

Wyposażenie dodatkowe:
podświetlenie klawiatury, kalibrator matrycy, piórko ThinkPad Pen Pro,
gniazdo Express Card /34, czytnik kart SD

Na podstawie: Lenovo, lab-kuzniewski.pl, mobimaniak.pl

Konkurenci:
HP ZBook 15 G3, wyposażony w ten sam procesor, kartę graficzną i podobnej klasy dysk SSD...



P50 i systemy CAD
Czym byłby subiektywny test Lenovo P50 bez... słynnej próby szyku liczącego 10 000 elementów? Co prawda do tej pory przeprowadzane testy szyku służyły sprawdzeniu możliwości różnych systemów CAD pracujących na tej samej platformie sprzętowej. Ideałem byłoby zgromadzić w jednym miejscu i czasie kilka różnych (porównywalnych) maszyn z tym samym oprogramowaniem i sprawdzić, jak sobie radzą z takim zadaniem. Niestety, w moim posiadaniu na co dzień są tylko budżetowe sprzęty i porównywanie ich możliwości z Lenovo P50 w zasadzie nie ma sensu, chociaż nie do końca – do czego jeszcze postaram się wrócić.

Na razie musiałem zaintalować CADowe oprogramowanie. Wybór padł na to, co zawsze „ma się pod ręką”. I tak, jako 3DCAD – Solid Edge ST7 w wersji 45-dniowej (w pakiecie z KeyShot!), jako 2D – DraftSight, a dodatkowo licencja testowa BricsCAD V16 – jako przykład rozwiązania 2D/3D. Do dzieła!
Na początek to, co można pobrać z sieci. Instalacja DraftSight trwała dosłownie moment (nie licząc czasu potrzebnego na pobranie; ale w tym wypadku znaczenie ma prędkość łącza), również pełny pakiet Solid Edge ST8 wraz z KeyShot zainstalował się bardzo sprawnie (od momentu, kiedy na ekranie pojawiło się okno instalatora z informacją o „odbieraniu plików”, do pierwszego uruchomienia, upłynęło zaledwie kilka minut). Sięgnąłem po płytę z wersją instalacyjną BricsCAD, otwieram opakowanie i odruchowo sięgam do prawego boku komputera... a tu nic! Tak to jest, gdy zaczyna się pracę bez wstępnych oględzin sprzętu („koń, jaki jest, każdy widzi” – a tu pozory jednak mylą :)) i chociażby rzucenia okiem na instrukcję (podobno prawdziwy mężczyzna nigdy nie korzysta z instrukcji – ale to nieprawda!).
Faktem jest, że opisy wyglądu zewnętrznego Lenovo P50, jego budowy, podzespołów etc. można było już wcześniej znaleźć w sieci, ale ja najbardziej chciałem przekonać się, czy (i w jakim czasie) CAD 3D uruchomiony na testowanym sprzęcie będzie w stanie wykonać test szyku i nie stracić przy tym stabilności.

 

strona 1 z 3 | >

 



 

Blog monitorowany przez:

 


 

 


| reklama | redakcja | dane kontaktowe | prenumerata |
© Copyright by Maciej Stanisławski. Publikowane materiały są objęte prawem autorskim.
Przedruk materiałów w jakiejkolwiek formie tylko za wcześniejszą zgodą autora.  
webmaster@skladczasopism.home.pl. Opracowanie graficzne: skladczasopism@home.pl
CADblog.pl jest tytułem prasowym  zarejestrowanym w krajowym rejestrze dzienników i czasopism
na podstawie postanowienia Sądu Okręgowego Warszawa VII Wydział Cywilny Rejestrowy Ns Rej. Pr. 244/09
z dnia 31.03.2009 poz. Pr 15934