|
2010_cover_sma.gif)
numer 3(13) 2010
HD już dostępny
w archiwum
2010small.gif)
numer 2(12) 2010
dostępny
w archiwum
2010_rgb_sm.gif)
numer 1(11) 2010 dostępny
w archiwum
Nowe publikacje:
•
MoI czyli Moment of Inspiration... modeler 3D
•
relacja
z
konferencji
„Nowe
znaczenie słowa produktywność”
Wybrane artykuły
z dostępnych wydań:
•
Ścieżki
z Synchronous Technology
• Quo vadis
CAD 2D?
•
Astroid vs SpaceNavigator
cz. I
• AR-CAD freeCAD, czyli...
• „Drukowanie”
...nożem? Techniki druku 3D
•
W oczekiwaniu
na następcę: CATIA V5 R20
•
„Wielki Brat”
i CAD
2009_cover_web_small.jpg)
numer 9(10) 2009
już dostępny
w archiwum
_cover_web_small.jpg)
numer 8(9) 2009
już dostępny
w archiwum
2009_cover_small.jpg)
Wydanie specjalne
numer 7(8) 2009
już dostępny
w archiwum
_cover_web.gif)
Numer 6(7) 2009
już dostępny
w archiwum
_2009_cover_website_small.jpg)
Numer 5(6) 2009
już dostępny
w archiwum
_2009_cover_1_website.jpg)
Numer 4(5) 2009
już dostępny
w archiwum
_2009_s1_website_mala.gif)
Numer 3(4) 2009
już dostępny
w archiwum
_cover_small_website.jpg)
Numer 2(3) 2009
już
dostępny
w archiwum
.jpg)
Numer 1(2) 2009
już dostępny
w archiwum

Numer 0 (1) 2009
– dostępny
w archiwum
Drodzy Czytelnicy!
CADblog.pl, zarówno w postaci strony www,
jak i e-czasopisma,
z założenia ma zapewnić bezpłatny dostęp do wszystkich
informacji, publikacji, artykułów zamieszczanych na jego łamach.
Nie planowałem i nie planuję żadnych ograniczeń dostępu, ani
żadnych opłat związanych z lekturą jego zawartości.

Jeśli chcieliby Państwo dobrowolnie
wesprzeć rozwój tej inicjatywy, w tym także kontynuowanie
publikacji na temat rozwiązań niekomercyjnych (systemy CAx
i inne dostępne niedopłatnie), będę wdzięczny za dokonanie
wpłaty
na nr konta podany w zakładkach
„O mnie” i „Kontakt”.
Dziękuję serdecznie
Maciej Stanisławski
|
Drodzy Czytelnicy! Nawet, jeśli na blogu z pozoru nie dzieje się
nic, zawsze można znaleźć coś nowego
w
Aktualnościach... Albo prawie
zawsze ;)
redakcja
Cytat tygodnia
„(...) Stary gramofon przeszedł do historii, mimo że dziełem
sztuki nigdy nie był, a może właśnie dlatego, że był
przedmiotem użytkowym, genialnym tworem tej epoki, jaką był
schyłek wieku dziewiętnastego. Nie zawsze przedmioty użytkowe
zasługują na uwagę. Przeciwnie – czasem są piękniejsze od
dzieł sztuki – lecz zawsze służą! Ich główną cechą jest
funkcjonalność, po to zostały wykonane. A zatem czas jest ich
największym wrogiem. Wypiera je przedmiot, prędzej, lepiej
wykonujące te same czynności. (...)”
Jan. P. Pruszyński:
Stary gramofon stara płyta. KAW, Warszawa 1985
Sobota, 04.09.2010 r.
Można i w garażu :)
Zaczęło się „niewinnie”: od pomysłu na portal poświęcony
nowoczesnym technologiom.
A efektem istnienia portalu
e-technolog.pl jest... nowatorskie rozwiązanie dotyczące
odprężania wibracyjnego!
Portal Marcina
Szeligi, a także wydawane przez niego regularnie e-czasopismo
pt.:
„Praktyczne Rozwiązania” znany jest zapewne wszystkim
stałym czytelnikom CADblog.pl. W chwili obecnej o panu
Marcinie może dowiedzieć się jeszcze więcej osób. Rozwiązanie
opracowane za sprawą wspomnianej inicjatywy, jaką jest jego
portal i przy jego udziale (na zdjęciu pierwszy z prawej),
nabrało rozgłosu, także za pośrednictwem prasy... i to
niekoniecznie fachowej. Skąd rozgłos?
Otóż dzięki swojemu portalowi Marcin Szeliga spotkał się z
Dariuszem Polakiem, mieszkańcem Tarnowskich Gór. Razem
dopracowali pomysł stabilizacji naprężeń spawalniczych metodą
wibracyjną. I razem pojechali do Krakowa, aby swoim pomysłem
zainteresować kogoś z AGH. Udało się, o czym za chwilę.

Jak Państwo się
zapewne orientujecie, podczas procesu spawania powstają
naprężenia – czyli zmieniają się właściwości konstrukcji.
Odprężanie pozwala na jej stabilizację, na zminimalizowanie
ryzyka deformacji i odkształceń. Można to zrobić metodą
termiczną, lub mechaniczną.
Samo odprężanie nie jest niczym nowym, ale... w garażu w
Radzionkowie, rodzinnej miejscowości Pana Marcina,
przeprowadzono udany eksperyment z udziałem dr Tomasza
Korbiela (AGH). Innowacyjność testowanej metody polega na
sposobie zawibrowywania konstrukcji za pomocą przenośnego
urządzenia elektrycznego, pozwalającego na sterowanie
drganiami za pośrednictwem odpowiedniego oprogramowania.
Niebawem urządzenie zostanie przewiezione do AGH, a tam testom
wytrzymałościowym poddane zostaną konstrukcje odprężane przy
jego użyciu.
Cóż pozostaje
powiedzieć – w niejednym garażu następowały przełomowe momenty
w dziedzinach techniki i technologii. Z takim „dziedzictwem”
wszystko powinno się udać! Powodzenia Marcinie i czekamy na
więcej!
Maciej Stanisławski
P.S.
E-technolog.pl to nie jedyna „wirtualna” inicjatywa Marcina
Szeligi. Zachęcam także do zapoznania się z Wirtualnym Biurem
Konstrukcyjno-Technologicznym (http://www.wbkt.com.pl/).
Źródło:
www.e-technolog.pl
Cytat tygodnia
„Co tak naprawdę kryje się pod pojęciem >> nowa wersja
programu << ?
–
Program, w którym poprawiono stare błędy i... zrobiono
nowe...”
jedno z praw Murphy'ego
Czwartek, 26.08.2010 r.
Mania testowania,
czyli milion otworów w szyku!
I
stało się. Pozazdrościłem Deelipowi, a może chciałem zaspokoić
swoją ciekawość? A może zmobilizowała mnie do tego
opublikowana na SolidSmack.com informacja o możliwości
wykonania... 1 000 000 (słownie: miliona!) otworów poleceniem
szyku w SpaceClaim 2010? Dość powiedzieć, iż uruchomiłem swoje
sprzęty i gorączkowo zacząłem sprawdzać, co też takiego ja mam
zainstalowanego, a co mógłbym ewentualnie sprawdzić na
okoliczność wykonania duuuuużej liczby otworów...

Pomysł ze
sprawdzaniem wydajności systemu poprzez polecenie szyku/wzoru
nie jest nowy, bynajmniej nie mój, ale wydał mi się ciekawszy
od tego proponowanego przez Menezesa, a wspominanego przeze
mnie na niniejszym blogu. Ciekawszy, chociaż z pewnością mniej
efektowny.
Użytkownicy
zaglądający czasem na nasze FORUM z pewnością widzieli wpis
dotyczący testowania systemów CAD/CAM, zamieszczony przez
forumowicza o nicku Remik78. Pozwolę sobie tutaj zacytować
jego fragment:
„Kiedyś zaproponowałem takie oto zadanie: wykonanie dużego
szyku prostokątnego 2500 otworów (tj. 50 rzędów i 50 kolumn).
Modelem wyjściowym do testów była płyta 1000 x 1000 x 10 z
wyciętym otworem kw.10 x 10 przelotowo. Testy wykonałem wtedy
dla dwóch systemów CAD: Solid Edge ST i Inventor 2009 Pro w
wersji sieciowej, oba na stacji graficznej o następującej
konfiguracji: Intel Q6600 2.4GHz, grafika PNY 1700FX, 2G RAM
Kingston HiperX, płyta Asus P5E WS Pro. Wyniki były
następujące:
W Solid Edge ST wykonie szyku prostokątnego 2500 elementów:
•
przy użyciu szyku szybkiego zajęło 37 s, przy rozmiarze pliku
16,5 MB
•
przy użyciu szyku inteligentnego zajęło 22 min, przy rozmiarze
pliku 22 MB
Inventor 2009 Pro, wykonie szyku prostokątnego 2500 elementów:
•
przy użyciu opcji Obliczenie: optymalnie
–
6,5 s przy
rozmiarze pliku 4,90 MB
•
przy użyciu opcji Obliczenie: identyczne
–
52 s przy rozmiarze
pliku 4,71MB
Czasem mierzonym był wyłącznie czas generowania otworów w
płycie...”
Cóż wynika z
powyższego? Na pewno nie wynika wyższość jednego systemu nad
drugim, chociaż tutaj celowe wydawałoby się porównywanie np.
NX i Inventora, a Solid Edga z AutoCADem. Ale i tutaj wcale
nie jest powiedziane, iż produkt ADSK nie okazałby się dużo
szybszy. A ja dodam tylko, iż wykonanie w MoI (Moment of
Inspiration) prostokątnego szyku 10 000 (100 x 100) okręgów o
średnicy 2 mm, za pomocą polecenia Array, zajęło zaledwie 2
sekundy! A budżetowy DoubleCAD XT okazał się równie szybki ;).
Czy to oznacza, iż MoI jest lepszym MCAD od Inventora czy
Solid Edge? Bzdura.
A jednak testowanie
szybkości generowania szyku w systemach CAD może być jednym z
kryteriów/współczynników branych pod uwagę podczas
„porównywania możliwości systemów CAD”.
Jak wspomniałem na
początku, na stronie SolidSmack znalazłem
wpis i link do ważącej ponad 20 MB bitmapy
przedstawiającej efekt pracy SpaceClaim 2010 w postaci płyty z
milionem otworów (vide rys. powyżej). Jako grafik i operator
DTP (certyfikowany ;)) mogę stwierdzić, iż nie znalazłem na
rzeczonej bitmapie śladów manipulacji z pomocą systemów typu
PhotoShop. Wygląda na autentyczny obraz wygenerowany przez
system CAD. Cóż, we wpisie dołączono jednak krótki film
pokazujący wygenerowaną podobną płytę, liczącą jedynie 10 000
otworów. Film nie pokazuje momentu/czasu generowania owego
szyku z otworami, a tylko efekt końcowy. Pomyślałem – w
zasadzie, dlaczego nie? I zacząłem przeglądać moje redakcyjne
zasoby programowo – sprzętowe.
Na moim składaku,
zwanym eufemistycznie „stacją roboczą” (Pentium IV, 1.6 GHz, 1
GB RAM, grafika Matrox Millenium G400 Dual Head), znalazłem w
zasadzie jedynie SolidWorks 2009 w wersji edu. Szkoda, bo to
wykluczyło możliwość skonfrontowania go z innym systemem. Ale
głupio byłoby nie spróbować. Spróbowałem, udało się, o
wynikach za chwilę.
A co znajdę na mojej„mobile workstation” (budżetowy Samsung
NC10; Intel Atom N270 1.6 GHz, 1 GB RAM, grafika zintegrowana
oparta o chipset Intel 945 Express)? Tutaj było już ciekawiej:
Solid Edge 2D Drafting, DraftSight, MoI, DoubleCAD XT,
ewentualnie FreeCAD (OpenSource) i może działający w chmurze
Butterfly ADSK – zapowiadało chwilę emocji i zabawy.
Oba komputery
pracują pod kontrolą Windows XP...
Pół żartem, pół serio
Zadanie
polegało na wykonaniu szkicu 10 000 okręgów o średnicy 2 mm,
ułożonych w kwadracie 100 x 100, z odstępami między środkami
okręgów wielkości 3 mm. Wyniki mierzone zwykłym zegarkiem
skrzętnie notowałem bordowym Zenithem na kartce z zeszytu w
kratkę – proszę zatem nie spodziewać się dokładności rzędu
setnych części sekundy. Mierzyłem oczywiście tylko czas
generowania okręgów.
Przy okazji kilka
spostrzeżeń: w DraftSight, podobnie jak w SolidEdge 2D
Drafting, nie znajdziemy polecenia: „szyk”, lecz: „wzór”. W
Moment of Inspiration (MoI) polecenie szyku/wzoru kryje się
pod angielskim terminem „array”. Sama aplikacja MoI zdradza
swoje ukierunkowanie na użytkowników tabletów graficznych
chociażby sposobem wprowadzania danych liczbowych – otwiera
się osobne menu przypominające wyglądem kalkulator (vide rys.
poniżej), a dane „wpisujemy” myszą/wskaźnikiem, nie dotykając
klawiatury. Ciekawe rozwiązanie, idealne do wygodnego fotela.

Wprowadzanie danych liczbowych w MoI może odbywać się bez
pośrednictwa klawiatury...
Który CAD okazał się
najszybszy? |
więcej
|
Cytat tygodnia:
„(...)Niedostatek broni przeciwpancernej próbowano nadrobić
produkując miotacze butelek zapalających. W warsztacie przy
Alejach Jerozolimskich skonstruowano miotacze typu
moździerzowego, w których butelka wyrzucana była napiętą
sprężyną. Dwa inne typy miotaczy to katapulta konstrukcji inż.
Knabego wykonana z piór resorów samochodowych (prawdopodobnie
5 szt.) oraz wyrzutnia działająca na zasadzie kuszy...”
Broń Powstańczej Warszawy,
http://odkrywca.pl/pokaz_watek.php?id=674800
Czwartek, 12.08.2010 r.
„Chwila inspiracji”
Tak w „swobodnym tłumaczeniu” może brzmieć nazwa
oprogramowania 3D, w skrócie „MoI” (ang. „Moment of
Inspiration”). Taka nazwa daje do myślenia, prawda?
Jakże różni się ona
od typowych, jedno wyrazowych lub najwyżej dwuczłonowych
zbitek powszechnie występujących w nazewnictwie aplikacji z
szeroko rozumianego obszaru CAD: AutoCAD, CATIA, DraftSight,
Esprit, Inventor, Kompas, NX, Pro/E, Solid Edge, SolidWorks,
ZWCAD etc*. Po ostatnich wpisach na zagranicznych blogach, do
tego szeroko rozumianego towarzystwa doliczę także Rhinoceros
(Rhino), SpaceClaim, ale także AliasStudio, Bonzai 3D czy też
SolidThinking. Bo do tych ostatnich najbliżej jest owej
„inspiracji”...
SketchUP dla użytkowników MCAD 3D
Mamy tutaj do
czynienia z aplikacją kwalifikowaną jako: narzędzie CAD dla
początkujących, bądź też zaczynających przygodę z CAD, albo
jako pełnowartościowy program dla designerów, albo – co wydaje
się najwłaściwszą kwalifikacją – narzędziem do swobodnego
modelowania 3D i wykonywania zaawansowanego fotorenderingu (vide
rys. poniżej) wspomagającego pracę inżynierów CADowców
używających „dojrzałych” systemów 3D.
.gif)
Widok ogólny okna aplikacji i nietypowego domyślnego
rozmieszczenia okien interfejsu użytkownika.
.gif)
Fotorendering. Czy uwierzą Państwo, że cała aplikacja
pozwalająca na osiągnięcie takich efektów,
waży zaledwie ok. 15 MB? Osoba, która pracowała nad jej kodem,
moim skromnym zdaniem zasługuje na miano geniusza.
.gif)
Powyższe zrzuty
pochodzą z galerii na stronie
www.moi3d.com
Jeśli przeczytali
Państwo podpisy pod ilustracjami, to już domyślają się po
części zapewne, co jest takiego zdumiewającego w „MoI”, co
wyróżnia ją na tle innych aplikacji, jak chociażby „Bonzai 3D”
będącego w ofercie polskiego dystrybutora systemów CAD.
Chciałoby się rzec: czystość kodu, pozwalająca na ograniczenie
rozmiarów wersji instalacyjnej do niespełna 15 MB. Wliczając w
to samouczki, tutoriale, instrukcje etc. Co więcej, za
opracowanie tego systemu odpowiadał nie sztab ludzi, ale jeden
człowiek: Michael Gibson. Założył on także jednoosobową firmę
(lubię takie:)) pod nazwą Triple Squid Software Design, która
zajmuje się rozwojem i rozpowszechnianiem tego intrygującego
oprogramowania do swobodnego modelowania w przestrzeni 3D.
Program korzysta z
formatów natywnych dla Rhino, co umożliwia w miarę
bezproblemową współpracę z aplikacjami CAD 3D, pozwalającymi
chociażby na sparametryzowanie modelu stworzonego w „MoI”. Jak
to możliwe (format Rhino), o tym za chwilę.
Ale najciekawsze pozostawiłem na koniec: otóż licencja „Moment
of Inspiration” v2 kosztuje zaledwie 295 USD, jej upgrade z
wersji v1 – zaledwie 100 USD! Ta druga informacja wydaje się o
tyle istotna, iż na jej podstawie należy spodziewać się, że
kolejne aktualizacje nie będą droższe (wątpię, czy w tej
chwili w Polsce znajduje się chociaż jeden użytkownik MoI v1 –
jeśli jest, proszę o kontakt:
maciej@cadblog.pl!).
Skąd zgodność formatu z Rhinoceros?
Aby
odpowiedzieć na to pytanie, sięgnijmy do stosunkowo krótkiej
historii programu. (...)
|
więcej |
zapowiedz.gif)
Środa,
11.08.2010 r.
Wpis na podstawie „wstępniaka” do wydania 3(13)2010,
dostępnego w Archiwum
Rzecz o chmurach i nie tylko...
Gdy zastanawiałem się nad tytułem dla obecnego tematu numeru,
przyszedł mi pomysł właśnie na „umiarkowane zachmurzenie”.
Dopiero przed kilkoma minutami, siadając (jak zwykle w
ostatniej chwili) do pisania wstępniaka zdałem sobie sprawę,
iż w samej treści wspomnianego artykułu nie odniosłem się
wprost do owego „umiarkowania”. Myślę jednak, że po jego
lekturze doskonale będą Państwo wiedzieć, o co mi chodziło.
W przypadku systemów
CAD zapewne jeszcze przez ładnych parę lat będziemy mieli do
czynienia właśnie z „umiarkowanym zachmurzeniem”, bo minie
trochę czasu, zanim ten sposób pracy i funkcjonowania
aplikacji z obszaru CAD stanie się dominującym, jeśli w ogóle
do tego dojdzie.
Tak, niniejszym
oficjalnie informuję, iż jest już nowe wydanie. Wygląda trochę
inaczej, „waży” trochę mniej i mimo pozornie mniejszej
objętości, przekazuje więcej treści. A o to przecież w
e-wydaniach chodzi. Więcej mniejszym kosztem.
W tym nietypowym wydaniu – nietypowym z racji nowego
„panoramicznego” formatu (może warto go opatentować?)
poruszamy oczywiście nie tylko tematykę „cloud computing”.
Polecam szczególnej
uwadze artykuł Krzysztofa Augustyna na temat możliwości
obróbki wirników turbin we współczesnych systemach CAM, ale
także – temat okładkowy, bardzo bliski mojemu sercu.
Nie zabrakło czegoś
dla początkujących, czyli kolejnych odcinków „CADowego
przedszkola”. A kartka z historii nawiązuje do historycznych
wydarzeń sprzed 66 lat.
website_LQ33.gif)
Z życzeniami miłej lektury
Maciej Stanisławski
P.S.
Zbliża się wielkie święto związane z 15 sierpnia. Dla
wszystkich, których oczy są już na tyle zmęczone, iż pragną
odpocząć z dala od blasku komputerowych monitorów, a uszy
jeszcze są otwarte na głosy z zewnątrz, polecam cykl nocnych
(!) audycji na antenie Radia Plus. Jak się okazuje,
współczesne media pozwalają na pielgrzymowanie bez
konieczności porzucenia swojego wygodnego fotela. Audycje
emitowane będą zapewne do 14 sierpnia, kilka minut po północy,
na fali 96,5 MHz. Można je także pobrać bezpośrednio ze strony
radia; link znajdą Państwo na stronie CADblog.pl w dziale
„ciekawe linki” (zapewne znowu odbije się to negatywnie na
PageRank, ale trudno). Bo przecież nie samym CADem żyje
człowiek...
Poniedziałek, 9.08.2010 r.
Czy Rhinoceros to system CAD...
...czyli rozważania przy okazji porównania możliwości
programów CAD
Niektórzy nie próżnują i zamiast angażować się w bardzo często
jałowe dyskusje, powolutku „robią swoje”. Już kilka lat temu
wspominałem o tym, iż idealnie byłoby przetestować w praktyce,
w jakiś sposób zestawić i porównać możliwości systemów CAD.
Pewną propozycję takiego porównania zamieściłem w postaci
postu w wątku pt.: „porównanie możliwości programów CAD 3D”.
Pozostał on bez odpowiedzi, zupełnie niezauważony przez osoby
zaangażowane w trwającą tam dyskusję. Natomiast w innym
miejscu w sieci można znaleźć pewien konkret, na który ja
niestety się nie zdobyłem: wielokrotnie przeze mnie wspominany
Deelip Menezes dokonał porównania kilkunastu systemów
należących jego zdaniem do rodziny CAD 3D.
Dokonał tego w
stosunkowo prosty sposób: pobrał plik *.STEP – projekt silnika
spalinowego (ok. 45 MB) – w postaci złożenia i otworzył go w
kolejnych systemach, sprawdzając, jak szybko poradzą sobie one
z obracaniem modelu i odświeżaniem ekranu. Wnioski są co
najmniej interesujące, ale zacznijmy od początku.
„Dzisiaj wreszcie zrealizowałem mój pomysł mający na celu
porównanie graficznej wydajności systemów CAD zainstalowanych
na moim komputerze – przenośnej stacji roboczej Dell M6400
(Windows 7 32 bit, dysk twardy 250 GB , 4 GB of RAM oraz
NVIDIA Quadro FX 2700M – przyp. red.). (...) Odwzorowanie
obrazu w postaci zbioru kolorowych trójkątów, bo tak w
zasadzie się to odbywa, potrafi chyba każda współczesna
aplikacja CAD. Ja chciałem uwzględnić, jak poradzą sobie
poszczególne systemy, gdy włączony zostanie podgląd krawędzi
modelu (...)”.
Porównaniu poddanych
zostało 13 programów/aplikacji. Nazwy niektórych z nich
sprawiły, iż byłem mocno zdziwiony: cóż one robią w tym
zestawieniu? Dlaczego np. znalazł się wśród nich Adobe Acrobat
Pro Extended? Nie jest to aplikacja CAD, ale przez producenta
– firmę Adobe – traktowana jest jako aplikacja dla przemysłu
wytwórczego (Manufacturing). Czyli teoretycznie w jakimś
stopniu zahacza o rodzinę aplikacji MCAD. Z tego też powodu w
zestawieniu zabrakło AutoCAD'a, a osoba „testera”
wyeliminowała go z premedytacją.
NX i CATIA również
są nieobecne, ale z bardzo prozaicznej przyczyny – Deelip nie
ma ich zainstalowanych na swoim komputerze. Ot, cała
tajemnica. Przynajmniej w odniesieniu do tych konkretnych
systemów. Ale wśród nich znalazł się także... ale o tym za
chwilę.
O Acrobacie już
wspomniałem. Sam Deelip przyznał, odpisując na mój komentarz,
że faktycznie w zasadzie nie wie, dlaczego znalazł się w
zestawieniu. Ale w porównaniu uwzględnił także:
• Alibre Design V12
• CoCreate Modeling 17.0
• Inventor 2011
• KeyCreator V9
• Kompas 3D V11
• Pro/Engineer Wildfire 5.0
• Rhino 4.0
• Solid Edge ST 2
• SolidWorks 2010
• SpaceClaim 2010
• VX 14.3
• MoI V2 (Moment of Inspiration)
Jeśli chodzi o ten
ostatni (wersja instalacyjna tej aplikacji zajmuje zaledwie
ok. 10 – 14 MB, w zależności od rodzaju ograniczeń, jakie
wybierzemy, np. brak możliwości zapisu pliku), jest to
niewielka aplikacja CAD 3D (tak, tak – jednak CAD, o czym za
chwilę), umożliwiające swobodne modelowanie, budowanie modeli
w oparciu o szkice, krzywe, operacje Boolean etc. Temat na
osobny wpis, zwłaszcza biorąc pod uwagę cenę komercyjnego
rozwiązania. I efekty, jakie można dzięki niej uzyskać!
Ale do czego
zmierzam w tym wątku: nie do tego, który system z
porównywanych przez Deelip'a okazał się najlepszy, ale raczej
do tego, jakie zostały przez niego zakwalifikowane do rodziny
CAD 3D.
Kwestię obecności Acrobata, oraz nieobecności AutoCAD'a, NX i
CATIA już wyjaśniłem. Moich wątpliwości nie budziło oczywiście
porównywanie Inventora, Solid Edge, SolidWorks. Pro/E i innych
(chociaż już słyszę np. głosy mówiące o tym, że Inv powinien
być zestawiony z „wielkimi nieobecnymi”, a nie z SW czy Solid
Edge), ale umieszczenie wśród nich m.in. Rhino, który w naszej
mentalności uchodzi raczej za program do modelowania,
narzędzie designerskie, a nie aplikację CAD. Swoje wątpliwości
w tej kwestii wyraziłem na blogu Deelipa i cierpliwie
zaczekałem na odpowiedź. I dowiedziałem się m.in., że Deelip
swój dom zaprojektował właśnie w Rhino, i jeśli to nie jest
system CAD, to on „nie wie, co to jest za system”, cyt.:
„As far as Rhino not being a CAD system, let me tell you that
I modelled my entire house in 3D (structure, fittings,
furniture, etc.) in Rhino before I built it. Now if Rhino is
not a CAD system, I don't know what is.”
Od innego ze
specjalistów dowiedziałem się natomiast, iż zarówno Rhino, jak
i „MoI” należałoby zakwalifikować do systemów CAD klasy „low
end”, czyli niskobudżetowych, lub też systemów dla
początkujących (entry level, basic level), stawiających swe
„pierwsze kroki” w obszarze CAD 3D. Ze względu na szereg
ograniczeń z nimi związanych. Pozwalają one bowiem na budowę
modeli przestrzennych, modelowanie powierzchniowe etc., ale
nie oferują parametryczności, czy też budowy modeli w oparciu
o operacje (drzewa historii operacji, kolekcje operacji etc.).
Stąd zakres ich stosowania „w poważnej inżynierii” istotnie
może być ograniczony. Nie mniej jednak, są to systemy CAD.
Przy tej okazji
wyszło na to, iż popełniłem pewne „faux pas” wobec SpaceClaim
2010; pisząc bowiem o pojawieniu się najnowszej wersji tego
systemu, wspomniałem, iż jest to program w zasadzie
wspomagający prace z poważnymi systemami CAD. Z zestawienia
Deelip'a wynika coś zupełnie innego, ba – to właśnie
SpaceClaim został uznany przez niego za CAD 3D najbardziej
pozytywnie zaskakujący pod względem prędkości działania.
Zachęcam zresztą do zapoznania się z całością porównania,
myślę, że nawet nieznajomość języka angielskiego nie będzie
przeszkodą w zorientowaniu się, jak wypadły porównywane
programy – Deelip swoje uwagi i spostrzeżenia uzupełnił
krótkimi filmami pokazującymi rzeczone systemy w akcji.
Wybrane można będzie wkrótce pobrać z tej strony (i może z
działu download CADblog.pl), po inne zapraszam bezpośrednio do
Deelip'a:
http://www.deelip.com/?p=2730
Pozdrawiam i
zachęcam do wyrażania swoich opinii, zarówno na temat idei
zestawienia systemów CAD 3D, jak i tego, co zrobił Menezes w
szczególności.
Maciej Stanisławski
|
dodaj/czytaj komentarz |
Cytat tygodnia
„Wiosna, rok 1945. Liberator zmniejsza pułap lotu, poniżej
warstwy chmur. Leci na północ wzdłuż Wisły, aby chwilę później
znaleźć się nad rejonem niedawnych walk powstańców, zburzoną
Warszawą... Tak rozpoczyna się „Miasto ruin”, pierwsza cyfrowa
rekonstrukcja miasta zniszczonego podczas II Wojny Światowej,
wykonana w technice 3D...”
Z materiałów prasowych Platige Image dotyczących
zrealizowanego filmu pt.: „Miasto Ruin”,
www.miastoruin.pl
Czwartek, 29.07.2010 r.
Warto było poczekać...
...na dodatkowe, nie publikowane nigdzie wcześniej materiały!
Co prawda oczekiwanie na nie przekłada się na późniejszą
publikację kolejnego, tym razem wakacyjnego e-wydania, ale –
jak napisałem – warto było. A liczę na to, że do podobnych
wniosków dojdą również Państwo...
Poniżej prezentuję
okładkę najnowszego wydania. To, co widzą Państwo na niej, to
słynna „Syrena Sport”, w całej okazałości, wpisana w
mazowieckie plenery, nawiązujące w pewnym sensie do epoki, w
której miała okazję powstać. Nie jest to zdjęcie historyczne,
ale... współczesne, a ja, dzięki uprzejmości pewnych
dżentelmenów zaangażowanych w prace nad rekonstrukcją Syrenki
model Sport, mam okazję podzielić się nim z Państwem.
2010_zajawka1.gif)
Prawdę mówiąc, gdy
ponad dwa lata temu (jak ten czas leci) do innego tytułu
prasowego przygotowywałem publikację na temat prototypów Syren
(m.in. modelu Sport i 110), myślałem, iż nie będę miał już
okazji poruszyć żadnych nowych wątków ich dotyczących. Sprawa
wyglądała na całkowicie zamkniętą. A jednak, za sprawą
inicjatywy, o której szerzej można poczytać w najbliższym
wydaniu, będziemy mieli okazję nacieszyć oczy jeżdżącą
rekonstrukcją tego legendarnego (legendarnego przynajmniej dla
nas, Polaków) samochodu. Samochodu, którego los
przypieczętowany został już w chwili powstania jego koncepcji.
Decydenci,
kierujący się dyrektywami płynącymi z Moskwy, wydali polecenia
zniszczenia zarówno istniejącego prototypu, jak i
przygotowanego oprzyrządowania, a także dokumentacji. A że
Polak potrafi, swój rozum ma, a niemądre decyzje władz „w
głębokim poważaniu”, część szkiców, dokumentów, notatek, a
przede wszystkim cała masa fotografii – zachowała się do
chwili obecnej. A to, co dla ludzi niegdyś związanych z dawną
FSO, pracujących przy prototypie Syreny, było niemożliwe – a
myślę tu o sięgnięciu po nowoczesne techniki Cax – dzięki
grupie entuzjastów, dysponujących umiejętnościami, gotowych
poświęcić swój czas, a także dzięki firmom z branży CAD,
zyskało szanse realizacji. Ale, jak już wspomniałem, o
najnowszym rozdziale pisanym przez życie, dotyczącym
najładniejszego samochodu zza żelaznej kurtyny, będzie można
poczytać w najbliższym wydaniu. A co jeszcze?
Panoramicznie i „full HD” ;)
Prezentowana
na ilustracji okładka wygląda inaczej, nieprawdaż? I to nie
tylko za sprawą zdjęcia dominującego na niej zdjęcia. Środek
również doczekał się zmian. Od tej pory e-wydania będą
dostosowane do przeglądania na ekranach panoramicznych
monitorów, ale – proszę się nie niepokoić – nie tylko takich.
Zmiana układu, a w zasadzie – obrócenie stron formatu A4 do
poziomu sprawiło, iż przeglądanie pdf-ów nie będzie wiązało
się z koniecznością przewijania ekranu, a ilustracje na
rozkładówkach nie będą przecięte w połowie – bo rozkładówek
już de facto nie będzie. Mam nadzieję, że ta zmiana,
żartobliwie nazywana przeze mnie „full HD”, przypadnie Państwu
do gustu.
W najnowszym
wydaniu, oprócz Syreny Sport, swoje miejsce znalazły także:
• dokładny opis modułu NX CAM dedykowanego obróbce turbin;
2010_zajawka3.gif)
• artykuł na temat „cloud computing”, inspirowany publikacjami
CADALYST;
• małe zestawienie dostępnego darmowego i firmowego
jednocześnie oprogramowania CAD 2D;
• CADowe przedszkole, omawiające przykłady pracy z szykiem
liniowym w SolidWorks i Solid Edge 2D Drafting
(w przypadku tego ostatniego, mimo moich wcześniejszych obaw,
jest to możliwe);

• druga część
porównania kontrolerów/myszek 3D – SpaceNavigatora i Astroida;
a także – z racji nadchodzącego sierpnia – opis prostego i
chyba trochę niedocenianego powstańczego wynalazku.
A w przyszłości...
cóż, mam nadzieję podzielić się z Państwem wrażeniami z
testowania Beta wersji SolidWorks 2011, a na pewno napiszę
parę słów na temat: Alibre Design (pobrałem już wersję demo),
„Butterfly” ADSK (zarejestrowałem się), DraftSight
(zainstalowałem, działa), NX 7.5 (zainstalowany, czeka na
licencję), CoCreate Modelling Personal Edition 3.0 i innych...
Sierpień zapowiada
się pracowicie, dlatego teraz na kilka dni opuszczam Państwa (hmm...
śmieszna to trochę deklaracja, biorąc pod uwagę częstotliwość
ostatnich aktualizacji), laptopa targając ze sobą, ale z
sumiennym postanowieniem – nie włączania go bez wyraźnej
„wyższej” konieczności. Zatem... do „usłyszenia” w
poniedziałek, 2.08.2010 r...
Pozdrawiam
Maciej Stanisławski
Cytat tygodnia
„(...) Elementy poszycia wykonano z włókna węglowego w
warsztacie szkutniczym w Rembelszczyźnie koło Warszawy.
Przestrzenną ramę zbudowano z rur stalowych 30 Hgsa. Z
aluminium wykonano płytę podłogową.
Bogusławski i Gotowicz walczą z każdym zbędnym gramem. W
śrubach o średnicy większej niż 12 mm wiercą otwory ulgowe.
Powstaje prawdziwy polski lightweight. W ciasnym kokpicie
tylko trzy instrumenty i wąski >>kubełek<<, pasy
bezpieczeństwa. (...)”
M. Replewicz: „Zapomniana historia samochodów wyścigowych
Macieja Bogusławskiego cz. 2”, Automobilista nr 07/2010, s. 38
Piątek,
16.07.2010 r.
2D vs. 2D
Gdy tylko dotarły do mnie pierwsze wieści
na temat darmowego DraftSight od DS (informacje na jego temat
pojawiły się nie tylko na stronach Dassault Systemes
kojarzonego przede wszystkim z „Kaśką”
–
CATIA, ale także na stronach DS SolidWorks, do czego jeszcze
za chwilę się odniosę), pomyślałem, że wymierzone będzie to w
„rynek” darmowych aplikacji 2D, na których od ok. 3 lat obecny
jest Solid Edge w wersji 2D Drafting. A jednak można znaleźć
tutaj drugie dno...
Zdania swojego, zaprezentowanego już jakiś czas temu, nie
zmienię: szlak przetarł Solid Edge ze swoim modułem Draft
wyodrębnionym z „dorosłego 3D” i udostępnionym ZA DARMO jako
niezależna aplikacja. Szlak innym darmowym aplikacjom z
obszaru 2D. Bo przecież, równolegle z Solid Edge 2D Drafting,
darmowy dostępny był w zasadzie jedynie DWG Editor SolidWorksa.
Oparty zresztą na klonie AutoCAD'a, czyli na IntelliCAD. Z
punktu widzenia obsługi formatu DWG/DXF, natywnych formatów
AutoCAD'a, było to świetne posunięcie. Z punktu widzenia
przyszłego użytkownika SolidWorks – chyba chybione; kompletnie
inny interfejs, inna filozofia budowy modelu (pomijając
oczywisty fakt, iż SW to 3D, a AutoCAD i rzeczony DWG Editor
to 2D)... Ale, tak naprawdę, DWG Editor nie był darmowy –
trzeba było wykupić licencję SW, aby go otrzymać „z całym
dobrodziejstwem inwentarza”. Czyli z tą darmowością coś było
nie tak.
ADSK nadal sprzedaje licencje na AutoCAD LT (2D), a darmową
aplikacją do tworzenia dokumentacji 2D będzie zapewne
„Motylek” (Project Butterfly). Jak uświadomił mi Deelip
Menezes, „Motylek” ów nie będzie jednak reprezentantem
aplikacji pracujących w „chmurze”, tylko raczej tych
przechowujących w „chmurze” informacje o modelu. Z drugiej
strony, sam „Butterfly” dostępny jest właśnie poprzez
przeglądarki internetowe. Czyli jednak „cloud computing”, a
nie „cloud storage”? Tak czy siak – za darmo.
Wreszcie wracam do DraftSight. Aplikacja jak wspomniałem od
DS. System CAD do projektowania w 2D, znowu – bardzo podobny
nie do CATIA, nie do SolidWorks, ale do klonów AutoCAD'a.
Czyli chyba istotnie będzie to aplikacja walcząca o pozycję na
rynku nie tyle z Solid Edge 2D Drafting, co raczej mająca na
celu odebranie klientów ADSK. I chociaż opinie użytkowników
AutoCAD LT na temat DraftSight są, delikatnie mówiąc,
„ostrożne”, to kto wie, jak zachowają się, stając przed
wyborem: płacić za licencję wersji LT, czy korzystać z
darmowego DraftSight? Pozostaje także współczuć wszystkim
dostawcom dobrych (i tanich) rozwiązań 2D sprzedawanych
komercyjnie, a nawiązujących do filozofii i sposobu pracy ADSK,
IntelliCAD etc.
Czy zatem Siemens PLM Software może czuć się bezpiecznie ze
swoim Solid Edge 2D Drafting? Moim zdaniem – niekoniecznie.
Przecież wydaje się logiczne przypuszczenie, iż SolidWorks
prędzej czy później zdecyduje się na podobne rozwiązanie –
wyjęcie np. z SolidWorks 2012 modułu draft i uczynienie z
niego darmowej aplikacji 2D, która będzie miała na celu
ułatwić przejście z 2D do 3D, zaznajomić ze środowiskiem pracy
w SolidWorks, czy też wreszcie być doskonałym „domowym”
uzupełnieniem aplikacji, na której pracować przyjdzie
inżynierowi w jego miejscu pracy (w myśl zasady – w domu 2D, w
pracy 3D). Tym bardziej, że... uwaga, nie będzie już DWG
Editora, będzie 2D Editor. Jak zwał, tak zwał i pewnie na
zmianie się skończy (dalej będzie to aplikacja nawiązująca do
IntelliCAD), zwłaszcza że DS nie będzie chciało chyba urządzać
sobie wewnętrznej konkurencji, lansując równolegle DraftSight
i 2D Editora. A znowuż z drugiej strony – o jakiej
„wewnętrznej” konkurencji mowa, skoro obie aplikacje będą
darmowe? Ano właśnie – 2D Editor chyba jednak pozostanie
dostępny „za darmo” tylko dla licencjonowanych użytkowników.
Co będzie dalej – czas pokaże...
Natomiast jeśli chodzi o CAD 3D, darmowy i o nieograniczonym
czasie używania, na rynku oprócz Kompas-3D, obecny jest już od
dłuższego czasu CAD 3D/modeler 3D firmy CoCreate (PTC) –
CoCreate Personal Modelling. Jego najnowsza wersja 3.0 jest
już dostępna, ale więcej na ten temat w nowościach (link
tutaj). I oczywiście FreeCAD, całkiem bez ograniczeń, ale
też całkiem bez jakiejkolwiek odpowiedzialności za rezultaty
jego wykorzystywania. Link w dziale „ciekawe
linki”...
Na dziś to chyba wszystko,
Pozdrawiam serdecznie
Maciej Stanisławski
|
dodaj/czytaj komentarz |
Wtorek, 13.07.2010 r.
„Krzyżyki powstawiane w kratki”
Ten tytuł nie jest żadną aluzją do wydarzeń ze świata
„wielkiej polityki”. Nawiązuje natomiast wprost do wypowiedzi
na jednym z bardzo aktywnych ostatnio wątków pewnego forum
związanego z systemami CAD. Wątku poświęconego możliwościom
CADowych systemów...
Wielokrotnie w ciągu
ostatnich kilku lat czyniłem próby dokonania zestawienia
możliwości systemów CAD. Najczęściej realizowałem to właśnie
poprzez tabelki, kratki i powstawiane w nie „krzyżyki lub
kropki”, oznaczające, iż dany system dysonuje określonymi
„możliwościami”. Za każdym razem zdawałem sobie sprawę z
ułomności tak przyjętego sposobu dokonywania porównań. Co z
tego bowiem, jeśli dowiemy się, iż dany system (i 10 innych
„podobnych”) generuje raporty, importuje i eksportuje pliki do
formatu *.step, jest parametryczny i oczywiście dysponuje
możliwościami 3D i wynikającymi z tego np. możliwościami
modelowania powierzchniowego, bryłowego, etc., jeśli w
praktyce... podczas realizacji danego zadania użytkownik
korzystający z systemu A będzie potrzebował o 80% więcej czasu
niż podczas korzystania z systemu B, użytkownik systemu B
napotka na trudności z eksportem utworzonej geometrii do
zewnętrznego systemu, a użytkownik systemu C nie będzie w
stanie zrealizować zadania bez „doposażenia” swojego systemu w
odpowiedni moduł? Tak postawiony zarzut brzmi pewnie dziwnie,
bo stawia pod znakiem zapytania wszelkie inicjatywy typu
„raporty” (www.CADraport.pl)
i zestawienia dostępnego oprogramowania. A jednak nie sposób
odmówić zasadności tworzenia tego typu porównań/zestawień,
uwzględniających także cenę licencji, wymagania sprzętowe itp.
Jakimiś danymi potencjalny nabywca musi przecież dysponować, a
wygodniej jest znaleźć je wszystkie w jednym miejscu, bez
konieczności kontaktowania się z „varami” (Value Added
Reseller), czy też przekopywania się przez tony materiałów PR
i reklamowych. Ale idźmy dalej.
Swego czasu, podczas
przygotowań do kolejnej edycji zarzuconego już seminarium „DesignTech”
(pod egidą polskiej edycji „DesignNews”) rzuciłem hasło
zorganizowania konkursu dla chętnych, polegającego na
zamodelowaniu felgi samochodowej w danym systemie CAD;
najlepsza praca miała zostać następnie „wydrukowana” z pomocą
urządzenia do szybkiego prototypowania. Jakież było moje
zdziwienie, gdy niektórzy z dostawców systemów CAD pytanych o
udostępnienie na potrzeby rzeczonego konkursu stacji roboczych
z licencją oprogramowania, odpowiadali wprost, że „wprawdzie
ich system jest w zasadzie najlepszy, ale niekoniecznie
nadawać się będzie do zamodelowania efektownego kształtu
felgi”. Czyli ich systemy odpadły w przedbiegach? Tak by to
można zrozumieć, tak odebrać. I faktycznie tabelki z
krzyżykami oznaczającymi ich możliwości byłyby bezradne wobec
pytania sformułowanego w sposób: „Czy da się
zaprojektować/zamodelować atrakcyjną stylistycznie felgę
samochodową?”
Z drugiej jednak strony – wiadomo, że da się, pytanie tylko –
ile będzie to kosztować (zarówno żywej gotówki potrzebnej na
zakup odpowiedniego systemu, stacji roboczej, jak i czasu
potrzebnego na realizację zadania...).
Jeśli ktoś szuka
systemu CAD, na którym będzie projektował np. wykrojniki do
kartonu, nie będzie musiał wybierać narzędzi z tzw. „górnej
półki” – sięgnie po darmowe systemy 2D coraz powszechniej
dostępne w sieci (na tyle powszechnie, że chyba niedługo
będzie można podjąć się próby porównania możliwości Solid Edge
2D, Butterfly Autodesk, DraftSight Dassault Systemes).
No właśnie – jak
porównywać zatem „możliwości”? Stawiać krzyżyki albo
kropki?
Marzy mi się pomysł zorganizowania czegoś na wzór metod
proponowanych chociażby we wspomnianym wątku na forum.
Poruszałem ten problem zdaje się także na forum CADblog.pl.
Wyobraźmy sobie zadanie polegające na zaprojektowaniu
brakującego detalu do już istniejącej maszyny; otrzymujemy jej
rysunek w formacie uniwersalnym (choćby DWG/DXF), a zadanie
polega na wykonaniu projektu detalu na podstawie rysunku
koncepcyjnego i danych wymiarowych pochodzących z otrzymanej
dokumentacji. Porównujemy przy tej okazji kilka „parametrów”:
• czas potrzebny na uruchomienie aplikacji (korzystamy z
identycznych stacji roboczych, „laboratoryjnych” – czyli z
zainstalowanym tylko OS i danym systemem CAD;
• czas potrzebny na import/odczytanie pliku;
• czas i liczbę operacji potrzebnych na wykonanie projektu
detalu;
• ewentualne analizy detalu;
• zapis do formatu uniwersalnego;
• może także jakość wygenerowanego pliku *.stl i jakość
wydruku detalu?
Dodać do tego można
także np. pomiar czasu i łatwości instalacji samego systemu na
„czystym” komputerze, jakość dostępnych samouczków, menu
pomocy etc.
Można oczywiście
pozwolić na to, by w konkursie brali udział przedstawiciele
dostawców danego oprogramowania, doskonale znający jego
możliwości, słabe i mocne strony, kruczki i sztuczki etc. W
końcu taki konkurs również okaże się umowny, a jego wynik
zapewne można „ustawić”, proponując zaprojektowanie detalu, do
którego system A będzie bardziej dedykowany niż konkurencyjny
system B etc. Ale z drugiej strony można tego także uniknąć,
prosząc o wykonanie projektu np. stalowego wspornika, elementu
mocującego itp. Nic tak naprawdę skomplikowanego, a raczej
coś, co pozwoli na dokonanie takiego „wstępnego” porównania.
Uzupełnienie wyników
takiego „konkursu/testu”, w formie tabel, krzyżyków, kropek
itp., zestawienia danych dotyczących serwisu, obsługi
posprzedażnej, kosztów zakupu licencji, czasu wdrożenia,
szkoleń etc. dałoby z pewnością pełniejszy obraz, niż to, co
wyłania się z najlepszych nawet CADraportów, bądź z opinii i
przykładów zamieszczanych na forach internetowych. Nie można
bowiem wykluczyć, iż dany wątek powstaje i ma na celu li tylko
przekonanie forumowiczów o tym, iż do wykonania danego zadania
problemowego idealnie nadaje się określony, wymieniany często
w danym wątku system CAD. I żaden inny...
Dobrym miejscem, w
którym lub może raczej podczas którego można by spróbować
przeprowadzić taki test/konkurs, wydaje się być nadchodząca
Wirtotechnologia; w ubiegłym roku rozmawiałem na ten temat
z organizatorami i wyrażali gotowość wsparcia takiego
wydarzenia. Wątpię jednak, czy uda się do niego doprowadzić –
zrealizować w taki sposób; moje własne doświadczenia zdają się
temu przeczyć. Ale poważnie zastanawiam się nad tym, czy nie
zwrócić się do dostawców różnych systemów CAD; dostarczyć im
wspomnianą dokumentację i nawet w ich siedzibie zarejestrować
realizację takiego zadania konkursowego; zmierzyć później
czas, zliczyć operacje i... poddać ocenie internatutów. W myśl
zasady – wszystkie dane są dostępne, oceniajcie sami...
Pozdrawiam i wracam
do przygotowywania wydania wakacyjnego, panoramicznego, „full
HD”.
e-wydania CADblog.pl zyskają bowiem całkowicie nowy kształt,
nową formę – mam nadzieję, że bardziej przyjazną wszystkim
Czytelnikom.
Tak, tak – dla mnie „sezon ogórkowy” właśnie się skończył.
Maciej Stanisławski
|
dodaj/czytaj komentarz |
Cytat tygodnia
„Pamiętajmy o tym, że Ci, którym dane było spacerować po
Księżycu, wiedzieli na jego temat o wiele mniej, niż Ci,
którzy ich tam wysłali...
zasłyszane
Piątek 25.06.2010 r.
2D jednak górą? Brawa dla Solid Edge 2D ;)
W
ostatnim wydaniu postanowiłem napisać kilka słów na temat
systemów CAD 2D, perspektyw ich rozwoju w kontekście
integracji z narzędziami 3D etc. Nie przypuszczałem jednak, iż
tak szybko znani producenci oprogramowania CAD pójdą śladem
wyznaczonym przez Siemens PLM Software. Proszę Państwa, oprócz
darmowego oprogramowania Solid Edge 2D Drafting, mogą Państwo
korzystać teraz także z rozwiązań 2D oferowanych przez
Autodesk (Project Butterfly) i Dassault Systemes (DraftSight).
Przebywanie na
urlopie zdecydowanie nie sprzyja dbaniu o aktualizowanie
zawartości CADblogwych stron. Zwłaszcza w sytuacji, kiedy
pierwszego dnia w drodze na Warmię posłuszeństwa odmówił
bagażnik rowerowy (niemalże gubiąc swoją zawartość w postaci
czterech jednośladów), drugiego dnia na lokalnych kocich łbach
tylny tłumik postanowił ostatecznie odłączyć się od reszty
wydechu, a trzeci dzień zacząłem od wizyty u dentysty w
Bartoszycach i usunięcia ośemki z dolnej szczęki (ból jest na
tyle silny, że mogę nie myśleć o spaniu, także siedzę sobie na
dole w jadalni i „aktualizuję”... A propo's aktualizacji –
newsy, które miałem zamiar wrzucić już na początku tego
tygodnia, zdążyły trochę stracić na swej aktualności, co nie
zmienia faktu, iż postanowiłem dodać je wreszcie dzisiaj. A
przy okazji zamieścić trochę dopowiedzeń do informacji
dostępnych w innych miejscach polskiej sieci, jak chociażby
dotyczącej DraftSight i faktu, iż jest on udostępniany za
darmo... Czy uda się je zamieścić – cóż, wiele zależeć będzie
od tego, czy łącze „wytrzyma”. Zobaczymy...
Co się tyczy z kolei
projektu „Motyl” ADSK, skontaktował się ze mną człowiek
bezpośrednio odpowiedzialny za rozwój tego projektu – Asaf
Sagi. W kilku słowach można napisać mniej więcej tyle, iż jest
to nowa aplikacja, czy też może raczej platforma CAD dostępna
on-line, pozwalająca – przy wykorzystaniu jedynie przeglądarki
internetowej – na edycję, wymianę i współdzielenie plików
formatu AutoCAD *.dwg. Interesujące? Zachęcam do zdobycia
większej wiedzy na ten temat pod adresem:
http://autodeskbutterfly.wordpress.com/

Wracając do
DraftSight (Dassault Systemes), podczas mojej stosunkowo
niedawnej rozmowy w USA pracownicy SolidWorks (należącego
przecież do DS) dosyć niechętnie udzielali odpowiedzi na moje
pytania/spekulacje na temat prostego narzędzia CAD dostępnego
dla szerokiego grona użytkowników – właśnie na wzór
oferowanego przez Siemens Solid Edge 2D Drafting (chociaż w
odniesieniu do tego ostatniego określenie „proste narzędzie
CAD” jest krzywdzące; wiele razy podkreślałem, iż w obszarze
2D ma on bardzo zaawansowane możliwości). Koniec końców, nie
dowiedziałem się w zasadzie nic, a dzisiaj – proszę, czytam w
sieci o darmowym (!) CAD 2D ze stajni DS. W odróżnieniu od
projektu „Butterfly” pracującego w „chmurze” (patrz
wcześniejszy wpis na blogu), DraftSight można pobrać z sieci i
zainstalować lokalnie na komputerze, podobnie jak SE 2D
Drafting. Jak można przeczytać w rozmowie Deelipa z Aaronem
Kelley'em (czy on przypadkiem nie pracował w teamie SolidWorks?
Muszę sprawdzić :)) odpowiedzialnym za DraftSight, powstał on
przede wszystkim z chęci udostępnienia użytkownikom narzędzia
pozwalającego na bezproblemowe przenoszenie danych z 2D do
3D... Czyli CAD 2D w charakterze swoistej protezy, translatora
plików, w którym użytkownik będzie miał jednak zdecydowanie
zwiększoną kontrolę nad tym, w jaki sposób – a może raczej: na
podstawie jakiej jakości rysunku 2D – zbudowana zostanie w
docelowym systemie bryła bądź model 3D. A jednak wszystko
wskazuje na to, że inżynierowie dostali kolejne
pełnowartościowe narzędzie CAD 2D za darmo!

Darmowa licencja
DraftSight będzie aktualizowana rokrocznie, podobnie jak w
przypadku produktu Siemens PLM Software. Więcej... już
wkrótce, miejsce po zębie niestety daje się we znaki coraz
bardziej... Link do oficjalnej strony tutaj:
http://draftsight.com
Pozdrawiam serdecznie
Maciej Stanisławski
|
dodaj/czytaj komentarz |
Poniedziałek 20.06.2010 r.
„Pierwszy krok w chmurach”
Chyba tak brzmiał tytuł jednego z opowiadań Marka Hłasko.
Chociaż pewności w tej chwili już nie mam. W przypadku
systemów CAD możemy w każdym razie powiedzieć, iż ten pierwszy
krok został już uczyniony. Aplikacje typu przeglądarki plików
pracują już dosyć sprawnie właśnie „in cloud”, duże systemy
jak CATIA V6 mają predyspozycje do tego, by również
zrewolucjonizować sposób funkcjonowania nowych wersji systemów
MCAD. Na razie jednak za wcześnie, by mówić o tym, że jedyną
możliwą drogą rozwoju systemów CAD będzie „praca w chmurze”...
„CAD w chmurze –
obecnie. Czy już tam jesteśmy? Z pewnością nie. Czy jesteśmy
blisko? Nie sądzę. Czy niektórzy z nas są już >>w chmurze<<?
Tak, z małymi aplikacjami (...)” – tak pisał i mówił znany już
zapewne Państwu z tych łamów Deelip Menezes, podczas swojej
prezentacji (mającej miejsce 9 czerwca br. na konferencji
Bricsys poświęconej przyszłości systemów CADw Bruges w
Belgii). Mówiąc „niektórzy z nas” miał na myśli producentów
systemów i aplikacji z obszaru CAD, do których on sam się
zalicza.
Jednym z sygnałów
wskazujących na to, iż „in cloud” pozornie nie musi być
przyszłością MCAD jest fakt, iż możliwości pracy w chmurze nie
są pozycjonowane wysoko na listach oczekiwań użytkowników
systemów CAD. Większość jest zadowolona z obecnego sposobu
działania używanych systemów (zainstalowane lokalnie, wymiana
plików odbywa się oczywiście poprzez sieć, ale jądro aplikacji
i główne dane przechowywane są na stacjach roboczych, a nie na
serwerach czy też w innej przestrzeni wirtualnej – „chmurze”)
i oczekuje raczej poprawy ich funkcjonalności dotyczącej
stricte możliwości projektowania i wymiany danych w różnych
formatach, a nie sposobu ich instalacji i działania. Czy nie
dlatego najnowsza rewizja „Kaśki” (CATIA V5 R20) trzyma się
nadal tak mocno? Swoją drogą, żałuję bardzo, iż nie było mi
dane uczestniczyć w forum PLM zorganizowanym w ostatnich
dniach (ubiegły tydzień) przez Dassault Systemes. Cóż,
chroniczny „niedoczas”, w jakim się znajduję. Chociaż to
zapewne raczej kwestia organizacji. A pewnie dowiedziałbym się
czegoś więcej na temat „chmury”...
Deelip Menezes
wysuwa tutaj kilka wniosków, wskazujących na powód, dla
których niektórzy dostawcy systemów CAD (Autodesk, Dassault
Systemes, SolidWorks) tak bardzo „ekscytują się” możliwościami
pracy w chmurze. Jego zdaniem, wynika to przede wszystkim z...
korzyści dla samych dostawców systemów CAD. Po pierwsze – z
nowych aplikacji, ba, z całych systemów korzystać będą mogli
jedynie aktywni subskrybenci. Czy nie jest to idealne
rozwiązanie dla producentów? Każdy użytkownik = subskrypcja. I
co za tym idzie, bardzo często stosowne opłaty związane z
usługą subskrypcji, aktualizacji etc. Po drugie – wszyscy
użytkownicy korzystają jedynie z najnowszej wersji
oprogramowania – tej, która de facto jest zainstalowana na
serwerach dostawcy. Odpada konieczność zapewnienia wsparcia
dla użytkowników starszych aplikacji, troska o zgodność wersji
etc. Po trzecie – wygląda na to, że znika problem piractwa.
I z tego punktu widzenia, wszystko zdaje się wskazywać, iż w
tym kierunku będzie jednak zmierzać przyszłość systemów CAD.
Pytanie jedynie, kiedy owa „przyszłość” stanie się
„teraźniejszością”.
Warto także zwrócić
uwagę na to, iż zdaje się, że nie wszyscy podążają tą drogą –
przynajmniej na razie. A jeśli nawet – to zbyt wcześnie nie
zdradzają się z takimi działaniami...
Tak chyba jest właśnie w przypadku Siemens PLM Software.
Kolejne wersje oprogramowania tego dostawcy dysponują
zwiększoną funkcjonalnością narzędzi do projektowania i do
wymiany danych (ewentualnie narzędzi do przebudowy modeli
zaimportowanych z innych systemów i innych niż natywne
formatów). I nie ma mowy o aplikacjach pracujących „w
chmurze”, chociaż aż prosi się o to, a technologia HD3D wydaje
się być wręcz stworzona do tego – zwłaszcza w odniesieniu do
aplikacji wspomagających procesy PLM.
Skoro jesteśmy przy
Siemensie... Dzisiaj zajrzałem na jedną ze stron (blog)
związaną z technologiami modelowania synchronicznego. Ostatni
wpis zawierał krótki przegląd nowinek związanych z Solid Edge
ST 3! Pomyślałem, że coś mi umknęło, zwłaszcza, że wpis
datowany był na koniec marca br!. Ale jednak nie... Pewne
informacje o nowościach już są udostępnione, ale oficjalna
prezentacja Synchronous Technology 3 planowana jest dopiero na
październik. Więcej informacji można znaleźć w dziale „ciekawe
linki” na
www.SolidEdgeblog.pl.
A wracając do
tematyki „chmur”, zachęcam do lektury całego wpisu Deelip'a
pod adresem:
http://www.deelip.com/ (trzeba troszkę
poprzewijać ekran).
Pozdrawiam
Maciej Stanisławski
|
dodaj/czytaj komentarz |
P.S.
Na zakończenie taka mała refleksja; zaraz na wstępie do swojej
prezentacji, Deelip przedstawił się także jako bloger,
aktywnie działający od 2006 roku. I wspomniał, iż przewagę
blogów w stosunku do tradycyjnej formy przekazu – nawet tej
elektronicznej – widzi przede wszystkim w dwukierunkowości
prezentowanych treści, a konkretnie – w fakcie, iż czytelnik
może odnieść się do wypowiedzi autora blogu i treść swojej
wypowiedzi udostępnić innym...
Jak Państwo wiecie,
CADblog.pl został skonstruowany jednak trochę odmiennie,
wynika to po części ze sposobu realizacji jego technicznej
strony, ale także z przyjętego przeze mnie założenia, iż ma
być swego rodzaju „pamiętnikiem”. Jednak możliwość
komentowania zamieszczanych wpisów staram się realizować za
pośrednictwem Forum CADblog.pl. Zachęcam do korzystania z tej
możliwości, tym bardziej, iż nie trzeba być zalogowanym
użytkownikiem, by umieszczać nowe posty w dziale „komentarzy
do wpisów na blogu” (http://www.cadblog.pl/forum/viewforum.php?f=32)
Cytat tygodnia
„Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, nie przez to,
kim jest, nie przez to, co ma, lecz przez to, czym dzieli się
z innymi”
Karol Wojtyła
Czwartek, 10.06.2010 r.
Nagranie 37 czyli stary Olympus lepszy od Nokii
Wyjątkowo długo trwało tym razem przygotowanie, opracowanie,
zredagowanie relacji z konferencji poświęconej nowym
rozwiązaniom w NX 7.5. Co gorsza, efekty pracy można chyba
porównać do wyników pewnego śledztwa. Powód więcej niż
prozaiczny, a w gruncie rzeczy – bardzo frustrujący: nagranie
37, obejmujące m. in. wystąpienie Pana Marcina Makowskiego,
okazało się uszkodzone – pliku nie dało się odczytać, próby
jego naprawy spełzły na niczym. A ja podczas wspomnianej
konferencji poszedłem – nie ukrywajmy – na „łatwiznę” i
zamiast wziąć ze sobą stary, dobry dyktafon, posłużyłem się
telefonem. Cóż, Nokia E63 (i Symbian OS) nie wyszły z tej
próby zwycięsko. Pozostały w zasadzie jedynie zdjęcia
prezentowanych slajdów i skąpe notatki...
Z opracowaną na ich
podstawie relacją można zapoznać się tutaj (na
SolidEdgeblog.pl), a z
Archiwum
e-wydań można pobrać już także najnowsze (drugie tegoroczne)
wydanie e-magazynu CADblog.pl. Zachęcam do pobrania i lektury,
zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami można znaleźć tam wiele
informacji na temat nowości w systemie NX, ale także – na
temat polskiego robota marsjańskiego, który zajął w tym roku
miejsce na podium podczas organizowanych w USA zawodów,
plasując się zaraz za konstrukcjami opracowanymi przy wsparciu
z NASA! Polacy, sięgamy do gwiazd...
Maciej Stanisławski
Środa, 26.05.2010 r. Dzień Matki
CAD na smartphone'y i inne mobilne „diwajzy”
Nowy wpis
na CADblogu – i nowy cytat tygodnia, może
nietypowy, ale pasujący m.in. do dzisiejszego Święta (bo
proszę wskazać inne osoby, które w takim stopniu jak Matki
potrafią dzielić się z innymi). Nowe wpisy pojawiły się także
na SWblog.pl i SolidEdgeblog.pl (polecam!), za to nowe e-wydanie ma już
„bliżej, niż dalej” do zamknięcia, ale jeszcze przyjdzie nam
na nie poczekać...
Wczoraj miała
miejsce interesująca konferencja zorganizowana w Warszawie
przez Siemens PLM Software – podczas prezentacji nowych
rozwiązań NX 7.5 wszyscy uczestnicy, którym udało się dotrzeć
na miejsce (około 20 osób musiało odwołać swój udział w
imprezie ze względu na sytuację powodziową) mieli m.in. okazję
zapoznać się z technologią HD3D, a także elementami HD-PLM.
Więcej o nowościach można znaleźć na SolidEdgeblog.pl, więcej
także w najbliższym e-wydaniu, ale mnie zainteresowała
możliwość wykorzystania nowej technologii (zwłaszcza związanej
z obszarem zastosowań PLM) na mobilnych urządzeniach
typu smartphone.
Korzystając
jakiś czas temu z promocji u mojego „operatora komórkowego”,
wszedłem w posiadanie budżetowej Nokii E63. Mimo
zainstalowanego Symbiana spisuje się nieźle, w zasadzie
„zawiesza”, umożliwia bardzo łatwe korzystanie z prostych
aplikacji biurowych zgodnych ze standardem Microsoft, wreszcie
– przeglądanie stron www, w tym strony CADblogowej. Gdy zatem
oglądałem prezentację pokazującą możliwości generowania np.
raportów dotyczących postępu prac nad danym elementem
złożonego projektu, w postaci wizualnej, dostępne po wskazaniu
interesującego detalu na modelu 3D, od razu oczami wyobraźni
zobaczyłem aplikacje ze „stajni” Siemens działające na
urządzeniach mobilnych. Nie ma w tym nic dziwnego; DS
prezentuje tego typu rozwiązania na I-phony (kompatybilne
zarówno z CATIA, jak i z SolidWorks), o podobnych
rozwiązaniach wspomina Autodesk – w sieci zresztą można
znaleźć i pobrać wiele np. przeglądarek plików CAD standardu
ADSK, ale także obsługujących „ogólnie przyjęte”
formaty wymiany danych, vide link tutaj:
http://pocketpccentral.net/software/cad.htm, czy też
tutaj:
http://pl.pocketsoft.org/mobile-cad.php.
Zapytani o to
prowadzący nie byli mi jednak w stanie udzielić jednoznacznej
odpowiedzi.
Przykłady ekranów aplikacji działających na smartphone'ach...
A chwilę
później przyszła refleksja: czy nie „dajemy się zwariować”
przypadkiem? Tak jak wcześniej, w naszym kraju na szczęście
krótko, pagery zrewolucjonizowały sposób komunikowania się z
ludźmi w terenie, tak telefony komórkowe i „bluetothy” w
uszach sprawiły, iż w każdej chwili zaczynamy być uchwytni,
dyspozycyjni. Cały czas w pracy. Jednocześnie z oszczędności
czasu wynikającej teoretycznie z korzystania z dobrodziejstw
telefonii komórkowej jakże często nic nie wychodzi; odrywamy
się od podjętych czynności, czas spędzamy na rozmowie etc. W
konsekwencji nadrabiamy ów „stracony czas” w drodze do pracy,
podczas powrotu do domu, w przerwie na lunch, cały czas mając
pod ręką mobilne urządzenie. Co więcej, teraz możemy już nie
tylko rozmawiać, sms-ować, „czatować” za jego pośrednictwem,
wreszcie – kontrolować np. pliki CAD. Czy rzeczywiście tego
właśnie
chcemy?
Pozdrawiam
Maciej
Stanisławski
|
skomentuj na forum CADblog.pl |
zobacz komentarze |
tagi:
PLM,
HD3D,
HD-PLM,
NX 7.5,
SolidWorks,
Solid Edge
Cytat tygodnia:
„Przeznaczenie rysunku ma bezpośredni wpływ na rodzaj rysunku
i sposób jego wykonania. Do najważniejszych rodzajów rysunków
należy zaliczyć rysunki: złożeniowe (zestawieniowe), zbiorcze
(montażowe) oraz rysunki konstrukcyjne, w których skład
wchodzą rysunki wykonawcze i zabiegowe (...)”
T. Buksiński, A. Szpecht: Rysunek techniczny, PWSZ Warszawa
1966, s. 156
Piątek, 21.05.2010 r.
CADowe
przedszkole, czyli... od 2D do 3D w 5 minut i nie tylko
Pod takim tytułem
ukaże się w najbliższym wydaniu 2(12)2010 CADblog.pl kolejny z
cyklu naszych samouczków dla bardzo początkujących
użytkowników systemów CAD. Postaram się przeprowadzić w nim
Państwa przez proces szkicowania rysunku płaskiego w
środowisku Solid Edge 2D Drafting ST (v102)
link tutaj, a następnie
–
zaimportowania tak uzyskanego rysunku do środowiska SolidWorks
2009 (CAD 3D)
link tutaj i wykonania na jego bazie modelu bryłowego. Ale
to nie wszystko...
Jako chyba pierwsi w
Polsce będziemy mieli okazję przedstawić Państwu nowości
oprogramowania NX 7.5 ze szczególnym naciskiem na możliwości
CAM (to próba spełnienia życzeń tych Czytelników, którzy
chcieliby otrzymywać więcej informacji spoza obszaru
związanego stricte z CAD), opublikujemy także artykuł
opisujący udogodnienia dla technologów i inżynierów produkcji,
wynikające z wykorzystywania technologii modelowania
synchronicznego. Patrząc na poniższą ilustrację,
przedstawiającą fragment procesu obróbki wirnika turbiny,
można poczuć respekt.

Obróbka czegoś
równie skomplikowanego może się przyśnić, i nie będzie to
dobry sen.
Chyba, że pomocą posłuży dobry dedykowany system CAM, albo
odpowiedni moduł...
Oprócz tego
wspomniany już wcześniej artykuł dotyczący przyszłości
systemów CAD, nieoficjalny przegląd aplikacji CAD działających
na urządzeniach mobilnych, a także – opis "budżetowego"
systemu CAE i zapowiadany już dawno temu "test porównawczy"
dwóch konkurencyjnych manipulatorów 3D (Astroid Spatial
Freedom vs SpaceNavigator 3Dconnexion).
_web.gif)
Prócz tego słów
kilka o polskim projekcie robota marsjańskiego "MAGMA"
(dzisiaj jego premiera podczas "Nocy Robotów" zorganizowanej w
PIAP w Warszawie) i wiele, wiele innych, mam nadzieję, że
atrakcyjnych.
Cykl wydawniczy wydłużył nam się co prawda do dwóch miesięcy,
ale nic nie stoi na przeszkodzie, by nadrobić go w drugiej
połowie roku. Zachęcam Państwa do włączania się w tworzenie
naszego internetowego, bezpłatnego, "cadowego" czasopisma!
Maciej
Stanisławski
Wtorek, 18.05.2010 r.
Papierowe,
ale personalizowane...
Z
pozoru mało „CADowe” zagadnienie: tytuł prasowy w postaci
papierowej, docierający do indywidualnych czytelników i
dostosowany do każdego z nich. Żeby było ciekawiej, chodzi o
liczący 24 kolumny dziennik! Czyżby spełniała się jedna z
wizji futurologów?
Wszystko za sprawą
opatentowanej przez Oce technologii „Automated Book Production”.
To właśnie z jej pomocą wydawcy niemieckiego dziennika „niiu”
(http://www.niiu.de)
docierają do każdego z czytelników ze starannie dobranym
przekazem. Czy jest to jednak jedno wydanie dziennika, czy też
mamy do czynienia z dzienną liczbą wydań ograniczoną jedynie
ilością prenumeratorów? Rozważanie na ten temat nie jest
istotne, istotny jest fakt, iż oto jesteśmy świadkami próby
połączenia tradycyjnego środka przekazu (newspaper z naciskiem
na „paper” właśnie) z możliwościami zaczerpniętymi z technik
internetowego przekazu (personalizacja). Czytelnicy mogą
między innymi wybierać informacje z ponad 18 źródeł,
uwzględniających zarówno regularne wydania innych dzienników,
jak i poczytniejsze blogi, czy też zgoła – fora internetowe.
Pierwsze wydanie
ukazało się w listopadzie 2009 roku, a wydawcy liczą na
osiągnięcie 5000 prenumeratorów do końca maja 2010 roku. Z
liczącego obecnie 24 kolumny wydania, jak na razie jedynie 2
zajęte są przez reklamodawców (liczącą się w Europie i
Niemczech firmę motoryzacyjną i producenta elektroniki
użytkowej), ale należy spodziewać się zwiększenia
zainteresowania. Każdy egzemplarz (to chyba trafniejsze
określenie niż „wydanie”) tej nietypowej, „indywidualizowanej”
gazety drukowany jest w kolorze przy użyciu systemu Oce
JetStream 2200 inkjet, przy wykorzystaniu oprogramowania Oce
PRISMA workflow (pozwalającego na zarządzanie przepływem
informacji, dostosowywanie układu kolumn i ich zawartości w
zależności od preferencji prenumeratora etc.). Czytelnicy mogą
nawet indywidualnie dobierać nagłówki wiadomości, które dotrą
do ich rąk w... ich gazecie. Tak „ichniej”, jak to tylko
możliwe...
Wydawcą „niiu” jest
InterTi GmbH z Berlina. Jeden z założycieli firmy, W.S.Oberhof
deklaruje, iż ta inicjatywa jest próbą odpowiedzi na
poszukiwanie nowych form i możliwości dotarcia do czytelników,
tak potrzebną i poszukiwaną wśród wydawców mediów papierowych.
Kombinacja klasycznej papierowej formy i zawartości podobnej
do oferowanej przez sieć web... Warto w tym momencie
nadmienić, iż Oce JetStream 2200 inkjet pozwala na osiągnięcie
prędkości druku rzędu 150 metrów na minutę, a to oznacza
możliwość wydrukowania 36. stronnicowego tabloidu o nakładzie
2000 egzemplarzy w czasie niespełna godziny! W dodatku – pod
względem zawartości i układu – może się zdarzyć, iż nie
znajdziemy dwóch identycznych egzemplarzy...
Cóż... CADblog.pl w
postaci elektronicznej jeszcze długo nie doczeka się edycji
spersonalizowanej, nie mówiąc już o indywidualnie
przygotowywanych papierowych egzemplarzach. Z drugiej strony
wiele osób oczekuje tego, by istniała możliwość indywidualnego
dostosowania zarówno wyglądu, jak i treści zawartych na
niniejszej CADblogowej stronie, pod kątem ich osobistych
preferencji. Wszystko wskazuje na to, iż w tym kierunku będzie
trzeba rozwijać CADblog.pl w przyszłości. A na razie – muszę
skupić się na realizacji bieżących zadań.
Domykam kolejne
wydanie, robię update SolidEdgeblog.pl i SolidWorksblog.pl (to
przykład takiej skromnej „quasi personalizacji”), a równolegle
zerkam z zaciekawieniem na stronę CAD.pl. Jeszcze wczoraj
zaglądających na stronę najstarszego polskiego portalu o
tematyce CAD / CAM / CAE witał napis informujący o
dokonywanych zmianach.

Cóż, z poślizgiem
(skąd ja to znam), ale już dzisiaj udostępniono „stary/nowy”
CAD.pl, z większą interakcyjnością, funkcjonalnością, nową
szatą graficzną pozwalającą na dostrzeżenie czegoś więcej niż
newsów i forum (które przy tej okazji trochę zbliżyło się w
formie do CADblogowego zbudowanego na phpBB).

Tym „czymś więcej”,
na co pragnąłbym zwrócić szczególną uwagę, są dostępne on-line
kursy (szczególnie związane z AutoCAD); podzielone na
rozdziały mogą stanowić nie tylko konkurencję dla różnego
rodzaju samouczków i tutoriali (jak choćby tych dostępnych na
CADblog.pl, a szczególnie na podstronach tematycznych), ale
także – dla samych książkowych wydawnictw Helionu! Zastanawiam
się, czy Helion (wydawca książek o tematyce CAD, CAM, CAE, ale
także – właściciel CAD.pl) nie wykonuje w ten sposób czegoś
określanego potocznie „strzałem w kolano”, ale przypuszczam,
iż realizatorzy tego projektu doskonale wiedzieli, co robią.
Pozostaje teraz jedynie czekać na to, czy Helion zdecyduje się
na reaktywację swojego tytułu (wspominałem o nim we wpisie z
ubiegłego tygodnia). Biorąc jednak pod uwagę skromny liczebnie
skład zespołu redakcyjnego odpowiedzialnego za funkcjonowanie
CAD.pl, zwłaszcza w nowej formie, a także rozbudzone
oczekiwania w odniesieniu do nowych możliwości portalu
(czytelnicy nie zrobią wszystkiego sami, mimo wielkiej
interaktywności), prawdopodobnie jego (zespołu) energia skupi
się na prowadzeniu tego nowego jakościowo serwisu. Od jego
aktywności w dużej mierze będzie zależeć, czy już nikt nie
zarzuci CAD.pl, że „poza forum i newsami”, nic się tam nie
dzieje.
Swoją drogą ciekaw
jestem, czy( i jeśli tak, to w jaki sposób) na „nową jakość”
CAD.pl zareaguje portal 3DCAD? Poczekamy, zobaczymy.
Najważniejsze, że „dzieje się”...
Maciej Stanisławski
P.S.
A na
SolidEdgeblog.pl można przeczytać m.in. o instalacji
najnowszej wersji Solid Edge 2D Drafting ST V102. Na razie –
niestety – 2D dostępne jest jedynie w wersji anglojęzycznej.
Polska – wkrótce.
Cytat
tygodnia
„(...) Planowanie jest tym, co robisz, zanim zaczniesz coś
robić, dzięki czemu kiedy już to robisz – wtedy nic nie jest
pomieszane "
Kubuś Puchatek
(czyżby na temat PLM?
– przyp. redakcji)
Wtorek, 11.05.2010 r.
TenLinks ofiarą ataku?
Wszystko wskazuje na to, że tak jest w istocie. Przy próbie
otwarcia strony portalu będącego ogromną bazą informacji na
temat tego, co aktualnie i gdzie dzieje się w świecie
aplikacji CAD, CAM, CAE, natrafiamy na informację o tym, iż
strona dokonuje ataków. Co więcej, wpisując jej nazwę w
wyszukiwarce Google, przy stosownym linku również pojawia się
taka informacja. A jeśli zignorujemy ostrzeżenie, wejdziemy na
stronę, która... do złudzenia przypomina dobrą „tenlinkową”,
ale wygląda jednak trochę inaczej...
Co robić w tej
sytuacji? Niestety, unikać aż do odwołania alarmu. A to –
przynajmniej dla mnie – oznacza chwilowe odcięcie od źródełka
różnych, czasem przydatnych informacji o nowościach w świecie
CAD. Ale skoro dzisiaj zacząłem rozpisywać się na temat
witryn, nowości etc., a przede wszystkim – „źródełek
informacji” – to nie mogę nie wspomnieć o nadchodzących
zmianach w najstarszym polskim portalu poświęconym systemom
CAD; informacja o nich najpierw pojawiła się jako wątek na
forum, a następnie potwierdzona została w „newsach”. Jak z
niej wynika, już z końcem tego tygodnia nastąpi nowa odsłona
CAD.pl – w nowej szacie graficznej, z nowymi działami
tematycznymi, z większym zakresem interaktywności etc. I
oczywiście z forum użytkowników. Zresztą jeden z forumowiczów,
dowcipnie i złośliwie zarazem, skomentował tą informację
słowami: „to jest jeszcze coś poza tym forum?”. A jest, proszę
Państwa i zapewne będzie więcej. Vide foto poniżej:

Wielu młodszych
użytkowników nie pamięta zapewne już tytułu, który ukazywał
się na długo przed polską edycją „Design News”, o
„Projektowaniu i Konstrukcjach...” czy e-wydaniach „CADblog.pl”
nie wspominając. Mam tutaj na myśli „CAD Magazyn”; ukazały się
22 wydania tego interesującego czasopisma, prekursora na rynku
publikacji poświęconych systemom CAD, CAM, CAE. A członkowie
zespołu redakcyjnego (przynajmniej niektórzy) nadal pozostali
związani z wydawnictwem Helion, dbając o to, by portal CAD.pl
cały czas funkcjonował. Wygląda na to, że wierni bywalcy forum
CAD.pl doczekali się przełomu w tym funkcjonowaniu.
Jestem ciekaw (nie
bez przyczyny :D), czym zespół ten postara się nas zaskoczyć.
A przy okazji, czy uda się przeprowadzić gruntowną
modernizację tak, by nie stracić forumowiczów (konieczna
będzie aktualizacja loginów i haseł dotychczasowych
użytkowników), dobrego pozycjonowania w wyszukiwarkach i
liczby odwiedzin. Ale tego raczej autorzy CAD.pl nie muszą się
obawiać...
Jako zarejestrowany
użytkownik tamtejszego forum (wierząc, że nasze CADblogowe za
kilka lat będzie funkcjonować podobnie), spoglądam na nie z
nieukrywaną zazdrością, a obecnie – cierpliwie czekam na mail
aktualizacyjny. I na przygotowane „niespodzianki” – dobrze
jest mieć punkt odniesienia do własnych działań...
Pozdrawiam
Maciej Stanisławski
Cytat
tygodnia
„(...) Weryfikacja konstrukcji wykazała, że samolot trzeba
zaprojektować niemal na nowo, w efekcie czego z zestawu
wykorzystano surowe blachy, koła, pompki hamulcowe i oszklenie
kabiny. Pozostałe elementy odrzucono ze względu na
niezadowalające rozwiązania techniczne i parametry
wytrzymałościowe..."
Michał Setlak:
„Od
warsztatu do fabryki", Przegląd lotniczy nr 4/2010, s. 39
Piątek, 7.05.2010 r.
Drukarka 3D do samodzielnego montażu
To
nie żart. Ale żeby było śmiesznie, gdyby nie news opisujący
nową wersję oprogramowania do translacji plików CAD na format
czytelny dla drukarki 3D (znaleziony na TenLinks.com),
nieprędko bym się o tym dowiedział. Owa drukarka nie tylko
pracuje w technologii zbliżonej do Stratasys, ale także...
wygląda jak zabawka z klocków Lego, a przy tym kosztuje mniej
niż 900 funtów – w swej podstawowej wersji, przeznaczonej do
samodzielnego montażu!
Ale to jeszcze nie
wszystko. Drukarka ta stanowi rozwinięcie... realizowanego
jako open source projektu o nazwie RepRap (z ang.
Replicating
Rapid-prototyper –
replikujący się maszyna szybkiego prototypowania). Inicjatorem
tego pomysłu jest dr Adrian Bowyer (Bath University) i z
założenia miał on doprowadzić do budowy urządzenia zdolnego do
budowy kolejnych podobnych („Maszyna, która nie lubiła
powtarzać” Roberta Scheckley'a – pamiętacie Państwo taką
nowelkę?). Ale, jak łatwo się domyśleć, szybko docelowe
przeznaczenie urządzenia zostało rozwinięte przez zaangażowane
w projekt osoby i tak powstała amatorska, ale zdolna do
wykonania profesjonalnych wydruków 3D – drukarka
wykorzystująca jako materiał budulcowy i podporowy tworzywo
sztuczne podawane w formie cienkiego przewodu/linki. Coś a'la
Stratasys i technologia FDM.

RepRap
–
czyli drukarka 3D opensource! Może warto byłoby spróbować
zrealizować
ten projekt na naszym podwórku? W Wikipedii można znależć
wszystkie potrzebne informacje,
łącznie z zestawieniem niezbędnych części. Wdzięczny temat na
pracę naukową i nie tylko...
Jak łatwo się
domyśleć, wspomniane na początku urządzenie w cenie dokładnie
795 funtów (proszę sprawdzić kurs, nawet mimo szaleństwa
związanego z konsekwencjami, jakie Grecja ponosi za przyjęcie
Euro i osłabieniem naszej waluty jest ona wyjątkowo korzystna,
nieporównywalna wręcz do kolejnych przedziałów cenowych, w
jakich dostępne są urządzenia do szybkiego prototypowania)
jest profesjonalnym rozwinięciem tamtego projektu. Co więcej,
jego producent, firma Bites from Bytes, jego nazwą (RapMan)
nawiązuje do owej opensource'owej maszyny.
Jak wygląda takie urządzenie?
Jak widać na
zdjęciu, zostało pozbawione wszystkiego, co wydawało się
zbędne: prosty szkielet, kilka silników i przekładni zębatych,
głowica drukująca (podająca materiał) chłodzona wentylatorem
zaadaptowanym chyba z rozwiązań stosowanych w PC i moduł
elektroniczny, w zasadzie serce systemu, odpowiadający za...
|
więcej
|
strona 1 z 6 |
>> |
> |
zobacz poprzednie wpisy
1
2
3
4
5
6 ...
|
Blog monitorowany
przez:


|