CADblog.pl, zarówno w postaci strony www,
jak i e-czasopisma,
z założenia ma zapewnić bezpłatny dostęp do wszystkich
informacji, publikacji, artykułów zamieszczanych na jego łamach.
Nie planowałem i nie planuję żadnych ograniczeń dostępu, ani
żadnych opłat związanych z lekturą jego zawartości.
Jeśli chcieliby Państwo dobrowolnie
wesprzeć rozwój tej inicjatywy, w tym także kontynuowanie
publikacji na temat rozwiązań niekomercyjnych (systemy CAx
i inne dostępne niedopłatnie), będę wdzięczny za dokonanie
wpłaty
na nr konta podany w zakładkach
„O mnie” i „Kontakt”.
Dziękuję serdecznie Maciej Stanisławski
Fragment
popularnego programu telewizyjnego „Sonda” emitowanego na
antenie TVP w latach 1977-1989.
Niezapomniani Andrzej Kurek i
Zdzisław Kamiński przedstawiają... świat komputerowych
systemów inżynierskich
wspomagających projektowanie.
Historia komputerowych
systemów wspomagających projektowanie,
wytwarzanie i analizy inżynierskie
Trudno nie zgodzić się ze stwierdzeniem, że to właśnie AutoCAD
wyznaczył pewien obowiązujący przez lata standard w dziedzinie
oprogramowania inżynierskiego (przez wiele lat otrzymywał
rokrocznie tytuł „The best CAD product”, nadawany przez
czasopismo „PC World”, a także prestiżowe nagrody magazynu „Byte”).
To prawda, że założona w 1993 roku firma SolidWorks, jako
pierwsza zaoferowała szerokiemu gronu użytkowników system CAD 3D
pracujący w środowisku Windows i na platformie PC. Historia
systemów CAD i wszystkich z nimi związanych sięga jednak
znacznie dalej, niż do lat 80. (czy nawet 60.) ubiegłego
stulecia. Co ciekawe, pierwszym inżynierskim systemem
komputerowym – we współczesnym rozumieniu tego słowa – był
system CAM. A wszystko zaczęło się od...
OPRACOWANIE:
Maciej Stanisławski
Wszystko zaczęło się
od twierdzeń Euklidesa z Aleksandrii (ok. 350 p.n.e.), które po
latach wykorzystane zostały jako podwaliny dla opracowania
geometrii wykorzystywanej w systemach CAD. To właśnie w latach
60. na MIT powstał „Sketchpad” (z ang. szkicownik) – pierwszy
profesjonalny system wspomagający projektowanie. Jego autor,
Ivan Sutherland, użył systemu komputerowego, który w nowatorski
sposób wykorzystywał pióro świetlne jako narzędzie do
wprowadzania danych bezpośrednio na ekran monitora.
http://pl.youtube.com/watch?v=mOZqRJzE8xg
Fot. 1. Tak wyglądała praca z systemem Sketchpad. Powyższy
link prowadzi do pełnej prezentacji filmowej. Gdy uświadomimy
sobie, ile lat dzieli nas od demonstracji tego wynalazku, w
pełni docenimy jego nowatorstwo i... jego znaczenie.
Proszę wyobrazić
sobie, jak wyglądało wtedy takie urządzenie: nikomu nie śniły
się układy scalone wysokiej skali integracji, czy monitory TFT.
Potężny komputer zbudowany na tranzystorach, wykorzystujący
czytniki i drukarki (właściwie: dziurkarki) taśmy papierowej
jako urządzenia wejścia/wyjścia, wyposażony w dysk twardy
wielkości średniego biurka. I w oparciu o taki „hardware”
powstawali przodkowie współczesnych programowych rozwiązań. Ale,
jak wspomniałem na samym początku, pierwszym był system do
cyfrowego programowania maszyn obróbczych „PRONTO”, wynaleziony
(to dobre określenie) w 1957 roku przez dr Patricka J.
Hanratty’ego. Można więc z czystym sumieniem uznać go za
pierwszy system CAM – i to w dodatku komercyjny. Dlatego w wielu
anglojęzycznych opracowaniach wymieniany jest właśnie Hanratty
jako „ojciec CAD/CAM”, we współczesnym rozumieniu tych pojęć.
Ale projekty
pierwszych „programowanych” maszyn, wykonujących swe czynności w
sposób zautomatyzowany, pozostawił po sobie nie kto inny, jak
geniusz swej epoki – Leonardo da Vinci. Jego wizje maszyn do
cięcia drewna, wykorzystujących system dźwigni i przekładni,
umożliwiały „wykonywanie powtarzalnych czynności w sposób
gwarantujący większą dokładność, niż miałoby to miejsce przy
wykonywaniu ich przez ludzi.” Czy zatem kołki umieszczone na
obracającym się kole, uruchamiające we właściwej kolejności
odpowiednie dźwignie (podobnie jak wiele lat później bębny
pianoli uruchamiające młoteczki odpowiedzialne za wydobycie
określonych dźwięków) – a w zasadzie nie tyle same kołki, co ich
układ – nie były pierwszymi programami? Spełniały dokładnie
takie same, chociaż skrajnie uproszczone funkcje.
Leon Batista Alberti w
latach 1435-1436 napisał dwie obszerne prace, w których
udowadniał konieczność stosowania w szerszym zakresie
euklidesowej geometrii przy opracowywaniu projektów. A to
przecież zaledwie XV wiek!
Na właściwe rysunki
techniczne, spełniające już pewne standardy, ba – wykonywane
nawet według pierwszych określonych norm (David E. Weisberg,
autor książki „The Engineering Design Revolution” wysuwa
hipotezę, iż standaryzacja rysunków technicznych wymuszona była
rozwojem prawa patentowego i koniecznością rozpatrywania coraz
większej liczby zgłaszanych wniosków), trzeba było jednak
poczekać do XVIII wieku i dziewiętnastowiecznej rewolucji
przemysłowej.
Powoli rodzą się
standardy narzędzi kreślarskich, które dopiero w drugiej połowie
XX. stulecia wyparte zostały ostatecznie przez komputery. Ale
też nie do końca. Przykładnice, głowice kreślarskie, różnego
rodzaju „pantografy” (np. „Universal Drafting Machine” z
początku XX wieku) pozwalające kreślić dowolne krzywe, ale
także – a może przede wszystkim – proste linie, produkowane są
do dzisiaj (fot. 2). I tutaj pozwolę sobie na małą dygresję i
zachęcę Państwa do zastanowienia się nad prostym pytaniem:
Co miały umożliwić systemy CAD 2D?
To proste.
Systemy CAD opracowano właśnie z myślą o zastąpieniu
tradycyjnych technik kreślarskich. I innych wspomnianych
narzędzi. Wszystkie wykonywane wcześniej rysunki wymagały od
inżyniera umiejętności precyzyjnego (doprowadzonego niemalże do
perfekcji) prowadzenia ołówka, pióra i innych przyrządów
kreślarskich, a także benedyktyńskiej cierpliwości przy
nanoszeniu jakichkolwiek zmian i poprawek. Przez długie lata
metalowe ostrze nożyka, stalówki, czy też żyletki towarzyszyło
na równi z „gumką myszką” projektantom i konstruktorom podczas
żmudnego przenoszenia ich wizji z umysłu na papier, a ten
ostatni nie zawsze okazywał się wystarczająco cierpliwy.
Komputery pozwalały na wielokrotne i nieporównywalnie szybsze
dokonywanie wszelkich zmian. I nie tylko pierwsze systemy CAD
okazały się w praktyce elektronicznymi odpowiednikami desek
kreślarskich, przykładnic, zestawów krzywików etc.
Fot. 2. Współcześnie sprzedawana deska kreślarska formatu
A3,
z przykładnicą i głowicą kreślarską umożliwiającą skokową (co 15
stopni) zmianę kąta, dostępna jest już za ok. 230 złotych. Czy
to właśnie jest najtańszy „odpowiednik| systemu CAD? Z pewnością
nie, bo jest wiele komputerowych systemów oferowanych za darmo.
Równolegle z rozwojem
przyrządów kreślarskich, następował rozwój urządzeń do
wykonywania obliczeń matematycznych. W okresie międzywojennym
wykorzystywano mechaniczne arytmometry, elektromechaniczne
biurkowe kalkulatory, ale także suwaki logarytmiczne (które
zresztą były bardzo długo w powszechnym użyciu; pamiętam, jak na
początku lat 80. dostałem wspaniały suwak w prezencie od swojego
dziadka), czy nawet... liczydła. W latach 30. ukazała się,
wielokrotnie wznawiana w okresie późniejszym, książka opisująca
metody wykonywania skomplikowanych obliczeń (także z
wykorzystaniem wspomnianych urządzeń), autorstwa dr Richarda
Buringtona. Jak podaje David E. Weisberg, książka1 ta
niestety zawierała sporo błędów, które prostowane były
praktycznie przy okazji każdego kolejnego wydania.
Ryzyko błędów...
Skoro o błędach mowa, w zasadzie każdy proces projektowania
związany jest z wielkim ryzykiem popełnienia błędów. Jeśli na
wczesnym etapie powstawania projektu popełniony zostanie błąd –
z pozoru nawet nieistotny – jego konsekwencje mogą narastać
w postępie geometrycznym i doprowadzić do katastrofy.
Teoretycznie systemy komputerowe miały być krokiem naprzód w
kierunku eliminacji ryzyka popełniania błędów projektowych. W
praktyce doskonale zdajemy sobie sprawę, iż nie jest to do końca
prawdą. A swoją drogą, zbytnie zautomatyzowanie i kontrolowanie
wszelkich możliwych błędów ogranicza w pewnym sensie swobodę
twórczą współczesnych inżynierów. Skąd bowiem możemy mieć
pewność, iż algorytmy systemu CAD lub CAE nie zakwalifikują
nowatorskiego i bezpiecznego rozwiązania jako... błędnego, i nie
podważą sensowności jego rozwijania?
MIT i CAD
Dwuznacznie brzmiący śródtytuł wskazuje na ścisły związek
istniejący między Massachusetts Institute of Technology i
komputerowymi systemami wspomagającymi pracę
inżynierów-projektantów. Podczas II wojny światowej MIT stał się
niejako placówką badawczo-rozwojową i zapleczem naukowym dla
armii Stanów Zjednoczonych. W latach 40. powołano tam
Laboratorium Serwomechanizmów (pod kierunkiem prof. Gordona
Browna), a jego pracownicy naukowi zajmowali się m.in. pracami
nad prototypowymi systemami radarowymi.
Jaki związek mogły
mieć wczesne systemy radarowe z późniejszymi programami CAD?
Chodziło m.in. o przecieranie szlaku i zdobywanie doświadczenia
w dziedzinie graficznej interpretacji zjawisk matematycznych.
Kropki na ekranach radarów, symbolizujące współrzędne wrogich
jednostek, z czasem stały się węzłowymi punktami CADowskiej
geometrii.
Z końcem wojny
Laboratorium przystąpiło do prac nad systemem stabilizacji i
kontroli lotu samolotów bojowych (ang. skrót: ASCA), a także nad
rozwojem symulatora lotu, pozwalającego na emulowanie zachowań
różnych typów ówcześnie stosowanych płatowców. Powstała
konieczność opracowania własnego systemu komputerowego – pisząc
„systemu” mam tutaj na myśli zarówno fizyczną maszynę
(komputer), jak i jego środowisko programowe. W tym samym czasie
powstał ENIAC (na uniwersytecie w Pensylwanii), potężny komputer
lampowy, o kubaturze równej średniej wielkości hali sportowej.
Ale na MIT również opracowywano własną maszynę elektroniczną;
projekt ten, powstający w związku z ASCA i wspomnianym
symulatorem, nazwano Whirlwind2. Jak się okazało,
komputer ten odegrał istotną rolę w rozwoju systemów CAD.
Zaprojektowany i zbudowany w celu m.in. obsługiwania symulatora
lotów, od samego początku miał możliwość wykonywania
skomplikowanych operacji matematycznych w czasie rzeczywistym. I
należało zapewnić systemowi możliwość przedstawiania ich wyników
w możliwie krótkim czasie. W taki oto sposób powstał pierwszy
komputerowy monitor, wtedy jeszcze w postaci prymitywnej z
dzisiejszego punktu widzenia aparatury z kineskopem systemu CRT.
Przy okazji starano
się rozwiązywać bieżące problemy, wynikające np. z częstych
awarii wykorzystywanych w ówczesnych komputerach lamp
próżniowych. W stosunkowo prosty sposób, wykorzystujący
urządzenia do pomiaru i kontroli napięcia, udało się wdrożyć
system kontroli, pozwalający na odpowiednio wczesne wykrycie
tych lamp, które uległy już wyeksploatowaniu i w najbliższym
czasie mogły ulec spaleniu. Mimo prostoty rozwiązania, budowa
komputera stała się bardziej skomplikowana, ale uzyskano dużo
większą niezawodność i dłuższe okresy aktywności (pracy)
komputera. Na marginesie warto chyba wspomnieć,
iż Whirlwind wykorzystywał 12 500 lamp próżniowych!
Poważniejszy problem
stanowiła kwestia pamięci. Przywołany tutaj wcześniej ENIAC
dysponował wbudowaną pamięcią pozwalającą na przechowywanie
zaledwie 20 słów (ciągów znaków)! Takie rozwiązanie w żadnym
razie nie mogło sprostać wyzwaniom, jakie postawiono
Whirlwindowi. Szybko udało się rozbudować jego pamięć tak, by
można było adresować w niej do 256 słów, a wkrótce osiągnięto
imponujący jak na owe czasy wskaźnik bliski 1024 słowom. W 1949
roku jeden z twórców Whirlwinda, Jay Forrester, rozpoczął próby
nad magnetycznymi nośnikami pamięci, ale dwa lata wcześniej,
grupa naukowa pracująca nad komputerem w ramach Laboratorium
Serwomechanizmów została przekształcona w Lab’s Electronic
Computer Division, a w 1951 roku stała się niezależnym
Laboratorium Komputerowym MIT.
Whirlwind taktowany
był zegarem o częstotliwości 1 lub 2 Mhz, co pozwalało mu na
wykonywanie do 20 000 operacji na sekundę. Jego „język” pozwalał
na wykorzystywanie 32 różnych poleceń, ale tylko 27 z nich było
zaimplementowanych do systemu na stałe. Komputer ten
wykorzystywany był na uczelni do końca lat 50.
Ten przytoczony tutaj
i trochę zapewne przydługi opis pozwala uzmysłowić sobie, jak
niewyobrażalne koszty wiązały się z budową i wykorzystywaniem
systemów komputerowych. Nic więc dziwnego, że na ich kupno i
użytkowanie pozwolić mogły sobie jedynie nieliczne instytucje i
przedsiębiorstwa. Bardziej dostępne dla szerokiego grona maszyny
liczące, z początku również wykorzystujące układu lampowe (z
czasem wyparte całkowicie przez tranzystory), pojawiły się i
rozwijały w latach 50. Trafiły do grup inżynierów zatrudnionych
w przemyśle głównie w sektorach zbrojeniowym, motoryzacyjnym i
lotniczym.
Co rozumiem pod
pojęciem „bardziej dostępne”? To, iż miesięczna rata leasingowa
w przypadku np. stosunkowo „popularnego” Librascope LGP-30 (Librascope
General Purpose), wolniejszego zresztą od dzisiejszych
kalkulatorów kieszonkowych, lub maszyny IBM model 1620 z roku
1960, wynosiła ok. 3 000 USD! Dla dla porównania, w przypadku
dużych systemów jak np. IBM 360 model 60, rata wynosiła... ok.
40 000 USD miesięcznie.
I właśnie przy użyciu
tych tańszych maszyn, w biurach inżynieryjnych pracujących na
potrzeby zakładów przemysłowych, zaczęto – zupełnie niezależnie
od siebie – opracowywanie systemów CAD we współczesnym
rozumieniu znaczenia tego terminu.
W latach 50. nie
istniał jeszcze komercyjny system graficzny, nie licząc może
Control Data Digigraphics, którego sprzedano zresztą zaledwie
kilka egzemplarzy. Coraz więcej przedsiębiorstw wytwarzających
elektroniczne maszyny liczące i tworzących dla nich
oprogramowanie, zaczęło dostrzegać konieczność opracowania
takich systemów – gdyż tam właśnie dopatrywano się możliwości
zwiększenia wydajności pracy inżynierów konstruktorów. Ale też
sami użytkownicy ówczesnych maszyn rozpoczęli prace nad własnymi
rozwiązaniami programowymi. Najczęściej były to systemy 2D, ale
czyniono już pierwsze próby, stanowiące podwaliny dla
dzisiejszych programów klasy 3D. Dla przykładu, inżynierowie
Renault (i Citroena) skoncentrowali się na sposobach
matematycznego definiowania powierzchni (krzywe „Beziera”
nazwane tak zostały od imienia ich twórcy, pracującego właśnie
dla Renault; jak widać korzenie CATII sięgają bardzo daleko, ale
też stąd system ten postrzegany jest jako jeden z lepiej
radzących sobie z zagadnieniami modelowania powierzchniowego),
podobnie jak Forda, którego PDGS CAD używane bywa okazjonalnie
do dzisiaj (wg D. E. Weisberga). Z kolei zespoły pracujące dla
Lockheed’a (oddział California) położyły nacisk na szybkość
wykonywania rysunków, co w rezultacie zaowocowało powstaniem
systemu CADAM. W połowie lat 60. w laboratoriach General Motors
opracowano i wdrożono system DAC (Design Automated by Computer);
warto jeszcze wspomnieć rozwijany przez McDonnel-Douglas program
CADD z 1966 roku.
Profesjonaliści na start
Era profesjonalnych producentów ukierunkowanych na rozwój,
sprzedaż i dystrybucję komercyjnych systemów CAD 2D, zaczęła się
w 1969 roku i wiązała się z przedsiębiorstwami Applicon i
Computervision3, które w ciągu kilku lat połączyły
się z Auto-trol Technology, Calma i M&S Computing (Intergraph).
Z tego połączenia narodziła się United Computing, oferująca
różne rozwiązania CAD, często występujące pod ich oryginalnymi
nazwami (Auto-trol), albo pod nowymi, zmienionymi... United
Computing też zresztą zmienił swoją nazwę – na UGS... Niedawne
przejęcie tej firmy przez koncern Siemens sprawiło, że nazwa UGS
przechodzi powoli do historii. Na szczęście firma nie
zdecydowała się na zmianę polskiej domeny
www.ugs.pl.
Komputerowe systemy
wspomagania prac inżynierskich i projektowania zaczęły masowo
opuszczać laboratoria i znajdować coraz więcej odbiorców.
Rozpoczęła się kariera CAD, który przez szereg kolejnych lat
rozwijać się będzie jako system 2D...
Systemy te przestały
być narzędziami wybranej grupy „szczęśliwców pracujących za
zamkniętymi drzwiami”, zaczęły powoli zmieniać się w swego
rodzaju standard dla wielu użytkowników zewnętrznych.
Ale nim to nastąpiło,
warto przypomnieć, iż z końcem lat sześćdziesiątych XX stulecia,
systemy CAD nadal rozwijane były jako wewnętrzne narzędzia,
opracowane na potrzeby specjalistów zatrudnionych najczęściej w
dużych przedsiębiorstwach przemysłowych i współpracujących z
nimi w coraz szerszym zakresie instytutach naukowych. Tacy
potentaci w sektorze przemysłu motoryzacyjnego, jak: Ford
(system PDGS), General Motors (CADANCE), Mercedes-Benz (Syncro),
Nissan (i jego CAD-I, który wdrożono w 1977 roku), Toyota (TINCA
i CADET autorstwa Hiromi Arakiego), czy w przemyśle lotniczym:
Lockheed (CADAM), McDonnel-Douglas (CADD) i Northop (NCAD,
będący nadal w użyciu!) – wszystkie te podmioty posiadały
rozbudowane systemy CAD (ale były to w zasadzie
zindywidualizowane systemy wewnętrzne) wykorzystywane tylko na
ich potrzeby.
Większość ówczesnych
systemów CAD pozwalała jedynie na zastąpienie tradycyjnych metod
kreślarskich. Główne korzyści wynikające ze stosowania tych
„inteligentnych desek kreślarskich” sprowadzały się w zasadzie
do zredukowania liczby popełnianych podczas rysowania
(projektowania) błędów, a także – do zwiększenia możliwości
ponownego wykorzystania już wykonanych rysunków, bądź ich
fragmentów.
Od 2D do 3D
Najsłynniejszym chyba programem 2D z tamtego okresu i do tej
pory zresztą będącym w użyciu od ponad 30 lat (chociaż nic poza
nazwą w zasadzie nie łączy obecnej wersji z pierwowzorem) jest
CADAM (Computer Aided Drafting and Manufacturing – komputerowo
wspomagane rysowanie i wytwarzanie) – współczesną jego wersję
można pobrać ze strony
www.cadam.com.
W 1975 roku francuska
firma lotnicza Avions Marcel Dassault nabyła od Lockheeda kod
źródłowy CADAM i na jego podstawie, w 1977 roku, zaprezentowała
pierwsze oprogramowanie 3D z prawdziwego zdarzenia. Jak już
zapewne się Państwo domyślają, mowa tutaj o CATII (CATIA –
Computer Aided Three Dimensional Interactive Application). Oj,
przydały się „eksperymenty” z krzywymi Bezierra prowadzone
jeszcze w latach 60. we Francji
w zakładach Renault i Citroena. Między innymi dzięki badaniom i
rozwiązaniom Casteljau, Beziera, Coonsa i Forresta, w 1975 roku
ukazała się publikacja autorstwa K. Vesprille’a pod tytułem „Computer
Aided Design Applications of the B-Spline Approximations Form”;
publikacja, która bardzo szybko stała się podstawą dla
kompleksowego opracowania na temat krzywych 3D i zasad
modelowania powierzchniowego wykorzystywanych do dzisiaj.
Etapy ewolucji systemów CAD:
1.
Tworzenie elektronicznej dokumentacji płaskiej
2.
Parametryzacja i tworzenie dokumentacji 3D
3.
Zarządzanie większą ilością danych
4.
Swobodna wymiana informacji z innymi systemami
5.
Systemy PLM
Z kolei pierwszym
programem wykorzystującym modelowanie za pomocą brył (ang. solid
modelling4 – modelowanie bryłowe) a nie powierzchni,
wcale nie był system CAD. W 1972 roku ukazał się SynthaVision
opracowany przez MAGI (Mathematics Application Group, Inc.) –
który służył do przeprowadzania w przestrzeni 3D analiz
związanych z... promieniowaniem radioaktywnym. Modele 3D
wykorzystywane w programie SynthaVision były zdumiewająco
podobne do tych wykorzystywanych w późniejszych systemach CAD
3D. Mimo stałego wzrostu wydajności komputerów, tego typu
modelowanie 3D było jednak nadal zbyt skomplikowane i „pamięciożerne”,
by znaleźć szersze zastosowanie praktyczne. Grupa naukowców
podjęła działania, które miały w efekcie odmienić ten stan
rzeczy.
Modelowanie bryłowe
Na Uniwersytecie w Cambridge pracownicy naukowi pod kierunkiem
Charlesa Langa, a równolegle grupa Herba Voelckera na
Uniwersytecie w Rochester, przeprowadziły dokładne badania
dotyczące możliwości modelowania bryłowego. Co ciekawe, ich
osiągnięcia wyznaczyły dwa zupełnie inne kierunki, dające w
zasadzie zbliżone, a w każdym razie – porównywalne efekty. A
zespoły odpowiedzialne za rozwój oprogramowania CAD kontynuowały
swoje prace w oparciu o ich wyniki. I tak na podstawie dokonań
zespołu Voelckera powstał w 1978 roku modeler PADL (Parts and
Assembly Description Language), który z powodzeniem został użyty
w kilku komercyjnych systemach CAD z początku lat 80. Z kolei na
podstawie wyników prac drugiego zespołu, również w 1978 roku
doczekaliśmy się modelera BUILD (w wyniku rozwinięcia struktur
B-rep5, związanych zresztą pośrednio z siatką mesch
wykorzystywaną w systemach analiz MES), pierwszego modelera
rzeczywiście pozwalającego na wykorzystywanie brył i ich
elementów w procesie projektowania.
W tym samym czasie
komputery błyskawicznie zwiększały swoją moc obliczeniową,
wydajność i szybkość pracy, przy jednoczesnym bardzo wyraźnym
spadku ich cen, ze szczególnym wskazaniem na rozwijający się
rynek „małych” maszyn w postaci minikomputerów, mających jednak
zaimplementowane języki typu Fortran, a także w miarę wygodne
terminale graficzne. Zaawansowane były także prace nad językami
wyższego rzędu, jak „C”, czy też systemem operacyjnym UNIX.
Dzięki temu systemy CAD wykonały kolejny krok w stronę szerszej
rzeszy inżynierów.
W poszukiwaniu standardów wymiany...
Firmy zajmujące się opracowywaniem systemów CAD 2 i 3D zaczęły
osiągać coraz większe profity. Nic w tym dziwnego, bo chociaż
lata siedemdziesiąte okazały się okresem, kiedy to powstało
wielu oferentów komercyjnych systemów CAD, to na początku lat
osiemdziesiątych większość firm (i to nie tylko liczących się
potentatów) korzystała z oprogramowania wspomagającego pracę
inżynierów-projektantów, zarówno w sektorach automotive i
przemyśle lotniczym, ale także elektroniki użytkowej (wtedy
jeszcze często „elektryki użytkowej”) i innych. Na rynku
konkurowały ze sobą takie programy, jak: Auto-Draft (opracowany
przez Auto-trol), Calma, CADDS, CADAM (przejęty od Lockheeda
przez IBM), IGDS (M&S Computing) i Unigraphics (firmowany przez
McAuto’s, które w 1976 roku wchłonęło firmę United Computing).
Obecność na rynku i
wykorzystywanie coraz większej liczby systemów spowodowało
konieczność poszukiwania pierwszych standardowych formatów
zapisu i wymiany danych pomiędzy różnymi systemami. Dzięki
współpracy Boeinga, General Electric i NBS (z ang. Narodowe
Biuro Standardów) powstał IGES – skuteczne narzędzie
translacyjne, pozwalające na konwertowanie różnych zbiorów
krzywych 3D, czy też powierzchni – na jeden format danych
czytelny dla innych systemów. O jego popularności może świadczyć
fakt, iż przyjęty wtedy format IGES stosowany jest również
obecnie.
Wspomniałem o
znaczeniu „hardware’u” w rozwoju i upowszechnianiu „software’u”
spod znaku CAD. Nie wspomniałem o – w zasadzie pierwszym –
minikomputerze, który pozwalał na swobodne wykorzystywanie
ówczesnych systemów CAD, a do tego nie potrzebował specjalnych
agregatów chłodzących i urządzeń zasilających – co w cale nie
było wtedy regułą. Ten „popularny” komputer zaprezentowany
został przez firmę DEC na początku 1980 roku pod nazwą MicroVAX
. Ustanowił nowy standard stosunku jakości i możliwości do ceny.
Dzisiaj moglibyśmy określić go mianem uniwersalnej stacji
roboczej dla małych i średnich biur projektowych, chociaż nie
jest to najlepsze porównanie – musimy pamiętać o ówczesnych
realiach i sposobach budowania komputerów jako zamkniętych
środowisk sprzętowych i systemowych, o nieporównywalnie
mniejszej niż obecnie możliwości wymiany komponentów,
podzespołów etc.
„Boom”
Tymczasem na rynku systemów CAD, firma M&S Computing zmieniła
nazwę na Intergraph (1980) i pomyślnie wprowadziła na rynek nowy
system CAD – IPO (1981). Kolejne powodzenie w sprzedaży odniósł
InterAct (1983), który został opracowany pod kątem wykorzystania
minikomputerów DEC z serii VAX i MicroVAX. Sukces, jaki
odnotowano oferując jako jeden produkt sprzęt komputerowy wraz z
zaimplementowanym oprogramowaniem, zmusił inne firmy do
poszukiwania podobnych rozwiązań. Oczywiście nie każda poszła tą
drogą, ale producent sprzętu komputerowego – Hewlett Packard –
powołał własną grupę do rozwoju systemów CAD, co zaowocowało
powstaniem systemu PE CAD, opracowanego właśnie na maszyny HP.
W tym samym 1981 roku
Avion Marcel Dassault powołał Dassault Systemes i... nawiązał
współpracę w zakresie działań marketingowych z IBM, który zajął
się tym samym sprzedażą nie tylko własnych rozwiązań
(sprzętowych), ale także – oprogramowania CATIA.
W 1982 roku CATIA V1
(która tak naprawdę była w tamtym okresie w zasadzie nakładką na
CADAM, pozwalającą na modelowanie 3D) trafiła do sprzedaży
właśnie poprzez sieć IBM. Chciałoby się powiedzieć, iż ta owocna
współpraca trwa do tej pory i nawet rozwija się nadal, ale
pojawiają się pewne symptomy świadczące obecnie o jej powolnym
rozwiązywaniu.
W 1981 roku na rynek
CAD zawitał także „nowy gracz”, którym okazało się GE (po
przejęciu CALMA).
Swoistą rewelacją
okazał się dynamiczny rozwój systemów komputerowych opartych na
otwartej architekturze UNIX’a. W szybkim tempie DEC
(mikrokomputery VAX) utracił swoją, do tej pory niekwestionowaną
pozycję lidera na rynku „stacji roboczych do zastosowań CAD”. Z
rynku zaczęły wypierać go komputery serii Apollo, Sun
Microsystems i Silicon Graphics. Sytuacja taka zmusiła również
innych producentów sprzętu, angażujących się nie tylko w sektor
CAD, do podjęcia odpowiednich działań. I to zapewne dlatego UNIX
nie jest obecnie wiodącym standardem.
Koniec końców, IBM
ustanowił w 1981 roku standard PC, a firma Autodesk, założona w
1982 roku, zademonstrowała pierwszy system CAD dedykowany dla
komputerów klasy PC. Był nim AutoCAD (Release 1), którego
premiera odbyła się w październiku 1982 roku. W ślad za nim
pojawiały się kolejne: CADRA 2D CAD w 1983 roku (Adra Systems);
w 1984 roku założona zostaje firma Bentley Systems i pojawia się
jej słynny program MicroStation. W tym samym roku pojawia się
implementacja IGDS CAD dla środowiska PC, a w 1985 roku –
pierwszy system 3D dla PC – czyli CADKEY (Micro-Control Systems).
Apple wprowadza na
rynek pierwszy komputer standardu Macintosh 128 (w 1984 roku), a
już rok później pojawia się bardzo dobry system CAD dla tego
komputera – MiniCAD, który zresztą okazał się najlepiej
sprzedającym się oprogramowaniem CAD dla Mac.
UNIX się nie poddaje...
Nie zmienia to jednak faktu, iż komputery PC ustępowały
możliwościami i mocą obliczeniową innym systemom
minikomputerowym. Autodesk rozwijał dynamicznie swój system CAD
2D w oparciu o standardy PC, ale tylko na stacjach roboczych
UNIX’a można było w pełni korzystać z możliwości modelowania
bryłowego, środowiska 3D, coraz bardziej zaawansowanego
renderingu. W 1981 roku Unigraphics prezentuje swój UniSolid
CAD, wykorzystujący jądro PADL-2 (opracowane przez zespół
Voelcker’a), a już chwilę później pojawia się kolejny modeler,
Romulus B-rep (zastąpiony zresztą później przez Parasolid, znany
chyba większości użytkowników systemów CAD).
Pojawienie się coraz
większej ilości danych zawartych w projektach wymusiło kolejne
poszukiwanie nowego standardu zapisu i wymiany danych. IGES
przestał wystarczać, doszły bowiem informacje dotyczące założeń
materiałowych, wykończenia powierzchni, tolerancji etc. W 1984
roku w Europie narodził się PDES (Product Data Exchange
Specification), który miał określić potrzeby nowego standardu i
im sprostać.
Ciekawostka:
Mimo nowych
tendencji na rynku, niektóre z firm próbowały nadal rozwijać i
doskonalić swoje wewnętrzne standardy systemów CAD. Przykładem
może być TIGER 3D CAD Boeinga, który rozwijany był przez kilka
lat od 1980 roku. Cóż z tego, kiedy w 1988 roku Boeing zakończył
prace nad „swoim” systemem i oficjalnie ogłosił, iż nowy model
samolotu – Boeing 777 – projektowany będzie w środowisku CATIA.
Proszę pomyśleć, jaki zastrzyk finansowy uzyskały dzięki temu
IBM-Dassault...
1985 rok przynosi nową
wersję CATII – V2, pierwszą w pełni niezależną od CADAM. Inny
francuski producent oprogramowania – Matra Datavision –
demonstruje oprogramowanie Euclid-IS, system 3D łączący w sobie
elementy geometrii planarnej (w celu zwiększenia szybkości
operacji) i CGS6. Także w 1985 roku na rynek wkracza
nowy dostawca systemów 3D – Parametric Technology Corp. (PTC).
Można zaryzykować
stwierdzenie, że od tego momentu odnotowujemy istotną zmianę na
rynku systemów CAD: następuje proces konsolidacji
oprogramowania, najczęściej w wyniku przejmowania coraz większej
liczby mniejszych firm przez duże podmioty.
Oczywiście, cały czas
powstają nowi producenci oprogramowania CAD, ale stosunkowo
szybko są oni wchłaniani przez już istniejące przedsiębiorstwa.
Wspomniane przejęcie CALMA przez GE w 1981 roku, czy – CADAM
przez Dassault (1986 rok) to wybrane przykłady coraz
liczniejszych tego typu działań i znak nowej tendencji,
utrzymującej się do dzisiaj.
Jak wyglądał rynek oprogramowania CAD w połowie lat
osiemdziesiątych?
Najmocniejszą pozycję miały systemy: CADDS, IGDS i InterAct,
Unigraphics, CALMA, CADAM i CATIA, I-DEAS (ten ostatni pojawił
się w 1982 roku). Bardzo szybko dołączył do nich zaprezentowany
w 1987 roku Pro/Engineer (PTC), pracujący pod kontrolą systemu
UNIX, a po niespełna osiemnastu miesiącach od swojej premiery
stał się jednym z liderów ówczesnego rynku.
Niektórzy twierdzą, że
to właśnie oprogramowanie spod znaku Pro/E zmieniło oczekiwania
użytkowników systemów stosunku do systemów CAD. Korzystniej niż
w przypadku konkurencji wyglądał interfejs użytkownika, łatwość
użycia programu i oferowana szybkość modelowania. PTC stworzyło
pierwszy system CAD 3D, który nawiązywał bezpośrednio do
zaprezentowanej 20 lat wcześniej idei Ivana Sutherlanda i jego
rewelacyjnego w swoim czasie Sketchpada. To właśnie w Pro/E
pojawiły się ikony odpowiadające konkretnym poleceniom,
rozwijane menu wykorzystujące UNIX-owy system okienek,
interaktywne pola wyboru, „pop-up” i inne. Niestety
(z punktu widzenia PTC), inne strony programu okazały się nie
tak mocne, jak u konkurencji. Jakość krzywych 3D nie była aż tak
wysoka, podobnie funkcje modelowania powierzchniowego nie
okazywały się równie skuteczne; dodatkowo problemem była wymiana
danych pomiędzy innymi systemami. Wszystko to sprawiło, iż
rozwój i ekspansja Pro/E na rynku nie były aż tak dynamiczne,
jak zapewne mogłyby być, gdyby lepiej dopracowano słabe strony
systemu. Pro/E był liderem, ale... jednym z wielu.
Tak czy inaczej, 3D
stało się faktem. A kolejnym kamieniem milowym okaże się
wprowadzenie systemu Windows NT na platformy PC i prezentacja
pierwszego programu CAD 3D dla tego środowiska przez młodą,
założoną w 1993 roku firmę SolidWorks. Reakcja rynku była
podobna, jak kilka lat wcześniej na wprowadzenie Pro/E. Ale to
już inna historia...
Dalszy
ciąg „Historii CAD” dostępny w numerze pilotażowym magazynu
CADblog.pl, już wkrótce do pobrania w archiwum.
1 Chodzi tu
o „Handbook of Mathematical Tables and Formulas” Richarda S.
Burningtona; jedno z ostatnich jej wydań
ukazało się w 1950 roku 2 Whirlwind – z angielskiego: trąba powietrzna 3 Nawiasem mówiąc, Computervision swoją pierwszą
licencję CAD sprzedała w 1969 roku firmie Xerox... 4 solid modeling – modelowanie za pomocą brył; od
modelowania powierzchniowego różni się innym sposobem
definiowania i rozpoznawania przez system struktur konstrukcji 5 boundary modeling – modelowanie w oparciu o
ograniczone obszary powierzchni, scalane następnie w bryły 3D (B-rep) 6 Constructive Solid Geometry (CSG) – prymitywne
elementy składowe (proste elementy graficzne) łączone są w
całość
poprzez operacje Booleana (przekroje, przenikanie, łączenie etc.)
tworząc bardziej złożoną geometrię
Sprzęt potrzebny do CAD
„Pierwotnie do CAD
stosowano wyłącznie duże systemy komputerowe (ang. Mainframe)
oraz minikomputery. Obecnie do tego celu stosuje się także
komputery osobiste, choć bardziej skomplikowane funkcje mogą być
realizowane wyłącznie na dużych maszynach. Systemy CAD wymagają
komputera o dużej mocy obliczeniowej oraz dobrej grafice,
rozdzielczości nawet 1024 x 1024 punkty i lepszej. Konieczne
jest także skomplikowane oprogramowanie (programy CAD pisane są
najczęściej w językach C, Forth, Pascal lub Fortran).
Wśród komputerów
osobistych stosowanych do CAD przoduje IBM PC (a szczególnie
model AT), który powinien być wyposażony w co najmniej 512 KB
pamięci, koprocesor arytmetyczny, pakiet grafiki o podwyższonej
rozdzielczości (np. EGA lub PGA) oraz dysk stały. Do CAD nadają
się także komputery z procesorem MC 68000 (autor niniejszego
opracowania z pierwszym w życiu systemem CAD zetknął się właśnie
na wyposażonym w tego typu procesor komputerze ATARI serii ST –
przyp. redakcji). Istnieją również systemy CAD przeznaczone dla
mniejszych komputerów, np. AutoCAD dla komputerów pracujących
pod kontrolą CP/M oraz VersaCAD dla Apple II, jednak ich
możliwości są bardzo ograniczone.
Urządzeniami
wyjściowymi są monitory tv, drukarki o możliwościach
graficznych, urządzenia zapisujące obraz na taśmie filmowej
(ang. microfilm recorder), a przede wszystkim plotery, które
wykreślają rysunki dużych formatów o rozdzielczości dziesiątych
części milimetra.
Stosuje się także
wiele urządzeń wejściowych, które są pomocne przy tworzeniu
rysunku. Najpopularniejsze to pióra świetlne (ostatnio wychodzą
z użycia), myszki, manipulatory o trzech stopniach swobody oraz
tabliczki graficzne (ang. digitizer) i urządzenia przetwarzające
na ciąg cyfr obraz zarejestrowany kamerą telewizyjną. (...)”
Wyjątek z książki wydanej w Polsce w II połowie lat 80.:
D. Madej, K. Marasek, K. Kuryłowicz. Komputery Osobiste, s.
260-262. WkiŁ, Warszawa 1987.
A oto kilka spośród
jego „Złotych myśli” (w swobodnym tłumaczeniu):
„Ekran monitora
graficznego podłączony do komputera daje nam szansę na
opracowanie i poznanie koncepcji, których nie można by
zrealizować w świecie fizycznym. To prawdziwe cudowne szkiełko
pokazujące nam świat matematycznych cudów...”
„Trudno o większą
satysfakcję, kiedy mierzymy się z trudnym problemem i znajdujemy
– proste rozwiązanie. A najlepsze rozwiązania zawsze są
proste...”