|
CADblog.pl
na Facebook
cover_CDsmall.gif)
numer 2(16) 2011
już wkrótce dostępny
2011_cover_small_ok.gif)
numer 1(15) 2011
HD już dostępny
(więcej informacji
w archiwum)
Wydania
archiwalne 2009/2010...
cov_small.gif)
numer 4(14) 2010
HD już dostępny
w archiwum
2010_cover_sma.gif)
numer 3(13) 2010
HD już dostępny
w archiwum
2010small.gif)
numer 2(12) 2010
dostępny
w archiwum
2010_rgb_sm.gif)
numer 1(11) 2010 dostępny
w archiwum
2009_cover_web_small.jpg)
numer 9(10) 2009
już dostępny
w archiwum
_cover_web_small.jpg)
numer 8(9) 2009
już dostępny
w archiwum
2009_cover_small.jpg)
Wydanie specjalne
numer 7(8) 2009
już dostępny
w archiwum
_cover_web.gif)
Numer 6(7) 2009
już dostępny
w archiwum
_2009_cover_website_small.jpg)
Numer 5(6) 2009
już dostępny
w archiwum
_2009_cover_1_website.jpg)
Numer 4(5) 2009
już dostępny
w archiwum
W
aktualnościach
m.in.:
• Pierwsze
rezultaty programu ESP...
• „Mój system 3D CAD”
•
SW
receptą na trudne czasy?
• Astroid na moim biurku
Wybrane
artykuły związane
z SolidWorks:
•
Wywiad
z Kishore Bolayakuntla
(na CADblog.pl)
•
Relacja
z SolidWorks World 2009
(na CADblog.pl)
|
„(...) Nie istnieje jeden, idealny system CAD, zaspokajający
potrzeby wszystkich inżynierów.
Ale idealnym systemem jest ten, który usprawnia projektowanie
i pozwala nam nie tylko doskonalić się, ale także...
zaspokajać nasze potrzeby i realizować marzenia.”
zasłyszane...
strona 1 z 3 |
> |
1
2
3 ...
Poniedziałek,
12.03.2012 r.
Jak to będzie z tym kodem...
Parasolid czy nie? A może od razu V6? Jeśli V6, to od kiedy? W
tym roku, w przyszłym, za dziesięć lat? A może nie będzie
SolidWorks, tylko DraftSight Works i okrojona wersja CATIA dla
średniego segmentu rynku? A może jeszcze co innego? Bez
obaw...
Mniej więcej od
połowy ubiegłego roku podnosiły się głosy z różnych miejsc
(nie tylko sieci), zastanawiające się nad tym, jaka będzie
przyszłość oprogramowania SolidWorks, w świetle niedawnych
decyzji i działań ze strony macierzystego koncernu Dassault
Systemes. Decyzje personalne, zmiany w obsadzie zarządu DS
SolidWorks Corp., odejścia wieloletnich pracowników , wreszcie
– głosy ze strony użytkowników, iż od dawna nie było żadnych
znaczących usprawnień w obszarze modelowania w samym
oprogramowaniu – sprawiały, iż dawało się odczuć niezbyt
sympatyczną atmosferę.
Przyznam szczerze, że sam, mimo otrzymania jasnej deklaracji
(jesienią ubiegłego roku podczas premiery SW2012 powiedziano
mi wprost, iż nie będzie odejścia od kernela Parasolid –
link tutaj ), nabierałem wątpliwości, czy istotnie
decydenci firmy zdecydują się na inwestowanie w program oparty
na jądrze, stanowiącym własność bezpośredniego konkurenta
(prawa do Parasolid ma Siemens PLM Software, producent
bezpośredniego konkurenta SolidWorks, jakim jest Solid Edge).
Ślady tych wątpliwości można znaleźć chociażby w tekście,
opublikowanym na Swblog.pl & CADblog.pl .... (link
tutaj).
Obecnie, po
konferencji SolidWorks World 2012, mogę powiedzieć, iż... z
pewnością wiadomo więcej. A rzeczywistość może okazać się
ciekawsza, chociaż zbliżona do oczekiwań.
Dwa tory, kierunek jeden
Wygląda na
to, iż moje „jesienne” przewidywania sprawdziły się w pewnym
stopniu. Przedstawiciele SolidWorks podtrzymali swoją
deklarację, iż nie odejdą od jądra Parasolid, dodając także,
iż nie mają zamiaru zmuszać nikogo do zmiany wykorzystywanego
systemu, wykorzystywanej platformy. Z drugiej jednak strony
mogliśmy usłyszeć deklaracje, iż przyszłość SolidWorks to...
nowa platforma. A jeśli w kontekście przyszłych rozwiązań
informatycznych Dassault padają słowa „platforma”, to wiadomo,
iż mowa o „V6”.
SolidWorks w obecnej
postaci nadal będzie rozwijany w oparciu o wykorzystywany z
powodzeniem od lat (czyt. od początku) kernel. Ba, Parasolid
jest chyba jednym z najbardziej (jeśli nie najbardziej)
rozpowszechnionych jąder systemów CAD 3D. A jednak, jak można
było przeczytać „między wierszami” (chociaż w pewnym momencie
chyba usłyszeliśmy o tym wprost, w czasie konferencji z
zespołem odpowiedzialnym w DS SolidWorks Corp. za badania i
rozwój nad produktem) równolegle prowadzone będą prace nad
SolidWorks nowej generacji, opartym na nowych rozwiązaniach –
bardziej otwartych na przyszłość, bardziej rozwojowych, a
także – i to chyba było czynnikiem decydującym – lepiej i
bliżej zintegrowanych z najnowszymi rozwiązaniami
„macierzystego” koncernu DS.
Jak pisałem w
relacji z trzeciego dnia konferencji SolidWorks World 2012,
chociaż z pozoru brzmi to zdumiewająco (także z biznesowego
punktu widzenia), to jednak – ma sens. A trochę złośliwie
pozwolę sobie zauważyć, iż... wpisuje się to w nową tradycję
Dassault Systemes, tradycję rozwijania równolegle dwóch
„rodzin/wersji” oprogramowania – co możemy obserwować od kilku
lat na przykładzie CATIA V5 i CATIA V6. Użytkownikom, którzy
nie są gotowi, nie czują się na siłach lub zwyczajnie nie mogą
z powodu pewnych „obiektywnych trudności” (np. z wymianą
plików) rozstać się z V5, koncern zapewnił stałe wsparcia, a
przede wszystkim – stały rozwój CATIA V5 (chociaż teoretycznie
mogłaby nie być już rozwijana, a wszyscy chętni do posiadania
najnowszych wersji prędzej czy później musieliby przesiąść się
na V6). SolidWorks pójdzie podobnym torem. Będą ukazywały się
regularnie, jak do tej pory, kolejne wersje 2013 (jesień br.),
2014, 2015... Można spekulować, od której wersji możliwe
będzie korzystanie także z SolidWorks V6 (nawiasem mówiąc
Deelip Menezes przypomniał niedawno na swoim
blogu zrzuty ekranowe, a w zasadzie zdjęcia ekranu
aktywnego środowiska programu CAD, który wprost nazwano „SolidWorks
V6”) i chociaż niektórzy komentatorzy i publicyści zakładają,
iż nie nastąpi to wcześniej, niż za 2-3 lata (link
tutaj) , osobiście nie zdziwiłbym się, gdyby wersja alfa,
a może i beta, dostępne były już w przyszłym roku (chyba, że
ktoś w DS okaże się przesądny). Dlaczego tak myślę?
W tym roku
udostępniony zostanie oficjalnie, oparty na V6 i dedykowany
dla branży... architektonicznej (sic!) SolidWorks Live
Building. Czy można przypuszczać, że DS SolidWorks Corp.
poważnie myśli o tym, by wejść w całkowicie nowy dla niej
segment rynku? Pewnie, że może to zaboleć ADSK (zwłaszcza po
tym, jaką popularność zdobywa darmowy DraftSight), ale... SW
Live Building nie będzie darmowy, a osoby tkwiące w tej branży
sięgną raczej po – z całym szacunkiem – doskonale sprawdzone
rozwiązania. Pochodzące chociażby od Autodesk. Także raczej
nie o to chodzi...
Jestem przekonany,
że „Live building” jest poligonem doświadczalnym przed
udostępnieniem nowej generacji SolidWorks dla branży
mechanicznej, generacji opartej już na V6. Osobną kwestią
pozostanie, czy – jak sugerowałem wcześniej – istotnie twórcy
oprogramowania SW będą dążyć do unifikacji interfejsu
użytkownika tak, aby w kluczowym momencie wyboru – nie miało
znaczenia, na jakim jądrze oparty jest SolidWorks, bo praca
zarówno w tradycyjnym parasolidowym, jak i tym na V6,
przebiega identycznie, lub z minimalnymi różnicami. A może
pójdą drogą zapewnienia jak największej interoperacyjności,
kompatybilności, oferując oprogramowanie o takich samych lub
lepszych możliwościach, które jednak można będzie
„eksploatować” w trochę odmienny sposób? Ale które zachowa
zgodność z wersją poprzednią?

Aktualny
SolidWorks w wersji edukacyjnej, czyli... 2011. Czy interfejs
użytkownika będzie ulegał jakimś przeobrażeniom?
A pamiętacie Państwo wersję z 2005 roku? Nawiasem mówiąc, na
ekranie widoczny szyk 10 000 sześcianów... Ale o tym niebawem
w artykule „Solid vs Solid”
Nowy SolidWorks 2013
ma zapewniać bezproblemową wymianę danych także w dół, do swej
poprzedniej wersji (czyli obecnej) wyposażonej w Service Pack
nr 5. W dół – to oznacza, że SW 2012 bez problemu będzie nie
tylko czytać, ale i obsługiwać pliki z SW 2013! I oczywiście –
odwrotnie. Żeby było ciekawiej, ten sam mechanizm znajdziemy w
CATIA V5 i V6, o czym można przeczytać
tutaj. Jak widać, praca równolegle nad udoskonaleniami w
różnych programach nie stanowi problemu, pod warunkiem, iż
odbywa się w ramach jednego koncernu. A przecież SolidWorks
już od lat tkwi pod skrzydłami Dassault Systemes. Ciekawe,
dokąd te skrzydła go zaprowadzą... w dalszej przyszłości.
(ms)
|
komentuj na forum |
komentarze 0 |
Zobacz także:
.gif)
Piątek, 23.12.2011 r. (wigilia Wigilii)
Czterdzieści stopni vs CADblog.pl
Z
tego pojedynku ciężko było wyjść obronną ręką, zwłaszcza gdy
te „czterdzieści stopni” odnosiło się do wskazań termometru
włożonego pod pachę najpierw najmłodszego (to w ubiegły
poniedziałek), a później średniego „Pana S.” (to początek tego
tygodnia). I cóż, systemy CADowskie są tutaj bezradne,
pomijając fakt, iż na pewno z ich pomocą zaprojektowano linie
technologiczne odpowiadające za produkcję i pakowanie
antybiotyków zwalczających dziecięce wirusowe zapalenie płuc.
Obronną ręką jednak do końca nie wyszedłem, ale o tym za
chwilę...
Te „czterdzieści
stopni” to wyraźny sygnał przypominający o tym, że nawet jeśli
zaplanujemy sobie coś dokładnie, dopniemy na przysłowiowy
„guzik”, a nasze plany będziemy starali się realizować jedynie
zapatrzeni we własne siły, to... możliwe będą dwa scenariusze:
ten pierwszy mówi o tym, iż wszystko pójdzie zgodnie z naszym
planem, będzie pod kontrolą.
Ale przecież zgodnie
z prawem Murphy'ego, jeśli coś będzie miało pójść nie tak, jak
sobie zaplanowaliśmy, to właśnie tak „pójdzie”.
A jednak Uczeni w Piśmie dobrze zauważają, iż z każdego zła
rodzi się jakieś dobro. Mimo palących terminów, musiałem
znaleźć czas, by spędzić go razem z dziećmi. A mimo okresu
Adwentu, czasu dla najbliższych było niewiele; zaangażowałem
się w kilka spraw także poza polem zawodowym, a ponieważ
dotyczyły bliskich znajomych, żeby nie powiedzieć –
przyjaciół, inne sprawy poszły w odstawkę. Inne? Cóż,
CADblog.pl teoretycznie nie mógł poczekać, chociaż z pewnością
zauważyli Państwo brak regularności w publikowaniu newsów, o
newsletterze nie wspomnę. Poczekać mieli najbliżsi, bo
przecież „oni i tak mają mnie na co dzień”.
Owe „czterdzieści
stopni” sprawiło, iż wszystko wróciło na swoje miejsce.
Rodzina – na pierwszym miejscu (zaraz po Panu Bogu). A
CADblog.pl, moje „czwarte dziecko”, szczęśliwie pozwala na
elastyczne planowanie czasu. Który jednak w „stanie wyższej
konieczności” udało się wygospodarować.
Udało się także dlatego, że Firmy, które zaufały mi i
zdecydowały się na podjęcie współpracy, wykazują dużą
cierpliwość – podobnie jak Państwo – Czytelnicy, bez których
CADblog.pl w jakiejkolwiek postaci pozbawiony byłby racji
bytu. Za to, w tym miejscu, korzystając z przedświątecznej
atmosfery – wielkie podziękowanie (kiedyś na miejscu byłoby
powiedzieć: „Bóg zapłać”, ale obecnie chyba jest to zbyt
„niepoprawne politycznie”; jeszcze obniżą mi ranking w Google,
co ostatnio zbiegło się w czasie z publikacją np. cytatu
tygodnia wyjętego z tekstu autorstwa Bronisława Wildsteina
:)). A na poważnie, jeśli kogoś moje wywody na ten temat w
jakiś sposób obrażają – to przepraszam. Ale zachęcam do
wytrwania :). Na pozostałych stronach można znaleźć treści
„religijnie i życiowo” raczej obojętne. Chociaż nadal zdarzają
się maile od Czytelników, którzy podkreślają, iż w CADblog.pl
podoba im się właśnie to, że jest nie tylko o CAD, ale i o
życiu. W końcu jest to niezbywalne prawo blogu, a że pojawia
się on ostatnio w „mutacji” papierowej (vide aktualności), to
już inna sprawa: jakoś trzeba będzie z tym żyć!
Nowe
wydanie miało trafić do Państwa rąk jeszcze przed Świętami
Bożego Narodzenia. Nie trafi. Ale przecież w czasie Świąt jest
wiele ważniejszych rzeczy, naprawdę istotnych. CADblog.pl
cierpliwie poczeka (tym razem CADblog.pl), aż zasiądą Państwo
z powrotem przed ekranami monitorów i podejrzą, czy coś nowego
udało się w tzw. międzyczasie opublikować, czy też nie... Z
góry uprzedzam: w czasie Świąt komputera nie będę dotykać!
Mimo iż nowy manipulator 3dconnexion jeszcze nie przeszedł
wszystkich przewidzianych dla niego testów (na razie tylko z
Solid Edge ST4, zresztą – bezproblemowo, co zapewne
użytkowników myszek 3D zbytnio nie dziwi).
Nowe wydanie
dostępne będzie przed Nowym Rokiem, a w wersji papierowej – na
początku stycznia. Szczegółowe informacje znajdą Państwo w
aktualnościach. Będzie można przeczytać tam także o zapowiedzi
pewnej zmiany w dotychczasowym kształcie i sposobie
funkcjonowania CADblog.pl.
Proszę się nie
niepokoić, nie zostanie on przejęty przez żadne wydawnictwo,
nadal będzie tytułem niezależnym, chociaż – jak na prawdziwy
blog przystało – obiektywnym, ale z określonymi sympatiami (co
odnosi się zarówno do systemów CAD, jak i systemu wartości w
szczególności). Nadal jego dotychczasowe elektroniczne postaci
będą dostępne nieodpłatnie. Natomiast jeśli chodzi o wydanie
papierowe, cóż... najbliższe, którego okładkę mogą Państwo
podziwiać już na stronach CADblog.pl, będzie ostatnim, które
mają Państwo szansę otrzymać całkowicie bezpłatnie. Warunki
prenumeraty nowych wydań (na 2012 rok planowane jest pięć
numerów, w tym jeden specjalny – osławiony CADraport :)) można
będzie znaleźć właśnie w nim, tudzież w zakładce „Prenumerata”
na stronie CADblog.pl – ale to także po Świętach. Dodam, że
cena egzemplarza (bez kosztów wysyłki) wyniesie 5,40 (z 8%
podatkiem VAT). Wszystko wskazuje na to, iż część uzyskanych z
tego tytułu środków (prawdopodobnie 1 zł od każdego
egzemplarza) przeznaczone zostanie na jakąś akcję
charytatywną.
W tym miejscu
zatrzymam się na chwilę, z kolejnym podziękowaniem, dla Tych
spośród Państwa, którzy zatrzymali się na chwilę na stronie
www.wirtualnachoinka.net – baner promujący tą akcję wisiał
na stronach głównych CADblog.pl przez kilka dni w ostatnich
tygodniach. Jak wynika ze statystyk, kilkadziesiąt osób
zdecydowało się kliknąć w ów baner i spędziło na docelowej
stronie średnio ponad pół godziny, a to oznacza, iż
najprawdopodobniej w jakiś sposób zaangażowało się w to
wigilijne dzieło pomocy dzieciom z ubogich rodzin. Wniosek
jest prosty: inżynierowie mają nie tylko rozum, ale i coś
jeszcze tłukącego się w piersiach. Tak trzymać!
Zerkam teraz na
wspomnianą stronę... dla 1053 z 1072 zarejestrowanych dzieci
wybrano prezenty. Trochę smutno się robi na myśl o tej
garstce, która prezentów może już nie zdąży otrzymać... Z
drugiej strony, część przekazanych paczek była na tyle obfita,
iż może wolontariuszom uda się rozdzielić je między wszystkie
dzieci zgłoszone do akcji. „Pusty talerz” na naszym wigilijnym
stole...
A skoro o Wigilii
Świąt Bożego Narodzenia mowa, pozostaje mi życzyć Państwu, w
tym właśnie miejscu i w ten sposób, żałując, że nie mogę
osobiście wyróżnić przynajmniej tych, z którymi współpracuję
już od dłuższego czasu, tych, których miałem okazję poznać
osobiście... innymi słowy, wszystkim Przyjaciołom i
Sympatykom, Czytelnikom i Reklamodawcom, a także tym, którym
CADblog.pl w jakiś sposób przeszkadza,
Serdeczne Życzenia
Zdrowych, Radosnych, Spędzonych w gronie Najbliższych
Świąt Bożego Narodzenia!
Niech te szczególne dni będą dla Was czasem odpoczynku i
wzajemnej troski,
a chwile spędzone wspólnie z bliskimi przyniosą wiele ciepła.
A świąteczny karp niech ma wyjątkowo mało ości :)...
...czego Państwu i sobie życzy
Maciej Stanisławski
Warszawa, dn. 23.12.2011,
godz. 20:35
|
komentuj na forum |
komentarze 0 |
Czwartek, 8.12.2011
r.
Tips & Tricks od
3DVision Technologies
Czy ktoś z Państwa
wie, jak w prosty sposób, pracując w środowisku złożenia
SolidWorks, dokonać obrotu danej części? Okazuje się, że wśród
uczestników spotkania użytkowników SW w Cincinnati, niewiele
osób potrafiło wskazać poniższą metodę...
Jeff Sweeney
(3DVision Technologies) zadał to pytanie innym uczestnikom
spotkania, ale nikt nie był w stanie wskazać mu metody, która
nie zmuszałaby do korzystania z narzędzia „Rotate Component”
umieszczonego na pasku złożenia.
.gif)
Tymczasem on sam
odkrył, że wystarczy – oprócz kliknięcia lewym klawiszem myszy
na ścianie elementu (części), który chcemy obrócić –
jednocześnie użyć prawego klawisza myszy. W efekcie – część
zacznie się obracać! Tak proste, że... prawie genialne.
(ms)
Źródło: 3D Vision
Technologies Blog,
SolidWorksCommunity.com
Poniedziałek, 5.12.2011 r.
Jeśli nie Parasolid, to co?
„Nie odejdziemy od Parasolida” – tak zabrzmiała deklaracja
przekazana przez przedstawicieli firmy podczas praskiej
premiery SolidWorks 2012 w Europie. I teoretycznie nic nie
wskazywało na to – przynajmniej jeśli chodzi o działania ze
strony Dassault Systemes – by mogło być inaczej. Czy aby na
pewno? I czy rzeczywiście SolidWorks nadal będzie bazował na
jądrze, do którego prawa posiada... konkurencja? Z biznesowego
punktu widzenia nie wydaje się to celowe. A z punktu
użytkownika?
Wątpliwości rodziły
się już od ubiegłorocznej premiery SolidWorks, wtedy w wersji
2011. Podczas spotkania SWW 2010, kilka tysięcy osób mogło
zobaczyć okno programu, którego nazwa brzmiała ni mniej, ni
więcej, tylko „SolidWorks V6”. To wtedy zaczęły się spekulacje
na temat tego, jak daleko posunięta zostanie integracja między
CATIA, platformą V6 i SolidWorks. Spekulacje może zamierzone
przez firmę (na zasadzie kontrolowanego przecieku), może nie –
gdyż wydaje się, iż część użytkowników zaczęła dość poważnie
niepokoić się o przyszłość ulubionego systemu CAD. Czy
SolidWorks zacznie przypominać „Kaśkę”? Jaki w tym sens i
logika?
A w tym roku pojawiła się prezentacja SolidWorks dedykowanego
dla obszaru architektonicznego. I tutaj już w ogóle nie było
wątpliwości: zupełnie nowe środowisko, platforma V6, a
SolidWorks – w zasadzie tylko z nazwy. Na niektórych padł
blady strach, a sami przedstawiciele SolidWorks wspominali
potem, iż plotki o zmianie kernela, jądra systemu – czyli de
facto odejście od Parasolid – rozpowszechniane są przez
konkurencję, w celu osłabienia sprzedaży SW i zaniepokojenia
społeczności użytkowników SolidWorks. Jednocześnie nikt nie
zaprzeczał, iż trwają prace nad zwiększeniem stopnia
integracji SW z CATIA.
|
więcej |
Wtorek, 22.11.2011 r.
Dlaczego SolidWorks? Konstrukcje blaszane i nie tylko...
Co
sprawia, że użytkownicy tego systemu wydają się wyjątkowo
odporni na migrację do innych środowisk, mimo intensywnych
działań i zachęt ze strony producentów konkurencyjnych
rozwiązań? I mimo faktu, iż coraz częściej SolidWorks
postrzegany jest „tylko” jako jedna z marek, jeden z produktów
w portfolio Dassault Systemes?
.gif)
Gdy patrzę na rynek
amerykański, na „kolebkę” SolidWorks, wydaje mi się, iż w
pewnym stopniu stoi za tym przywiązanie do rodzimego produktu.
Ale oczywiście nie tylko – przecież każde, tak naprawdę każde
liczące się oprogramowanie CAD, 2D i 3D, powstało za oceanem
(użytkowników innych rozwiązań proszę o wyrozumiałość, nie
chcę tutaj deprecjonować roli odgrywanej przez oprogramowanie
pochodzące od innych dostawców, zwłaszcza tych, którzy swoją
ofertę skierowali do małych przedsiębiorstw, ale na globalnym
rynku karty rozdają firmy, które można policzyć na palcach
jednej ręki). Z drugiej jednak strony fakt przejęcia i
podporządkowania SolidWorks francuskiemu koncernowi Dassault
Systemes, ostatnie wydarzenia i zmiany w obsadzie zarządu DS
SolidWork Corp. sprawiają, iż nastroje użytkowników „bardziej
patriotycznie” nastawionych – a z takimi m.in. spotykałem się
podczas tegorocznego SolidWorks World 2011 – były dalekie od
entuzjazmu i optymizmu. Reakcja środowisk użytkowników na
zmianę logotypu także była symptomatyczna, chociaż oczywiście
nie dotyczyła całej społeczności, a „tylko” pewnej grupy.
Mniejszości, ale tej aktywnej. A społeczność SolidWorks należy
do dosyć dynamicznych.
Gdyby zatem przyjąć, iż czynnik emocjonalny związany z tym,
czyj tak naprawdę jest SolidWorks (amerykański czy francuski),
odgrywa rolę, popularność tego oprogramowania przestałaby
rosnąć. Tak się nie dzieje. Oczywiście można spekulować, czy
dynamika wzrostu nie byłaby większa, gdyby szefem SW nadal
pozostawał Amerykanin – bo przecież wzrost popularności można
tłumaczyć chociażby faktem, iż przybywa inżynierów CAD-owców i
rośnie zapotrzebowanie na dodatkowe stanowiska. Ale to, czy
szefem jest Teksańczyk, czy Francuz, nie ma chyba większego
znaczenia dla użytkowników z Niemiec, Anglii, Polski, Chin
itp.
|
więcej |
Piątek, 23.09.2011 r.
„Nie odejdziemy od Parasolida. To będzie ewolucja, a nie
rewolucja...”
W
minioną środę, 21 września, podczas spotkania dla dziennikarzy
(zorganizowanego podobnie jak w ubiegłym roku w czeskiej
Pradze), miała miejsce oficjalna premiera SolidWorks 2012
Czy było
interesująco? Tak, z punktu widzenia zarówno użytkowników
systemu (ponad 200 ulepszeń, w tym kilku z pewnością bardzo
istotnych), jak i osób zastanawiających się, jaka będzie
przyszłość SolidWorks pod skrzydłami Dassault Systemes.
Aby nie trzymać Państwa dłużej w napięciu, zacznę od owej
przyszłości. Po pierwsze, Uwe Burk (dyrektor DS SolidWorks
Corp. na Europę Środkową) i Andreas Spieler (Product Manager)
zdecydowanie zdementowali pogłoski, jakoby SolidWorks miał
odejść od sprawdzonego, wypróbowanego kernela, jakim jest
Parasolid. Nie oznacza to oczywiście, iż nie będzie dokonywana
integracja, a w pewnych obszarach unifikacja z innymi
rozwiązaniami DS – szczególnie z platformą V6. Tutaj
największe znaczenie będzie mieć bowiem możliwość współpracy,
integracji i wymiany danych pomiędzy systemami pochodzącymi od
Dassault Systemes. W tym świetle inaczej można odebrać słowa
CEO DS, Bertranda Sicota, mówiącego, iż „SolidWorks to marka,
i takie jest jego miejsce w strukturach DS” (wg „UpFront.eZine”
Ralph'a Grabowskiego, wydanie 706 z 15 września br.).
SolidWorks będzie rozwijany niezależnie i nie czeka nas żadna
rewolucja, a co najwyżej: „rewolucyjne możliwości modelowania
i współpracy z użytkownikami, wprowadzone na drodze stopniowej
ewolucji”. I w ten sposób wątpliwości, wzbudzone zresztą przez
sam zespół SW (chociażby prezentacją SolidWorks dla branży
architektonicznej, zbliżonego bardzo do CATIA V6), w moim
przypadku się rozwiały.
Skoro wiemy już, że
SW będzie ewoluował, ale nadal bazując na Parasolidzie,
przejdźmy do samej konferencji (...)
|
więcej |
Piątek, 9.09.2011 r.
2012. Wiemy więcej...
Stało się. SolidWorks 2012 w wersji
PreRelease 1 jest już dostępny i wszyscy zarejestrowani
użytkownicy, posiadający aktywną subskrypcję (czego niestety
nie można powiedzieć o piszącym te słowa) mogą pobrać i
zainstalować najnowsze „dziecko” DS SolidWorks Corp. Czy
spełnia ono oczekiwania użytkowników? Z pewnością... wychodzi
im naprzeciw
Prawdę powiedziawszy, miałem zamiar opisać nowości w
SolidWorks 2012 już po osobistym zapoznaniu się z tą aplikacją
(na co liczę podczas tegorocznej konferencji dla dziennikarzy,
zaplanowanej za niecałe dwa tygodnie w Pradze; powiem więcej –
mam nadzieję uzyskać licencję pozwalającą na swobodne
testowanie SW w najnowszej wersji). Tymczasem o nowościach
można już mniej lub bardziej swobodnie poczytać od kilku dni w
sieci. Także na polskiej stronie SolidWorks, nie wspominając
już nawet o polskiej stronie użytkowników tego popularnego
systemu CAD 3D (PSWUG.info,
redagowanej znakomicie przez Pawła Kęskę).
Można także zapoznać się z filmami demonstrującymi nowości,
tudzież pobrać krótkie opracowanie (pdf
liczący dwie strony) podsumowujący chyba najważniejsze
nowości, wybrane spośród ponad 200 wprowadzonych w obecnej
odsłonie.
.gif)
Film w formacie *.flv, ok. 10 MB
Czego może spodziewać się zatem użytkownik
dotychczasowej wersji SolidWorks?
Po pierwsze, nadal jest to CAD 3D oparty na
Parasolidzie, pracujący na lokalnym komputerze. Przypuszczam,
iż sygnalizowany na początku roku SW architektoniczny będzie
oparty na platformie V6 i będzie stanowił poligon
doświadczalny przed wprowadzeniem wersji 2013, może 2014
(wszystko zależy od stopnia zaawansowania prac).
Ale wracając do 2012, jeśli chodzi o obszar modelowania w
środowisku 3D, to chyba niewiele się tutaj zmieniło, w
stosunku do wersji 2011, lub nawet 2010. Poza dwoma, chyba
istotnymi wyjątkami: pierwszy z nich to funkcja blokowania
wybranych właściwości, która pozwala kontrolować,
czy poszczególne funkcje mają być przebudowywane czy nie.
Dodatkowe funkcje można dodawać bez potrzeby przebudowywania
wcześniejszych. W każdej chwili funkcje można odblokować.
Wszystko to za pomocą tzw. „paska włączenia blokady”. Jak
wpływa to na pracę z modelem, w tym na szybkość, nie trzeba
chyba nikomu tłumaczyć.
Druga, która przyda
się nie tylko podczas modelowania, to funkcja „wyszukaj
polecenia”, pozwalająca szybko znaleźć polecenia, do
których dostęp jest utrudniony lub których nie ma na
standardowych paskach narzędzi. Polecenia znalezione w oknie
wyników wyszukiwania można uruchamiać, przeciągać i upuszczać
lub lokalizować przez podświetlenie na paskach narzędzi albo
rozwijanych menu. Proste i przydatne? Jak najbardziej, szkoda
w zasadzie, że nie pojawiło się wcześniej.
Skoro mówimy cały
czas o procesie projektowania i modelowania, nie sposób
pominąć zmiany dotyczące pracy z arkuszami blach. Tutaj
użytkownicy znajdą ulepszone narzędzia do formowania i
rozciągania, które umożliwiają wstawianie i edycję za pomocą
prostych operacji przeciągania i upuszczania. Nowe opcje
ustawiania pozycji i krawędzi odgięcia mają zapewnić większą
elastyczność projektów. Precyzyjne sterowanie odgięciami
krawędzi, w tym warunkami zakończeń powiązań do wierzchołka,
przyspiesza proces projektowania.
.gif)
I to chyba tyle,
jeśli chodzi o pracę „stricte” projektową, nie licząc
usprawnień w obszarze 2D (zwłaszcza dokumentacji),
polegających na nowo opracowanych odnośnikach, czy liniach
magnetycznych. A poza tym widać nacisk na wzrost wygody i
komfortu współpracy z innymi inżynierami, wzajemnej kooperacji
(unikam słowa „kolaboracji”, gdyż mam tutaj niezbyt ciekawe
skojarzenia), wymiany danych, dostępu do dokumentacji. DS
SolidWorks coraz większe znaczenie przywiązuje do swojego
rozwiązania Enterprise PDM, co przekłada się także na
funkcjonalności nowej SW 2012 w tym obszarze.
Co jeszcze zwróciło
moją uwagę? Wymienione na pierwszym miejscu (sic!)
narzędzie do szacowania kosztów...
„(...) Narzędzie SolidWorks Costing automatyzuje obliczanie
kosztów produkcji arkuszy blachy i części obrabianych
maszynowo. Po modyfikacji projektu lub zmianie konfiguracji
części natychmiast widoczna jest nowa, zaktualizowana wycena
kosztów produkcji. Domyślne szablony można dostosować tak, aby
odpowiadały konkretnemu środowisku produkcyjnemu”. Producent
wyraźnie wskazuje na korzyści wynikające ze stosowania nowego
narzędzia: „Mając stały wgląd w bieżącą wycenę kosztów podczas
modelowania różnych scenariuszy, projektanci mogą w całym
procesie projektowania podejmować bardziej przemyślane
decyzje. Automatyzacja procesu kosztorysowania pozwala
zwiększyć możliwości sprzedaży”.
W połączeniu
ze znanym już, ale obecnie także usprawnionym modułem
Sustainability, w ręku doświadczonego, lub obdarzonego
wyobraźnią inżyniera narzędzie to może okazać się szczególnie
„cenne”, i to w dosłownym znaczeniu – zwłaszcza z punktu
widzenia działu księgowości, bądź właściciela
przedsiębiorstwa, który zdecyduje się na wdrożenie SolidWorks
2012 na swoim podwórku...
Z pewnością na uwagę
zasługują także usprawnienia pracy z dużymi złożeniami, a
także udoskonalone narzędzia do dynamicznych symulacji.
.gif)
Po zapoznaniu się z
większością zamieszczonych na stronie SolidWorks.pl opisów (do
czego szczerze zachęcam), postaram się podczas wspomnianej
konferencji uzyskać jak najwięcej informacji, którymi
oczywiście podzielę się z Państwem.
Maciej Stanisławski
|
komentuj na forum |
komentarze 0 |
Piątek, 12.08.2011 r.
Co dalej z SolidWorks?
Tytuł sformułowany w taki sposób brzmi cokolwiek brutalnie,
ale niczego takiego – przynajmniej na razie (!) – nie oznacza.
Wiadomo, co będzie dalej. Jesienią br. oficjalna premiera
najnowszej wersji SolidWorks 2012. Beta testerzy, którzy mają
obecnie do dyspozycji ostatnią wersję poprzedzającą tzw. „prerelease”,
mogą na ten temat powiedzieć znacznie więcej. A jednak coraz
więcej głosów w sieci wyraża pewne niezadowolenie...
Niezadowolenie,
którego powodem jest najczęściej zgłaszany „brak istotnych
zmian i nowości wśród narzędzi do modelowania
(powierzchniowego), rysowania etc.”. Czy tak dzieje się
istotnie? Już jakiś czas temu użytkownicy zarzucali, iż w
obszarze – w zasadzie najistotniejszym – SolidWorks od kilku
lat nie poczynił zdecydowanego kroku naprzód. Tymczasem
konkurencja nie śpi. I nie skupia swoich wysiłków na
„wodotryskach” i nieistotnych „gadżetach” niepotrzebnie
obciążających system...
Zaczęło się... nie,
to nie jest właściwe słowo. Ale dyskusja na temat tego, czy „SolidWorks
nie stracił swojego uroku” (org. ang. „has solidworks lost its
mojo?”), która wypłynęła na oficjalnym forum użytkowników
SolidWorks (link
tutaj) w grudniu ubiegłego roku (a więc jeszcze przed
tegorocznym SolidWorks World!), znalazła swoją kontynuację w
postaci artykułu zamieszczonego na „Dezignstuff
SolidWorks Blog” przed dosłownie kilkoma dniami.
W
telegraficznym skrócie, jego autorzy wskazują, iż mimo
uruchomienia rejestracji na SWW 2012 (kolejny raz w San Diego),
mimo uruchomienia na dniach nowej listy „Top 10” (jeszcze nie
została uruchomiona, ale już niedługo), mimo rozpoczęcia
rejestracji pomysłów i prezentacji... nikt, w zasadzie nikt z
dotychczasowego aktywnego grona blogerów, nie zamieszcza
niezależnych postów na ten temat, nie opisuje nowości (albo
błędów) zauważonych w wersji Beta (a jest już przecież Beta
2!) – po prostu nie ma się czym „ekscytować”, chociaż w
poprzednich latach takiego „przygaszenia” nastrojów nie dało
się zauważyć. Ekscytacja ekscytacją, a może... nie ma o czym
pisać? Cóż, to, co dzieje się u nas, w polskiej sieci, wyraźnie temu przeczy.
Na naszym podwórku
na szczęście nie wygląda to tak źle: bezkonkurencyjne na tym
polu pozostaje
Polskie Forum Użytkowników SolidWorks, regularnie
aktualizowane i silnie wspierane przez Pawła Kęskę, który
zresztą na swojej stronie (Szkolenia
SolidWorks) także nie próżnuje, uzupełniając bazę
bezpłatnych
tutoriali i
ciekawych porad.
SolidWorksTV (bez abonamentu :)) w miarę regularnie
odświeża swoją zawartość, chociaż – w odróżnieniu
od PSWUG.info – nie specjalnie informuje o nowościach. Ale już blogi
związane z CNS Solutions (działu
technicznego i
ogólny) nie były aktualizowane od miesięcy. Nawiasem
mówiąc mój SWblog.pl
„skrzywił się” w kierunku DraftSight, ale do tego jeszcze
wrócę. Wielka szkoda, że inicjatywa Przemysława Szymczuka (SolidWorksCenter.com)
także jakby przyhamowała (nie zmienia to faktu, iż można tam
znaleźć ponad 1000 filmów związanych z SolidWorks). A jednak
tematów do podjęcia jest wiele.
Dlaczego zatem – nie
są podejmowane tak chętnie, jak w minionych latach? Przecież w SolidWorks 2012
można znaleźć wiele nowości, zasługujących na uwagę. Kilka dni
temu wspomniałem o „upgrade
assistance”, ale – de facto – był to jeden z nielicznych
newsów na temat 2012, który udało mi się wyszperać w sieci.
A może wynika to z
tego, że młodzi ludzie, inżynierowie, bardzo często znajdujący
czas na prowadzenie blogów sympatyzujących z danym
oprogramowaniem – w tym momencie z SolidWorks – zwyczajnie ów
czas przestali znajdować, albo wolą przeznaczyć go na inne
hobby, zajęcie przynoszące realny dochód, a może zwyczajnie –
dla rodziny? I może właśnie tutaj należy szukać przyczyn zjawiska
„sieciowego spadku zainteresowania SolidWorks”? Tutaj zapewne
też...
Ale „Dezignstuff”
tłumaczy to tym, iż niewiele z tych nowości dotyczy tak
naprawdę obszaru projektowania, obszaru CAD. A spadek
zainteresowania tudzież fakt, iż SW traci swój „urok” – że nie jest to już ta sama firma, która dziesięć lat temu
deklarowała, że skupia swój wysiłek na projektowaniu, na CAD
mechanicznym (pamiętają Państwo?), a wszystko „obok”
pozostawia... innym. Partnerom, współpracownikom. „Pure CAD,
pure mechanical design” – chciałoby się powiedzieć.
A przecież
w tej chwili SolidWorks wyraźnie rozszerza swój zakres, za
sprawą DS wkraczając nawet w obszar architektury (co skądinąd
jest ekscytujące, a ma na celu „ugryzienie tortu” zajętego
przede wszystkim przez ADSK, podobnie jak wejście z
DraftSightem na rynek aplikacji CAD 2D, o czym wielokrotnie
pisałem wcześniej), skupiając wyraźnie swoje wysiłki na
rozwiązaniach PDM, zapewnianiu komunikacji i wymiany danych,
symulacjach, projektowaniu zrównoważonym etc. – zauważają
autorzy artykułu. I podsumowują: „Tak wygląda transformacja
firmy CADowskiej w firmę PLM-owską”. I dodatkowo posługują
się przykładem konkurencji – PTC, która swego czasu
zadeklarowała, iż sprawa CAD została rozwiązana i zajęła się
bardziej lukratywnymi obszarami działalności, czego
konsekwencje długofalowe możemy obecnie obserwować. Ile jest w
tym racji, niech każdy odpowie sobie samemu.
Muszę podkreślić, iż
autorzy artykułu nie mają nic przeciwko PLM, jego idei, i
doskonale rozumieją stanowisko dużych firm, korporacji –
użytkowników systemów CAx – które potrzebują konkretnych nie
tylko narzędzi, ale także procesów. Zwracają uwagę jedynie na
fakt, iż obecne tendencje niejako wymuszają na użytkownikach
zakup „kompletu” oprogramowania od jednego producenta, podczas
gdy woleliby mieć swobodę w budowaniu swojej układanki,
wybierając odpowiednie jej elementy z oferty różnych
dostawców. Swego czasu IBM PLM kierował się taką zasadą,
deklarując, że jego specjaliści potrafią zbudować rozwiązanie
PLM w oparciu o składniki pochodzące z różnych firm, jeśli
tego wymagać będzie interes przedsiębiorstwa. Najczęściej
okazywało się, iż są to rozwiązania DS (wynikało to ze związku
pomiędzy obiema firmami), ale nie zmienia to faktu, iż takie
podejście oznaczało, iż „pudełka z napisem PLM” nie da się
kupić. Kto wie, może obecnie platforma V6 ma okazać się
właśnie takim „pudełkiem”?
Mój głos w tej
sprawie? Cóż, moja styczność z SolidWorks to pozytywne
wrażenia. Sposób pracy z programem, po przebrnięciu przez
samouczek, jest intuicyjny i łatwy do zaakceptowania, chociaż
pamiętam, iż niektóre operacje (np. wyciągnięcia po ścieżkach)
wydawały mi się trochę niepotrzebnie skomplikowane. Nie miałem
także większych zastrzeżeń do pracy z drzewem historii, chociaż istotnie – taki sposób modelowania (w
odróżnieniu od niektórych rozwiązań oferowanych przez
konkurencję) wymusza zwiększoną dyscyplinę budowy modelu, oraz
wcześniejszą analizę, co i w jakiej kolejności mam zamiar
wykonywać. Narzędzie „Mirror Components”, moduł „Simulation”,
a także – mocno nagłaśniany w momencie premiery moduł służący
„zrównoważonemu projektowaniu” (ang. sustainability) także
uznaję za istotne zmiany wprowadzone do systemu na przestrzeni
ostatnich kilku lat – i tutaj zdecydowanie wbrew temu, o czym
można było przeczytać na
Dezignstuff SolidWorsk Blog.
Czy jednak
użytkownicy, wskazujący na zaniedbania w innych obszarach, nie
mają racji – zwłaszcza podpatrując to, co wprowadzają w
kolejnych wersjach konkurenci? Podnoszą się głosy, iż SW może
podzielić los PTC, który zdaje się tracić popularność i
który w końcu musiał zdecydować się na gruntowne „odświeżenie”
swoich produktów, co zaowocowało nową linią „Creo” –
chociaż i tutaj wiele głosów mówi o tym, iż był to bardziej
zabieg kosmetyczny i zmiana nazwy, niż znacząca ingerencja w
środowisko projektowe oferowane przez Pro/E z przyległościami.
A może właśnie
polityka Dassault Systemes zakładała, iż nie będzie rozwijane
sprawdzone jądro SolidWorks, nie będą ponoszone nowe nakłady
na jego rozwój (pod kątem chociażby usprawnienia narzędzi do
modelowania powierzchniowego – w końcu są obecne nakładki i
plug-iny rozwiązujące problem niezamkniętych powierzchni,
przerwanych linii itp.), gdyż w najbliższej przyszłości... i
tak zostanie ono zastąpione najnowszym rozwiązaniem, będącym
pochodną platformy V6, obecnej chociażby we flagowym dla DS
produkcie, jakim pozostaje CATIA? Tutaj muszę zastrzec, iż
jest to tylko moje przypuszczenie, niczym konkretnym nie
podparte, a wynikające jedynie z obserwacji rynku i posunięć
szefostwa Dassault Systemes.
Z drugiej strony,
jako osobie piszącej na temat różnych systemów CAD, brakuje mi
np. swobodnego dostępu do wersji testowych, 30- (lub więcej)
-dniowych SolidWorks. Czytelnicy SWblog.pl zauważyli, iż
częstotliwość wpisów zmniejszyła się (co wpisuje się trochę w
tendencję sygnalizowaną przez zespół Dezignstuff). A ja z
łezką w oku wspominam pudełkową wersję SolidWorks Personal
Edition (była to chyba wersja 2006), którą można było
swobodnie „bawić się” przez okres ponad 90 dni (vide fot.
powyżej). DraftSight, chociaż to CAD 2D (i jak złośliwi
twierdzą, bardziej pasuje do wczesnych lat 90-tych, a nie do
XXI wieku) nie niesie za sobą czasowych ograniczeń.
Jak napisał Metthew
West (SolidWorks), zabierając głos w dyskusji na Dezignstuff, spadek
aktywności blogerów związanych z SolidWorks nie oznacza, iż
SolidWorks traci swoją popularność, swoje „mojo”. Ale przecież
nie jest to jedyny element, który pobudził użytkowników SW do
poważnej rozmowy na ten temat.
Mniejsza z tym.
Jedno jest pewne: „stać w miejscu” oznacza „cofać się”, bo gdy
my stoimy – konkurencja idzie do przodu.
Z tym większym zainteresowaniem oczekuję jesiennych premier.
Zobaczymy, kto wysunie się zdecydowanie do przodu i czy
SolidWorks przygotował dla swych nieco sfrustrowanych
użytkowników coś nowego, zaskakującego, imponującego...
Zachęcam do zamieszczania komentarzy na wątku forum CADblog.pl
(link
tutaj i poniżej).
Maciej Stanisławski
|
komentuj na forum |
komentarze 0 |
Środa, 20.07.2011 r.
DraftSight SP2 czy... V1R 1.2?
Jak zwał, tak zwał – najważniejsze, że bez błędów znanych z
wcześniejszej wersji (w tym także tych, które pojawiły się
wraz z pierwszym service packiem), z dodatkowymi
funkcjonalnościami (Smart Dimension) znanymi z innych,
dojrzalszych (a może po prostu droższych) systemów CAD. Szkoda
jedynie, że DS nie zdecydowała się na krok, jaki wykonał ADSK,
udostępniając darmowy CAD 3D (Autodesk 123D), ale – jak
pisałem przy okazji omówienia CorelCAD, kod źródłowy
DraftSight pozwala na przekształcenie go w narzędzie także do
modelowania w trzech wymiarach
.gif)
Wróćmy jednak do
tego, co oferuje nam zapowiedziana w newsletterze (rozesłanym
w nocy z dnia 18 na 19 lipca, a więc według czasu USA)
najnowsza wersja DrafSight – na stronie producenta oznaczona
jako SP2, ale – jak wynika z informacji zawartych w samym
programie – V1 Release 1.2.
.gif)
Najistotniejszą z
nowości wydają się inteligentne wymiary (Smart Dimensions). A
także – możliwość odwracania grotów strzałek przy wymiarach,
co nie było możliwe we wcześniejszych wersjach (kilka dni temu
umieściłem news z
linkiem do filmu pokazującego, w jaki sposób owe kierunki
grotów można zmienić, tudzież jak przenieść wartości
wymiarów). Obecnie DraftSight pozwala na dokonywanie takich
zmian jednym kliknięciem (na niebieski okrąg widoczny przy
grocie strzałki, albo na niebieski kwadrat – pod wartością
wymiaru).
.jpg)
W menu „Wymiar” pojawiła się pozycja „inteligentny”
.gif)
W
najnowszej wersji
zmiana kierunku grotów strzałek nie sprawia kłopotów...
Z innych zmian w
stosunku do poprzedniej wersji, wymienić należy
zasygnalizowaną przez Czytelnika poprawkę, która przywróciła
możliwość rysowania okręgów stycznych do trzech pojedynczych
elementów (innych okręgów, linii itp.). Błąd pojawiający się
po zainstalowaniu SP1 wykluczał taką możliwość. Na plus
zaliczyć także należy spolszczone „Menu Pomocy”, ale to akurat
zmiana wprowadzona już we wspomnianym SP1.
.gif)
Aby pobrać (ważący
66.6 MB – sic!) plik wystarczy wejść na stronę producenta (link
tutaj), a następnie wybrać interesującą nas wersję
instalacyjną.
web.gif)
Czy tylko mnie
„trzy szóstki” widoczne na ekranie pobierania pliku źle się
kojarzą?
Po pobraniu pliku
instalacyjnego, polecam wstrzymanie – na czas instalacji
programu – ochrony antywirusowej komputera (przynajmniej
posiadaczy Kaspersky'ego, który najwyraźniej jakoś się z
DrafSightem „nie lubi”). Po zakończeniu instalacji, jeszcze
przed pierwszym uruchomieniem, spokojnie można ją przywrócić.
web.gif)
Raporty o
„zawieszeniu”?
Interesujący jest
„ekran powitalny” pojawiający się przy uruchomieniu
zaktualizowanej wersji. Czy należy sądzić, iż „wieszanie się”
programu jest na tyle częste i uciążliwe, iż producent chce
być na bieżąco, bezpośrednio o każdym przypadku informowany?
Złośliwości na bok, świadczy to o dbałości producenta o
użytkowników darmowej aplikacji. A z drugiej jednak strony,
wspomniany już tutaj CorelCAD nie wita użytkownika takimi
rewelacjami. Owszem, ale za niego trzeba jednak zapłacić. Nie
zapominajmy jednak, że DraftSight nie jest jedynym CAD 2D za
darmo – Solid Edge 2D Drafting trzyma się nadal bardzo mocno,
zwłaszcza w środowisku osób związanych z oprogramowaniem spod
znaku dawnej UGS. W tym wypadku istnienie konkurencyjnego
oprogramowania może się przełożyć jedynie na korzyści dla
użytkowników końcowych – każdy z producentów dołoży starań, by
jego darmowy 2D był lepszy. A może któryś z nich zdecyduje się
jednak na krok w kierunku 3D? Tutaj należy przypomnieć, że w
przypadku DraftSight na pewno będzie to łatwiejsze do
zrealizowania...
Więcej informacji na
temat nowości w DraftSight można znaleźć
tutaj...
Link do filmu pokazującego „mechanizm” obracania grotów we
wpisie poniżej...
(ms)
Źródło: Dassault Systemes
|
komentuj na forum |
komentarze 0 |
Wtorek, 19.07.2011 r.
DraftSight i odwracanie strzałek
Użytkownicy darmowego systemu DraftSight sygnalizowali problem
dotyczący nadawania odpowiedniego kierunku grotom strzałek
przy wymiarach, jak również zamieszczania w odpowiednim
obszarze wartości wymiarów...
Ten tutorial zwrócił
moją uwagę m.in. dlatego, iż kiedyś sam zastanawiałem się nad
tym, w jaki sposób zmusić ten program 2D do wstawiania
wymiarów dokładnie w taki sposób, jaki mi najbardziej
odpowiada. Także na najpopularniejszym polskim forum
użytkowników systemów CAD pojawił się wątek dotyczący właśnie
kierunków strzałek wymiarowych w DraftSight (link
tutaj). Niestety, pytanie użytkownika pozostało bez
odpowiedzi...
Tymczasem wczoraj, na YouTube udostępniony został (tutaj)
krótki video-tutorial pokazujący, jak w naprawdę prosty sposób
(w zasadzie jednym kliknięciem) można zmienić kierunek
strzałek. Film można oglądać bezpośrednio pod wskazanym
powyżej linkiem, albo pobrać (jako plik *.flv)
tutaj.
.gif)
Źródło:
http://www.3ds.com/products/draftsight/
Piątek 17.06.2011 r.
SolidWorks 2012 beta pod koniec czerwca...
Uaktywniona została strona poświęcona beta wersji SolidWorks
2012. Oznacza to, iż jest okazja... zostać
„beta testerem” SolidWorks
.gif)
W stosunku do lat
poprzednich, została odświeżona i wygląda na to, iż będzie
miała zwiększoną funkcjonalność – zupełnie jak sam SolidWorks
:). Zwraca także uwagę nowe, „dassaultowe” logo SolidWorks.
Z informacji
zawartych na stronie wynika, iż program „beta testów” wersji
2012 wystartuje z końcem czerwca. Aby móc wziąć w nim udział,
należy utworzyć konto w portalu użytkowników, a w ramach opcji
profilu aktywować funkcję „Notify me of Beta Programs”.
Warunkiem otrzymania zaproszenia do testów beta wersji jest
także aktywna subskrypcja.
Co ciekawe, podczas
aktualizacji swojego profilu nie byłem w stanie zaznaczyć – w
okienku wyboru grupy użytkowników SW – Polskiej Grupy
Użytkowników SolidWorks. Czy ktoś wie, dlaczego?
Link na stronę
tutaj
(ms)
Źródło: SolidMuse.com
|
komentuj na forum |
komentarze 0 |
Wtorek, 7.06.2011 r.
Elektryczne
„voiturette”
Kilka dni temu, w zasadzie w tym samym czasie, koncern DS
ogłosił rozpoczęcie dwóch „zielonych” konkursów. Znają Państwo
moje osobiste zdanie na temat „ekoterroryzmu”, jego wpływu na
naszą cywilizację techniczną etc. Nie zmienia to faktu, iż oba
konkursy wydają się interesujące, chociaż w moim osobistym
odczuciu projektowanie elektrycznego samochodu wydaje się
zdecydowanie bardziej pasjonujące, niż projektowanie fotela na
potrzeby terminali lotniczych. W tym ostatnim przypadku
zapewne poszedłbym w kierunku wykorzystania materiałów typu
tektura, konstrukcji wykorzystujących zasadę plastra miodu
itp., ale... chwilowo nie dysponuję aktywną licencją
SolidWorks. Ani czasem potrzebnym do wzięcia udziału. O
umiejętnościach (przez skromność) nie wspomnę ;)
Tymczasem konkurs
ogłoszony przez „centralę” DS – właśnie ten dotyczący projektu
eko-autka – pozwala na wzięcie w nim udziału nawet osobom
korzystającym z prostego narzędzia CAD 2D, jakim jest
DraftSight! A pierwszy etap ma polegać na wykonaniu kilku
szkiców, czyli w zasadzie – przedstawieniu projektu
koncepcyjnego takiego oto pojazdu:
• z założenia ma być elektryczny,
• teoretycznie wykorzystywać 4 silniki – po jednym na każde
koło, ale do tego jeszcze wrócę,
• umożliwić wygodne podróżowanie dwóm osobom, a także zapewnić
wystarczająco dużo miejsca na bagaż dla nich (coś jak Smart?),
• nadwozie ma być wykonane z włókna węglowego i pozostać w
zasadzie... w stanie surowym, a to oznacza ograniczenie do
minimum jakichkolwiek środków wykończeniowych (lakiery,
szpachle itp. odpadają w przedbiegach)...
Podczas
projektowania należy skupić się na aerodynamice, a także na
zapewnieniu jak najmniejszej powierzchni styku pojazdu z
podłożem. A to ostatnie można w zasadzie zagwarantować jedynie
minimalizując powierzchnię ogumienia – czyli szerokość obręczy
kół, a także – zmniejszając liczbę samych kół do trzech. I to
w zasadzie powinno być pierwszym kluczowym warunkiem. Pozwoli
to także na ograniczenie liczby silników elektrycznych.... Czy
umieszczać je w obręczach? Zwiększy to masę nieresorowaną...
Czy wykorzystujemy dwa koła skrętne, czy pojedyncze? Na które
przekażemy napęd? Tak, tutaj mogą zacząć się problemy. I nie
mamy gwarancji, czy może jednak nasz trójkołowiec okaże się
konstrukcją odrzuconą przez jury już w przedbiegach. Bo koła i
silniki miały być cztery...
Wzięcie udziału w
konkursie wymaga utworzenia konta na portalu społecznościowym
DS (SWYM), a także... rejestracji w społeczności uczestników
konkursu (vide screen).
.gif)
Udzielamy odpowiedzi
na kilka pytań: „dlaczego chcemy należeć właśnie do tej
społeczności” (np. żeby wziąć udział w konkursie, co za
pytanie), „co chcemy uzyskać z przynależności” (jak to, co?
Wygrać konkurs, rzecz jasna!), „co możemy wnieść do
społeczności” (swą obecność, a także krew, pot, łzy...) i...
pozostaje nam oczekiwać na jakąś reakcję ze strony osób
zarządzających społecznością.
A w tzw.
międzyczasie... szukamy inspiracji dla naszego projektu. Może
będą nimi tzw. „voiturette”, czyli niewielkie, lekkie
samochody budowane we Francji okresie po I wojnie światowej?
Bywały między nimi także autka trzykołowe, prawie wszystkie
poruszały się na kołach rowerowych/motocyklowych (mała
powierzchnia kontaktu z podłożem). A najlepszym przykładem
takiego „autka” z tamtego okresu był chyba „Peugeot Bebe”...
Zachęcam do lektury książek Witolda Rychtera o historii
motoryzacji (jestem na bieżąco, poszukiwałem materiałów do
artykułu na temat samochodów elektrycznych), a także – do
poszukiwań (najlepiej w bibliotekach) książki Adama Słodowego
pt.: „Budowa samochodu amatorskiego”. Rozdziały dotyczące
koncepcji, układu pojazdu, liczby kół, rozplanowania wnętrza
nie straciły nic na aktualności.
I
jeszcze jedno: w konkursie zdaje się nie przyłożono dużej wagi
do kwestii bezpieczeństwa biernego pasażerów. Może ograniczyć
je do minimum, a jednocześnie zapewnić autku niewielką
prędkość maksymalną? Zapewne ma to być pojazd miejski...
Jeśli mają Państwo
za dużo czasu, zachęcam do zabawy. A swoją drogą, koncepcję
można obmyślić w drodze do pracy, w autobusie lub za
kierownicą, albo dla odmiany podczas relaksu – np. pod
prysznicem (uff, ale upał, głodnemu chleb na myśli...), w
wannie... itp. A samo wykonanie szkiców nie powinno przecież
zająć wiele czasu. Zwłaszcza osobom, które znają podstawy
pracy w środowisku np. AutoCAD LT. Zresztą, mówimy tutaj na
razie o koncepcji.
Konkurs taki może
być także dobrym pretekstem do zapoznania się z DraftSight w
ogóle. A wsparciem w pracy z DraftSight (i z zapoznawaniem się
z nim) może okazać się podręcznik użytkownika, w pliku pdf,
dostępny także na stronie CADblog.pl w dziale Download...
Niestety, na razie jedynie w języku angielskim.
Zatem – do dzieła! Strona konkursu dostępna jest
tutaj.
Pozdrawiam
Maciej Stanisławski
|
komentuj na forum |
komentarze 0 |
Sobota, 14.05.2011 r.
Pierwszy Service Pack dla
DraftSight i...
podręcznik użytkownika
Pojawienie się SP1 dla darmowego CAD 2D od Dassault Systemes
przeszło przez sieć w zasadzie niezauważone. Istotnie,
czytelnicy portali CAD'owych mogli w ogóle nie trafić na taką
informację, ale już użytkownicy DraftSighta – wręcz
przeciwnie. Zapewne wielu z nich o pojawieniu się Service
Packa dowiedziała się dopiero... poprzez komunikat o błędzie
systemowym, pojawiającym się przy próbie uruchomienia
aplikacji
Właśnie w taki
sposób „dowiedziałem się” o wydaniu pierwszego SP dla
DrafSight. Przy jednej z prób uruchomienia aplikacji (a było
to już po zainstalowaniu najnowszej wersji FreeCAD'a), moim
oczom ukazał się taki oto „przykry” ekran:
1.gif)
Cóż, podejrzenie
padło w pierwszej chwili właśnie na Bogu ducha winnego
FreeCAD'a. Rozpocząłem poszukiwanie zaginionego pliku
DraftSight.msi w zasobach komputera, ale – przepadł bez śladu.
Nie pozostało nic innego, jak udać się na portal DS i pobrać
plik instalacyjny jeszcze raz. I dopiero wtedy zauważyłem, iż
pobrać owszem, mogę, ale już SP1. Cóż, sposób może mało
elegancki, ale skuteczny...
.gif)
Nie trzeba
odinstalowywać „uszkodzonej”, poprzedniej wersji DraftSighta.
Nowy plik instalacyjny rozpoznaje swojego poprzednika i
nadpisuje się na nim. Zaraz po procedurze instalacji, możliwe
jest rozpoczęcie pracy z programem. Wszystkie utworzone
poprzednio odniesienia, katalogi plików etc. pozostają bez
zmian.
Nie wiem, co
dokładnie poprawiono, jakie zmiany przyniósł ze sobą SP1.
Zauważalny jest natomiast wzrost szybkości wykonywania
operacji w stosunku do poprzedniej (pierwszej oficjalnej)
edycji DraftSight. Dla testu szyku, czas wykonania operacji
skrócił się o połowę (obecnie ok. 6-7 sekund) – patrz
testy szyku.
I o to właśnie
chodzi – tak powinny działać ServicePacki.
A jako dodatek –
ponad 170 stron podręcznika w pliku pdf. Jak zacząć pracę w
DraftSight? Proste.
10 MB informacji można pobrać
tutaj.
A niebawem – trochę więcej na temat tej publikacji,
w tym kilka spolszczonych rozdziałów.
Pozdrawiam
Maciej Stanisławski
Poniedziałek, 9.05.2011 r.
Orka raz
jeszcze, tym razem
z SolidWorks
„Polacy też projektują samoloty... w SolidWorks” – ten artykuł
Pawła Kęski, znaleziony na portalu Polskiej Grupy Użytkowników
SolidWorks (Polish SolidWorks User Group – PSWUG.info), z
pewnością zasługuje na uwagę, mimo iż temat polskiego,
seryjnie (!) produkowanego dwusilnikowego samolotu poruszany
był już wielokrotnie na łamach różnych wydawnictw...
.gif)
fot. Maciej Stanisławski
Sam swego czasu
miałem okazję przeprowadzić rozmowę z konstruktorem Orki,
Panem Edwardem Margańskim, która ukazała się w „Projektowaniu
i Konstrukcjach...”), rozbudowana do rozmiarów
kilkustronnicowego opracowania (był to w zasadzie tzw. temat z
okładki). Pomyślałem, iż przytaczanie większych fragmentów
tekstu nie ma w zasadzie sensu, gdyż kompletne wydanie powinno
być dostępne na stronie Archiwum „Projektowania i
Konstrukcji...” (było to jedno z ostatnich bezpłatnych wydań)
i wystarczyłoby podać odpowiedni link, ale okazało się, iż...
nie jest to takie oczywiste! Strona „Projektowania...” jest
obecnie przebudowywana i dział Archiwum pozostaje nieaktywny.
Korzystając, iż jestem nadal w posiadaniu własnoręcznie
gromadzonego archiwum tamtego wydawnictwa, pozwoliłem sobie
wygenerować plik pdf zawierający wybrane strony wydania
10/2008, poświęcone „Orce” i jej konstruktorowi
(link
tutaj).
.gif)
Swoją drogą, byłem
przekonany, iż do projektowania Orki wykorzystywane było
oprogramowanie „spod znaku Solid”, ale że nie był to „SolidWorks”...
Czyżby moja pamięć była już na tyle zawodna, a może w tzw.
międzyczasie w Zakładach zaczęto korzystać z innego
oprogramowania? Faktem jest, iż obecnie Orka powinna kojarzyć
się z DS SolidWorks.
Link do artykułu Pawła
Kęski:
tutaj
Link do artykułu z
„Projektowania i Konstrukcji..."
tutaj
Pozdrawiam
Maciej Stanisławski
P.S.
[ dodano dn. 16.05.2011 r. ]
Link do pełnego wydania, dostępnego na stronie wydawnictwa,
tutaj
Wielki Piątek, 22.04.2011 r.
.gif)
Wtorek,
19.04.2011 r.
Audi TT w
SolidWorks?
2,5 godziny tutoriala za darmo!
A
w dodatku – w polskiej wersji językowej SW! Najciekawsze
w tym wszystkim jest to, iż o tutorialu tym... anglojęzyczni
użytkownicy wiedzieli już dużo wcześniej*, a 22 lutego br.
można było poczytać o nim na SolidSmack.com! Osobiście
dowiedziałem się o nim z maila otrzymanego od jednego z
Czytelników CADblog/SWblog, za co w tym miejscu jeszcze raz
serdecznie dziękuję. Cóż, najwyższy czas, by ten interesujący
materiał, autorstwa młodego (jak wynika z profilu na YouTube)
Polaka, doczekał się także rozpowszechnienia za pośrednictwem
polskich mediów ;) podejmujących „CADową” tematykę...
|
więcej |
* „Shame on me” –
jak mawiają anglosasi. 22 lutego o tutorialu Mateusza Klibera
na swoim blogu poinformował polskich użytkowników SolidWorks
Maciej Karlic (link
tutaj).
dodano 19.04.2011 r. godz. 14:34
strona 1 z 3 |
> |
1
2
3 ...
|
|