|
www.cadblog.pl www.cadglobe.com | Strona korzysta z plików cookies m.in. na potrzeby statystyk. Więcej >>>

stronę najlepiej oglądać z wykorzystaniem przeglądarki Chrome w rozdzielczości min. 1024 x 768 (zalecane 1280 x 1024)

Blog i czasopismo o tematyce CAD, CAM, CAE,     
systemach wspomagających projektowanie... 
    
 

© Maciej Stanisławski 2009
     
ul. Jeździecka 21c lok. 43, 05-077 Warszawa     
kom.: 0602 336 579     
  maciej@cadblog.pl     
2017 rok IX
   

  

>> Strona główna | Aktualności | CAD blog | Solid Edge blog | SolidWorks blog | CadRaport Historia CAD | Sprzętowo | W numerze | ArchiwumLinki Pobierz


    


Wydanie aktualne

nr 3-4(23-24) 2017
dostępny w pdf
, wydanie flash tutaj


Wydania archiwalne

nr 1-2(21-22) 2017
dostępny w pdf
, wydanie flash tutaj

nr 1-2(19-20) 2015
dostępny w pdf
, wydanie flash tutaj

numer 1(18) 2014
dostępny w pdf
, wydanie flash tutaj


numer 1(17) 2013
dostępny w pdf
, wydanie flash tutaj


numer 1(16) 2012
dostępny
w archiwum

numer 1(15) 2011
dostępny
w archiwum


numer 4(14) 2010
HD dostępny
w archiwum


numer 3(13) 2010
HD dostępny
w archiwum


numer 2(12) 2010
dostępny
w archiwum


numer 1(11) 2010 dostępny
w archiwum


numer 9(10) 2009
już dostępny
w archiwum


numer 8(9) 2009
już dostępny
w archiwum


Wydanie specjalne
numer 7(8) 2009
już dostępny
w archiwum


Numer 6(7) 2009
już dostępny
w archiwum


Numer 5(6) 2009
już dostępny
w archiwum


Numer 4(5) 2009
już dostępny
w archiwum


Numer 3(4) 2009
już dostępny
w archiwum


Numer 2(3) 2009
już dostępny
w archiwum



Numer 1(2) 2009
już dostępny
w archiwum


 Numer 0 (1) 2009
– dostępny
w archiwum


Wybrane
archiwalne
wpisy i publikacje:

• Reset systemu

• Bezpłatny CAD 2D standardem?

MoI czyli Moment of Inspiration... modeler 3D

relacja
z konferencji

Nowe

znaczenie słowa produktywność

Wybrane artykuły
z wydań dostępnych w Archiwum:

• Ścieżki
z Synchronous Technology

• Quo vadis
CAD 2D?

• Astroid vs SpaceNavigator
 cz. I

• AR-CAD freeCAD, czyli...

• „Drukowanie” ...nożem? Techniki druku 3D 

W oczekiwaniu na następcę: CATIA V5 R20

„Wielki Brat”
 i CAD


 



 


| < | << | strona 6 z 8  | >> | > |

1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 ...


Cytat tygodnia

„W lutym (br. – przyp. redakcji) minęło pół wieku od oblotu prototypu TS-11 Iskra. Stworzony na przekór przeciwnościom ustroju samolot okazał się jedną z najlepszych polskich konstrukcji lotniczych (...). Tworząc Iskrę, Tadeusz Sołtyk nie korzystał z obcych wzorów – dzięki temu powstał samolot oryginalny i nowoczesny. (...) Pół wieku w powietrzu – to najlepsze potwierdzenie słuszności przyjętych założeń i rozwiązań technicznych. (...) Z dzisiejszej perspektywy wydaje się to niemożliwe, ale Iskrę napędzały silniki skonstruowane i budowane w Polsce...

Michał Setlak, „Pół wieku Iskry”, Przegląd lotniczy nr 3/10, s. 72-77


Sobota, 10.04.2010 r.

„Pomogli...?”

Nie powinno się formułować osądów czy wręcz oskarżeń nie dysponując dostatecznymi dowodami. Dlatego nie będę sądził, nie będę oskarżał, a tylko – zastanawiał się: czy jest możliwe, że specsłużby Rosji „pomogły” w katastrofie właśnie tego samolotu, właśnie z takimi pasażerami, lecącego właśnie na takie uroczystości? Według mnie za dużo tych „właśnie”, by mówić tylko o nieszczęśliwym przypadku, mgle, złych warunkach... A może to tylko moje negatywne emocje biorą górę...

Gdy po godzinie dziewiątej rano wszedłem do sklepu, sięgnąłem do stojaka z gazetami. Jeden z ogólnopolskich dzienników na pierwszej stronie zamieścił nagłówek: „Rosja nie weźmie nas gazem”... Pierwsze, co pomyślałem, znając już sprawę eksploatacji złóż gazu łupkowego („złoto XXI wieku, które pomogło USA uniezależnić się od zewnętrznych dostaw gazu), że zobaczymy, jaka będzie reakcja Rosji. Kilkanaście minut później telefon: „Rozbił się samolot prezydencki pod Smoleńskiem. Wszyscy zginęli! Prezydent Lech Kaczyński z żoną, prezydent Polski na uchodźctwie Ryszard Kaczorowski, szef Instytutu Pamięci Narodowej Janusz Kurtyka, wicemarszałkowie sejmu, prezes NBP, wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego (ten ostatni dbający m.in. o losy polskich zabytków i śladów polskości na wschodzie)... Można wymieniać. Tyle wybitnych postaci polskiej sceny politycznej, wiele spośród nich rzadko pojawiających się w mediach...
Jestem wstrząśnięty. Niezależnie od sympatii i antypatii politycznych. Ale to, co się stało, uderzyło praktycznie we wszystkie ugrupowania liczące się na naszej scenie politycznej, a przede wszystkim w nas samych. Wybory w ciągu 74 dni...

„ – Według wstępnych danych przyczyną katastrofy było to, że samolot zawadził o wierzchołki drzew, podchodząc do lądowania w warunkach złej widoczności w gęstej mgle – powiedziała przedstawicielka rosyjskiej Prokuratury Generalnej Marina Gridniewa. Rosyjskie Ministerstwo ds. Sytuacji Nadzwyczajnych poinformowało o odnalezieniu obu czarnych skrzynek rozbitego Tu-154M. (...)
– Trajektoria lotu samolotu świadczy o tym, że odchylenie od pasa startowego nastąpiło nie tylko w poziomie, ale także w pionie, na odległość nie mniejszą niż 150 metrów – dodał szef resortu”
(minister ds. sytuacji nadzwyczajnych Siergiej Szojgu – przyp. red.).

źródło: wiadomości.wp.pl

Gęsta mgła, lot na przyrządach pokładowych, bazujących także na wskazaniach otrzymywanych z wieży kontroli lotu... Ciśnie się na usta pytanie: czy to możliwe, że jednak... „pomogli”? Samolot w grudniu 2009 przeszedł remont generalny, wydłużono jego resurs. Od czasu remontu do momentu katastrofy, dzisiejszej katastrofy, miał za sobą 50 udanych lądowań. Nikt nie skarżył się na jakiekolwiek nieprawidłowości w jego działaniu. Obawiam się, iż tego, jaka była prawdziwa przyczyna katastrofy, nie dowiemy się już nigdy.

W samolocie zginęła Matka mojej koleżanki jeszcze z czasów durnego-chmurnego dzieciństwa...
Z całego serca współczuję Rodzinom wszystkich Ofiar katastrofy...

Maciej Stanisławski

| komentarze... |*

*aby dodać komentarz proszę korzystać z Forum Czytelników CADblog.pl


Zdjęcia zrobiłem ok. godz. 18:00, w pobliżu Pałacu Prezydenckiego w Warszawie...
Planowany na sobotę rodzinny spacer zmienił się w gorzką lekcję patriotyzmu.

 

P.S.
Najpierw jest niedowierzanie, złość, szukanie winnych... Później świadomość utraty, akceptacja... Na koniec żal i czasem płacz...


Czwartek, 8.04.2010 r.

„Pół wieku Iskry”

Nietypowy tytuł wpisu, ale i nietypowy temat. Proszę traktować go jednak nie tylko jako recenzję mającą zachęcić Państwa do lektury dostępnego w kioskach i salonikach prasowych marcowego wydania miesięcznika „Przegląd lotniczy”, a konkretnie – artykułu Michała Setlaka (ze znakomitymi fotografiami Andrzeja Rutkowskiego – nomen omen mojego szkolnego kolegi... ech, to były czasy :)), który można znaleźć na stronach 72-77...

Czasem lubię sięgnąć do starych kart naszej historii. Zwłaszcza do tych, które wiążą się z wielkimi postaciami (inż. Sołtyk), wielkimi osiągnięciami. Czasem udawało się coś osiągnąć „wbrew ustrojowi”, opracować i wykonać prototyp sportowego wozu z nadwoziem z tworzyw sztucznych, uruchomić seryjną produkcję polskiego samolotu odrzutowego szkolno-treningowego, innym razem – „iść z prądem” i opracować samochód rolniczy, o którym złośliwi mówią, że był jedynym na świecie seryjnie produkowanym samochodem wyglądającym jak SAM poskładany ze zbywających części w garażu amatora. Tak, o tym ostatnim śpiewał kiedyś w swojej „Zadymie” Rewiński, cyt: „rolnik by gnał, chociażby i tarpanem” (jeszcze na długo przed założeniem „PPPP” – Polskiej Partii Przyjaciół Piwa). Wracając jednak do Iskry...

Dwa, albo trzy lata temu, podczas targów MSPO w Kielcach, oglądałem Iskrę z awioniką, fotelami, systemem ratunkowym... żywcem przeniesionymi z F-16! To powinna być przecież przynajmniej „Iryda”, opracowana z niemałym trudem przez zespół fachowców. A „Iskra”... w zasadzie wyszła spod jednej ręki. Oczywiście, inż. Sołtyk kierował całym zespołem specjalistów odpowiedzialnych... za co? Za to, by powstał odrzutowy samolot pozwalający szkolić adeptów sztuki latania mających za sobą jedynie... przeszkolenie szybowcowe! Tak jest, proszę Państwa, do Iskry wsiadali piloci szybowcowi, którzy wcześniej nie siedzieli za sterami żadnego samolotu! Nie powinno zatem dziwić nikogo, że w samych USA zarejestrowanych jest 49 Iskier przeznaczonych do użytku prywatnego (kupują je miłośnicy „warbirdów”). Czy wiecie Państwo, że demontaż kompletnego silnika Iskry trwał tylko kilkanaście minut? Że technologię montażu kadłuba opracowano w taki sposób, by jego dwie połówki, jeszcze przed ostatecznym znitowaniem w całość, można było wyposażyć we wszystkie przewody hydrauliczne i elektryczne, oraz mechanizmy sterowania?

„(...) Wdrożeniu nowatorskiej konstrukcji Iskry towarzyszyło wprowadzenie nowych rozwiązań technologicznych, w czym wielki udział miał inż. Jan Luboiński. Należało do nich m.in. mocowanie przyrządów produkcyjnych na fundamentach stopem bizmutu o małej kurczliwości, wprowadzenie wykrojników blach z jedną precyzyjnie obrobioną stroną stalową, a drugą ze stopu cynkowego, samoczynnie dostosowującą się do kształtu... (...)”. Na tym dosyć cytatów. Odsyłam do źródła podanego w leadzie, tudzież w „cytacie tygodnia”.

A już za kilka godzi... seminarium Siemens PLM Software. I moja debiutancka próba dokonania relacji „na żywo”, na łamach dedykowanego użytkownikom oprogramowania Solid Edge ST, NX i innych ze stajni Siemensa, tematycznego blogu www.solidedgeblog.pl...

Pozdrawiam serdecznie
Maciej Stanisławski

P.S.
Update'y, a przede wszystkim – prima aprillisowy żart o WarsawCAD WaCAD+ 1.0 PL sprawił, iż wskaźnik PageRank dla mojego CADblog.pl zaczął ostatnio skakać od wartości 4, przez 0, do 3. Obserwuję, czy ma to znaczenie dla indeksowania strony w wyszukiwarkach, ale na razie niczego niepokojącego nie stwierdzam (poza drobnymi spadkami w kategoriach, które dawno nie były aktualizowane). Poza tym, że także strony, do których linkowałem najczęściej (za sprawą publikowanych tam niegdyś artykułów), spadły w notowaniach. Ech, zabawa w Admina to temat na zupełnie osobny blog. Ale zbieram doświadczenia także w tej mierze i może kiedyś – z braku innych tematów – podzielę się z Państwem także nimi...

 


Cytat Wielkiego Tygodnia
„Panie, (...) patrzę na Twój grób. Nie jest on powodem smutku i rozpaczy. Mam dowód na to, że prawdziwe wartości, choćby je próbowano zniszczyć, zakopać, wytępić, nie umierają, one wciąż odżywają na nowo w tych, którzy uwierzyli w Ciebie..."

ks. Szymon Mucha, Czy istnieje prawdziwa Miłość - rozważania Drogi Krzyżowej, w: „Różaniec”, marzec 2010, s. 16.


Wielki Piątek, 2.04.2010 r.

Szanowni Państwo,


Wielka Środa, 31.03.2010 r.

Po przerwie...

Kilka tygodni temu napisałem o tym, co sądzę o blogach, które nie są aktualizowane przynajmniej dwa razy – powiedzmy, że przynajmniej raz – w tygodniu. Dzisiaj jest już Wielka Środa, a ja biję się z myślami, o czym napisać, jak napisać, w jakiej kolejności. Może o wszystkim po trochu. Amerykanie mawiają: „sneak peak”, albo jakoś tak. Niech będzie zatem...

Moja stacja robocza przeżyła kilka wstrząsów. Ale ostatecznie tylko na tym zyskałem – ona nie, gdyż na razie nie zdecydowałem się na wymianę jej elementów składowych i znaczący „upgrade” systemu. Skończyło się na ponownym sformatowaniu partycji systemowej, zainstalowaniu jedynie naprawdę niezbędnych składników (vide wpis na forum: http://www.cadblog.pl/forum/viewtopic.php?f=32&t=44).

Pierwsze tegoroczne e-wydanie udało się udostępnić, nagrody wysłać do laureatów konkursu dla forumowiczów. Pierwsze komentarze można już znaleźć, również na forumowych stronach. Które powoli jednak jakby przycichły, chociaż widać, chociażby z interakcji pomiędzy zarejestrowanymi użytkownikami, iż powoli, powolutku tworzy się prawdziwa społeczność skupiona wokół CADblog.pl. Ja mam nadzieję, że ze społeczności tej uda mi się wyłuskać kilku współpracowników/autorów publikowanych materiałów.

Co działo się jeszcze? Pobrałem i wypaliłem jako „liveDVD” płytę instalacyjną z systemem CAE działającym pod Linuksem. Ale chociaż z założenia system ten był darmowy, jego uruchomienie okazało się niemożliwe bez podania kodu rejestracyjnego. Prawdopodobnie w natłoku innych zajęć przegapiłem opis procedury uzyskania takiego kodu, ale mam nadzieję, że uda mi się to nadrobić i podzielić z Państwem całkiem nowymi wrażeniami.

W dziale poświęconym SolidWorks chwilowo zastój, ale w najbliższym czasie się to zmieni – pojawi się chociażby garść newsów i wywiad z Kishore Boyalakuntla, ale nie ubiegłoroczny, tylko jego tegoroczna kontynuacja. Może wyda się komuś ciekawa; jak na razie po wpisaniu do przeglądarki Google frazy składającej się z imienia i nazwiska mojego rozmówcy, link do wywiadu z 2009 roku pojawia się jako pierwszy spośród ponad 2000 wyników (link tutaj). Chyba nieźle, jak na stronę, która w zasadzie ma niespełna rok. (...)

Ale dosyć istotną informacją chciałem podzielić się z użytkownikami systemu Solid Edge 2D Drafting i ogólnie z użytkownikami systemów Siemens PLM Software. Dzisiaj po raz pierwszy uruchamiam stronę dedykowaną temu oprogramowaniu. Na razie działać będzie sam blog (www.solidedgeblog.pl), ale już po Świętach Zmartwychwstania uruchomione zostaną zakładki Aktualności, Download, Ciekawe linki, a kolejne będą dodawane sukcesywnie. Na samym blogu zamieszczać będę porady dla stawiających pierwsze kroki z Solid Edge 2D, a także „kruczki i sztuczki” dla użytkowników pełnej wersji tego systemu.

Mam także nadzieję na uruchomienie wersji 90-dniowej systemu NX 6.0, który trafił do mnie dzięki uprzejmości Krzysztofa Augustyna – wraz z książką. Krzyśku – dzięki w imieniu moim i nagrodzonych forumowiczów (książki były trzy, każda z dedykacją, ale jedna – dla mnie, Państwo wybaczą ;).).

 
Powoli dojrzewa do publikacji test porównawczy dwóch jakże różnych manipulatorów 3D.
Ale nie tylko korzenie mają takie same. Oba pochodzą z Chin...

To chyba na razie wszystko. Na jutro szykuje się rewelacyjny news o pewnym nietypowym systemie CAD i trochę więcej aktualności. Warto także przygotować życzenia Świąteczne, bo przyznam się, iż marzę o wolnym Wielkim Piątku. Ale ta „wolność” pewnie też okaże się taka nie do końca – muszę wreszcie dokończyć naprawę samochodu mojej żony. Na szczęście części już przysłano...

Pozdrowienia znad klawiatury
Maciej Stanisławski


Cytat tygodnia
„(...) Wyznaczony termin był całkowicie nierealny, co w firmie Troutman-Barnes należało już do tradycji. Nawet nie miałem czasu przenieść moich pomysłów na papier, dlatego rysowałem bezpośrednio na drewnianych wręgach i arkuszach blachy. Najpierw naszkicowałem kształty całkowicie nowej karoserii, wersję dość szybko jednak zarzuciliśmy na rzecz możliwie jak największego podobieństwa do seryjnego Porsche 911...”

stylista Charles W. Pelly w wywiadzie Wolfganga Blaube, w Automobilista, nr. 3/2010, s. 13


Środa, 10.03.2010 r.

„Maluch tony węgla babci do piwnicy nie zawiezie...”

Przepraszam za „polszczyznę” w tytule tego wpisu, ale jest to cytat, który aż prosił się o to, by wykorzystać go przy okazji opisu problemów, jakie nastąpiły w wyniku instalacji Inventora 2010 na mojej „stacji roboczej” (przyrównanej zapewne do „malucha”). Podkreślam raz jeszcze: problemów wynikających z instalacji, a dokładnie – z działań podjętych przeze mnie już po jej zakończeniu, a nie spowodowanych przez sam system 3D CAD, jakim jest rzeczony Inventor. A wracając do tytułu,  „smakowitych” cytatów już wkrótce będzie więcej...

Parafrazując słynne stwierdzenie, mogę powiedzieć, iż jaka moja stacja jest, każdy widzi: procesor pamiętający lepsze czasy, zaledwie 1 GB RAM, sporo miejsca na dwóch dyskach twardych (zwłaszcza na drugim – w końcu stacja ta pełni rolę przede wszystkim komputera do DTP, czyli składu i łamania publikacji – obecnie w zasadzie jedynie e-wydań CADblog.pl). Niewiele, ale wystarczyło do pracy z Solid Edge ST, z SolidWorks w wersjach 2009 i 2010 (beta), o Kompas 3D, tudzież opisywanym na łamach e-wydań darmowym oprogramowaniu CAD i CAE nie wspominając. Dlatego mimo pewnego czającego się gdzieś na dnie duszy niepokoju, zainstalowałem Inventora 2010.

cyt.: „Przy instalacji Inventora nie potrzeba wyłanczać Antywirusa” (zachowana pisownia oryginalna)

Istotnie, nie wyłączyłem tym razem miłego niedźwiadka stojącego na straży bezpieczeństwa moich plików systemowych i nie tylko. Instalacja przebiegała bez problemu, mimo, iż...

cyt.: „Proponuje następnym razem przeczytać dokumentację przed instalacją, co prawda obsługa i instalacja programu jest banalna, ale gdy nie przeczytamy instrukcji na pudełku to nawet domestos może zrobić nam w toalecie niezły "Meksyk".

Ano właśnie. Instrukcji nie przeczytałem, chociaż jako taka – w postaci skądinąd dobrze znanych plików pdf, była na płycie instalacyjnej. A przynajmniej tak mnie poinformowano (cytat poniżej), bo przyznam się szczerze – nie sprawdzałem (ale obiecuję poprawę... następnym razem!).

cyt.: „Zgadza się nie ma instrukcji w wersji papierowej, ale jest w PDF na płytce, oraz przy inicjalizacji instalacji w oknie głównym wyskakuje po lewej stronie Przeczytaj dokumentację - co prawda mogło by to być jak pierwsze, a nie pod przyciskiem zainstaluj program.”

Jak mogli Państwo przeczytać we wcześniejszym wpisie (z dnia 3.03.2010 r.), instalacja przebiegła prawidłowo do samego końca. Co prawda w tzw. międzyczasie należało wybrać w opcjach instalacji domyślnie jako jednostki – minimetry, a jako standard – ISO, ale powiedzmy, że w tej chwili nie jest to istotne. Faktem natomiast okazał się... brak współpracy ze strony Inventor 2010 z moją kartą graficzną (wysłużony Matrox Millenium G400 Dual Head Multidisplay), przejawiający się w niemożności uruchomienia aplikacji na dwóch monitorach. Po ograniczeniu rozmiarów wyświetlanego obrazu (Panel sterowania) do jednego monitora, problem ustąpił. Inventor 2010 pracował poprawnie, nie wieszał się. Można powiedzieć, że „maluch tym razem dał radę tonie węgla”. Ale coś mu jednak nie wyszło, bo co jakiś czas, a zdarzało się to nieraz z denerwującą częstotliwością, pojawiał się komunikat błędu: Runtime error związany z cidaemon.exe.

Uczeni w piśmie rozpisywali się już w sieci na temat tego, co może być powodem wywoływania tego błędu. Cidaemon.exe odpowiada za indeksowanie w wyszukiwarce Windows. A Inventor domyślnie zainstalował w systemie... wyszukiwarkę swoich plików (screen poniżej)...

| czytaj więcej |


Środa, 3.03.2010 r.

Inventor 2010 i dwa monitory
...powtórka z rozrywki?

Pierwsze wątpliwości związane z powodzeniem (lub nie) instalacji testowej wersji Inventor 2010 wiązały się z... wymaganiami minimalnymi przewidzianymi dla instalacji ADSK Inventor Tooling. Pamięć to minimum 2 GB RAM, a moja „stacja” ma jedynie 1 GB. Co prawda nie jest to obecnie problem (dokupienie kości pamięci za stosunkowo niewielką kwotę), ale – może odwlec w czasie rozpoczęcie 30-dniowej „zabawy”. Z drugiej strony – prawdę mówiąc i tak w obszarze moich zainteresowań tkwi sam Inventor. Jeśli jego uda się zainstalować (i jeśli nie pokłóci się z obecnymi w systemie: 1. Solid Edge 2D Drafting 2. SolidWorks 2009 Student Design KIT 3. BRL-CAD, CalculiX, freeCAD i FreeCAD etc. – ale tych ostatnich nie podejrzewam o to, by mogły wywoływać jakieś konflikty), będę mógł podzielić się z Państwem wrażeniami z pracy w środowisku CAD z trochę innego przedziału cenowego. A potem – przyjdzie pora na zainstalowanie NX!

Zaczynamy. Pierwsza płyta (z trzech DVD stanowiących zawartość pudełka) włożona. Ekran startowy. I pierwsze pytanie – instalować Content Center Libraries, czy nie? Odpowiedź może być jedyna: głupotą byłoby pozbywanie się możliwości (i dobrodziejstw) wynikających z obecności w systemie biblioteki podstawowych elementów, normaliów i wielu komponentów gotowych do wykorzystania w jakimkolwiek z naszych projektów.
Pominąłem sprawdzenie wymagań systemowych. W tle pracuje Word i Photoshop (robię zrzuty ekranowe), co dodatkowo obciąża niezbyt przecież wydajny system, także – czekam z drżeniem serca na efekty... SolidWorks 2010 działał bez problemu (nie licząc przejściowych kłopotów z grafiką), SW 2009 działa nadal, Solid Edge ST i 2D – bez problemu... zobaczymy.

Po chwili pojawia się kolejne okno – z warunkami umowy licencyjnej. A kolejne – prosi o podanie numeru licencji i klucza produktu. Jak można przeczytać w adnotacji, jeśli nie zamówiliśmy jeszcze Inventora 2010, możemy wpisać ciąg „zer” zarówno jako numer licencji, jak i klucz. Oględziny pudełka nasuwają takie działanie jako jedyne możliwe na tym etapie...
Wybieramy ustawienia konfiguracji instalacji (czyli krótko mówiąc co dokładnie mamy zamiar zainstalować) i puszczamy maszynę w ruch. 3 płyty DVD... oj, chwilę to potrwa. Z niepokojem uświadamiam sobie, że na partycji systemowej mam jakieś... zaledwie... 8 GB pamięci? Może wystarczy, albo, jak mawialiśmy w czasach 8-bitowych komputerów – wszystko zaraz się „wykrzaczy” ;).
Na razie nie jest źle, po mniej więcej 5 minutach zostałem poproszony o włożenie do napędu 2 płyty... Z tego, co widzę na ekranie, teraz następuje właściwa instalacja Inventora 2010.

W tym miejscu mała uwaga – przed samą instalacją nie dezaktywowałem oprogramowania antywirusowego, co zazwyczaj jednak robię. Zobaczymy, jak poradzi sobie z obecnością Inventora Panda Antywirus, lub raczej – jak Inventor poradzi sobie z jej obecnością.

Minęła chwila wystarczająca w zupełności na przygotowanie i wypicie kawy. Wskaźnik na ekranie informuje o tym, iż w tej chwili instalowane są „narzędzia językowe” (wersja angielska). Kolejna pozycja to biblioteka (Content Center Libraries) – i zapewne zajmuje ona trzecią płytę DVD dołączoną do zestawu...
Instalacja trwa, a ja wracam do kompletowania ankiety dot. systemów PDM i rozwiązań PLM...
30 minuta instalacji. A jednak nie... W napędzie nadal pozostaje płyta nr 2, a instalowane są biblioteki Content Center... Na dysku C:/ pozostało mi około 5,20 GB wolnego miejsca. Niedobrze... Ale może przez te 30-dni jakoś to będzie...

No proszę, instalacja zakończyła się na dysku 2! Ciekawe, co jest na trzecim... Ekran mignął błyskawicznie, a po chwili pojawiło się okno informujące o konieczności restartowania systemu. Na pulpicie dostrzegam dwie nowe ikonki: DWG TrueView 2010 i Autodesk Inventor
Professional 2010... Jak miło :). Kończę zatem ankietę PDM/PLM i restartuję sprzęt.

System się podniósł, klikam więc ikonę ADSK Inventor Pro... I mam wrażenie „de ja vu”: innymi słowy mogę napisać na forum nowy post pod tytułem: „Inventor 2010 i dwa monitory”... Okazuje się bowiem, że objawy są identyczne jak podczas uruchamiania SolidWorks w wersji 2009 lub wyższej – innymi słowy obraz przeskakuje na przemian z jednego ekranu na drugi, czemu towarzyszy włączanie i wyłączanie nieszczęsnych monitorów. Nauczony doświadczeniem z SW czekam cierpliwie... po chwili sytuacja wraca do normy i pojawia się okno informujące o tym, iż mogę uruchomić wersję testową 30-dniową, lub wprowadzić dane rejestracyjne. Zaznaczam, iż wszystko dzieje się w trybie off-line (nie połączyłem się jeszcze z netem, od początku procesu instalacji) – co oznacza, że Inventora można zainstalować na „ślepym” komputerze.

Ok., wybieram opcję 30-dni i... „taniec” monitorów powraca. Ale tym razem trwa nieprzerwanie, aż po 10 minutach (!) poddałem się, obawiając ewentualnej awarii moich leciwych samsungów. O ile w przypadku Solid Edge ST nie było żadnych problemów, a sytuację z SolidWorks dało się opanować, o tyle z Inventorem 2010 praca na mojej stacji okazała się niemożliwa – w przypadku chęci wykorzystania środowiska „multidisplay”, czyli dwóch monitorów.

Trudno, CTRL + ALT + DEL, restart systemu, ustawienia systemowe, wyłączenie drugiego monitora, w konsekwencji bałagan wśród ikonek na pulpicie... Kolejna próba uruchomienia Inventora 2010 – już na jednym monitorze – kończy się oczywiście sukcesem.
Innymi słowy – będzie o czym pisać po zamknięciu najbliższego wydania.

ms

P.S.
Pierwsze wrażenie – oj, widać silny związek ze sztandarowym 2D Autodesku, jakim jest AutoCAD. Gdy wybieramy nowy projekt, jako pierwszy pojawia nam się „standard dwg”, niczym zachęta do projektowania w „płaskim” środowisku. My jednak wejdziemy do zakładki „metric” i stamtąd wybierzemy „Standard (mm).iam” (inventor assembly w naszych jednostkach metrycznych). Ale o tym, co było dalej, za jakiś czas...


Środa, 3.03.2010 r.

„Z innej beczki”
APEL do wszystkich Rodziców i zainteresowanych przyszłością Rodzin w Polsce!

Blog jak to blog, rządzi się swoimi prawami. Dlatego też zamieszczam informację o proteście, który oczywiście sam podpisałem. Otóż w najbliższy piątek, 5 marca Sejm RP ma przyjąć nowelizację „Ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie”

Sprawa przemocy rodzinnej, a przede wszystkim jej przeciwdziałanie i zapobieganie to idee szczytne, niemniej jednak wspomniana ustawa nie rozwiązuje problemów rodzin dotkniętych poważną przemocą, patologią – a tworzy jedynie kolejne grupy „uprzywilejowanych” urzędników, nadaje im bzdurne uprawnienia (kompetencje Sądów!), stwarza pole do nadużyć („co będę miał za to, że Wam nie odbiorę dziecka?”). Zamiast popracować nad skutecznymi możliwościami egzekwowania już istniejącego prawa, które wcale nie jest złe – tworzy się kolejną nową propozycję, idącą – jak ktoś słusznie zauważył – w kierunku stworzenia u nas „małej Szwecji”, kraju w którym dzieci są odbierane rodzicom przez pracowników socjalnych.

Nowa ustawa wprowadza bowiem podobne rozwiązania. Zamiast stworzyć mechanizmy pomagające ofiarom bicia, pedofilii i innego maltretowania – uwagę kieruje się na... rodziców „krytykujących dzieci” lub „dających klapsa”. Czyli – zamiast zająć się patologią, często przerażająco trudną – lepiej zająć się zwykłymi rodzicami, popełniającymi normalne ludzkie błędy.

Z niepokojącymi założeniami Ustawy można zapoznać się tutaj: http://rzecznikrodzicow.pl/20100225_sprzeciw.php

Można także pod tym adresem podpisać się pod protestem, co piszący te słowa zresztą uczynił (co ciekawe, w gronie tym jest całkiem sporo osób deklarujących swój zawód jako... inżynier!). Uwaga – podpis złożyłem wczoraj, jako 17 356. na liście, a obecnie lista liczy już ponad 24 000 nazwisk. Można odzyskać wiarę w ludzi ;). Z drugiej jednak strony... sami wybraliśmy ludzi, którzy przygotowali taką „ustawę”...


Wtorek, 02.03.2010 r.

Co za dużo... ( cz. II )

Wszyscy – nie wyłączając mnie – zdają się oczekiwać na ukazanie (wreszcie) pierwszego tegorocznego wydania. A przecież zdawałoby się, że to nie tak dawno – bo w marcu zeszłego roku – pojawił się pierwszy „zerowy” numer w pliku pdf...

Faktem jest natomiast, iż osobiście zwlekam z zamknięciem chociażby ze względu na fakt, iż nadal jeszcze – pisząc te słowa – czekam na artykuły z zewnątrz, napisane przez ekspertów, a które z pewnością mogłyby wzbogacić kolejne e-wydanie zinu CADblog.pl. Wychodzę bowiem z założenia, że w przypadku tekstów pisanych piórem jednego tylko autora (mnie), co za dużo, to... zdecydowanie niezdrowo. Z drugiej jednak strony pewna bliska mi osoba słusznie zauważyła, iż w zasadzie wszystkie moje medialne internetowe obecnie prowadzone działania mają charakter... blogu właśnie i w zasadzie brak innych autorów nie powinien przeszkadzać czytelnikom. Faktem jest także, że i owi zewnętrzni autorzy, jakże często związani z firmami oferującymi oprogramowanie, także zbytnio nie kwapią się do zamieszczania swoich opracowań/artykułów/tekstów na wirtualnych łamach. Może gdyby były papierowe i miały „tą siłę”, jaką daje szelest kartek (hmm... ponad 1700 pobrań pojedynczego wydania w pliku pdf – to przecież także jest siła, tym bardziej że bardzo często jedno pobranie oznacza, iż cały wydział robi sobie z niego kopie...).

Z drugiej jednak strony, ze swojej praktyki dziennikarskiej, kilkuletniej w końcu, zapamiętałem, jak trudno zdobyć publicystów chętnych do spędzania czasu po godzinach i przelewania swej wiedzy na papier (lub stronę www) w sposób przyjazny dla innych (czyli przystępny, konkretny i zrozumiały). Tak, bardzo często fachowość, wiedza i kompetencja nie współgra z łatwością formułowania myśli. I na odwrót. Znalezienie dziennikarza, który będzie obiektywny i jednocześnie zorientowany w różnych aspektach dziedzin związanych z komputerowym wspomaganiem prac inżynierskich – nadal graniczy z cudem. A jeśli tacy już się znajdą... cóż, często pozostają zaangażowani w działalność na rzecz „poważnych” tytułów. Lub też – prowadzą swoje własne blogi, portale, etc. Albo koncentrują się na wydawaniu książek. I trudno im się dziwić. Za ciężką pracę i wiedzę zdobytą za cenę wielu wyrzeczeń, można i trzeba oczekiwać wynagrodzenia współmiernego do włożonego wysiłku.

W tej sytuacji pozostaje mi zatem zaciskać zęby i mozolnie zdobywać wiedzę zarezerwowaną dla inżynierów, licząc na to, iż uda się jakiś jej ułamek w sposób „popularno-naukowy” przekazać innym zainteresowanym. I nie ograniczać się przy tym li tylko do przekazywania informacji prasowych o „kolejnym najlepszym rozwiązaniu wiodącej firmy”, ale starać się wzbogacić ją przynajmniej o jakąś własną refleksję, świeże spojrzenie (czasem laika), lub zebrać źródła związane z danym tematem i przygotować ich zwięzłą kompilację. Mam nadzieję, że tego typu materiały nadal będą pojawiać się – może wreszcie bardziej regularnie – na łamach kolejnych e-wydań CADblogowych...

A w oczekiwaniu na teksty, które może jednak nadejdą... rozpakowuję pudełko i podejmę próbę zainstalowania na swojej „stacji roboczej” ADSK Inventor 2010, licząc na to, iż „nie pogryzie się” z SolidWork 2009 Student Design Kit... Tak czy owak, będzie o czym pisać ;)

 

Pozdrawiam
Maciej Stanisławski

P.S.
Ale medali nigdy za wiele! Wielkie, wielkie brawa dla naszej ekipy. Ciekawe, co będzie za cztery lata...

 


Cytat tygodnia
„(...) interdyscyplinarny umysł konstruktora potrafi czerpać pomysły z dziedzin teoretycznie niezwiązanych z powstającym dziełem. Grunt, by adaptacja spełniała rolę jej przypisaną w nowym zastosowaniu. ”

Tomasz Tomaszewski, „Bez rolgazu” w Świat Motocykli, nr. 3/2010, s. 52


Wtorek, 23.02.2010 r.

Co za dużo... ( cz. I )

Taaaakiej przerwy jeszcze nie było. W zasadzie brak wpisów na blogu dłuższy niż 3-tygodnie moim zdaniem taki blog dyskwalifikował – tak było przynajmniej do tej pory. Poprawy tym razem nie będę obiecywał, pocieszam się myślą o tym, że przynajmniej w dziale aktualności – zgodnie ze słowami zawartymi powyżej – coś się w tzw. „międzyczasie” działo...

Co za dużo, to niezdrowo. Słowa te odnieść można w zasadzie do wszystkiego, są aktualne nie tylko w trwającym obecnie okresie Wielkiego Postu. W moim przypadku oznaczają, iż chyba ostatnio nieco zbyt wiele wziąłem na swoje barki. Stąd opóźnienie w publikacji nowego wydania, w wysyłce nagród (za co przepraszam, paczki są już przygotowane!), stąd także przerwa w uzupełnianiu wpisów na blogu. Jednak „w tle” działo się wiele, obejmowało to zarówno „grzebalnictwo” w kodzie strony (dodanie funkcjonalności DoubleClick pozwalającej na śledzenie ruchu, klinknięć w linki i banery etc.), jak i gromadzenie materiałów do kolejnych wydań.

Na biurku czekają nowe wersje instalacyjne oprogramowania do redakcyjnych testów. W garażu jeden samochód czeka na sprowadzenie części (okazuje się, że w Suzuki Baleno 4WD zastosowano nietypowe prowadnice zacisków hamulcowych; osoba, która poprzednio wymieniała klocki, niezbyt starannie potraktowała śruby z drobnym gwintem; jeden komplet udało się uratować – preparaty inwazyjne, ostukiwanie młotkiem, podgrzewanie, ale w drugim kole – na dzień przed wyjazdem na SWW 2010 – podczas demontażu zerwałem wspomnianą śrubę), drugi na przerejestrowanie (do tej pory jeździłem „awaryjnie” na niemieckich tablicach, już z polskim badaniem technicznym, polisą OC opłaconą na właściciela i VIN pojazdu, tudzież dowodem opłat celnych, ale „życzliwy” telefon mieszkańca naszej miejscowości zaowocował policyjnym pościgiem, kontrolą dokumentów i pouczeniem o zakazie poruszania się po drogach publicznych bez kompletu polskich papierów), a to wszystko – w połączeniu z trójką dzieci, z których 2/3 trzeba odwozić do placówek oświatowych, komplikuje sprawę.

Cóż, jak mawiają niektórzy: „tati lajf”, inni dodają do tego „cierp i czekaj, byłeś wiedział, za co cierpisz”. Pocieszam się zatem słoneczkiem zaglądającym w okna biura i tym, że pozostało mi jeszcze jedno toczydełko w miarę sprawne, którym obecnie staram się poruszać (wszystkim szukającym teoretycznie współczesnego samochodu za kwotę mniejszą niż 1000 złotych, nadającego się do poruszania we współczesnym ruchu miejskim i przewożenia przy okazji ogromnych ilości np. materiałów budowlanych, polecam Skodę Favorit). Faktem jednak jest, że tutaj także „co za dużo” się sprawdza – kilka samochodów, a żaden nie jest tak naprawdę w 100% niezawodny, po części dlatego, że ciężko znaleźć czas na to, by przy każdym podłubać; tytułem wyjaśnienia – lubię „dłubać”, daje to przy okazji wymierną oszczędność finansową, chwilę relaksu (tak, tak) i ogromną satysfakcję (udało mi się kiedyś dokonać rzeczy „książkowo niemożliwej”, tzn. wymienić pompę wody we „Frytce” bez wyjmowania silnika),  a nauczony doświadczeniem staram się traktować warsztaty jako ostateczność.

Powoli otrząsam się także z tęsknoty za USA, chociaż każdy wyjazd sprawia, iż mam wrażenie, że zostawiam tam cząstkę siebie. Cóż, po zakończeniu spraw bieżących obiecałem sobie wreszcie uruchomić zakładkę „podróże”. Znajdą tam Państwo m.in. opis ostatniej wycieczki, czyli jak za 119 USD wydane na wynajęcie samochodu, 120 USD wydane na paliwo, ok. 100 USD na wyżywienie i „inne” (zakupy w SEARS) można zwiedzić Kalifornię i kawalątek Meksyku (Los Angeles, Joshua Tree National Park, San Diego, Tijuana, Los Angeles jeszcze raz – z naciskiem na Hollywood). Oczywiście dochodzą do tego koszty przelotu (w zeszłym roku bilet w obie strony w promocji Air France kosztował poniżej 2000 złotych), ale dzięki sponsorom również tym razem nie musiałem brać ich pod uwagę. Ciekawe, czy w przyszłym roku dane mi będzie na podobnej zasadzie odwiedzić San Antonio (to tam DS SolidWorks Corp. zapowiedziała kolejną konferencję SWW) i urządzić wyprawę do Guadelupe (wbrew pozorom nie jest to bardzo daleko)... Czas pokaże.

Skoro jesteśmy przy SW, gdy u mnie nic się nie działo, to wiele nowego pojawiło się na stronie PSWUG.info, m.in. nowe zadanie w dziale „Challange” – tym razem do dyspozycji mamy gotowy model Hummera, a nasze zadanie polega na wykonaniu jego renderingo w aplikacji PhotoView lub w PhotoWorks.

Otrzymuję także coraz więcej zapytań odnośnie polskiej wersji Solid Edge 2D Drafting. Chętnie służę pomocą, a spolszczenie polecam – użytkownicy darmowej wersji Solid Edge otrzymują dzięki niemu dostęp do kompletu tutoriali do pełnej wersji, oczywiście w języku polskim.

CoCreate namawia wszystkich użytkowników SW do wypróbowania ich najnowszej aplikacji CoCreate 17.0. Więcej o „siedemnastce” – jeszcze dzisiaj w Aktualnościach.

A Autodesk wszystkim zainteresowanym wysyła 30-dniowe wersje „box” najnowszego Inventora; jedna z nich czeka u mnie na biurku...

Dużo tego. Wracam zatem do pracy (klepania w klawisze), za chwilę muszę zredagować informacje na temat nowego rosyjskiego (niestety) myśliwca piątej generacji... PAK FA – to takie ostrzeżenie dla tych, którzy starają się negować istnienie „niedźwiedziowatej” potęgi w naszym bliższym sąsiedztwie.

Pozdrawiam serdecznie
Maciej Stanisławski


Cytat tygodnia
„Już święty Tomasz z Akwinu pisał o znaczeniu iluminacji, stanu szczególnego oświecenia umysłu, chwili, w której myśl osiąga miarę gienialności. W gamie setek porządnych polskich konstrukcji mamy kilka jachtów, które – bez żadnej przesady – są efektem takiej właśnie iluminacji. Nowe plany powstawały bez przerwy, ale nagle pojawiał się projekt, który zmieniał dotychczasowe reguły i standardy, wskazywał na nowe możliwości, stanowił odkrywczą koncepcję, kreował styl, modę, zapotrzebowania, inspirował innych projektantów. (...).”

Jerzy Salecki, Polskie Jachty tom I, wyd. III poprawione, Zespół Wydawniczy  „Neptun", Warszawa


Piątek / Sobota 29 / 30.01.2010 r.

Kilka dni „przerwy”
...a tak naprawdę – kilka dni w zasadzie bez wytchnienia

Wszystko za sprawą konferencji SWW2010.
Kolejna aktualizacja strony będzie miała miejsce dopiero 9 lutego, oczywiście jeśli wszystko będzie dobrze, tzn. samolot nie spadnie, LA i okolice nie zostaną nawiedzone trzęsieniem ziemi etc. Liczę jednak na to, że limit pecha już wyczerpałem: na dzień przed wyjazdem, a na kilka godzin przed wyprawieniem na zimowisko mojego najstarszego synka – awaria samochodu spowodowana niestety nieumiejętnym wykonaniem naprawy w warsztacie... i kilka innych drobnych „przygód”, na szczęście nie burzących spokoju ducha (Rodzina to najwspanialsze, co może człowieka spotkać na tym świecie).

Teraz jestem wreszcie spakowany (02:35) i mogę zamieścić tych kilka słów. W jakim celu? Otóż aktualne informacje z wydarzeń za oceanem, jak również z tego, co dzieje się w świecie CAD, będzie można znaleźć (i komentować!) na... forum, a konkretnie na „SWblog.pl blogspot” (nazwa może niezbyt udana, ale trudno) – link tutaj: http://www.cadblog.pl/forum/viewforum.php?f=31

Pozdrawiam serdecznie i udanego weekendu
Maciej Stanisławski

Dodano w piątek, 12.02.2010 r.
Trochę obszerniejsza relacja uzupełniona skromnym materiałem zdjęciowym dostępna jest tutaj.


Czwartek, 28.01.2010 r.

„Rocznicowe” wyniki Konkursu dla Forumowiczów!

Gdy zerknąłem do najstarszych wpisów na CADblog.pl w dziale Aktualności, odkryłem, że... upłynął rok od czasu zamieszczenia pierwszego z nich. 28 stycznia jest więc taką symboliczną rocznicą i proszę mi wierzyć, że to czysty zbieg okoliczności, iż właśnie na dzisiaj zapowiedziałem ogłoszenie wyników Konkursu dla Forumowiczów CADblog.pl

Czy Konkurs zaktywizował nowych użytkowników? W pewnym sensie tak, więc swój cel osiągnął. Główne nagrody mogłem rozlosować (z pomocą „sierotki” w osobie najstarszego syna) wśród tych spośród Państwa, którzy nie tylko zarejestrowali się na forum, poruszyli jakiś wątek, ale także odpowiedzieli na pytania konkursowe, a oprócz tego – zasugerowali, które nagrody otrzymaliby najchętniej. Okazało się to pomocne (zwłaszcza w przypadku książek), a poza tym pozwala mieć nadzieję, że rozlosowane nagrody rzeczywiście sprawią radość laureatom (trochę patetycznie, ale niech tam – w końcu to rocznica).
W zasadzie... wszystkie nadesłane na adres redakcji odpowiedzi były prawidłowe, także... uwaga, pora na fanfary: ta dam!

W wyniku losowania:
• manipulator SpaceNavigator firmy 3Dconnexion powędruje do Forumowicza o pseudonimie (nick’u) „tomeknavy”;
• program Design CAD 19.1 PL – wersję „box” z pełną licencją otrzyma „Bartek”;
• książki Krzysztofa Augustyna pt.:
NX CAM: Programowanie ścieżek dla obrabiarek CNC” otrzymają: „pawel_j0” i „Tobix”;
„CATIA: Sztuka modelowania powierzchniowego” – trafi w ręcę „lelumpolelum” (ciekawe, czy Łamignat Janusza Christy poradziłby sobie z modelowaniem... może maczugą?);
Autodesk Inventor 2010 Trial plus Inventor Tools w wersji „box” wraz z książką „Pierwszy projekt” (licencja 30-dniowa) będzie miał okazję przetestować „mentirek”;
• skoro jesteśmy przy ADSK, informuję, że „hta” otrzyma pendrive (z logo Autodesk) o pojemności 4 GB z wszystkimi dotychczasowymi wydaniami CADblog.pl w wersji HQ;
• a upominki redakcyjne w postaci wersji testowych oprogramowania otrzymają:
„Remik78” – wersja trial (30-dniowa) oprogramowania CAD Kompas-3D;
„m_zimny1” – trial Xpresso (nakładki na SolidWorks umożliwiającej sterowanie głosem,
opisywanej w e-wydaniu 5(6)2009 z lipca ub.r.)
„Sachem” – wersja testowa (bez ograniczeń czasowych, ale także... bez możliwości wygenerowania kodu CNC) oprogramowania EdgeCAM.

Zwycięzcom serdecznie gratuluję, dziękuję za zainteresowanie Forum i wkład w jego rozwój. Zachęcam także do dzielenia się opiniami i spostrzeżeniami, które zapewne pojawią się w trakcie korzystania z nagród (w przypadku pendrive’a cenne będą opinie na temat jego zawartości ;)). A także – do publikowania swoich wypowiedzi nie tylko na łamach forum, ale także – na elektronicznych łamach naszego magazynu. Nagrody prześlę pocztą po 9.02.2010 r. (po powrocie z SWW2010 – nawiasem mówiąc mam nadzieję przywieźć stamtąd kolejną porcję upominków dla Czytelników).

Przy tej okazji miło mi poinformować, iż wszyscy Forumowicze i Prenumeratorzy CADblog.pl otrzymają nieodpłatnie pierwsze wydanie papierowego półrocznika CADblog.pl, który powinien ukazać się (bez opóźnień) w pierwszej połowie kwietnia br. Prace nabierają rozpędu, będzie ciekawie... To chyba wszystko na dzisiaj,

 Pozdrawiam serdecznie

Maciej Stanisławski
 I tak minął rok...


Cytat tygodnia
„(...) projektodawcy postawili sobie za cel opracowanie takiego pojazdu, który byłby jedynie czymś bardziej komfortowym niż motocykl lub skuter. Przy czym do jego wykonania należało przewidzieć możliwość wykorzystania posiadanego przez projektodawcę parku maszynowego (...).”

J. Kossowski: „P8 – kolejny pomysł na indywidualną motoryzację” w: Automobilista nr 5/2004, s. 34


Wtorek, 19.01.2010 r.

Pytanie numer 2 z przymrużeniem oka...
w odpowiedzi na wątpliwości związane z Konkursem dla Forumowiczów

Ukazało się wreszcie najbardziej chyba opóźnione wydanie 9(10)2009. Jego pojawienie się wzbudziło niepokój wśród części uczestników Konkursu ogłoszonego jakiś czas temu w tym miejscu, a „oficjalnie” – właśnie na łamach rzeczonego numeru naszego e-magazynu. A niepokój ten wywołały wątpliwości odnośnie prawidłowej odpowiedzi na pytanie brzmiące: Które e-wydanie magazynu CADblog.pl uległo w tym roku największemu „poślizgowi” wydawniczemu? ;)"

Ten nieśmiały uśmieszek (tzw. emotikon) towarzyszący pytaniu miał sugerować, żeby nie traktować go całkiem serio. W każdym razie informuję w tym miejscu, że KAŻDA odpowiedź na drugie pytanie jest uznawana za prawidłową.
A przy okazji – bardzo dziękuję za komentarze pojawiające się przy odpowiedziach. Mój ulubiony to chyba na razie ten, cyt.:
Moim zdaniem największe opóźnienie miał (pomijając nr 0 :) - dlugo czekalem na podobne e-pismo) nr 9(10) 2009.”, a także cyt.: „Można by powiedzieć, że ten grudniowy, ale czy to ważne? Za dwa tygodnie mam sesję i jestem bardziej „do tyłu” niż CADblog.pl... :]”
Cóż mogę powiedzieć: powodzenia w sesji, a ze swej strony postaram się pamiętać – niezależnie od wyników losowania – o redakcyjnych upominkach dla Autorów naj... komentarzy. I to będą prawdziwe upominki, a nie np. słynne segregatory do przechowywania wydrukowanych egzemplarzy e-wydań. Czy któs je kiedyś widział? No właśnie...
Termin zgłoszeń do konkursu to ostatecznie i nieodwracalnie 25.01.2010 r. (do pierwszych zamieszczonych w archiwum wydaniach zakradł się błąd w dacie), a wyniki losowania – 28.01.2010 r. Później niestety czeka mnie tygodniowy wyjazd (niestety – bo nie z rodziną, a chciałbym... ferie, etc.), także wysyłka nagród będzie miała miejsce po 8.02.2010. Ale możliwy będzie także np. odbiór osobisty. Wszystko do ustalenia we właściwym czasie.

Co w najnowszym numerze?
Pierwsze kroki z aplikacją freeCAD (analizy kinematyczne... w zasadzie powinno się to nazywać freeCAE, bezpłatnie lub za... 24 USD), opis systemu TurboCAD, prezentacja narzędzi do przenoszenia dokumentacji 2D do postaci cyfrowej edytowalnej, kontynuacja moich nieudolnych zmagań z SolidWorks 2009 (modelowanie motocykla), strefa Solid Edge, galeria prac studenckich (projekty, które będziemy przybliżać na łamach e-wydań; przepraszam za nie zawsze wysoką jakość zdjęć), pełna relacja z Wirtotechnologii i towarzyszących jej imprez targowych i... zresztą, odsyłam do zakładki „W numerze” i oczywiście do „Archiwum”.

A niebawem, niebawem – więcej informacji w dziale Aktualności, a także „update” strony www.swblog.pl.
Dziękując wszystkim za zainteresowanie (średnia liczba pobrań każdego e-wydania przekracza 1700 egzemplarzy, łącznie e-magazyn CADblog.pl pobrali Państwo ponad 15480 razy, a rekord popularności pobiło wydanie 2(3)2009 – 2553 pobrania!),

Pozdrawiam serdecznie
Maciej Stanisławski


Środa, 13.01.2010 r.

CADblog.pl nietypowo
czyli posłuchajcie (i pośmiejcie się ze) Stanisławskiego

Nie wiem, czy to akt desperacji, czy raczej zasugerowanie się możliwościami działających w sieci rozgłośni radiowych.

W każdym razie tym razem wpis na blog zdecydowałem się zamieścić w postaci pliku audio. Chociaż starałem się „streszczać”, wyszło prawie 7 minut nagrania kiepskiej jakości (mój mikrofon przypomina kawałek szarego plastiku z „niewiadomoczym” na końcu). Ale cóż... w trakcie nagrania oczy odpoczywały, a palce mogły zbierać siły do dalszej walki z oporną materią programów do składu i łamania czasopism.

  plik w formacie mp3 (ok. 3,5 MB) do pobrania i odsłuchania tutaj  

W najnowszym wydaniu – wszystko wskazuje na to, że zgodnie z zapowiedzią jutro będzie już dostępne! – chociaż zapewne dopiero wieczorem (w ciągu dnia ma miejsce w W-wie konferencja ADSK na temat projektowania form wtryskowych) kilka zmian i przesunięć, ale więcej szczegółów w pliku audio. Pliku nie polecam (zwłaszcza że moja Żona powiedziała cyt.: „będą się z ciebie śmiać”), bo osobiście nie cierpię słuchać swojego nagranego głosu, ale są tacy, którzy (podobno) lubią. A w czasie słuchania zawsze można zająć się czymś innym...

Pozdrawiam serdecznie
Maciej Stanisławski

P.S.
Proszę nie myśleć, że usiłuję kpić z tragedii na Haiti. Ale korci mnie zadać pytanie za 100 punktów: kiedy doczekamy się teorii głoszącej, że gwałtowne trzęsienia ziemi są bezpośrednim efektem wpływu zbyt dużej populacji ludzkiej zamieszkującej naszą planetęna jej aktywność sejsmiczną (bo np. zbyt dużo ludzi tupnęło jednocześnie)?  I konieczna jest obowiązkowa kontrola urodzin np. we wszystkich krajach członkowskich postępowej Unii?
A tak całkiem serio, jeśli chcemy (i możemy) pomóc, załączam link: http://unicef.pl/form_wplatanakonto.php


Wtorek, 12.01.2010 r.

O wyższości mediów elektronicznych... czyli rzecz m.in. o świńskiej grypie

Podczas dzisiejszego porannego przeglądu prasy (tej zwykłej, papierowej, nawet nie związanej z systemami CAx) natrafiłem na interesującą informację, opublikowaną na pierwszej stronie dziennika „Polska The Tmes”. Wynika z niej, że „świńska grypa była nakręcona...”

Ale żeby nie było nam tak radośnie i przyjemnie... na piątej stronie tego samego wydania, obok zdjęcia przedstawiającego (w domyśle) strzykawki ze szczepionkami, tłustym drukiem wybita tzw. „złota myśl”, cyt.: „W Polsce już 145 osób umarło w wyniku zakażenia świńską grypą, ale ofiar wirusa jest więcej”. A treść artykułu dotyczy dywagacji na temat tego, czy nasze ministerstwo zdrowia, które teoretycznie oparło się lobby producentów szczepionek, nie padło ofiarą nacisków (bądź im nie uległo) ze strony producentów leków zwalczających grypę, jej objawy, etc. Pytanie brzmi, dlaczego taka „złota myśl” przy tej okazji? Czysty przykład dziennikarskiej schizofrenii. Na pierwszej stronie – nie ma świńskiej grypy – na piątej stronie – nie ma, ale jest za to 145 ofiar śmiertelnych... Dlatego staram się w zasadzie nie czytać gazet. Już od dłuższego czasu. Tylko z tych starań nic nie wychodzi...

Co innego media elektroniczne. Niedawno na forum CAD.pl (podczas zbierania materiałów do publikacji na temat systemów 2D CAD), natrafiłem na zasygnalizowany przez jednego z forumowiczów wątek zupełnie niezwiązany z tematem. A dotyczył... właśnie szczepień przeciwko grypie. I w poście – poza wyraźną prośbą o nie rozwijanie dyskusji na forum poświęconym CAD – zamieścił link do miejsc w sieci poddających w wątpliwość medialny „świńsko-grypowy” szum. Ale... czy te wpisy nie zostały przypadkiem spreparowane przez wspomniane firmy farmaceutyczne? I można to rozwijać sobie dalej, i tak dalej. N-ta spiskowa teoria dziejów. Ale coś jednak jest na rzeczy.

Kiedyś w obliczu prawdziwego zagrożenia – nikt nie będzie brał na serio doniesień naukowców. A tym bardziej – medialnego szumu.

Czy ma to wszystko coś wspólnego z systemami CAD?
Nic. Ale stanowi wskazówkę, by nie polegać tylko na jednym źródle informacji (dezinformacji ;)). Czegokolwiek informacja ta by nie dotyczyła: grypy czy systemów CAD. Ale z tymi ostatnimi jest inaczej. Bo inżynierowie i konstruktorzy to ludzie myślący. Twórczy. A dzięki temu nie poddający się łatwo manipulacji. Wyszukujący informacje faktycznie dla nich przydatne i istotne. To przyjemność pisać dla takich Czytelników.

W czwartek rano wreszcie wyczekiwane noworoczne e-wydanie. Porzucam tym samym na dwa dni blog (swblog i przyległości).

Pozdrawiam
Maciej Stanisławski

A na zakończenie... trochę „szumu” w moim wydaniu. Otóż podobno w 2020 roku w Chinach znajdzie się blisko 25 milionów samotnych mężczyzn. To skutki kontroli urodzin i mordowania noworodków płci pięknej. I wystarczy, żeby każdy samotny samiec wziął do ręki chociażby drewnianą pałkę. I wyruszył na Zachód. „Co tam panie w polityce? Chińczyki trzymają się mocno”


Wtorek, 12.01.2010 r.

Konkurs dla forumowiczów trwa!

Dotarła do naszej redakcji jedna z głównych nagród przewidzianych dla osób, które zalogują się na forum Czytelników CADblog.pl, przejawią na nim minimum aktywności zamieszczając jakiś post, a dodatkowo odpowiedzą na dwa proste pytania...

Wśród nagród, poza interesującymi książkami o tematyce CAD i CAM, znaleźć można także program DesignCAD 19 PL (wersja BOX) z pełną licencją (na zdjęciu), testowany w redakcji manipulator 3D SpaceNavigator i inne, raczej już o charakterze nie tyle nagród, co upominków. Zachęcam gorąco do udziału w konkursie, tym bardziej że zbliża się powoli termin losowania nagród.

Szczegóły we wpisie z dnia 30.12.2009 roku (link tutaj).


Środa, 6 styczeń 2010 r. (K + M + B 2010 Święto Objawienia Pańskiego)

Monitor do zastosowań CAD 3D czy raczej do... gier wideo?
Acer GD245HQ z okularami do 3D...

Wśród nowych informacji na portalu 3Dcad.pl pojawiła się zapowiedź „rewolucji 3D w obrazie”. Istotnie, już na początku grudnia firma Acer informowała o wprowadzeniu do oferty nowej serii monitorów, pozwalających – dzięki współpracy z okularami 3D i wsparciu technologii nVidia 3D Vision – na uzyskanie pełnego efektu 3D na ekranie monitora. Tyle tylko, że na swoich stronach nowość tą odniosła przede wszystkim do miłośników komputerowych gier wideo...

Na portalu 3Dcad.pl możemy przeczytać, że nowy monitor doskonale nadaje się także do „do projektowania w 3DCAD, ale również do gier i filmów, przenosząc konstruktora  w sam środek obrazu.”  W informacji na polskiej stronie ACER (link tutaj) co prawda mowa jest o widzu (a nie o konstruktorze), a o systemach CAD nie ma ani słowa, ale nie to jest istotne.

3Dcad.pl słusznie zauważa bardzo istotny z punktu widzenia użytkowników CAD obszar zastosowań urządzenia, które teoretycznie przeznaczone jest raczej dla innego segmentu.

Prawdziwe 3D w systemie CAD
Każdy, kto nie dotknięty został wadą wzroku uniemożliwiającą stereoskopowe widzenie i miał okazję obejrzeć film w jednym z kin oferujących projekcje w 3D (a może ktoś jeszcze pamięta sowieckie filmy wyświetlane w kinie usytuowanym w „prezencie od bratniego narodu dla stolicy”) ten zyskuje pojęcie o tym, co można obserwować na ekranie monitora. Ci z Państwa, którzy podczas targów lub konferencji dotyczących systemów CAD mieli okazję obejrzeć prezentację organizowaną na stoisku firmy Servodata (projektory i okulary 3D tym razem w zastosowaniach stricte CAD), wiedzą o tym jeszcze lepiej.

Iluzja jest pełna, doświadczamy głębi obrazu, mimo że jest on jednak wyświetlany na płaskim ekranie. Czy za sprawą projektora, czy też na komputerowym monitorze – to już kwestia drugorzędna.

Istotę systemu oferowanego przez ACER stanowi wspomniana technologia nVidia® 3D Vision™, która stwarza wrażenie głębi poprzez połączenie trzech w zasadzie prostych elementów: odpowiedniego ekranu obsługującego tę technologię, komputera z kompatybilną kartą graficzną oraz specjalnych okularów 3D.
Ekran modelu GD245HQ w formacie 16:9 pracuje z rozdzielczością 1920x1080 i jest idealny do wyświetlania obrazu w trybie 1080p Full HD (ale do CAD może jednak przydałaby się rozdzielczość ciut większa); odświeżanie 120Hz stanowi wymóg w przypadku efektu 3D; czas odpowiedzi 2ms (jak czytamy na stronach ACER, jest to najlepszy dostępny czas odpowiedzi dla gier w czasie rzeczywistym); łącze HDMI z obsługą HDCP; kontrast dynamiczny 80 000:1 w technologii Acer Adaptive Contrast Management, zapewniającej doskonałe zrównoważenie kontrastu przy braku równowagi między jasnymi a ciemnymi elementami obrazu... Tak, przytoczone parametry techniczne wyraźnie wskazują na cel, do jakiego przeznaczony jest opisywany monitor: multimedia i rozrywka. A może jednak także do CAD?

Ale jak to działa?
Prawie wszystko sprawiają... okulary 3D. Nie takie „z czerwoną i niebieską szybką”, tylko z dwiema soczewkami zsynchronizowanymi przez procesor stanowią nieodłączny element wspomnianej technologii stereoskopowej.
Każdy obraz jest wyświetlany dwukrotnie – raz dla prawego oka, raz dla lewego, co powoduje przesunięcie jednej klatki obrazu względem drugiej. Procesor wysyła tę informację do monitora Acer GD245HQ, które pracuje z częstotliwością 120 Hz i wyświetla klatki parzyste do lewego oka, a nieparzyste do prawego. Zadanie okularów 3D polega na zsynchronizowaniu swojej pracy z wyświetlaniem klatek poprzez otwieranie i zamykanie prawej lub lewej soczewki (z częstotliwością 60 Hz na soczewkę) tak, aby wywołać wrażenie oglądania obrazu stereoskopowego z prawdziwą głębią, która przenosi gracza – przepraszam: inżyniera konstruktora – w prawdziwy wymiar 3D. Okulary wykorzystują zasilany akumulatorowo nadajnik podczerwieni połączony z komputerem za pomocą portu USB.
Lutz Schoppe z firmy Acer wyraził opinię, „że już niebawem płaski obraz odejdzie do lamusa, a nowe technologie spowodują zmiany w sposobie myślenia i działania przyszłych użytkowników”.

Hmm... w sposobie działania konstruktorów z branży CAD – raczej nie. Chociaż miło będzie w przyszłości dysponować monitorem ACER z serii G, o większej rozdzielczości, o wyższej częstotliwości odświeżania (te 60 Hz na soczewkę to chyba jednak trochę mało; nie wyobrażam sobie pracy z monitorem o takim odświeżaniu, a w przypadku pracy w okularach wszystko na to wskazuje), dedykowanym dla CAD 3D. Cytuję za www.acer.pl:
„(...) Specjaliści Acera włożyli wiele wysiłku w stworzenie modelu GD245HQ, choć model ten powstał głównie z myślą o miłośnikach gier. (...) Urządzenie zostało dokładnie przemyślane aż do najdrobniejszego szczegółu – od miedzianego koloru, aż po wyszukany kształt stojaka wyrażający dynamikę dzisiejszych gier wideo.”

Poczekamy, zobaczymy. A jeśli wyczuli Państwo w tym „newsie” odrobinę złośliwości... Cóż, po kilku latach pracy z najlepszej nawet klasy monitorami, na większości nosów pojawiają się przyrządy optyczne, bynajmniej nie synchronizowane z monitorami i kartami graficznymi. Ja dzisiaj zrealizowałem czekającą w szufladzie prawie pół roku receptę i mam tzw. „okulary do bliży”, niegdyś określane mianem „do czytania”. Nie bardzo wyobrażam sobie, jak mógłbym dodatkowo założyć na nie okulary do 3D. Ale może to tylko kwestia niedostatków mojej wyobraźni...

Maciej Stanisławski

Źródło: www.3dcad.pl, www.acer.pl Ilustracje: www.3dcad.pl

Dodane w piątek, 8.01.2010.r.
Wydaje się, iż istotnie są spore szanse na upowszechnienie urządzeń pozwalających na uzyskanie obrazu 3D i wrażenia przestrzeni także w branży CAD. I to bez wykorzystania zestawów specjalnych projektorów. Na razie dotyka to co prawda świata komputerowych gier i multimediów (target, mili Państwo, większa liczba nabywców), ale ceny pojawiających się urządzeń - np. laptopów z ekranami 3D (vide link: http://www.mobimaniak.pl/16328/msi-zaprezentuje-laptopa-z-ekranem-3d/) wskazują na to, iż będą one coraz popularniejsze. Czyżby wizje projektowania przyszłości (vide wpis z 14 listopada 2009 roku )miały spełnić się szybciej, niż zakładałem?

ms


Wtorek, 5 stycznia 2010 r.

Coś się kończy, coś trwa dalej... ;)
(czyli komunikat prawie techniczny)

Dzisiaj dobiegł ostatecznie końca okres ważności domeny (i witryny) skladczasopism.pl... Witryny pamiętającej jeszcze czasy, kiedy o systemach CAD nie miałem zielonego pojęcia, a jedyne „2D” w jakim poruszałem się w miarę sprawnie związane było z DTP (z ang. desktop publishing) czyli z komputerowym składem czasopism i innych publikacji. Tak, jak łatwo się domyśleć, właśnie dlatego sam zajmuję się szatą graficzną e-wydań CADblog.pl, jak i również oprawą, kształtem i funkcjonowaniem strony www. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie to się zmieni...

W każdym razie, jak wspomniałem niedawno, zakończyło się wsparcie ze strony mojego dostawcy usług internetowych dla rozszerzeń programu FrontPage, w którym utrzymuję i administruję strony CADblog.pl, CADraport.pl, SWblog.pl i do wczoraj – skladczasopism.pl. Na tej ostatniej znajdowały się także formularze rejestracyjne prenumeraty i dodawania komentarzy, które obecnie nie są już obsługiwane. Wdrażam się do pracy w nowym systemie do projektowania stron www (polski Pajączek), ale widzę, że będzie to musiało chwilę jeszcze zaczekać – pilniejsze jest obecnie zamknięcie Świąteczno-Noworocznego podwójnego wydania, które miało ukazać się w grudniu.  W związku z tym może się zdarzyć, że pewne funkcjonalności (formularze) nie będą aktywne.

To chyba wszystko w ramach dzisiejszego wpisu. Zapraszam na stronę Aktualności – pojawiło się tam kilka nowych informacji. A także – do rejestracji na forum i udziału w konkursie (szczegóły w poprzednim wpisie z dnia 30.12.2009 r.).

Pozdrawiam
Maciej Stanisławski


Cytat tygodnia
„(...) Szczególną postać koła walcowego stanowi zębatka prosta, którą można uważać za...
 koło walcowe o nieskończenie dużej średnicy. (...).”

Z. Orlik, W. Surowiak: Części maszyn cz. 2, WSiP, s. 160


Środa, 30.12.2009 r.

Konkurs Świąteczno-Noworoczny!

Szanowni Państwo, najwyższy czas ogłosić oficjalnie zasady naszego redakcyjnego konkursu dla wszystkich zarejestrowanych Prenumeratorów i Forumowiczów! W stosunku do wcześniejszych zapowiedzi, jedyną istotną zmianą jest wprowadzenie dwóch prostych pytań (tak, by był to Konkurs, a nie kolejna loteria, na które monopol mają instytucje Państwowe)...

Zasady są bardzo proste: wystarczy zarejestrować się na Forum (lub już być zarejestrowanym ;) i wykazać na nim jakąś aktywność (zamieszczając nowy temat, nowy post lub odpowiedź na już istniejący wątek), a także odpowiedzieć na dwa proste pytania, by wziąć udział w losowaniu nagród: atrakcyjnych książek otrzymanych dzięki uprzejmości ich Autorów, a także pozostałych „upominków” ufundowanych przez redakcję lub otrzymanych od współpracujących Firm.

Pytania konkursowe brzmią:

1. Jak nazywał się polski samochód dostawczy opisany w pierwszym (zerowym) wydaniu e-magazynu CADblog.pl?

2. Które (Państwa zdaniem) e-wydanie magazynu CADblog.pl uległo w tym roku największemu „poślizgowi” wydawniczemu? ;)

A wśród nagród znalazły się:
1. manipulator SpaceNavigator firmy 3Dconnexion (egzemplarz wykorzystywany podczas testów redakcyjnych);
2.  pełna komercyjna wersja systemu DesignCAD 19.1 PL ufundowana przez firmę CAD-Projekt;
3.  dwa egzemplarze książki autorstwa Krzysztofa Augustyna (z autografem Autora!) pt.: „NX CAM: Programowanie ścieżek dla obrabiarek CNC) – wydanie zawiera 2 płyty DVD, jedną z tutorialami w wykonaniu Autora, na drugiej można znaleźć wersję testową systemu NX 6.0 (po raz pierwszy dołączony do podręcznika!); informacje na temat możliwości uzyskania licencji znajdą Państwo na stronie Siemens PLM Software;
4.  „Sztukę modelowania powierzchniowego (CATIA V5)” Andrzeja Wełyczko, wraz z dedykacją Autora (nagrody książkowe otrzymałem dzięki uprzejmości Autorów, za co w tym miejscu także pragnę im podziękować);
5.  pendrive 2GB – jako upominek redakcyjny (mam nadzieję, że wybaczą Państwo skromną pojemność „nagrody”);
6.  upominki redakcyjne w postaci płyt z wersjami instalacyjnymi i demonstracyjnymi m.in. EdgeCAM, Kompas-3D, Xpresso, otrzymanymi przy różnych okazjach od firm współpracujących z CADblog.pl...

Odpowiedzi proszę przesyłać na adres mailowy: redakcja@cadblog.pl w terminie do dnia 20 stycznia 2010 roku. W treści maila proszę podać dane kontaktowe (adres do wysyłki nagrody), nick z forum Cadblog.pl, a także – sugestię odnośnie nagrody, którą chciałoby się otrzymać (istotne zwłaszcza w przypadku książek). Ogłoszenie wyników losowania – na stronie www.cadblog.pl w dniu 22.01.2009 r.

Zachęcam gorąco do udziału, a niezależnie  – do przeglądania zawartości forum, wydań archiwalnych
i oczywiście wszystkich stron i podstron CADblog.pl.

A z okazji minionych Świąt Bożego Narodzenia i nadchodzącego Nowego Roku,

Proszę przyjąć najserdeczniejsze życzenia

 

Szczęścia Rodzinnego, Zdrowia, Pogody Ducha,

Powodzenia w realizacji planów i marzeń,

Satysfakcji zawodowej,

Tylko takich problemów, które można przezwyciężać,

Czasu, który będzie można spędzić z bliskimi

i...

...bardziej regularnych wydań naszego e-magazynu ;)

 

Maciej Stanisławski

 

Biorąc udział w konkursie, wyrażają Państwo zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych,
zgodnie z Ustawą z dnia 29.08.1997 r. O Ochronie Danych Osobowych (Dz. U. nr 133, poz. 883).


Poniedziałek, 28.12.2009 r.

Jest interes... do zrobienia?

Przeglądając poświąteczne serwisy poświęcone systemom CAD natknąłem na ogłoszenie, które wzbudziło mój niepokój poznawczy. Reklama w stylu tych znanych z Google o treści (w wolnym tłumaczeniu) mniej więcej takiej:
„Konwersja plików 2D do 3D! Nowość! Przekształć rysunki 2D w modele 3D SolidWorks, Pro/E, Inventor za 49 USD! To tak niewiele!”

Nie omieszkałem kliknąć w banerek pewien, że skieruje mnie na stronę producenta jakiegoś znakomitego translatora, który na podstawie płaskich rzutów jest w stanie wygenerować prawidłową bryłę 3D (co nie zawsze udaje się inżynierom, hi hi) i to w dodatku w jednym z wybranych popularnych systemów.

Nic bardziej mylnego (o moja naiwności!). Moim oczom ukazała się strona firmy świadczącej usługi... tworzenia brył 3D w popularnych systemach, właśnie na podstawie rysunków 2D. Ale za tworzenie odpowiedzialni są inżynierowie pracujący w danym środowisku. Pytanie brzmi: czy to nie jest pomysł na interes, także naszych warunkach?

Przecież łatwo coś takiego zorganizować. W najprostszym wariancie (organizacyjnym) wystarczy sprawnie działająca strona www i kilku dobrych znajomych, biegłych w różnych systemach 3D CAD i dysponujących ich licencjami. Ogłoszenie i proszę bardzo – przerabiamy dokumentację 2D na 3D! Usługi można rozszerzyć o przenoszenie papierowej dokumentacji do 2D i następnie do 3D, lub od razu – z pominięciem etapu 2D – do trzech wymiarów. Nie mamy odpowiednich znajomych? Postarajmy się o dotację, nabądźmy kilka stacji roboczych i licencji, zatrudnijmy na umowę o dzieło kilku inżynierów i zobaczmy, czy „interes będzie się kręcił”...

Gdyby nie CADblog.pl (i braki w wykształceniu technicznym ;)), pewnie sam myślałbym o uruchomieniu czegoś takiego. A tak proszę traktować ten pomysł jako spóźniony „prezent” świąteczny.

Wszystkiego najlepszego z okazji Świąt Bożego Narodzenia! A życzenia noworoczne postaram się zamieścić także na www, a nie tylko rozesłać w postaci e-kartki do zarejestrowanych prenumeratorów, jak to zrobiłem ostatnio... Cóż, jak powiedział w jednym ze swoich programów Wojciech Cejrowski, jemu zdarzyło się raz przegapić w ogóle Boże Narodzenie... Ale to już inna historia i z trochę innej jednak branży...

Pozdrawiam serdecznie poŚwiątecznie

Maciej Stanisławski


| < | << | strona 6 z 8  | >> | > |

1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 ...


 

Blog monitorowany przez:


 


 

 


| reklama | redakcja | dane kontaktowe | prenumerata |
© Copyright by Maciej Stanisławski. Publikowane materiały są objęte prawem autorskim.
Przedruk materiałów w jakiejkolwiek formie tylko za wcześniejszą zgodą autora.  
webmaster@skladczasopism.home.pl. Opracowanie graficzne: skladczasopism@home.pl