|
www.cadblog.pl www.cadglobe.com | Strona korzysta z plików cookies m.in. na potrzeby statystyk. Więcej >>>

stronę najlepiej oglądać z wykorzystaniem przeglądarki Chrome w rozdzielczości min. 1024 x 768 (zalecane 1280 x 1024)

Blog i czasopismo o tematyce CAD, CAM, CAE,     
systemach wspomagających projektowanie... 
    
 

© Maciej Stanisławski 2009
     
ul. Jeździecka 21c lok. 43, 05-077 Warszawa     
kom.: 0602 336 579     
  maciej@cadblog.pl     
2017 rok IX
   

  

>> Strona główna | Aktualności | CAD blog | Solid Edge blog | SolidWorks blog | CadRaport Historia CAD | Sprzętowo | W numerze | ArchiwumLinki Pobierz


    


Wydanie aktualne

nr 3-4(23-24) 2017
dostępny w pdf
, wydanie flash tutaj


Wydania archiwalne

nr 1-2(21-22) 2017
dostępny w pdf
, wydanie flash tutaj

nr 1-2(19-20) 2015
dostępny w pdf
, wydanie flash tutaj

numer 1(18) 2014
dostępny w pdf
, wydanie flash tutaj


numer 1(17) 2013
dostępny w pdf
, wydanie flash tutaj


numer 1(16) 2012
dostępny
w archiwum

numer 1(15) 2011
dostępny
w archiwum


numer 4(14) 2010
HD dostępny
w archiwum


numer 3(13) 2010
HD dostępny
w archiwum


numer 2(12) 2010
dostępny
w archiwum


numer 1(11) 2010 dostępny
w archiwum


numer 9(10) 2009
już dostępny
w archiwum


numer 8(9) 2009
już dostępny
w archiwum


Wydanie specjalne
numer 7(8) 2009
już dostępny
w archiwum


Numer 6(7) 2009
już dostępny
w archiwum


Numer 5(6) 2009
już dostępny
w archiwum


Numer 4(5) 2009
już dostępny
w archiwum


Numer 3(4) 2009
już dostępny
w archiwum


Numer 2(3) 2009
już dostępny
w archiwum



Numer 1(2) 2009
już dostępny
w archiwum


 Numer 0 (1) 2009
– dostępny
w archiwum


Wybrane
archiwalne
wpisy i publikacje:

• Reset systemu

• Bezpłatny CAD 2D standardem?

MoI czyli Moment of Inspiration... modeler 3D

relacja
z konferencji

Nowe

znaczenie słowa produktywność

Wybrane artykuły
z wydań dostępnych w Archiwum:

• Ścieżki
z Synchronous Technology

• Quo vadis
CAD 2D?

• Astroid vs SpaceNavigator
 cz. I

• AR-CAD freeCAD, czyli...

• „Drukowanie” ...nożem? Techniki druku 3D 

W oczekiwaniu na następcę: CATIA V5 R20

„Wielki Brat”
 i CAD


 



 


| < | << | strona 5 z 8  | >> | > |

1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 ...


Środa, 29.09.2010 r.

Testowania szykiem część kolejna
plus krótka informacja na temat Solid Edge ST 3...

Oj, dużo się dzieje, zamieszanie z papierową edycją, premiery i zbliżające się premiery,
dopinanie kolejnego e-wydania... A tu dodatkowo dobiegające końca okresy testowe zainstalowanych
na moim laptopie systemów CAD 2 i 3D. Trzeba było prace przerwać i wrócić do zaczętej kilka tygodni temu
zabawy szykiem...

Tym razem przyszła pora na Bricscad'a V10, T-Flex'a, Kompas-3D i ZWCAD'a. Podjąłem także próbę wykonania operacji szyku w Project Butterfly, jak na razie – bez powodzenia (czekam na informacje z pierwszej ręki – od Asafa Sagiego, czy taka operacja jest w ogóle możliwa w tym środowisku). W pozostałych systemach jednak dało się ją przeprowadzić, chociaż nie obyło się tutaj bez niespodzianek.

Jeszcze tytułem wyjaśnienia: jak na razie testy nadal dotyczą jedynie szyku wykonywanego w szkicu 2D (z jednym małym wyjątkiem), polegającego na skopiowaniu/powieleniu okręgu o średnicy 2 mm w liczbie 10 000. Nad sensem takiej operacji i takiego porównania można podyskutować na forum, liczę także, iż tematu do dyskusji dostarczy przygotowany do kolejnego e-wydania artykuł na temat porównywania możliwości systemów CAD. A niebawem przejdę do szyku otworów, tym razem wykonywanego już w 3D...

(...)

| więcej |


Na marginesie I

Chwila prawdy przed telewizorem

Posadziłem swoich młodszych przed TV w oczekiwaniu na Dobranoc. Trafiliśmy na końcówkę programu „Jaka to melodia”. Napięcie sięga granic, bo to finał programu. Chwila milczenia, odsłuchane ostatnie takty utworu... – Jezu, to „Lubię Wiosnę” – finalista szczęśliwie zgaduje tytuł piosenki. – Boże, udało się, ...naście tysięcy twoje!” – wykrzykuje prowadzący...

I tak oto w laicyzowanym na siłę społeczeństwie z ekranu publicznej telewizji płyną takie słowa. Wbrew drugiemu przykazaniu? Pewnie tak. W momencie szczególnego napięcia? Oczywiście. Natury nie da się oszukać...

ms

| komentarze na forum CADblog.pl |


Na marginesie II

Z rozmowy z 5-latkiem:

– Tato, czy ty lubisz swoją pracę?
– Tak, Antosiu, lubię. To w zasadzie taka moja pasja, hobby...
– A ja nie lubię twojej pracy...
– ???
– ...bo masz za mało czasu, żeby się ze mną bawić.

To chyba nie do końca prawda, bo zawsze staram się znaleźć czas dla wszystkich razem i dla każdego z osobna. Ale faktem pozostaje, że gdy będę miał już duuużo czasu, by np. bawić się z moimi dziećmi... one zapewne nie będą chciały już bawić się ze mną.

ms

| komentarze na forum CADblog.pl |

 


Cytat tygodnia

„(...) Bazą dla całości była rama obwiedniowa. Jej podłużnice rozszerzały się pomiędzy osiami, w obrębie przestrzeni pasażerskiej. Dodatkowo wzmocniona była pośrodku poprzeczkami układającymi się w kształt litery X. Była sztywna, a producent zapewniał, że jest połączona z nadwoziem w sposób trwały i wykluczający powstawanie jakichkolwiek hałasów. (...)”

Michał Kij, „Cesarz Chromu” (Buick Roadmaster), w Automobilista nr 10/2010, s. 75


 

Piątek, 24.09.2010 r.

Z CAD'em czy bez CAD'a?

To trochę jak „z głową, czy bez głowy”. Ale jak się okazuje, można i tak, jak robiło się to kiedyś, kiedy nikomu nawet nie śniło się o komputerowych systemach wspomagania prac inżynierskich. Co nie znaczy, iż jest to rozwiązanie „na dłuższą metę”...

Opis budowy prototypu samochodu przy pomocy tradycyjnych technik, ale także przyszłe plany wykorzystania inżynierii odwrotnej (skanerów 3D, technik MCAD 3D etc.) do dalszego rozwoju tego niebanalnego polskiego (!) projektu, znajdą Państwo w najbliższym e-wydaniu CADblog.pl. Prócz tego materiał dotyczący bolidów formuły pierwszej – tych ostatnich projektowanych już w najnowszych systemach CAD, z wykorzystaniem modułów symulacji i analiz, etc. Kilka słów na temat zapomnianych komputerów i systemów CAD, które podzieliły ich los (pamiętają Państwo Atari ST i Commodore Amiga?), trochę więcej na temat modularnej struktury Solid Edge ST, kolejna część cyklu porównania dwóch manipulatorów 3D, a jako temat numeru... porównywanie możliwości systemów CAD.

To porównywanie możliwości przewija się ostatnio dosyć często na różnych forach internetowych, a jako temat – powraca zdumiewająco regularnie. W przypadku CADblog.pl dopełnieniem wspomnianego artykułu będzie przygotowywane obecnie wydanie specjalne obejmujące Raport na temat systemów CAD dostępnych w Polsce. Ale, w odróżnieniu od ubiegłorocznej edycji, dostępnej jedynie w postaci elektronicznej, obecna będzie dostępna w postaci papierowej! Szczegóły już wkrótce zarówno tutaj, jak i na www.CADraport.pl. Będzie to pierwsze w historii CADblog.pl wydanie papierowe. Biorąc pod uwagę światowe tendencje w metodach przekazu informacji, postać papierową zarezerwuję jednak jedynie dla wydań specjalnych ukazujących się nie częściej niż dwa razy w roku.

A skoro o wydaniach papierowych mowa, polecam Państwa uwadze dwa ukazujące się w postaci tradycyjnej czasopisma. Pierwszym z nich jest mój ulubiony tytuł „Automobilista”; w najnowszym październikowym wydaniu można znaleźć m.in. historię Skody 100, polskich motorynek, amerykańskiego Buicka Roadmastera i wiele innych. Można znaleźć także pierwszą część wspomnienia o Władysławie Paszkowskim, którego miałem szczęście poznać osobiście i z którym współpracowałem na łamach „MotoPasji”. Ech, gdzie te czasy...

Drugi to miesięcznik o ugruntowanej pozycji na rynku wydawnictw branżowych i popularyzatorskich, czyli „Murator”. Z najnowszym dostępnym obecnie wydaniem otrzymujemy – za cenę niespełna 10 złotych – pełną wersję ArCADii, a konkretnie – ArCADia-GRAF, czyli profesjonalny program do prostego i intuicyjnego projektowania budynku, jego instalacji i otoczenia w środowisku 3D. Piszę o tym, gdyż niektóre z portali branżowych informowały głośno o dostępności innego rozwiązania: ArCADia-TERMO, czyli programu do kompleksowych obliczeń cieplnych budynku. Może komuś się przyda, mimo iż to jednak trochę inna branża ;)...

Pozdrawiam
Maciej Stanisławski

| komentarze |


Na marginesie

Wierszyk o kupie

Mam nadzieję, że odbiegam od tematu :). Ale żarty na bok. Mój pierworodny w miarę regularnie czyta dwutygodnik dla dzieci pod wdzięcznym tytułem „Świerszczyk”. Tytuł ten pamiętam jeszcze z mojego dzieciństwa. Na pierwszej stronie zazwyczaj publikowany jest tam utwór wierszowany (bo niestety czasem trudno nazwać owe utwory wierszami) związany z tematem przewodnim wydania. Ostatnie poświęcono... sprzątaniu, także w ekoglobalnym rozumieniu. O ile idea wydaje się słuszna, a psie kupy istotnie są irytujące (tak dla właścicieli czworonogów, jak i osób postronnych), o tyle czynienie psiej kupy główną bohaterką wiersza dla dzieci wydaje się delikatnie mówiąc nie na miejscu...

„(...) i niebawem, tuż pod słupem, zrobił kupę.
A pan udaje, że nie widzi, bo pan się strasznie kupy wstydzi (...)
A na chodniku leży kupa (...)
I tylko kupa milczy uparcie (...)”

Zastanawiam się, czy autor wiersza zapatrzył się w twórczość Gombrowicza i chce dzieci „upupić”, a może raczej: „ukupić”, czy też nie daj Boże wylewający się z ekranu styl prowadzenia polityki powoli zaczyna przenikać nawet do prasy dziecięcej? Bo przecież nad niektórymi forami internetowymi, także tymi poświęconymi tematyce CAD, zaczyna krążyć widmo... jakiegoś kota. To tak a'propos qpy...

ms

W nocy ze środy na czwartek, 22/23.09.2010 r.

| komentarze |

 


Cytat tygodnia

„(...) W ciągu zaledwie pięciu miesięcy czterech inżynierów opracowało komputer, którego parametry techniczne daleko przewyższają wszystkie inne w tej klasie cenowej. (...)”

Borys Schrade: Amiga kontra Atari ST, „Bajtek" nr 3-4/1986 r.


Środa, 15.09.2010 r.

Mania testowania cz. II

„W jaki sposób, w jakim celu i czy w ogóle... warto porównywać systemy CAD?” Tak brzmi temat numeru najbliższego e-wydania, będący zarazem fragmentem większego opracowania, które trafi także do edycji papierowej (pierwszy raz w historii publikacji CADblog.pl). E-wydanie już wkrótce, a na razie powrócimy do niedoskonałej i zdaniem niektórych pozbawionej sensu metody porównywania możliwości systemów CAD. Czyli do zabawy szykiem/wzorem etc...

Zanim podejmę watek, mała dygresja: pewna tocząca się na popularnym forum dyskusja na temat porównywania możliwości systemów CAD przypomniała mi wieczny spór użytkowników ośmio i szesnastobitowych komputerów Atari i Commodore, toczony w latach 80. ubiegłego wieku. Temu wspomnieniu zawdzięczam zamieszczony wyżej cytat tygodnia. Ale do rzeczy...
Obecny „odcinek” porównania powstał dzięki uprzejmości jednego ze stałych czytelników CADblog.pl, cytowanego już tutaj „Remika78”. Korzystając ze stacji roboczej o słusznych parametrach (zwłaszcza w konfrontacji ze sprzętem piszącego te słowa), dokonał on zestawienia szybkości wykonywania tego samego zadania w trzech różnych systemach CAD: dwóch darmowych i jednym komercyjnym. Owe darmowe przewijały się już na łamach blogu, ale AutoCAD Mechanical 2011 pojawia się dzięki niemu po raz pierwszy.

Zacznijmy od parametrów sprzętu, na którym dokonano testu: Intel Core i7 920 2.67 GHz, RAM DDR3 3x2GB 1333MHz CL7 Platinum Triple Channel, płyta główna ASUS P6T De Luxe i grafika NVIDIA Quadro FX 3700. Całość pod kontrolą Windows Vista 64-bit SP2. Parametry przytaczam możliwie dokładnie, bo może podpowiedzą one komuś w jakim kierunku modernizować swój sprzęt (dla mnie stanowią taką wskazówkę).

Zadanie...
...polegało na wykonaniu szyku prostokątnego figury płaskiej (kwadrat) 100 x 100 i 100 x 1000 (o ile pierwszy parametr zadania uwzględniałem w swojej I części testów, o tyle II stanowi tutaj pewną nowość).

Wyniki testów
Remik78 porównaniu poddał AutoCAD'a Mechanicala 2011, DraftSight'a i Solid Edge 2D Drafting. Szyk 10 000 elementów AM2011 wykonał w czasie 3,5 s, DraftSight poradził sobie z zadaniem w czasie o połowę krótszym (!), bo w 1,75 s, natomiast SolidEdge 2D Drafting potrzebował 10,5 sekundy. Podobnie jak w moim porównaniu, także tutaj różnica w szybkości była znaczna, na niekorzyść ostatniego. O przyczynie – za chwilę.
Szyk 100 000 elementów przyniósł ciekawsze wyniki. Przede wszystkim – zmiana miejsc! Tutaj najszybszy okazał się AM2011, który potrzebował 30 s. DraftSight uplasował się na kolejnej pozycji z czasem 1'20”, natomiast 2D Drafting potrzebował 8'50”. Przyczyną małej szybkość tego ostatniego jest sposób jego pracy w oparciu o algorytmy przygotowane z myślą o systemach CAD 3D. Solid Edge 2D Drafting, o czym wielokrotnie pisałem na łamach CADblog.pl i SolidEdgeblog.pl, jest w zasadzie samodzielną, wyodrębnioną częścią Solid Edge ST, jego modułem Draft oferowanym jako darmowe narzędzie CAD 2D. Szyk liniowy, kołowy, jakikolwiek wykonywany jest w nim za pomocą procedur i algorytmów środowiska CAD 3D. Wydaje się zatem zasadne porównywanie go z takimi systemami, ale z drugiej strony – jest on przecież CAD'em 2D i powinien znaleźć się w tej „rodzinie”. Niedobory szybkości potrafi zresztą zrównoważyć na inne sposoby, a powstał przecież z myślą o przygotowaniu użytkowników do migracji ze środowiska 2D do 3D, a nie jako super szybki CAD 2D.

Nie zmienia to jednak faktu, iż dobre wyniki DraftSight mogą dawać do myślenia. Tyle jeśli chodzi o moje uwagi/wnioski, ale pozwolę sobie przytoczyć jeszcze spostrzeżenia Remika78.

Zachowanie podczas pracy
W przypadku AM2011, podczas generowania szyku program nie reagował na polecenia, a pasek wstęgowy z ikonami nie był poprawnie wyświetlany. Po wykonaniu zadania, przy poleceniach Pan i Zoom obraz był płynnie wyświetlany. AutoCAD informuje użytkownika o fakcie, iż ilość elementów wykonywanych szykiem nie może przekroczyć 100 000.
Darmowe aplikacje, zarówno DraftSight, jak i SolidEdge 2D Drafting, również nie reagowały na polecenia w trakcie wykonywania zadania. Obraz w DraftSight podczas operacji Pan i Zoom wyświetlany był w miarę płynnie, natomiast w SolidEdge 2D we znaki dawał się już brak płynności.

Wnioski
Jak wynika z powyższego, żadna z testowanych aplikacji nie wykonywała polecenia szyku „w tle”, umożliwiając tym samym użytkownikowi wykonywanie równolegle innych zadań. Tak na marginesie – jeśli natrafimy podczas testów na aplikację reagującą na inne polecenia podczas wykonywania operacji szyku, będzie to wskazywało na jej przewagę w tym zakresie. Może więc nawet taki prosty i z pozoru pozbawiony sensu (na co komu tyle otworów?) test ma jednak znaczenie praktyczne?
Można także wysunąć wniosek, że komercyjny program w tym porównaniu wypadł jednak najlepiej, cyt. za Remik78: „(...) AM2011, za którego trzeba już zapłacić i to dość słono, będzie sobie elegancko radził w firmach, w których wykonuje się skomplikowane projekty techniczne, gdzie ilość obiektów na rysunku można liczyć w tysiącach...”

Zachęcam do komentarzy i nadsyłania własnych porównań, a ja udostępnię niedługo wyniki testu przeprowadzonego na moim laptopie dla Kompas-3D, T-Flex i Bricscada.

Maciej Stanisławski

| komentarze |

czytaj także: | testowania część I | testowania część III |
Milion otworów w szyku | Brawa dla 2D | Moment of Inspiration | Modularny Solid Edge ST | Solid Edge 2D Drafting

tagi: Solid Edge 2D, DraftSight, porównywanie możliwości CAD


Cytat tygodnia

„(...) Stary gramofon przeszedł do historii, mimo że dziełem sztuki nigdy nie był, a może właśnie dlatego, że był przedmiotem użytkowym, genialnym tworem tej epoki, jaką był schyłek wieku dziewiętnastego. Nie zawsze przedmioty użytkowe zasługują na uwagę. Przeciwnie – czasem są piękniejsze od dzieł sztuki – lecz zawsze służą! Ich główną cechą jest funkcjonalność, po to zostały wykonane. A zatem czas jest ich największym wrogiem. Wypiera je przedmiot, prędzej, lepiej wykonujące te same czynności. (...)”

Jan. P. Pruszyński: Stary gramofon stara płyta. KAW, Warszawa 1985


Sobota, 04.09.2010 r.

Można i w garażu :)

Zaczęło się „niewinnie”: od pomysłu na portal poświęcony nowoczesnym technologiom.
A efektem istnienia portalu e-technolog.pl jest... nowatorskie rozwiązanie dotyczące odprężania wibracyjnego!

Portal Marcina Szeligi, a także wydawane przez niego regularnie e-czasopismo pt.: „Praktyczne Rozwiązania” znany jest zapewne wszystkim stałym czytelnikom CADblog.pl. W chwili obecnej o panu Marcinie może dowiedzieć się jeszcze więcej osób. Rozwiązanie opracowane za sprawą wspomnianej inicjatywy, jaką jest jego portal i przy jego udziale (na zdjęciu pierwszy z prawej), nabrało rozgłosu, także za pośrednictwem prasy... i to niekoniecznie fachowej. Skąd rozgłos?
Otóż dzięki swojemu portalowi Marcin Szeliga spotkał się z Dariuszem Polakiem, mieszkańcem Tarnowskich Gór. Razem dopracowali pomysł stabilizacji naprężeń spawalniczych metodą wibracyjną. I razem pojechali do Krakowa, aby swoim pomysłem zainteresować kogoś z AGH. Udało się, o czym za chwilę.

Jak Państwo się zapewne orientujecie, podczas procesu spawania powstają naprężenia – czyli zmieniają się właściwości konstrukcji. Odprężanie pozwala na jej stabilizację, na zminimalizowanie ryzyka deformacji i odkształceń. Można to zrobić metodą termiczną, lub mechaniczną.
Samo odprężanie nie jest niczym nowym, ale... w garażu w Radzionkowie, rodzinnej miejscowości Pana Marcina, przeprowadzono udany eksperyment z udziałem dr Tomasza Korbiela (AGH). Innowacyjność testowanej metody polega na sposobie zawibrowywania konstrukcji za pomocą przenośnego urządzenia elektrycznego, pozwalającego na sterowanie drganiami za pośrednictwem odpowiedniego oprogramowania. Niebawem urządzenie zostanie przewiezione do AGH, a tam testom wytrzymałościowym poddane zostaną konstrukcje odprężane przy jego użyciu.

Cóż pozostaje powiedzieć – w niejednym garażu następowały przełomowe momenty w dziedzinach techniki i technologii. Z takim „dziedzictwem” wszystko powinno się udać! Powodzenia Marcinie i czekamy na więcej!

Maciej Stanisławski

P.S.
E-technolog.pl to nie jedyna „wirtualna” inicjatywa Marcina Szeligi. Zachęcam także do zapoznania się z Wirtualnym Biurem Konstrukcyjno-Technologicznym (http://www.wbkt.com.pl/). Źródło: www.e-technolog.pl

 


Cytat tygodnia

„Co tak naprawdę kryje się pod pojęciem >> nowa wersja programu << ?
Program, w którym poprawiono stare błędy i... zrobiono nowe...”

jedno z praw Murphy'ego


Czwartek, 26.08.2010 r.

Mania testowania, czyli milion otworów w szyku!

I stało się. Pozazdrościłem Deelipowi, a może chciałem zaspokoić swoją ciekawość? A może zmobilizowała mnie do tego opublikowana na SolidSmack.com informacja o możliwości wykonania... 1 000 000 (słownie: miliona!) otworów poleceniem szyku w SpaceClaim 2010? Dość powiedzieć, iż uruchomiłem swoje sprzęty i gorączkowo zacząłem sprawdzać, co też takiego ja mam zainstalowanego, a co mógłbym ewentualnie sprawdzić na okoliczność wykonania duuuuużej liczby otworów...

Pomysł ze sprawdzaniem wydajności systemu poprzez polecenie szyku/wzoru nie jest nowy, bynajmniej nie mój, ale wydał mi się ciekawszy od tego proponowanego przez Menezesa, a wspominanego przeze mnie na niniejszym blogu. Ciekawszy, chociaż z pewnością mniej efektowny.

Użytkownicy zaglądający czasem na nasze FORUM z pewnością widzieli wpis dotyczący testowania systemów CAD/CAM, zamieszczony przez forumowicza o nicku Remik78. Pozwolę sobie tutaj zacytować jego fragment:

„Kiedyś zaproponowałem takie oto zadanie: wykonanie dużego szyku prostokątnego 2500 otworów (tj. 50 rzędów i 50 kolumn). Modelem wyjściowym do testów była płyta 1000 x 1000 x 10 z wyciętym otworem kw.10 x 10 przelotowo. Testy wykonałem wtedy dla dwóch systemów CAD: Solid Edge ST i Inventor 2009 Pro w wersji sieciowej, oba na stacji graficznej o następującej konfiguracji: Intel Q6600 2.4GHz, grafika PNY 1700FX, 2G RAM Kingston HiperX, płyta Asus P5E WS Pro. Wyniki były następujące:
W Solid Edge ST wykonie szyku prostokątnego 2500 elementów:
przy użyciu szyku szybkiego zajęło 37 s, przy rozmiarze pliku 16,5 MB
przy użyciu szyku inteligentnego zajęło 22 min, przy rozmiarze pliku 22 MB
Inventor 2009 Pro, wykonie szyku prostokątnego 2500 elementów:
przy użyciu opcji Obliczenie: optymalnie  6,5 s przy rozmiarze pliku 4,90 MB
przy użyciu opcji Obliczenie: identyczne  52 s przy rozmiarze pliku 4,71MB
Czasem mierzonym był wyłącznie czas generowania otworów w płycie...”

Cóż wynika z powyższego? Na pewno nie wynika wyższość jednego systemu nad drugim, chociaż tutaj celowe wydawałoby się porównywanie np. NX i Inventora, a Solid Edga z AutoCADem. Ale i tutaj wcale nie jest powiedziane, iż produkt ADSK nie okazałby się dużo szybszy. A ja dodam tylko, iż wykonanie w MoI (Moment of Inspiration) prostokątnego szyku 10 000 (100 x 100) okręgów o średnicy 2 mm, za pomocą polecenia Array, zajęło zaledwie 2 sekundy! A budżetowy DoubleCAD XT okazał się równie szybki ;). Czy to oznacza, iż MoI jest lepszym MCAD od Inventora czy Solid Edge? Bzdura.

A jednak testowanie szybkości generowania szyku w systemach CAD może być jednym z kryteriów/współczynników branych pod uwagę podczas „porównywania możliwości systemów CAD”.

Jak wspomniałem na początku, na stronie SolidSmack znalazłem wpis i link do ważącej ponad 20 MB bitmapy przedstawiającej efekt pracy SpaceClaim 2010 w postaci płyty z milionem otworów (vide rys. powyżej). Jako grafik i operator DTP (certyfikowany ;)) mogę stwierdzić, iż nie znalazłem na rzeczonej bitmapie śladów manipulacji z pomocą systemów typu PhotoShop. Wygląda na autentyczny obraz wygenerowany przez system CAD. Cóż, we wpisie dołączono jednak krótki film pokazujący wygenerowaną podobną płytę, liczącą jedynie 10 000 otworów. Film nie pokazuje momentu/czasu generowania owego szyku z otworami, a tylko efekt końcowy. Pomyślałem – w zasadzie, dlaczego nie? I zacząłem przeglądać moje redakcyjne zasoby programowo – sprzętowe.

Na moim składaku, zwanym eufemistycznie „stacją roboczą” (Pentium IV, 1.6 GHz, 1 GB RAM, grafika Matrox Millenium G400 Dual Head), znalazłem w zasadzie jedynie SolidWorks 2009 w wersji edu. Szkoda, bo to wykluczyło możliwość skonfrontowania go z innym systemem. Ale głupio byłoby nie spróbować. Spróbowałem, udało się, o wynikach za chwilę.
A co znajdę na mojej„mobile workstation” (budżetowy Samsung NC10; Intel Atom N270 1.6 GHz, 1 GB RAM, grafika zintegrowana oparta o chipset Intel 945 Express)? Tutaj było już ciekawiej: Solid Edge 2D Drafting, DraftSight, MoI, DoubleCAD XT, ewentualnie FreeCAD (OpenSource) i może działający w chmurze Butterfly ADSK – zapowiadało chwilę emocji i zabawy.

Oba komputery pracują pod kontrolą Windows XP...

Pół żartem, pół serio
Zadanie polegało na wykonaniu szkicu 10 000 okręgów o średnicy 2 mm, ułożonych w kwadracie 100 x 100, z odstępami między środkami okręgów wielkości 3 mm. Wyniki mierzone zwykłym zegarkiem skrzętnie notowałem bordowym Zenithem na kartce z zeszytu w kratkę – proszę zatem nie spodziewać się dokładności rzędu setnych części sekundy. Mierzyłem oczywiście tylko czas generowania okręgów.

Przy okazji kilka spostrzeżeń: w DraftSight, podobnie jak w SolidEdge 2D Drafting, nie znajdziemy polecenia: „szyk”, lecz: „wzór”. W Moment of Inspiration (MoI) polecenie szyku/wzoru kryje się pod angielskim terminem „array”. Sama aplikacja MoI zdradza swoje ukierunkowanie na użytkowników tabletów graficznych chociażby sposobem wprowadzania danych liczbowych – otwiera się osobne menu przypominające wyglądem kalkulator (vide rys. poniżej), a dane „wpisujemy” myszą/wskaźnikiem, nie dotykając klawiatury. Ciekawe rozwiązanie, idealne do wygodnego fotela.

Wprowadzanie danych liczbowych w MoI może odbywać się bez pośrednictwa klawiatury...

 

Który CAD okazał się najszybszy? | więcej |


Cytat tygodnia:

„(...)Niedostatek broni przeciwpancernej próbowano nadrobić produkując miotacze butelek zapalających. W warsztacie przy Alejach Jerozolimskich skonstruowano miotacze typu moździerzowego, w których butelka wyrzucana była napiętą sprężyną. Dwa inne typy miotaczy to katapulta konstrukcji inż. Knabego wykonana z piór resorów samochodowych (prawdopodobnie 5 szt.) oraz wyrzutnia działająca na zasadzie kuszy...”

Broń Powstańczej Warszawy, http://odkrywca.pl/pokaz_watek.php?id=674800


Czwartek, 12.08.2010 r.

„Chwila inspiracji”

Tak w „swobodnym tłumaczeniu” może brzmieć nazwa oprogramowania 3D, w skrócie „MoI” (ang. „Moment of Inspiration”). Taka nazwa daje do myślenia, prawda?

Jakże różni się ona od typowych, jedno wyrazowych lub najwyżej dwuczłonowych zbitek powszechnie występujących w nazewnictwie aplikacji z szeroko rozumianego obszaru CAD: AutoCAD, CATIA, DraftSight, Esprit, Inventor, Kompas, NX, Pro/E, Solid Edge, SolidWorks, ZWCAD etc*. Po ostatnich wpisach na zagranicznych blogach, do tego szeroko rozumianego towarzystwa doliczę także Rhinoceros (Rhino), SpaceClaim, ale także AliasStudio, Bonzai 3D czy też SolidThinking. Bo do tych ostatnich najbliżej jest owej „inspiracji”...

SketchUP dla użytkowników MCAD 3D
Mamy tutaj do czynienia z aplikacją kwalifikowaną jako: narzędzie CAD dla początkujących, bądź też zaczynających przygodę z CAD, albo jako pełnowartościowy program dla designerów, albo – co wydaje się najwłaściwszą kwalifikacją – narzędziem do swobodnego modelowania 3D i wykonywania zaawansowanego fotorenderingu (vide rys. poniżej) wspomagającego pracę inżynierów CADowców używających „dojrzałych” systemów 3D.

Widok ogólny okna aplikacji i nietypowego domyślnego rozmieszczenia okien interfejsu użytkownika.

Fotorendering. Czy uwierzą Państwo, że cała aplikacja pozwalająca na osiągnięcie takich efektów,
waży zaledwie ok. 15 MB? Osoba, która pracowała nad jej kodem,
moim skromnym zdaniem zasługuje na miano geniusza.

Powyższe zrzuty pochodzą z galerii na stronie www.moi3d.com

Jeśli przeczytali Państwo podpisy pod ilustracjami, to już domyślają się po części zapewne, co jest takiego zdumiewającego w „MoI”, co wyróżnia ją na tle innych aplikacji, jak chociażby „Bonzai 3D” będącego w ofercie polskiego dystrybutora systemów CAD.
Chciałoby się rzec: czystość kodu, pozwalająca na ograniczenie rozmiarów wersji instalacyjnej do niespełna 15 MB. Wliczając w to samouczki, tutoriale, instrukcje etc. Co więcej, za opracowanie tego systemu odpowiadał nie sztab ludzi, ale jeden człowiek: Michael Gibson. Założył on także jednoosobową firmę (lubię takie:)) pod nazwą Triple Squid Software Design, która zajmuje się rozwojem i rozpowszechnianiem tego intrygującego oprogramowania do swobodnego modelowania w przestrzeni 3D.

Program korzysta z formatów natywnych dla Rhino, co umożliwia w miarę bezproblemową współpracę z aplikacjami CAD 3D, pozwalającymi chociażby na sparametryzowanie modelu stworzonego w „MoI”. Jak to możliwe (format Rhino), o tym za chwilę.
Ale najciekawsze pozostawiłem na koniec: otóż licencja „Moment of Inspiration” v2 kosztuje zaledwie 295 USD, jej upgrade z wersji v1 – zaledwie 100 USD! Ta druga informacja wydaje się o tyle istotna, iż na jej podstawie należy spodziewać się, że kolejne aktualizacje nie będą droższe (wątpię, czy w tej chwili w Polsce znajduje się chociaż jeden użytkownik MoI v1 – jeśli jest, proszę o kontakt: maciej@cadblog.pl!).


Skąd zgodność formatu z Rhinoceros?
Aby odpowiedzieć na to pytanie, sięgnijmy do stosunkowo krótkiej historii programu. (...)

| więcej |


Środa, 11.08.2010 r.

Wpis na podstawie „wstępniaka” do wydania 3(13)2010, dostępnego w Archiwum

Rzecz o chmurach i nie tylko...

Gdy zastanawiałem się nad tytułem dla obecnego tematu numeru, przyszedł mi pomysł właśnie na „umiarkowane zachmurzenie”. Dopiero przed kilkoma minutami, siadając (jak zwykle w ostatniej chwili) do pisania wstępniaka zdałem sobie sprawę, iż w samej treści wspomnianego artykułu nie odniosłem się wprost do owego „umiarkowania”. Myślę jednak, że po jego lekturze doskonale będą Państwo wiedzieć, o co mi chodziło.

W przypadku systemów CAD zapewne jeszcze przez ładnych parę lat będziemy mieli do czynienia właśnie z „umiarkowanym zachmurzeniem”, bo minie trochę czasu, zanim ten sposób pracy i funkcjonowania aplikacji z obszaru CAD stanie się dominującym, jeśli w ogóle do tego dojdzie.

Tak, niniejszym oficjalnie informuję, iż jest już nowe wydanie. Wygląda trochę inaczej, „waży” trochę mniej i mimo pozornie mniejszej objętości, przekazuje więcej treści. A o to przecież w e-wydaniach chodzi. Więcej mniejszym kosztem.
W tym nietypowym wydaniu – nietypowym z racji nowego „panoramicznego” formatu (może warto go opatentować?) poruszamy oczywiście nie tylko tematykę „cloud computing”.

Polecam szczególnej uwadze artykuł Krzysztofa Augustyna na temat możliwości obróbki wirników turbin we współczesnych systemach CAM, ale także – temat okładkowy, bardzo bliski mojemu sercu.

Nie zabrakło czegoś dla początkujących, czyli kolejnych odcinków „CADowego przedszkola”. A kartka z historii nawiązuje do historycznych wydarzeń sprzed 66 lat.


Z życzeniami miłej lektury
Maciej Stanisławski

P.S.
Zbliża się wielkie święto związane z 15 sierpnia. Dla wszystkich, których oczy są już na tyle zmęczone, iż pragną odpocząć z dala od blasku komputerowych monitorów, a uszy jeszcze są otwarte na głosy z zewnątrz, polecam cykl nocnych (!) audycji na antenie Radia Plus. Jak się okazuje, współczesne media pozwalają na pielgrzymowanie bez konieczności porzucenia swojego wygodnego fotela. Audycje emitowane będą zapewne do 14 sierpnia, kilka minut po północy, na fali 96,5 MHz. Można je także pobrać bezpośrednio ze strony radia; link znajdą Państwo na stronie CADblog.pl w dziale „ciekawe linki” (zapewne znowu odbije się to negatywnie na PageRank, ale trudno). Bo przecież nie samym CADem żyje człowiek...


Poniedziałek, 9.08.2010 r.

Czy Rhinoceros to system CAD...
...czyli rozważania przy okazji porównania możliwości programów CAD

Niektórzy nie próżnują i zamiast angażować się w bardzo często jałowe dyskusje, powolutku „robią swoje”. Już kilka lat temu wspominałem o tym, iż idealnie byłoby przetestować w praktyce, w jakiś sposób zestawić i porównać możliwości systemów CAD. Pewną propozycję takiego porównania zamieściłem w postaci postu w wątku pt.: „porównanie możliwości programów CAD 3D”. Pozostał on bez odpowiedzi, zupełnie niezauważony przez osoby zaangażowane w trwającą tam dyskusję. Natomiast w innym miejscu w sieci można znaleźć pewien konkret, na który ja niestety się nie zdobyłem: wielokrotnie przeze mnie wspominany Deelip Menezes dokonał porównania kilkunastu systemów należących jego zdaniem do rodziny CAD 3D.

Dokonał tego w stosunkowo prosty sposób: pobrał plik *.STEP – projekt silnika spalinowego (ok. 45 MB) – w postaci złożenia i otworzył go w kolejnych systemach, sprawdzając, jak szybko poradzą sobie one z obracaniem modelu i odświeżaniem ekranu. Wnioski są co najmniej interesujące, ale zacznijmy od początku.

„Dzisiaj wreszcie zrealizowałem mój pomysł mający na celu porównanie graficznej wydajności systemów CAD zainstalowanych na moim komputerze – przenośnej stacji roboczej Dell M6400 (Windows 7 32 bit, dysk twardy 250 GB , 4 GB of RAM oraz NVIDIA Quadro FX 2700M – przyp. red.). (...) Odwzorowanie obrazu w postaci zbioru kolorowych trójkątów, bo tak w zasadzie się to odbywa, potrafi chyba każda współczesna aplikacja CAD. Ja chciałem uwzględnić, jak poradzą sobie poszczególne systemy, gdy włączony zostanie podgląd krawędzi modelu (...)”.

Porównaniu poddanych zostało 13 programów/aplikacji. Nazwy niektórych z nich sprawiły, iż byłem mocno zdziwiony: cóż one robią w tym zestawieniu? Dlaczego np. znalazł się wśród nich Adobe Acrobat Pro Extended? Nie jest to aplikacja CAD, ale przez producenta – firmę Adobe – traktowana jest jako aplikacja dla przemysłu wytwórczego (Manufacturing). Czyli teoretycznie w jakimś stopniu zahacza o rodzinę aplikacji MCAD. Z tego też powodu w zestawieniu zabrakło AutoCAD'a, a osoba „testera” wyeliminowała go z premedytacją.

NX i CATIA również są nieobecne, ale z bardzo prozaicznej przyczyny – Deelip nie ma ich zainstalowanych na swoim komputerze. Ot, cała tajemnica. Przynajmniej w odniesieniu do tych konkretnych systemów. Ale wśród nich znalazł się także... ale o tym za chwilę.

O Acrobacie już wspomniałem. Sam Deelip przyznał, odpisując na mój komentarz, że faktycznie w zasadzie nie wie, dlaczego znalazł się w zestawieniu. Ale w porównaniu uwzględnił także:
• Alibre Design V12
• CoCreate Modeling 17.0
• Inventor 2011
• KeyCreator V9
• Kompas 3D V11
• Pro/Engineer Wildfire 5.0
• Rhino 4.0
• Solid Edge ST 2
• SolidWorks 2010
• SpaceClaim 2010
• VX 14.3
• MoI V2 (Moment of Inspiration)

Jeśli chodzi o ten ostatni (wersja instalacyjna tej aplikacji zajmuje zaledwie ok. 10 – 14 MB, w zależności od rodzaju ograniczeń, jakie wybierzemy, np. brak możliwości zapisu pliku), jest to niewielka aplikacja CAD 3D (tak, tak – jednak CAD, o czym za chwilę), umożliwiające swobodne modelowanie, budowanie modeli w oparciu o szkice, krzywe, operacje Boolean etc. Temat na osobny wpis, zwłaszcza biorąc pod uwagę cenę komercyjnego rozwiązania. I efekty, jakie można dzięki niej uzyskać!

Ale do czego zmierzam w tym wątku: nie do tego, który system z porównywanych przez Deelip'a okazał się najlepszy, ale raczej do tego, jakie zostały przez niego zakwalifikowane do rodziny CAD 3D.
Kwestię obecności Acrobata, oraz nieobecności AutoCAD'a, NX i CATIA już wyjaśniłem. Moich wątpliwości nie budziło oczywiście porównywanie Inventora, Solid Edge, SolidWorks. Pro/E i innych (chociaż już słyszę np. głosy mówiące o tym, że Inv powinien być zestawiony z „wielkimi nieobecnymi”, a nie z SW czy Solid Edge), ale umieszczenie wśród nich m.in. Rhino, który w naszej mentalności uchodzi raczej za program do modelowania, narzędzie designerskie, a nie aplikację CAD. Swoje wątpliwości w tej kwestii wyraziłem na blogu Deelipa i cierpliwie zaczekałem na odpowiedź. I dowiedziałem się m.in., że Deelip swój dom zaprojektował właśnie w Rhino, i jeśli to nie jest system CAD, to on „nie wie, co to jest za system”, cyt.:
„As far as Rhino not being a CAD system, let me tell you that I modelled my entire house in 3D (structure, fittings, furniture, etc.) in Rhino before I built it. Now if Rhino is not a CAD system, I don't know what is.”

Od innego ze specjalistów dowiedziałem się natomiast, iż zarówno Rhino, jak i „MoI” należałoby zakwalifikować do systemów CAD klasy „low end”, czyli niskobudżetowych, lub też systemów dla początkujących (entry level, basic level), stawiających swe „pierwsze kroki” w obszarze CAD 3D. Ze względu na szereg ograniczeń z nimi związanych. Pozwalają one bowiem na budowę modeli przestrzennych, modelowanie powierzchniowe etc., ale nie oferują parametryczności, czy też budowy modeli w oparciu o operacje (drzewa historii operacji, kolekcje operacji etc.). Stąd zakres ich stosowania „w poważnej inżynierii” istotnie może być ograniczony. Nie mniej jednak, są to systemy CAD.

Przy tej okazji wyszło na to, iż popełniłem pewne „faux pas” wobec SpaceClaim 2010; pisząc bowiem o pojawieniu się najnowszej wersji tego systemu, wspomniałem, iż jest to program w zasadzie wspomagający prace z poważnymi systemami CAD. Z zestawienia Deelip'a wynika coś zupełnie innego, ba – to właśnie SpaceClaim został uznany przez niego za CAD 3D najbardziej pozytywnie zaskakujący pod względem prędkości działania. Zachęcam zresztą do zapoznania się z całością porównania, myślę, że nawet nieznajomość języka angielskiego nie będzie przeszkodą w zorientowaniu się, jak wypadły porównywane programy – Deelip swoje uwagi i spostrzeżenia uzupełnił krótkimi filmami pokazującymi rzeczone systemy w akcji. Wybrane można będzie wkrótce pobrać z tej strony (i może z działu download CADblog.pl), po inne zapraszam bezpośrednio do Deelip'a: http://www.deelip.com/?p=2730

Pozdrawiam i zachęcam do wyrażania swoich opinii, zarówno na temat idei zestawienia systemów CAD 3D, jak i tego, co zrobił Menezes w szczególności.

Maciej Stanisławski

| dodaj/czytaj komentarz |


Cytat tygodnia

„Wiosna, rok 1945. Liberator zmniejsza pułap lotu, poniżej warstwy chmur. Leci na północ wzdłuż Wisły, aby chwilę później znaleźć się nad rejonem niedawnych walk powstańców, zburzoną Warszawą... Tak rozpoczyna się „Miasto ruin”, pierwsza cyfrowa rekonstrukcja miasta zniszczonego podczas II Wojny Światowej, wykonana w technice 3D...”

Z materiałów prasowych Platige Image dotyczących zrealizowanego filmu pt.: „Miasto Ruin”, www.miastoruin.pl


Czwartek, 29.07.2010 r.

Warto było poczekać...

...na dodatkowe, nie publikowane nigdzie wcześniej materiały! Co prawda oczekiwanie na nie przekłada się na późniejszą publikację kolejnego, tym razem wakacyjnego e-wydania, ale – jak napisałem – warto było. A liczę na to, że do podobnych wniosków dojdą również Państwo...

Poniżej prezentuję okładkę najnowszego wydania. To, co widzą Państwo na niej, to słynna „Syrena Sport”, w całej okazałości, wpisana w mazowieckie plenery, nawiązujące w pewnym sensie do epoki, w której miała okazję powstać. Nie jest to zdjęcie historyczne, ale... współczesne, a ja, dzięki uprzejmości pewnych dżentelmenów zaangażowanych w prace nad rekonstrukcją Syrenki model Sport, mam okazję podzielić się nim z Państwem.

Prawdę mówiąc, gdy ponad dwa lata temu (jak ten czas leci) do innego tytułu prasowego przygotowywałem publikację na temat prototypów Syren (m.in. modelu Sport i 110), myślałem, iż nie będę miał już okazji poruszyć żadnych nowych wątków ich dotyczących. Sprawa wyglądała na całkowicie zamkniętą. A jednak, za sprawą inicjatywy, o której szerzej można poczytać w najbliższym wydaniu, będziemy mieli okazję nacieszyć oczy jeżdżącą rekonstrukcją tego legendarnego (legendarnego przynajmniej dla nas, Polaków) samochodu. Samochodu, którego los przypieczętowany został już w chwili powstania jego koncepcji.

Decydenci, kierujący się dyrektywami płynącymi z Moskwy, wydali polecenia zniszczenia zarówno istniejącego prototypu, jak i przygotowanego oprzyrządowania, a także dokumentacji. A że Polak potrafi, swój rozum ma, a niemądre decyzje władz „w głębokim poważaniu”, część szkiców, dokumentów, notatek, a przede wszystkim cała masa fotografii – zachowała się do chwili obecnej. A to, co dla ludzi niegdyś związanych z dawną FSO, pracujących przy prototypie Syreny, było niemożliwe – a myślę tu o sięgnięciu po nowoczesne techniki Cax – dzięki grupie entuzjastów, dysponujących umiejętnościami, gotowych poświęcić swój czas, a także dzięki firmom z branży CAD, zyskało szanse realizacji. Ale, jak już wspomniałem, o najnowszym rozdziale pisanym przez życie, dotyczącym najładniejszego samochodu zza żelaznej kurtyny, będzie można poczytać w najbliższym wydaniu. A co jeszcze?

Panoramicznie i „full HD” ;)
Prezentowana na ilustracji okładka wygląda inaczej, nieprawdaż? I to nie tylko za sprawą zdjęcia dominującego na niej zdjęcia. Środek również doczekał się zmian. Od tej pory e-wydania będą dostosowane do przeglądania na ekranach panoramicznych monitorów, ale – proszę się nie niepokoić – nie tylko takich. Zmiana układu, a w zasadzie – obrócenie stron formatu A4 do poziomu sprawiło, iż przeglądanie pdf-ów nie będzie wiązało się z koniecznością przewijania ekranu, a ilustracje na rozkładówkach nie będą przecięte w połowie – bo rozkładówek już de facto nie będzie. Mam nadzieję, że ta zmiana, żartobliwie nazywana przeze mnie „full HD”, przypadnie Państwu do gustu.

W najnowszym wydaniu, oprócz Syreny Sport, swoje miejsce znalazły także:
• dokładny opis modułu NX CAM dedykowanego obróbce turbin;

 
• artykuł na temat „cloud computing”, inspirowany publikacjami CADALYST;
• małe zestawienie dostępnego darmowego i firmowego jednocześnie oprogramowania CAD 2D;
• CADowe przedszkole, omawiające przykłady pracy z szykiem liniowym w SolidWorks i Solid Edge 2D Drafting
(w przypadku tego ostatniego, mimo moich wcześniejszych obaw, jest to możliwe);

• druga część porównania kontrolerów/myszek 3D – SpaceNavigatora i Astroida;
a także – z racji nadchodzącego sierpnia – opis prostego i chyba trochę niedocenianego powstańczego wynalazku.

A w przyszłości... cóż, mam nadzieję podzielić się z Państwem wrażeniami z testowania Beta wersji SolidWorks 2011, a na pewno napiszę parę słów na temat: Alibre Design (pobrałem już wersję demo), „Butterfly” ADSK (zarejestrowałem się), DraftSight (zainstalowałem, działa), NX 7.5 (zainstalowany, czeka na licencję), CoCreate Modelling Personal Edition 3.0 i innych...

Sierpień zapowiada się pracowicie, dlatego teraz na kilka dni opuszczam Państwa (hmm... śmieszna to trochę deklaracja, biorąc pod uwagę częstotliwość ostatnich aktualizacji), laptopa targając ze sobą, ale z sumiennym postanowieniem – nie włączania go bez wyraźnej „wyższej” konieczności. Zatem... do „usłyszenia” w poniedziałek, 2.08.2010 r...

Pozdrawiam
Maciej Stanisławski


Cytat tygodnia

„(...) Elementy poszycia wykonano z włókna węglowego w warsztacie szkutniczym w Rembelszczyźnie koło Warszawy. Przestrzenną ramę zbudowano z rur stalowych 30 Hgsa. Z aluminium wykonano płytę podłogową.
Bogusławski i Gotowicz walczą z każdym zbędnym gramem. W śrubach o średnicy większej niż 12 mm wiercą otwory ulgowe. Powstaje prawdziwy polski lightweight. W ciasnym kokpicie tylko trzy instrumenty i wąski >>kubełek<<, pasy bezpieczeństwa. (...)”

M. Replewicz: „Zapomniana historia samochodów wyścigowych Macieja Bogusławskiego cz. 2”, Automobilista nr 07/2010, s. 38


Piątek, 16.07.2010 r.

2D vs. 2D

Gdy tylko dotarły do mnie pierwsze wieści na temat darmowego DraftSight od DS (informacje na jego temat pojawiły się nie tylko na stronach Dassault Systemes kojarzonego przede wszystkim z „Kaśką” CATIA, ale także na stronach DS SolidWorks, do czego jeszcze za chwilę się odniosę), pomyślałem, że wymierzone będzie to w „rynek” darmowych aplikacji 2D, na których od ok. 3 lat obecny jest Solid Edge w wersji 2D Drafting. A jednak można znaleźć tutaj drugie dno...

Zdania swojego, zaprezentowanego już jakiś czas temu, nie zmienię: szlak przetarł Solid Edge ze swoim modułem Draft wyodrębnionym z „dorosłego 3D” i udostępnionym ZA DARMO jako niezależna aplikacja. Szlak innym darmowym aplikacjom z obszaru 2D. Bo przecież, równolegle z Solid Edge 2D Drafting, darmowy dostępny był w zasadzie jedynie DWG Editor SolidWorksa. Oparty zresztą na klonie AutoCAD'a, czyli na IntelliCAD. Z punktu widzenia obsługi formatu DWG/DXF, natywnych formatów AutoCAD'a, było to świetne posunięcie. Z punktu widzenia przyszłego użytkownika SolidWorks – chyba chybione; kompletnie inny interfejs, inna filozofia budowy modelu (pomijając oczywisty fakt, iż SW to 3D, a AutoCAD i rzeczony DWG Editor to 2D)... Ale, tak naprawdę, DWG Editor nie był darmowy – trzeba było wykupić licencję SW, aby go otrzymać „z całym dobrodziejstwem inwentarza”. Czyli z tą darmowością coś było nie tak.

ADSK nadal sprzedaje licencje na AutoCAD LT (2D), a darmową aplikacją do tworzenia dokumentacji 2D będzie zapewne „Motylek” (Project Butterfly). Jak uświadomił mi Deelip Menezes, „Motylek” ów nie będzie jednak reprezentantem aplikacji pracujących w „chmurze”, tylko raczej tych przechowujących w „chmurze” informacje o modelu. Z drugiej strony, sam „Butterfly” dostępny jest właśnie poprzez przeglądarki internetowe. Czyli jednak „cloud computing”, a nie „cloud storage”? Tak czy siak – za darmo.

Wreszcie wracam do DraftSight. Aplikacja jak wspomniałem od DS. System CAD do projektowania w 2D, znowu – bardzo podobny nie do CATIA, nie do SolidWorks, ale do klonów AutoCAD'a. Czyli chyba istotnie będzie to aplikacja walcząca o pozycję na rynku nie tyle z Solid Edge 2D Drafting, co raczej mająca na celu odebranie klientów ADSK. I chociaż opinie użytkowników AutoCAD LT na temat DraftSight są, delikatnie mówiąc, „ostrożne”, to kto wie, jak zachowają się, stając przed wyborem: płacić za licencję wersji LT, czy korzystać z darmowego DraftSight? Pozostaje także współczuć wszystkim dostawcom dobrych (i tanich) rozwiązań 2D sprzedawanych komercyjnie, a nawiązujących do filozofii i sposobu pracy ADSK, IntelliCAD etc.

Czy zatem Siemens PLM Software może czuć się bezpiecznie ze swoim Solid Edge 2D Drafting? Moim zdaniem – niekoniecznie. Przecież wydaje się logiczne przypuszczenie, iż SolidWorks prędzej czy później zdecyduje się na podobne rozwiązanie – wyjęcie np. z SolidWorks 2012 modułu draft i uczynienie z niego darmowej aplikacji 2D, która będzie miała na celu ułatwić przejście z 2D do 3D, zaznajomić ze środowiskiem pracy w SolidWorks, czy też wreszcie być doskonałym „domowym” uzupełnieniem aplikacji, na której pracować przyjdzie inżynierowi w jego miejscu pracy (w myśl zasady – w domu 2D, w pracy 3D). Tym bardziej, że... uwaga, nie będzie już DWG Editora, będzie 2D Editor. Jak zwał, tak zwał i pewnie na zmianie się skończy (dalej będzie to aplikacja nawiązująca do IntelliCAD), zwłaszcza że DS nie będzie chciało chyba urządzać sobie wewnętrznej konkurencji, lansując równolegle DraftSight i 2D Editora. A znowuż z drugiej strony – o jakiej „wewnętrznej” konkurencji mowa, skoro obie aplikacje będą darmowe? Ano właśnie – 2D Editor chyba jednak pozostanie dostępny „za darmo” tylko dla licencjonowanych użytkowników. Co będzie dalej – czas pokaże...

Natomiast jeśli chodzi o CAD 3D, darmowy i o nieograniczonym czasie używania, na rynku oprócz Kompas-3D, obecny jest już od dłuższego czasu CAD 3D/modeler 3D firmy CoCreate (PTC) – CoCreate Personal Modelling. Jego najnowsza wersja 3.0 jest już dostępna, ale więcej na ten temat w nowościach (link tutaj). I oczywiście FreeCAD, całkiem bez ograniczeń, ale też całkiem bez jakiejkolwiek odpowiedzialności za rezultaty jego wykorzystywania. Link w dziale „ciekawe linki”...

Na dziś to chyba wszystko,
Pozdrawiam serdecznie
Maciej Stanisławski

| dodaj/czytaj komentarz |


Wtorek, 13.07.2010 r.

„Krzyżyki powstawiane w kratki”

Ten tytuł nie jest żadną aluzją do wydarzeń ze świata „wielkiej polityki”. Nawiązuje natomiast wprost do wypowiedzi na jednym z bardzo aktywnych ostatnio wątków pewnego forum związanego z systemami CAD. Wątku poświęconego możliwościom CADowych systemów...

Wielokrotnie w ciągu ostatnich kilku lat czyniłem próby dokonania zestawienia możliwości systemów CAD. Najczęściej realizowałem to właśnie poprzez tabelki, kratki i powstawiane w nie „krzyżyki lub kropki”, oznaczające, iż dany system dysonuje określonymi „możliwościami”. Za każdym razem zdawałem sobie sprawę z ułomności tak przyjętego sposobu dokonywania porównań. Co z tego bowiem, jeśli dowiemy się, iż dany system (i 10 innych „podobnych”) generuje raporty, importuje i eksportuje pliki do formatu *.step, jest parametryczny i oczywiście dysponuje możliwościami 3D i wynikającymi z tego np. możliwościami modelowania powierzchniowego, bryłowego, etc., jeśli w praktyce... podczas realizacji danego zadania użytkownik korzystający z systemu A będzie potrzebował o 80% więcej czasu niż podczas korzystania z systemu B, użytkownik systemu B napotka na trudności z eksportem utworzonej geometrii do zewnętrznego systemu, a użytkownik systemu C nie będzie w stanie zrealizować zadania bez „doposażenia” swojego systemu w odpowiedni moduł? Tak postawiony zarzut brzmi pewnie dziwnie, bo stawia pod znakiem zapytania wszelkie inicjatywy typu „raporty” (www.CADraport.pl) i zestawienia dostępnego oprogramowania. A jednak nie sposób odmówić zasadności tworzenia tego typu porównań/zestawień, uwzględniających także cenę licencji, wymagania sprzętowe itp. Jakimiś danymi potencjalny nabywca musi przecież dysponować, a wygodniej jest znaleźć je wszystkie w jednym miejscu, bez konieczności kontaktowania się z „varami” (Value Added Reseller), czy też przekopywania się przez tony materiałów PR i reklamowych. Ale idźmy dalej.

Swego czasu, podczas przygotowań do kolejnej edycji zarzuconego już seminarium „DesignTech” (pod egidą polskiej edycji „DesignNews”) rzuciłem hasło zorganizowania konkursu dla chętnych, polegającego na zamodelowaniu felgi samochodowej w danym systemie CAD; najlepsza praca miała zostać następnie „wydrukowana” z pomocą urządzenia do szybkiego prototypowania. Jakież było moje zdziwienie, gdy niektórzy z dostawców systemów CAD pytanych o udostępnienie na potrzeby rzeczonego konkursu stacji roboczych z licencją oprogramowania, odpowiadali wprost, że „wprawdzie ich system jest w zasadzie najlepszy, ale niekoniecznie nadawać się będzie do zamodelowania efektownego kształtu felgi”. Czyli ich systemy odpadły w przedbiegach? Tak by to można zrozumieć, tak odebrać. I faktycznie tabelki z krzyżykami oznaczającymi ich możliwości byłyby bezradne wobec pytania sformułowanego w sposób: „Czy da się zaprojektować/zamodelować atrakcyjną stylistycznie felgę samochodową?”
Z drugiej jednak strony – wiadomo, że da się, pytanie tylko – ile będzie to kosztować (zarówno żywej gotówki potrzebnej na zakup odpowiedniego systemu, stacji roboczej, jak i czasu potrzebnego na realizację zadania...).

Jeśli ktoś szuka systemu CAD, na którym będzie projektował np. wykrojniki do kartonu, nie będzie musiał wybierać narzędzi z tzw. „górnej półki” – sięgnie po darmowe systemy 2D coraz powszechniej dostępne w sieci (na tyle powszechnie, że chyba niedługo będzie można podjąć się próby porównania możliwości Solid Edge 2D, Butterfly Autodesk, DraftSight Dassault Systemes).

No właśnie – jak porównywać zatem „możliwości”? Stawiać krzyżyki albo kropki?
Marzy mi się pomysł zorganizowania czegoś na wzór metod proponowanych chociażby we wspomnianym wątku na forum. Poruszałem ten problem zdaje się także na forum CADblog.pl. Wyobraźmy sobie zadanie polegające na zaprojektowaniu brakującego detalu do już istniejącej maszyny; otrzymujemy jej rysunek w formacie uniwersalnym (choćby DWG/DXF), a zadanie polega na wykonaniu projektu detalu na podstawie rysunku koncepcyjnego i danych wymiarowych pochodzących z otrzymanej dokumentacji. Porównujemy przy tej okazji kilka „parametrów”:

• czas potrzebny na uruchomienie aplikacji (korzystamy z identycznych stacji roboczych, „laboratoryjnych” – czyli z zainstalowanym tylko OS i danym systemem CAD;
• czas potrzebny na import/odczytanie pliku;
• czas i liczbę operacji potrzebnych na wykonanie projektu detalu;
• ewentualne analizy detalu;
• zapis do formatu uniwersalnego;
• może także jakość wygenerowanego pliku *.stl i jakość wydruku detalu?

Dodać do tego można także np. pomiar czasu i łatwości instalacji samego systemu na „czystym” komputerze, jakość dostępnych samouczków, menu pomocy etc.

Można oczywiście pozwolić na to, by w konkursie brali udział przedstawiciele dostawców danego oprogramowania, doskonale znający jego możliwości, słabe i mocne strony, kruczki i sztuczki etc. W końcu taki konkurs również okaże się umowny, a jego wynik zapewne można „ustawić”, proponując zaprojektowanie detalu, do którego system A będzie bardziej dedykowany niż konkurencyjny system B etc. Ale z drugiej strony można tego także uniknąć, prosząc o wykonanie projektu np. stalowego wspornika, elementu mocującego itp. Nic tak naprawdę skomplikowanego, a raczej coś, co pozwoli na dokonanie takiego „wstępnego” porównania.

Uzupełnienie wyników takiego „konkursu/testu”, w formie tabel, krzyżyków, kropek itp., zestawienia danych dotyczących serwisu, obsługi posprzedażnej, kosztów zakupu licencji, czasu wdrożenia, szkoleń etc. dałoby z pewnością pełniejszy obraz, niż to, co wyłania się z najlepszych nawet CADraportów, bądź z opinii i przykładów zamieszczanych na forach internetowych. Nie można bowiem wykluczyć, iż dany wątek powstaje i ma na celu li tylko przekonanie forumowiczów o tym, iż do wykonania danego zadania problemowego idealnie nadaje się określony, wymieniany często w danym wątku system CAD. I żaden inny...

Dobrym miejscem, w którym lub może raczej podczas którego można by spróbować przeprowadzić taki test/konkurs, wydaje się być nadchodząca Wirtotechnologia; w ubiegłym roku rozmawiałem na ten temat z organizatorami i wyrażali gotowość wsparcia takiego wydarzenia. Wątpię jednak, czy uda się do niego doprowadzić – zrealizować w taki sposób; moje własne doświadczenia zdają się temu przeczyć. Ale poważnie zastanawiam się nad tym, czy nie zwrócić się do dostawców różnych systemów CAD; dostarczyć im wspomnianą dokumentację i nawet w ich siedzibie zarejestrować realizację takiego zadania konkursowego; zmierzyć później czas, zliczyć operacje i... poddać ocenie internatutów. W myśl zasady – wszystkie dane są dostępne, oceniajcie sami...

Pozdrawiam i wracam do przygotowywania wydania wakacyjnego, panoramicznego, „full HD”.
e-wydania CADblog.pl zyskają bowiem całkowicie nowy kształt, nową formę – mam nadzieję, że bardziej przyjazną wszystkim Czytelnikom.

Tak, tak – dla mnie „sezon ogórkowy” właśnie się skończył.
Maciej Stanisławski

| dodaj/czytaj komentarz |


Cytat tygodnia

„Pamiętajmy o tym, że Ci, którym dane było spacerować po Księżycu, wiedzieli na jego temat o wiele mniej, niż Ci, którzy ich tam wysłali...

zasłyszane


Piątek  25.06.2010 r.

2D jednak górą? Brawa dla Solid Edge 2D ;)

W ostatnim wydaniu postanowiłem napisać kilka słów na temat systemów CAD 2D, perspektyw ich rozwoju w kontekście integracji z narzędziami 3D etc. Nie przypuszczałem jednak, iż tak szybko znani producenci oprogramowania CAD pójdą śladem wyznaczonym przez Siemens PLM Software. Proszę Państwa, oprócz darmowego oprogramowania Solid Edge 2D Drafting, mogą Państwo korzystać teraz także z rozwiązań 2D oferowanych przez Autodesk (Project Butterfly) i Dassault Systemes (DraftSight).

Przebywanie na urlopie zdecydowanie nie sprzyja dbaniu o aktualizowanie zawartości CADblogwych stron. Zwłaszcza w sytuacji, kiedy pierwszego dnia w drodze na Warmię posłuszeństwa odmówił bagażnik rowerowy (niemalże gubiąc swoją zawartość w postaci czterech jednośladów), drugiego dnia na lokalnych kocich łbach tylny tłumik postanowił ostatecznie odłączyć się od reszty wydechu, a trzeci dzień zacząłem od wizyty u dentysty w Bartoszycach i usunięcia ośemki z dolnej szczęki (ból jest na tyle silny, że mogę nie myśleć o spaniu, także siedzę sobie na dole w jadalni i „aktualizuję”... A propo's aktualizacji – newsy, które miałem zamiar wrzucić już na początku tego tygodnia, zdążyły trochę stracić na swej aktualności, co nie zmienia faktu, iż postanowiłem dodać je wreszcie dzisiaj. A przy okazji zamieścić trochę dopowiedzeń do informacji dostępnych w innych miejscach polskiej sieci, jak chociażby dotyczącej DraftSight i faktu, iż jest on udostępniany za darmo... Czy uda się je zamieścić – cóż, wiele zależeć będzie od tego, czy łącze „wytrzyma”. Zobaczymy...

Co się tyczy z kolei projektu „Motyl” ADSK, skontaktował się ze mną człowiek bezpośrednio odpowiedzialny za rozwój tego projektu – Asaf Sagi. W kilku słowach można napisać mniej więcej tyle, iż jest to nowa aplikacja, czy też może raczej platforma CAD dostępna on-line, pozwalająca – przy wykorzystaniu jedynie przeglądarki internetowej – na edycję, wymianę i współdzielenie plików formatu AutoCAD *.dwg. Interesujące? Zachęcam do zdobycia większej wiedzy na ten temat pod adresem: http://autodeskbutterfly.wordpress.com/

Wracając do DraftSight (Dassault Systemes), podczas mojej stosunkowo niedawnej rozmowy w USA pracownicy SolidWorks (należącego przecież do DS) dosyć niechętnie udzielali odpowiedzi na moje pytania/spekulacje na temat prostego narzędzia CAD dostępnego dla szerokiego grona użytkowników – właśnie na wzór oferowanego przez Siemens Solid Edge 2D Drafting (chociaż w odniesieniu do tego ostatniego określenie „proste narzędzie CAD” jest krzywdzące; wiele razy podkreślałem, iż w obszarze 2D ma on bardzo zaawansowane możliwości). Koniec końców, nie dowiedziałem się w zasadzie nic, a dzisiaj – proszę, czytam w sieci o darmowym (!) CAD 2D ze stajni DS. W odróżnieniu od projektu „Butterfly” pracującego w „chmurze” (patrz wcześniejszy wpis na blogu), DraftSight można pobrać z sieci i zainstalować lokalnie na komputerze, podobnie jak SE 2D Drafting. Jak można przeczytać w rozmowie Deelipa z Aaronem Kelley'em (czy on przypadkiem nie pracował w teamie SolidWorks? Muszę sprawdzić :)) odpowiedzialnym za DraftSight, powstał on przede wszystkim z chęci udostępnienia użytkownikom narzędzia pozwalającego na bezproblemowe przenoszenie danych z 2D do 3D... Czyli CAD 2D w charakterze swoistej protezy, translatora plików, w którym użytkownik będzie miał jednak zdecydowanie zwiększoną kontrolę nad tym, w jaki sposób – a może raczej: na podstawie jakiej jakości rysunku 2D – zbudowana zostanie w docelowym systemie bryła bądź model 3D. A jednak wszystko wskazuje na to, że inżynierowie dostali kolejne pełnowartościowe narzędzie CAD 2D za darmo!

Darmowa licencja DraftSight będzie aktualizowana rokrocznie, podobnie jak w przypadku produktu Siemens PLM Software. Więcej... już wkrótce, miejsce po zębie niestety daje się we znaki coraz bardziej... Link do oficjalnej strony tutaj: http://draftsight.com

Pozdrawiam serdecznie
Maciej Stanisławski

| dodaj/czytaj komentarz |


Poniedziałek  20.06.2010 r.

„Pierwszy krok w chmurach”

Chyba tak brzmiał tytuł jednego z opowiadań Marka Hłasko. Chociaż pewności w tej chwili już nie mam. W przypadku systemów CAD możemy w każdym razie powiedzieć, iż ten pierwszy krok został już uczyniony. Aplikacje typu przeglądarki plików pracują już dosyć sprawnie właśnie „in cloud”, duże systemy jak CATIA V6 mają predyspozycje do tego, by również zrewolucjonizować sposób funkcjonowania nowych wersji systemów MCAD. Na razie jednak za wcześnie, by mówić o tym, że jedyną możliwą drogą rozwoju systemów CAD będzie „praca w chmurze”...

„CAD w chmurze – obecnie. Czy już tam jesteśmy? Z pewnością nie. Czy jesteśmy blisko? Nie sądzę. Czy niektórzy z nas są już >>w chmurze<<? Tak, z małymi aplikacjami (...)” – tak pisał i mówił znany już zapewne Państwu z tych łamów Deelip Menezes, podczas swojej prezentacji (mającej miejsce 9 czerwca br. na konferencji Bricsys poświęconej przyszłości systemów CADw Bruges w Belgii). Mówiąc „niektórzy z nas” miał na myśli producentów systemów i aplikacji z obszaru CAD, do których on sam się zalicza.

Jednym z sygnałów wskazujących na to, iż „in cloud” pozornie nie musi być przyszłością MCAD jest fakt, iż możliwości pracy w chmurze nie są pozycjonowane wysoko na listach oczekiwań użytkowników systemów CAD. Większość jest zadowolona z obecnego sposobu działania używanych systemów (zainstalowane lokalnie, wymiana plików odbywa się oczywiście poprzez sieć, ale jądro aplikacji i główne dane przechowywane są na stacjach roboczych, a nie na serwerach czy też w innej przestrzeni wirtualnej – „chmurze”) i oczekuje raczej poprawy ich funkcjonalności dotyczącej stricte możliwości projektowania i wymiany danych w różnych formatach, a nie sposobu ich instalacji i działania. Czy nie dlatego najnowsza rewizja „Kaśki” (CATIA V5 R20) trzyma się nadal tak mocno? Swoją drogą, żałuję bardzo, iż nie było mi dane uczestniczyć w forum PLM zorganizowanym w ostatnich dniach (ubiegły tydzień) przez Dassault Systemes. Cóż, chroniczny „niedoczas”, w jakim się znajduję. Chociaż to zapewne raczej kwestia organizacji. A pewnie dowiedziałbym się czegoś więcej na temat „chmury”...

Deelip Menezes wysuwa tutaj kilka wniosków, wskazujących na powód, dla których niektórzy dostawcy systemów CAD (Autodesk, Dassault Systemes, SolidWorks) tak bardzo „ekscytują się” możliwościami pracy w chmurze. Jego zdaniem, wynika to przede wszystkim z... korzyści dla samych dostawców systemów CAD. Po pierwsze – z nowych aplikacji, ba, z całych systemów korzystać będą mogli jedynie aktywni subskrybenci. Czy nie jest to idealne rozwiązanie dla producentów? Każdy użytkownik = subskrypcja. I co za tym idzie, bardzo często stosowne opłaty związane z usługą subskrypcji, aktualizacji etc. Po drugie – wszyscy użytkownicy korzystają jedynie z najnowszej wersji oprogramowania – tej, która de facto jest zainstalowana na serwerach dostawcy. Odpada konieczność zapewnienia wsparcia dla użytkowników starszych aplikacji, troska o zgodność wersji etc. Po trzecie – wygląda na to, że znika problem piractwa.
I z tego punktu widzenia, wszystko zdaje się wskazywać, iż w tym kierunku będzie jednak zmierzać przyszłość systemów CAD. Pytanie jedynie, kiedy owa „przyszłość” stanie się „teraźniejszością”.

Warto także zwrócić uwagę na to, iż zdaje się, że nie wszyscy podążają tą drogą – przynajmniej na razie. A jeśli nawet – to zbyt wcześnie nie zdradzają się z takimi działaniami...
Tak chyba jest właśnie w przypadku Siemens PLM Software. Kolejne wersje oprogramowania tego dostawcy dysponują zwiększoną funkcjonalnością narzędzi do projektowania i do wymiany danych (ewentualnie narzędzi do przebudowy modeli zaimportowanych z innych systemów i innych niż natywne formatów). I nie ma mowy o aplikacjach pracujących „w chmurze”, chociaż aż prosi się o to, a technologia HD3D wydaje się być wręcz stworzona do tego – zwłaszcza w odniesieniu do aplikacji wspomagających procesy PLM.

Skoro jesteśmy przy Siemensie... Dzisiaj zajrzałem na jedną ze stron (blog) związaną z technologiami modelowania synchronicznego. Ostatni wpis zawierał krótki przegląd nowinek związanych z Solid Edge ST 3! Pomyślałem, że coś mi umknęło, zwłaszcza, że wpis datowany był na koniec marca br!. Ale jednak nie... Pewne informacje o nowościach już są udostępnione, ale oficjalna prezentacja Synchronous Technology 3 planowana jest dopiero na październik. Więcej informacji można znaleźć w dziale „ciekawe linki” na www.SolidEdgeblog.pl.

A wracając do tematyki „chmur”, zachęcam do lektury całego wpisu Deelip'a pod adresem: http://www.deelip.com/ (trzeba troszkę poprzewijać ekran).

Pozdrawiam
Maciej Stanisławski

| dodaj/czytaj komentarz |

 

P.S.
Na zakończenie taka mała refleksja; zaraz na wstępie do swojej prezentacji, Deelip przedstawił się także jako bloger, aktywnie działający od 2006 roku. I wspomniał, iż przewagę blogów w stosunku do tradycyjnej formy przekazu – nawet tej elektronicznej – widzi przede wszystkim w dwukierunkowości prezentowanych treści, a konkretnie – w fakcie, iż czytelnik może odnieść się do wypowiedzi autora blogu i treść swojej wypowiedzi udostępnić innym...

Jak Państwo wiecie, CADblog.pl został skonstruowany jednak trochę odmiennie, wynika to po części ze sposobu realizacji jego technicznej strony, ale także z przyjętego przeze mnie założenia, iż ma być swego rodzaju „pamiętnikiem”. Jednak możliwość komentowania zamieszczanych wpisów staram się realizować za pośrednictwem Forum CADblog.pl. Zachęcam do korzystania z tej możliwości, tym bardziej, iż nie trzeba być zalogowanym użytkownikiem, by umieszczać nowe posty w dziale „komentarzy do wpisów na blogu” (http://www.cadblog.pl/forum/viewforum.php?f=32)

 


Cytat tygodnia

„Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, nie przez to, kim jest, nie przez to, co ma, lecz przez to, czym dzieli się z innymi”

Karol Wojtyła


Czwartek, 10.06.2010 r.

Nagranie 37 czyli stary Olympus lepszy od Nokii

Wyjątkowo długo trwało tym razem przygotowanie, opracowanie, zredagowanie relacji z konferencji poświęconej nowym rozwiązaniom w NX 7.5. Co gorsza, efekty pracy można chyba porównać do wyników pewnego śledztwa. Powód więcej niż prozaiczny, a w gruncie rzeczy – bardzo frustrujący: nagranie 37, obejmujące m. in. wystąpienie Pana Marcina Makowskiego, okazało się uszkodzone – pliku nie dało się odczytać, próby jego naprawy spełzły na niczym. A ja podczas wspomnianej konferencji poszedłem – nie ukrywajmy – na „łatwiznę” i zamiast wziąć ze sobą stary, dobry dyktafon, posłużyłem się telefonem. Cóż, Nokia E63 (i Symbian OS) nie wyszły z tej próby zwycięsko. Pozostały w zasadzie jedynie zdjęcia prezentowanych slajdów i skąpe notatki...

Z opracowaną na ich podstawie relacją można zapoznać się tutaj (na SolidEdgeblog.pl), a z Archiwum e-wydań można pobrać już także najnowsze (drugie tegoroczne) wydanie e-magazynu CADblog.pl. Zachęcam do pobrania i lektury, zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami można znaleźć tam wiele informacji na temat nowości w systemie NX, ale także – na temat polskiego robota marsjańskiego, który zajął w tym roku miejsce na podium podczas organizowanych w USA zawodów, plasując się zaraz za konstrukcjami opracowanymi przy wsparciu z NASA! Polacy, sięgamy do gwiazd...

Maciej Stanisławski


Środa, 26.05.2010 r. Dzień Matki

CAD na smartphone'y i inne mobilne „diwajzy”

Nowy wpis na CADblogu – i nowy cytat tygodnia, może nietypowy, ale pasujący m.in. do dzisiejszego Święta (bo proszę wskazać inne osoby, które w takim stopniu jak Matki potrafią dzielić się z innymi). Nowe wpisy pojawiły się także na SWblog.pl i SolidEdgeblog.pl (polecam!), za to nowe e-wydanie ma już „bliżej, niż dalej” do zamknięcia, ale jeszcze przyjdzie nam na nie poczekać...

Wczoraj miała miejsce interesująca konferencja zorganizowana w Warszawie przez Siemens PLM Software – podczas prezentacji nowych rozwiązań NX 7.5 wszyscy uczestnicy, którym udało się dotrzeć na miejsce (około 20 osób musiało odwołać swój udział w imprezie ze względu na sytuację powodziową) mieli m.in. okazję zapoznać się z technologią HD3D, a także elementami HD-PLM. Więcej o nowościach można znaleźć na SolidEdgeblog.pl, więcej także w najbliższym e-wydaniu, ale mnie zainteresowała możliwość wykorzystania nowej technologii (zwłaszcza związanej z obszarem zastosowań PLM) na mobilnych urządzeniach typu smartphone.

Korzystając jakiś czas temu z promocji u mojego „operatora komórkowego”, wszedłem w posiadanie budżetowej Nokii E63. Mimo zainstalowanego Symbiana spisuje się nieźle, w zasadzie „zawiesza”, umożliwia bardzo łatwe korzystanie z prostych aplikacji biurowych zgodnych ze standardem Microsoft, wreszcie – przeglądanie stron www, w tym strony CADblogowej. Gdy zatem oglądałem prezentację pokazującą możliwości generowania np. raportów dotyczących postępu prac nad danym elementem złożonego projektu, w postaci wizualnej, dostępne po wskazaniu interesującego detalu na modelu 3D, od razu oczami wyobraźni zobaczyłem aplikacje ze „stajni” Siemens działające na urządzeniach mobilnych. Nie ma w tym nic dziwnego; DS prezentuje tego typu rozwiązania na I-phony (kompatybilne zarówno z CATIA, jak i z SolidWorks), o podobnych rozwiązaniach wspomina Autodesk – w sieci zresztą można znaleźć i pobrać wiele np. przeglądarek plików CAD standardu ADSK, ale także obsługujących „ogólnie przyjęte” formaty wymiany danych, vide link tutaj: http://pocketpccentral.net/software/cad.htm, czy też tutaj: http://pl.pocketsoft.org/mobile-cad.php. Zapytani o to prowadzący nie byli mi jednak w stanie udzielić jednoznacznej odpowiedzi.


Przykłady ekranów aplikacji działających na smartphone'ach...

A chwilę później przyszła refleksja: czy nie „dajemy się zwariować” przypadkiem? Tak jak wcześniej, w naszym kraju na szczęście krótko, pagery zrewolucjonizowały sposób komunikowania się z ludźmi w terenie, tak telefony komórkowe i „bluetothy” w uszach sprawiły, iż w każdej chwili zaczynamy być uchwytni, dyspozycyjni. Cały czas w pracy. Jednocześnie z oszczędności czasu wynikającej teoretycznie z korzystania z dobrodziejstw telefonii komórkowej jakże często nic nie wychodzi; odrywamy się od podjętych czynności, czas spędzamy na rozmowie etc. W konsekwencji nadrabiamy ów „stracony czas” w drodze do pracy, podczas powrotu do domu, w przerwie na lunch, cały czas mając pod ręką mobilne urządzenie. Co więcej, teraz możemy już nie tylko rozmawiać, sms-ować, „czatować” za jego pośrednictwem, wreszcie – kontrolować np. pliki CAD. Czy rzeczywiście tego właśnie chcemy?

Pozdrawiam
Maciej Stanisławski


| skomentuj na forum CADblog.pl | zobacz komentarze |

tagi: PLM, HD3D, HD-PLM, NX 7.5, SolidWorks, Solid Edge


Cytat tygodnia:

„Przeznaczenie rysunku ma bezpośredni wpływ na rodzaj rysunku i sposób jego wykonania. Do najważniejszych rodzajów rysunków należy zaliczyć rysunki: złożeniowe (zestawieniowe), zbiorcze (montażowe) oraz rysunki konstrukcyjne, w których skład wchodzą rysunki wykonawcze i zabiegowe (...)”

T. Buksiński, A. Szpecht: Rysunek techniczny, PWSZ Warszawa 1966, s. 156


Piątek, 21.05.2010 r.

CADowe przedszkole, czyli... od 2D do 3D w 5 minut i nie tylko

Pod takim tytułem ukaże się w najbliższym wydaniu 2(12)2010 CADblog.pl kolejny z cyklu naszych samouczków dla bardzo początkujących użytkowników systemów CAD. Postaram się przeprowadzić w nim Państwa przez proces szkicowania rysunku płaskiego w środowisku Solid Edge 2D Drafting ST (v102) link tutaj, a następnie zaimportowania tak uzyskanego rysunku do środowiska SolidWorks 2009 (CAD 3D) link tutaj i wykonania na jego bazie modelu bryłowego. Ale to nie wszystko...

Jako chyba pierwsi w Polsce będziemy mieli okazję przedstawić Państwu nowości oprogramowania NX 7.5 ze szczególnym naciskiem na możliwości CAM (to próba spełnienia życzeń tych Czytelników, którzy chcieliby otrzymywać więcej informacji spoza obszaru związanego stricte z CAD), opublikujemy także artykuł opisujący udogodnienia dla technologów i inżynierów produkcji, wynikające z wykorzystywania technologii modelowania synchronicznego. Patrząc na poniższą ilustrację, przedstawiającą fragment procesu obróbki wirnika turbiny, można poczuć respekt.

Obróbka czegoś równie skomplikowanego może się przyśnić, i nie będzie to dobry sen.
Chyba, że pomocą posłuży dobry dedykowany system CAM, albo odpowiedni moduł...

Oprócz tego wspomniany już wcześniej artykuł dotyczący przyszłości systemów CAD, nieoficjalny przegląd aplikacji CAD działających na urządzeniach mobilnych, a także – opis "budżetowego" systemu CAE i zapowiadany już dawno temu "test porównawczy" dwóch konkurencyjnych manipulatorów 3D (Astroid Spatial Freedom vs SpaceNavigator 3Dconnexion).

Prócz tego słów kilka o polskim projekcie robota marsjańskiego "MAGMA" (dzisiaj jego premiera podczas "Nocy Robotów" zorganizowanej w PIAP w Warszawie) i wiele, wiele innych, mam nadzieję, że atrakcyjnych.
Cykl wydawniczy wydłużył nam się co prawda do dwóch miesięcy, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by nadrobić go w drugiej połowie roku. Zachęcam Państwa do włączania się w tworzenie naszego internetowego, bezpłatnego, "cadowego" czasopisma!

Maciej Stanisławski


Wtorek, 18.05.2010 r.

Papierowe, ale personalizowane...

Z pozoru mało „CADowe” zagadnienie: tytuł prasowy w postaci papierowej, docierający do indywidualnych czytelników i dostosowany do każdego z nich. Żeby było ciekawiej, chodzi o liczący 24 kolumny dziennik! Czyżby spełniała się jedna z wizji futurologów?

Wszystko za sprawą opatentowanej przez Oce technologii „Automated Book Production”. To właśnie z jej pomocą wydawcy niemieckiego dziennika „niiu” (http://www.niiu.de) docierają do każdego z czytelników ze starannie dobranym przekazem. Czy jest to jednak jedno wydanie dziennika, czy też mamy do czynienia z dzienną liczbą wydań ograniczoną jedynie ilością prenumeratorów? Rozważanie na ten temat nie jest istotne, istotny jest fakt, iż oto jesteśmy świadkami próby połączenia tradycyjnego środka przekazu (newspaper z naciskiem na „paper” właśnie) z możliwościami zaczerpniętymi z technik internetowego przekazu (personalizacja). Czytelnicy mogą między innymi wybierać informacje z ponad 18 źródeł, uwzględniających zarówno regularne wydania innych dzienników, jak i poczytniejsze blogi, czy też zgoła – fora internetowe.

Pierwsze wydanie ukazało się w listopadzie 2009 roku, a wydawcy liczą na osiągnięcie 5000 prenumeratorów do końca maja 2010 roku. Z liczącego obecnie 24 kolumny wydania, jak na razie jedynie 2 zajęte są przez reklamodawców (liczącą się w Europie i Niemczech firmę motoryzacyjną i producenta elektroniki użytkowej), ale należy spodziewać się zwiększenia zainteresowania. Każdy egzemplarz (to chyba trafniejsze określenie niż „wydanie”) tej nietypowej, „indywidualizowanej” gazety drukowany jest w kolorze przy użyciu systemu Oce JetStream 2200 inkjet, przy wykorzystaniu oprogramowania Oce PRISMA workflow (pozwalającego na zarządzanie przepływem informacji, dostosowywanie układu kolumn i ich zawartości w zależności od preferencji prenumeratora etc.). Czytelnicy mogą nawet indywidualnie dobierać nagłówki wiadomości, które dotrą do ich rąk w... ich gazecie. Tak „ichniej”, jak to tylko możliwe...

Wydawcą „niiu” jest InterTi GmbH z Berlina. Jeden z założycieli firmy, W.S.Oberhof deklaruje, iż ta inicjatywa jest próbą odpowiedzi na poszukiwanie nowych form i możliwości dotarcia do czytelników, tak potrzebną i poszukiwaną wśród wydawców mediów papierowych. Kombinacja klasycznej papierowej formy i zawartości podobnej do oferowanej przez sieć web... Warto w tym momencie nadmienić, iż Oce JetStream 2200 inkjet pozwala na osiągnięcie prędkości druku rzędu 150 metrów na minutę, a to oznacza możliwość wydrukowania 36. stronnicowego tabloidu o nakładzie 2000 egzemplarzy w czasie niespełna godziny! W dodatku – pod względem zawartości i układu – może się zdarzyć, iż nie znajdziemy dwóch identycznych egzemplarzy...

Cóż... CADblog.pl w postaci elektronicznej jeszcze długo nie doczeka się edycji spersonalizowanej, nie mówiąc już o indywidualnie przygotowywanych papierowych egzemplarzach. Z drugiej strony wiele osób oczekuje tego, by istniała możliwość indywidualnego dostosowania zarówno wyglądu, jak i treści zawartych na niniejszej CADblogowej stronie, pod kątem ich osobistych preferencji. Wszystko wskazuje na to, iż w tym kierunku będzie trzeba rozwijać CADblog.pl w przyszłości. A na razie – muszę skupić się na realizacji bieżących zadań.

Domykam kolejne wydanie, robię update SolidEdgeblog.pl i SolidWorksblog.pl (to przykład takiej skromnej „quasi personalizacji”), a równolegle zerkam z zaciekawieniem na stronę CAD.pl. Jeszcze wczoraj zaglądających na stronę najstarszego polskiego portalu o tematyce CAD / CAM / CAE witał napis informujący o dokonywanych zmianach.

Cóż, z poślizgiem (skąd ja to znam), ale już dzisiaj udostępniono „stary/nowy” CAD.pl, z większą interakcyjnością, funkcjonalnością, nową szatą graficzną pozwalającą na dostrzeżenie czegoś więcej niż newsów i forum (które przy tej okazji trochę zbliżyło się w formie do CADblogowego zbudowanego na phpBB).

Tym „czymś więcej”, na co pragnąłbym zwrócić szczególną uwagę, są dostępne on-line kursy (szczególnie związane z AutoCAD); podzielone na rozdziały mogą stanowić nie tylko konkurencję dla różnego rodzaju samouczków i tutoriali (jak choćby tych dostępnych na CADblog.pl, a szczególnie na podstronach tematycznych), ale także – dla samych książkowych wydawnictw Helionu! Zastanawiam się, czy Helion (wydawca książek o tematyce CAD, CAM, CAE, ale także – właściciel CAD.pl) nie wykonuje w ten sposób czegoś określanego potocznie „strzałem w kolano”, ale przypuszczam, iż realizatorzy tego projektu doskonale wiedzieli, co robią. Pozostaje teraz jedynie czekać na to, czy Helion zdecyduje się na reaktywację swojego tytułu (wspominałem o nim we wpisie z ubiegłego tygodnia). Biorąc jednak pod uwagę skromny liczebnie skład zespołu redakcyjnego odpowiedzialnego za funkcjonowanie CAD.pl, zwłaszcza w nowej formie, a także rozbudzone oczekiwania w odniesieniu do nowych możliwości portalu (czytelnicy nie zrobią wszystkiego sami, mimo wielkiej interaktywności), prawdopodobnie jego (zespołu) energia skupi się na prowadzeniu tego nowego jakościowo serwisu. Od jego aktywności w dużej mierze będzie zależeć, czy już nikt nie zarzuci CAD.pl, że „poza forum i newsami”, nic się tam nie dzieje.

Swoją drogą ciekaw jestem, czy( i jeśli tak, to w jaki sposób) na „nową jakość” CAD.pl zareaguje portal 3DCAD? Poczekamy, zobaczymy. Najważniejsze, że „dzieje się”...

Maciej Stanisławski

P.S.
A na SolidEdgeblog.pl można przeczytać m.in. o instalacji najnowszej wersji Solid Edge 2D Drafting ST V102. Na razie – niestety – 2D dostępne jest jedynie w wersji anglojęzycznej. Polska – wkrótce.


Cytat tygodnia

„(...) Planowanie jest tym, co robisz, zanim zaczniesz coś robić, dzięki czemu kiedy już to robisz – wtedy nic nie jest pomieszane "

Kubuś Puchatek (czyżby na temat PLM? – przyp. redakcji)


Wtorek, 11.05.2010 r.

TenLinks ofiarą ataku?

Wszystko wskazuje na to, że tak jest w istocie. Przy próbie otwarcia strony portalu będącego ogromną bazą informacji na temat tego, co aktualnie i gdzie dzieje się w świecie aplikacji CAD, CAM, CAE, natrafiamy na informację o tym, iż strona dokonuje ataków. Co więcej, wpisując jej nazwę w wyszukiwarce Google, przy stosownym linku również pojawia się taka informacja. A jeśli zignorujemy ostrzeżenie, wejdziemy na stronę, która... do złudzenia przypomina dobrą „tenlinkową”, ale wygląda jednak trochę inaczej...

Co robić w tej sytuacji? Niestety, unikać aż do odwołania alarmu. A to – przynajmniej dla mnie – oznacza chwilowe odcięcie od źródełka różnych, czasem przydatnych informacji o nowościach w świecie CAD. Ale skoro dzisiaj zacząłem rozpisywać się na temat witryn, nowości etc., a przede wszystkim – „źródełek informacji” – to nie mogę nie wspomnieć o nadchodzących zmianach w najstarszym polskim portalu poświęconym systemom CAD; informacja o nich najpierw pojawiła się jako wątek na forum, a następnie potwierdzona została w „newsach”. Jak z niej wynika, już z końcem tego tygodnia nastąpi nowa odsłona CAD.pl – w nowej szacie graficznej, z nowymi działami tematycznymi, z większym zakresem interaktywności etc. I oczywiście z forum użytkowników. Zresztą jeden z forumowiczów, dowcipnie i złośliwie zarazem, skomentował tą informację słowami: „to jest jeszcze coś poza tym forum?”. A jest, proszę Państwa i zapewne będzie więcej. Vide foto poniżej:

Wielu młodszych użytkowników nie pamięta zapewne już tytułu, który ukazywał się na długo przed polską edycją „Design News”, o „Projektowaniu i Konstrukcjach...” czy e-wydaniach „CADblog.pl” nie wspominając. Mam tutaj na myśli „CAD Magazyn”; ukazały się 22 wydania tego interesującego czasopisma, prekursora na rynku publikacji poświęconych systemom CAD, CAM, CAE. A członkowie zespołu redakcyjnego (przynajmniej niektórzy) nadal pozostali związani z wydawnictwem Helion, dbając o to, by portal CAD.pl cały czas funkcjonował. Wygląda na to, że wierni bywalcy forum CAD.pl doczekali się przełomu w tym funkcjonowaniu.

Jestem ciekaw (nie bez przyczyny :D), czym zespół ten postara się nas zaskoczyć. A przy okazji, czy uda się przeprowadzić gruntowną modernizację tak, by nie stracić forumowiczów (konieczna będzie aktualizacja loginów i haseł dotychczasowych użytkowników), dobrego pozycjonowania w wyszukiwarkach i liczby odwiedzin. Ale tego raczej autorzy CAD.pl nie muszą się obawiać...

Jako zarejestrowany użytkownik tamtejszego forum (wierząc, że nasze CADblogowe za kilka lat będzie funkcjonować podobnie), spoglądam na nie z nieukrywaną zazdrością, a obecnie – cierpliwie czekam na mail aktualizacyjny. I na przygotowane „niespodzianki” – dobrze jest mieć punkt odniesienia do własnych działań...

Pozdrawiam
Maciej Stanisławski


Cytat tygodnia

„(...) Weryfikacja konstrukcji wykazała, że samolot trzeba zaprojektować niemal na nowo, w efekcie czego z zestawu wykorzystano surowe blachy, koła, pompki hamulcowe i oszklenie kabiny. Pozostałe elementy odrzucono ze względu na niezadowalające rozwiązania techniczne i parametry wytrzymałościowe..."

Michał Setlak: Od warsztatu do fabryki", Przegląd lotniczy nr 4/2010, s. 39


Piątek, 7.05.2010 r.

Drukarka 3D do samodzielnego montażu

To nie żart. Ale żeby było śmiesznie, gdyby nie news opisujący nową wersję oprogramowania do translacji plików CAD na format czytelny dla drukarki 3D (znaleziony na TenLinks.com), nieprędko bym się o tym dowiedział. Owa drukarka nie tylko pracuje w technologii zbliżonej do Stratasys, ale także... wygląda jak zabawka z klocków Lego, a przy tym kosztuje mniej niż 900 funtów – w swej podstawowej wersji, przeznaczonej do samodzielnego montażu!

Ale to jeszcze nie wszystko. Drukarka ta stanowi rozwinięcie... realizowanego jako open source projektu o nazwie RepRap (z ang. Replicating Rapid-prototyper – replikujący się maszyna szybkiego prototypowania). Inicjatorem tego pomysłu jest dr Adrian Bowyer (Bath University) i z założenia miał on doprowadzić do budowy urządzenia zdolnego do budowy kolejnych podobnych („Maszyna, która nie lubiła powtarzać” Roberta Scheckley'a – pamiętacie Państwo taką nowelkę?). Ale, jak łatwo się domyśleć, szybko docelowe przeznaczenie urządzenia zostało rozwinięte przez zaangażowane w projekt osoby i tak powstała amatorska, ale zdolna do wykonania profesjonalnych wydruków 3D – drukarka wykorzystująca jako materiał budulcowy i podporowy tworzywo sztuczne podawane w formie cienkiego przewodu/linki. Coś a'la Stratasys i technologia FDM.
 

RepRap czyli drukarka 3D opensource! Może warto byłoby spróbować zrealizować
ten projekt na naszym podwórku? W Wikipedii można znależć wszystkie potrzebne informacje,
łącznie z zestawieniem niezbędnych części. Wdzięczny temat na pracę naukową i nie tylko...
 

Jak łatwo się domyśleć, wspomniane na początku urządzenie w cenie dokładnie 795 funtów (proszę sprawdzić kurs, nawet mimo szaleństwa związanego z konsekwencjami, jakie Grecja ponosi za przyjęcie Euro i osłabieniem naszej waluty jest ona wyjątkowo korzystna, nieporównywalna wręcz do kolejnych przedziałów cenowych, w jakich dostępne są urządzenia do szybkiego prototypowania) jest profesjonalnym rozwinięciem tamtego projektu. Co więcej, jego producent, firma Bites from Bytes, jego nazwą (RapMan) nawiązuje do owej opensource'owej maszyny.

Jak wygląda takie urządzenie?
Jak widać na zdjęciu, zostało pozbawione wszystkiego, co wydawało się zbędne: prosty szkielet, kilka silników i przekładni zębatych, głowica drukująca (podająca materiał) chłodzona wentylatorem zaadaptowanym chyba z rozwiązań stosowanych w PC i moduł elektroniczny, w zasadzie serce systemu, odpowiadający za...

| więcej |


Czwartek, 6.05.2010 r.

CATIA kontra NX
– zwycięstwo czy porażka zastrzeżonych formatów wymiany danych 3D?

Portal 3DCAD.pl, powołując się na informacje ze strony Deelpia Menzezesa (właściciela SYCODE i zarazem znanego bloggera www.deelip.com), a także na portal Automotive News, w informacji opublikowanej dzisiaj rano sygnalizuje, iż wykorzystywanie przez producentów systemów CAD (CAM, CAE) natywnych formatów plików może obrócić się także przeciwko nim samym...

„CATIA vs NX” na deelip.com (link tutaj)
„CATIA vs NX” na 3DCAD.pl (link tutaj)

Jak słusznie zauważa Deelip Menezes, producenci systemów CAD wykorzystują swoje natywne formaty danych do „uwiązania” klientów stoujących ich oprogramowanie. Fakty są bezsporne: nie ma idealnego uniwersalnego formatu plików 3D, który całkowicie wyeliminowałby ryzyko powstania błędów towarzyszące procesom importu/exportu z różnych systemów CAD, CAM, CAE etc. (o spotykanych formatach plików CAD piszemy w naszym cyklu, m.in. tutaj i tutaj). Ale, o czym Deelip pisze już w kolejnym wpisie na swoim blogu, między bajki można oczywiście włożyć opowieści o tym, jak to wielkie koncerny pozostają wierne wybranemu przed laty oprogramowaniu. I z podobną sytuacją mamy do czynienia obecnie w przypadku zakładów Chryslera przejętych przez włoski koncern FIAT. Przejście „pod inne skrzydła”, a także konieczność implementacji nowych technologii (w odniesieniu do projektowania i produkcji samochodów małych i kompaktowych, ale także... ciężarówek), wymusiła niejako zmianę wykorzystywanego systemu CATIA (używanego przez Chrysler od lat – praktycznie od czasów rozstania z deskami kreślarskimi) na stosowany przez FIAT konkurencyjny system NX (Siemens PLM Software). Za decyzją tą stoi Sergio Marchionne, dyrektor generalny Fiata, który został również dyrektorem generalnym koncernu Chrysler.

Można powiedzieć, że na stosowaniu natywnego formatu traci producent CATIA, ale z drugiej strony – natywny format sprawia, iż Siemens PLM Software zyskuje, sprzedając kolejne licencje NX.

Z wypowiedzi przedstawicieli zarówno koncernów wynika, iż decyzja nie jest związana z uznaniem jednego z systemów za lepszy, czy też z obawami o umieszczanie swoich danych „w chmurze” (work in cloud, cloud computing). To po prostu konieczność sprostania korporacyjnym standardom. Faktem natomiast jest, iż mamy tutaj doskonały przykład działania „broni obosiecznej”: zyskuję wiążąc ze sobą swojego klienta, tracę – gdy klient zmuszony jest całkowicie zmienić wykorzystywane oprogramowanie; zyskuję, gdy mój nowy klient rezygnuje z oprogramowania konkurencji... Itd.


A praca z różnymi systemami? Po co są translatory i „uniwersalne” formaty plików?
W jednym z komentarzy na stronie Deelipa czytelnik podaje przykład zakładów Suchoj (pisaliśmy o nich w artykule „Wielki Brat i CAD”... oj, Federacja Rosyjska ściga mnie chyba nie tylko za tą publikację, ale za pewne niedopowiedzenia balansujące na granicy teorii spiskowych, które pojawiły się ostatnio w kilku miejscach na moim blogu; w każdym razie rośnie liczna odwiedzin „stamtąd”... nu, Sibir, Sibir!).
Wracając do tematu, z jego wypowiedzi wynika, iż we wspomnianych zakładach dla celów wojskowych (samoloty bojowe) wykorzystuje się oprogramowanie NX, a dla produkcji cywilnej – właśnie CATIA. Ale potwierdza to tylko fakt, iż rozwiązania PLM potrafią integrować różne systemy, pochodzące od różnych producentów. Zdaje się, że zarówno NX, jak i CATIA pracują tam pod kontrolą Teamcenter. W każdym razie możliwe jest integrowanie różnych systemów w ramach jednej platformy. – Może to jednak wywołać komplikacje – dodaje Deelip Menezes...

Pytanie brzmi: czy doczekamy się kiedyś wydajnego i uniwersalnego formatu wymiany danych, lub idealnego narzędzia translacji?

Maciej Stanisławski
 

Zachęcam do zamieszczania komentarzy na forum (link tutaj). Może pojawią się przy okazji własne, subiektywne opinie na temat obu systemów, a także wymiany danych pomiędzy nimi?

 

tagi: deelip, CATIA, NX, wymiana danych, formaty CAD


Cytat tygodnia

„Większość współcześnie tworzonych projektów sprowadza się w zasadzie do... modernizacji już istniejących i wykorzystania w tym celu gotowej dokumentacji...”

zasłyszane


Sobota, 1.05.2010 r. (aktualizowany w środę, 5.05.2010 r.)

„N” w koronie...

Dzisiaj, 1 maja 2010 roku, w 50. rocznicę pierwszej publicznej prezentacji studium samochodu Syrena Sport, wszyscy zainteresowani mieli okazję uczestniczyć w pokazie rekonstrukcji tego niezwykłego samochodu. Rekonstrukcji... cyfrowej, zrealizowanej przez Marcina Możejko i Artura Markowskiego...

Pokaz odbył się w „prowizorycznej” siedzibie Warszawskiego Muzeum Motoryzacji, przeniesionego (po likwidacji ekspozycji na terenie zakładów Norblina) na ulicę Filtrową 62. Prezentację, trwającą blisko godzinę, przygotowano w sposób ciekawy, opisując nie tylko historię powstania prototypu Syreny Sport, okraszoną anegdotami (niewiele osób wie o tym, iż na błotnikach prototypu pojawił się stylizowany emblemat przedstawiający literę „N” w koronie, szybko niestety usunięty, zapewne decyzją władz), jak również – jego cyfrowej rekonstrukcji. Słowo „rekonstrukcja” jest tutaj jak najbardziej na miejscu, gdyż nie ograniczono się jedynie do wizualizacji kształtu zewnętrznego pojazdu, ale w cyfrowy sposób odwzorowano niemalże wszystkie etapy jego powstawania.

Można by powiedzieć, iż idealnie wpisało się to w ideę „cyfrowego prototypowania” propagowaną przez Autodesk – a właśnie oprogramowanie tej firmy posłużyło to stworzenia wirtualnej Syreny Sport (konkretnie do wykonania szkiców 2D, na bazie których model 3D pokazany podczas prezentacji został opracowany w Blenderze, oprogramowaniu OpenSource do wizualizacji 3D; chociaż mam wrażenie, że w przypadku końcowych fotorenderingów korzystano nie tylko z Blendera).

Można było podziwiać starannie wykonane rysunki 2D wykonane w AutoCAD (powyżej),
niektóre z nich stylizowane tak, by przypominały autentyczne projekty z  tamtego okresu
(nie zachowała się praktycznie żadna dokumentacja techniczna,
jeśli nie liczyć planów modelarskich opublikowanych kiedyś w jednym z czasopism...
Podziwiam trud odtworzenia tego wszystkiego!).

Hmm... Piszący te słowa dał się nabrać" na pozorowaną autentyczność dokumentacji (fot. powyżej)...

Ale najwięcej emocji budziły wizualizacje 3D...

Prosty sposób uzyskania obrazu trójwymiarowego (tzw. anaglify – obrazy renderowane parami i składane do obrazu stereosokopowego, które można było oglądać za pomocą zwykłych okularów do 3d o kolorowych szkłach – stąd jakość prezentowanych zdjęć, za którą przepraszam; tam trzeba było po prostu być!) okazał się wystarczający, by stworzyć wrażenie obcowania z rzeczywistym pojazdem, chociaż aż prosił się o wykorzystanie technik 3D dostępnych chociażby w ofercie firmy SERVODATA. Kto wie, może uda się powtórzyć taki pokaz podczas tegorocznej Wirtotechnologii?

Ale chyba największym „hitem” dzisiejszej prezentacji był pokaz Syreny Sport w wersji cabrio (vide foto powyżej). Poniżej przedstawiam niewielką galerię zdjęć wykonanych podczas dzisiejszego wydarzenia.

Na pierwszym zdjęciu widoczny jest początkowy etap prac zmierzających
do wykonania modelu w skali 1:5 (poszczególne profile wycinane z pleksi...).

Pełną relację z prezentacji, a także rozmowę z twórcami wirtualnej Syreny, jak również z Damianem Janowskim, odpowiedzialnym za powstający równolegle model Syreny Sport przygotowywany w skali 1:5, postaram się zamieścić w najbliższym (bliżej nie określonym) czasie w e-wydaniu, jak również na wirtualnych łamach CADblog.pl...

ms


Sobota, 24.04.2010 r.

Proszę Państwa, tego jeszcze nie było!

Warszawskie Muzeum Motoryzacji (oddział Muzeum Techniki), które już w zeszłym roku przeniosło się do nowej siedziby przy ulicy Filtrowej 62, zaprasza wszystkich chętnych na prezentację Syreny Sport!

Jak można przeczytać na blogu Muzeum (tak, to nie błąd – Muzuem „prowadzi” własny blog – link tutaj), ma to być wyjątkowa prezentacja, zapewne wirtualna (bo niestety chyba nieprędko doczekamy się, jeśli w ogóle – fizycznej rekonstrukcji tego fascynującego prototypu). A podczas niej będzie można podziwiać najpiękniejsze auto „po tej stronie żelaznej kurtyny” nie tylko z zewnątrz, ale także – zajrzeć do jego wnętrza.

Prezentacja przewidziana została na sobotę, 1 maja, na godzinę 12.00. Nie wiem jak Państwo, ale ja jestem skłonny zrezygnować z „długiego” weekendu... Postaram się zamieścić relację z prezentacji na blogu, a także w majowym e-wydaniu CADblog.pl

ms


Czwartek, 22.04.2010 r.

PDM/PLM i CADraport.pl

Jeśli istotnie powyższe słowa (cytat tygodnia) są prawdą, to łatwo uświadomić sobie, jak wielkiego znaczenia nabierają systemy umożliwiające zarządzanie dokumentacją projektową, bieżącą kontrolę nad wprowadzanymi zmianami, śledzenie przepływu informacji w firmie etc.

–  Jest w tym zdaniu dużo prawdy i moim zdaniem właśnie wykorzystanie istniejących danych do tworzenia nowych projektów to przyszłość działów konstrukcyjnych, a jest to możliwe dzięki pracy w środowisku PDM – powiedział Michał Korzeń z firmy KS Automotive, odnosząc się do cytatu tygodnia zamieszczonego powyżej.

Ale nawet jeśli cytowane zdanie nie jest tak do końca prawdziwe, albo nie oddaje istoty obecnych procesów projektowych, nie zmienia to faktu, iż rola aplikacji PDM, a w szerszym ujęciu – systemów PLM (Product Lifecycle Management – zarządzanie cyklem życia produktu; czytaj więcej na CADblog.pl tutaj) nabrała w ciągu ostatnich kilku lat ogromnego znaczenia. Tak naprawdę – znaczenie zyskała już kilkanaście lat temu, ale przede wszystkim w wielkich przedsiębiorstwach, a obecnie trafia także do tych średnich i małych. Dzieje się tak chociażby ze względu na skalowalność dostępnych rozwiązań PDM/PLM, która sprawia, iż ich użycie znajduje uzasadnienie nie tylko w przypadku firm korzystających z dziesiątek lub wręcz setek licencji systemów CAD, ale także tam, gdzie stanowisk jest kilkanaście lub wręcz kilka...

Trzeba także zdać sobie sprawę, iż wysoka wydajność systemów PLM połączona z nowoczesnymi systemami projektowymi CAD, umożliwia bardzo szybkie projektowanie nowych produktów praktycznie od zera. Przykładem mogą być nowo projektowane samochody klasy średniej, nie wykorzystujące bazy już istniejących i produkowanych modeli. Ale także urządzenia AGD, telefony komórkowe i wiele, wiele innych.

Czym jest... PLM/PDM?

PLM jest biznesową strategią, która udostępnia w dowolnym miejscu aplikacje inżynierskie, produkcyjne i inżynieryjne potrzebne użytkownikom do zdalnego tworzenia i współpracy. PDM jest biznesową funkcją w PLM odpowiedzialną za tworzenie, zarządzanie oraz publikowanie danych o produkcie. Różnica w zastosowaniu pojęć PDM i PLM polega na tym, że PDM jest w zasadzie częścią strategii biznesowej, jaką jest PLM. Dzieje się tak dlatego, że PDM (Product Data Management) to rozwiązanie koncentrujące się na elektronicznym prototypie produktu. Wspiera tym samym głównie Biuro Konstrukcyjne, izolując je jednocześnie od innych działów przedsiębiorstwa – ponieważ PDM z zasady nie jest integrowany z systemem ERP.
System PLM obejmuje natomiast wszystkie fazy życia produktu, dostarczając odpowiednie narzędzia wszystkim komórkom organizacji, które mają wpływ na jakość i kształt produktu. PLM wspiera zarówno Biuro Konstrukcyjne, Technologiczne jak też dział serwisu, co najczęściej z angielska jest nazywane – MRO. Nowoczesny PLM pozwala uchwycić wszystkie nakłady na prototyp produktu już na etapie wirtualnym, dzięki czemu idealnie się sprawdza tak przy produkcji seryjnej, jak i ETP (Engineering To Order – z ang. produkcja na zamówienie).

Co nowego w CADraport?

Powoli napływają odpowiedzi na ankiety dotyczące tego typu rozwiązań. Rozwiązań, a w zasadzie – tych składników (czyt. aplikacji), które w połączeniu z wykorzystywanym w firmie oprogramowaniem Cax pozwalają na stworzenie rozwiązania PDM/PLM. Jak na razie... opisane mamy dwie aplikacje pozwalające na zbudowanie rozwiązania PLM i jedną wspomagającą pracę z dokumentami w firmie.

W rozsyłanych ankietach zabrakło pytań o koszty tego typu rozwiązań (aplikacji) – ale jest to działanie zamierzone, gdyż wycena raczej będzie indywidualna dla każdego rozpatrywanego przypadku (nadal nie można nabyć „pudełka z napisem PLM”, które było by uniwersalnym rozwiązaniem dla większości przedsiębiorstw). Zabrakło natomiast pytań o możliwości „customizacji”, indywidualnego dostosowywania aplikacji, jej współpracy z innymi systemami IT w przedsiębiorstwie (chociażby z ERP). Postaram się nadrobić to zaniedbanie w najbliższym czasie, tym bardziej, że zbliża się termin ostatecznej weryfikacji zawartości CADraportu „on-line” i przygotowania jego wersji papierowej.

Pozdrawiam
Maciej Stanisławski

www.cadraport.pl

P.S.
Dla niektórych spośród nas nadal trwa okres trudu i niepokoju. Ale "show must go one". Proszę zerknąć do aktualności, można tam znaleźć zapowiedzi wielu interesujących i wartościowych wydarzeń, a udział w nich z pewnością pozwoli zająć nasze umysły... Dziękuję także w tym miejscu serdecznie za komentarze (wpisy) dotyczące poprzedniego tygodnia (dostępne na Forum).


Cytat tygodnia

Gdyby nie katastrofa, czytałbym zapewne dzisiaj komentarze pokazujące, że Lech Kaczyński poleciał uczcić poległych w Katyniu niepotrzebnie. Czyż wcześniejsze uroczystości nie wystarczyły - słyszałbym zapytania. A poza tym - dowodziliby znawcy - dość tej przeklętej polskiej martyrologii. Zostawmy umarłym grzebanie umarłych, żywi niech patrzą w przyszłość.
(...) Jest jakaś dysproporcja pomiędzy dość powszechną zgodą na to, by Lech Kaczyński spoczął na Wawelu (...) a ową niedawną jeszcze pogardą i lekceważeniem jego osoby. (...) Owszem, Polska potrzebuje jedności, ale nie byłoby dobrze, gdyby prezydentura Lecha Kaczyńskiego utonęła w kiczu wzajemnego pojednania...
(...)

Paweł Lisicki, „Żałoba i kicz pojednania", Rzeczpospolita z dnia 14.04.2010 (nr 87), strona A3


Czwartek, 15.04.2010 r.

„Katyń” Wajdy czy Katyń Lecha Kaczyńskiego
...a może nas wszystkich?

Przez ostatnich kilka dni, jak zapewne Państwo zauważyli, niewiele działo się na blogu. W dziale Aktualności – zupełnie nic. Mimo iż świat systemów CAD nie ma w zasadzie nic wspólnego z żałobą narodową... Po części jest to moja wina: można nawet zaryzykować stwierdzenie, że wykorzystuję sytuację, a czas, który powinienem poświęcić na rozwijanie blogu i przygotowywanie kolejnych wydań (w tym edycji papierowej), wolę przeznaczyć na śledzenie tytułów prasowych, doniesień internetowych, felietonów Stanisława Michalkiewicza, filmów pojawiających się i usuwanych z Youtube...

Dzisiaj wieczorem zawiozłem mojego pierworodnego na zbiórkę „Wilczków” (FSE) pod pomnik Józefa Piłsudskiego (obok Belwederu). Jego Gromada mogła dzisiaj oddać cześć ostatniemu prezydentowi Rzeczpospolitej Polskiej na uchodźctwie, Ryszardowi Kaczorowskiemu. Złożyli wieniec, a potem – pomagali przy kwiatach i zniczach znoszonych przez Polaków także tutaj, nie tylko pod Pałac Prezydencki. Ale kilka dni wcześniej pełnił służbę właśnie tam; w dniu powrotu Pierwszej Damy do Ojczyzny. I tak samo tam wtedy, jak tutaj teraz, nieprzerwany tłum Polaków chcących uczcić pamięć ofiar katastrofy Smoleńskiej... Katyńskiej.
Katyń nasz, Lecha Kaczyńskiego czy... Andrzeja Wajdy?

Przed Pałacem Prezydenckim we wtorek, 13.04.2010.
Wśród "Zawiszaków" widać "Wilczka"
szczególnie bliskiego memu sercu.
To mój najstarszy syn, Janek. Jaśku, jestem z Ciebie dumny.

 

Nie wytrzymałem. Jak Państwo wiecie, starałem się zawsze, by mój blog był apolityczny, chociaż jednocześnie dosyć wyraźnie wskazywał moje zapatrywania, poglądy i uznawane wartości nie tylko w wirtualnym świecie systemów CAD. Takie są zresztą prawa blogu. Ale tym razem chyba zrobię wyjątek, mimo iż może nie przysporzy mi to zwolenników (wbrew temu, co widać chociażby na warszawskich arteriach), a kogoś może nawet zniechęci do dalszych odwiedzin na moich stronach...

Głosowałem na Lecha Kaczyńskiego. Z całym przekonaniem, zarówno w wyborach na Prezydenta Warszawy, jak i w późniejszych. A w nadchodzących wyborach wiedziałem, że będę dokonywał wyboru tylko pomiędzy Prezydentem Lechem Kaczyńskim, a Markiem Jurkiem. Nie ze wszystkimi działaniami naszego Prezydenta się zgadzałem, na wiele spraw miałem inne spojrzenie; zawsze byłem eurosceptykiem, mam jednoznaczne poglądy na kwestie aborcji, etc. Prowadzona przez media nagonka na jego osobę, hasła „kaczyzmu” doprowadziły do tego, że zrezygnowałem z oglądania TV, wiadomości, lektury zbyt wielu tytułów prasowych. Patrzyłem wokół siebie i ze zdumieniem słuchałem ćwierćinteligentów mówiących o „głupocie Kaczyńskiego”.

Głupi? Bo wypadał sztywno przed oczami wścibskich i jadowicie wymierzonych w niego kamer? Bo żona przynosiła mu kanapki? Bo jako nieliczny okazał się prawdziwym – przepraszam za określenie – „facetem z jajami” i nie bał się głośno mówić całemu światu o tym, co działo się w Gruzji (zresztą „świat” mówi teraz o Saakaszwilim jako o nieszkodliwym wariacie, ale może to także się zmieni, po niedzielnej ceremonii na Wawelu), więcej – wierny swojemu sposobowi prowadzenia polityki wschodniej pojechał tam w asyście przywódców Państw sąsiednich i nikt nie zwrócił na to uwagi, iż traktowali go oni jak swego naturalnego nie tylko reprezentanta, potrafiącego pewnym obywatelom Rosji rzucić wprost, jak postępują, ale także jako swego przywódcę? Czy to świadczy o głupocie? Dr hab. prawa pracy? Zasłużony działacz Solidarności, opozycjonista, którego żona utrzymywała rodzinę udzielając korepetycji z języka francuskiego i angielskiego, podczas gdy on siedział zatrzymany przez UB? Taki człowiek – „głupi”?

W Gruzji miał miejsce zamach... Samochód Prezydenta Kaczyńskiego został ostrzelany. Wpływowy polityk pewnej partii, kandydat na prezydenta w nadchodzących przyspieszonych wyborach skomentował to słowami: „Jaka wizyta, taki zamach. A snajper, który spudłował z trzydziestu metrów, chyba był ślepy”... Czy to nie ten sam „ćwierćinteligent” dowcipkował na temat „strzelania do kaczek”? To kto, proszę Państwa, tak naprawdę, jest „mały i głupi”?
Oj, powoli ponoszą mnie emocje, a miałem pisać inaczej. Zresztą, po co o tym pisać. Zaraz znajdzie się ktoś, kto przypomni wyrwane z kontekstu (sytuacji, okoliczności) „sp... dziadu”, kto rzuci hasło, że to Prezydent upierał się na lądowaniu w Smoleńsku, że nie pojechał razem z premierem, że miał to być początek jego kampanii prezydenckiej. Zawsze znajdą się ludzie naprawdę mali.
Bo, parafrazując, ale mówiąc całkiem serio, uważam, że Lech Kaczyński „wielkim mężem stanu był”... No właśnie: był...

Coż, „michnikowszczyzna” jak zawsze „mądra”, wpatrzona w czerwony sztandar widniejący na winiecie „jedynie słusznej gazety” (Gazety, którą jeszcze 10-15 lat temu sam czytywałem, żywiąc szacunek – jeszcze wtedy – do jej red. naczelnego... jak to się zmienia!), wpuściła na swe łamy wypowiedź Pana Andrzeja Wajdy... Ba, na łamy – na pierwszą kolumnę! (chciałoby się powiedzieć: „piątą”). Kardynał Dziwisz ma jednak tutaj więcej do powiedzenia, niż nasz namaszczony przez poprzedni (a może jednak nadal obecny) reżim wybitny reżyser... Jak to tak, Panie Andrzeju... z jednej strony taki film jak „Katyń”, wartościowy (mimo głosów, iż mógłby być pod wieloma względami lepszy), a z drugiej Wawel nie dla prawdziwego męża stanu? Bo to podzieli Polaków? Ale Polaków podzielił Pan, swoją autorytatywną wypowiedzią, podchwyconą także przez zagraniczne media... To dopiero „uszanowanie żałoby narodowej”...

Już samo to, ile analogii można odnaleźć pomiędzy Marszałkiem a Panem Prezydentem stanowi pewien mandat legitymujący decyzję Kardynała. Także to, iż również Marszałek został pochowany tam niejako "wbrew przepisom", pod wpływem emocji i chwili, a nie wagi historycznej... Wawel to godne miejsce. A obecność Pary Prezydenckiej właśnie tam nie przyniesie mu ujmy, ale podkreśli jego znaczenie dla całej Polski. Pod takim stwierdzeniem podpisuje się niniejszym cała redakcja CADblog.pl

Wreszcie... i przede wszystkim: to nasz Katyń... Moje pokolenie pamięta go z opowieści Dziadków i Rodziców. Teraz także z tego, co dzieje/działo się na naszych oczach. I pokolenie moich dzieci także już poznało inny smak gorzkiej chwały. I wiele setek tysięcy Polaków, spotykanych przeze mnie – tak jak dzisiaj pod Belwederem... Stojących godzinami w kilometrowych kolejkach po to, by oddać hołd. By zamanifestować ten najpiękniejszy fakt, że są Polakami. Przeklęty, czy nie, ale Katyń jest nasz. Dziękuję Panu, Panie Prezydencie...

Maciej Stanisławski
Warszawa, w nocy z dnia 15 na 16.04.2010 roku

| komentarze... |*

*aby dodać komentarz proszę korzystać z Forum Czytelników CADblog.pl; dostęp także dla niezalogowanych użytkowników...


| < | << | strona 5 z 8  | >> | > |

1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 ...


 

Blog monitorowany przez:


 


 

 


| reklama | redakcja | dane kontaktowe | prenumerata |
© Copyright by Maciej Stanisławski. Publikowane materiały są objęte prawem autorskim.
Przedruk materiałów w jakiejkolwiek formie tylko za wcześniejszą zgodą autora.  
webmaster@skladczasopism.home.pl. Opracowanie graficzne: skladczasopism@home.pl