„(...) Nie istnieje jeden, idealny system CAD, zaspokajający
potrzeby wszystkich inżynierów.
Ale idealnym systemem jest ten, który usprawnia projektowanie
i pozwala nam nie tylko doskonalić się, ale także...
zaspokajać nasze potrzeby i realizować marzenia.”
O Teamcenterze, HD PLM, formacie JT i „cloud computing”, z
Erikiem Sterlingiem rozmawia Maciej Stanisławski
Maciej Stanisławski, CADblog.pl:
Zaczniemy może od pytań,
które nasunęły mi się po dzisiejszych prezentacjach. Podczas
konferencji wiele słów padło na temat HD-PLM i Teamcenter. Czy
możemy powiedzieć, że właśnie Teamcenter jest czymś w rodzaju
„jądra”, podstawy HD3D, czy jest to zbyt daleko idące
stwierdzenie? Jeśli spojrzymy na narzędzia i funkcjonalności
zaimplementowane bezpośrednio do NX, widzimy, iż wiele z nich
przeznaczonych jest do wsparcia współpracy między
użytkownikami, zespołami projektowymi, do wsparcia wymiany
informacji...
Eric Sterling,
Siemens PLM Software: Muszę nawiązać najpierw do tego,
czym dla nas jest HD-PLM. Jest bowiem w istocie naszą wizją.
Jest tym, do czego chcemy, by zmierzało PLM. Podczas mojej
prezentacji, która będzie miała miejsce po naszej rozmowie,
wskażę trzy kluczowe elementy składające się na tę filozofię:
„inteligentnie” zintegrowaną informację, architekturę systemu
otwartą na nowe, „przyszłościowe” rozwiązania i wreszcie
doświadczenia użytkowników. Opowiem także, w jaki sposób
Teamcenter jest w stanie dostarczyć te kluczowe punkty każdemu
użytkownikowi.
Gdy mówię o
zintegrowanej, „inteligentnej” informacji – mam na myśli w
zasadzie to, czym zajmujemy się od ponad siedmiu lat.
Przetwarzanie danych związanych z projektem, modelem, później
gotowym produktem. Segregowanie tych informacji, wskazanie
właściwych na danym etapie powstawania projektu.
Skoordynowanie danych pochodzących z różnych systemów i
przeznaczonych dla różnych użytkowników; zarówno związanych z
zarządzaniem, jak i bezpośrednio z samym projektem, z samym
modelem... Tak, jeśli spojrzymy na to, co jest podstawą,
„kręgosłupem” HD-PLM, to będzie to Teamcenter. Nie udałoby mi
się ująć tego bardziej przejrzyście (śmiech)...
Z
tego pojedynku ciężko było wyjść obronną ręką, zwłaszcza gdy
te „czterdzieści stopni” odnosiło się do wskazań termometru
włożonego pod pachę najpierw najmłodszego (to w ubiegły
poniedziałek), a później średniego „Pana S.” (to początek tego
tygodnia). I cóż, systemy CADowskie są tutaj bezradne,
pomijając fakt, iż na pewno z ich pomocą zaprojektowano linie
technologiczne odpowiadające za produkcję i pakowanie
antybiotyków zwalczających dziecięce wirusowe zapalenie płuc.
Obronną ręką jednak do końca nie wyszedłem, ale o tym za
chwilę...
Te „czterdzieści
stopni” to wyraźny sygnał przypominający o tym, że nawet jeśli
zaplanujemy sobie coś dokładnie, dopniemy na przysłowiowy
„guzik”, a nasze plany będziemy starali się realizować jedynie
zapatrzeni we własne siły, to... możliwe będą dwa scenariusze:
ten pierwszy mówi o tym, iż wszystko pójdzie zgodnie z naszym
planem, będzie pod kontrolą.
Ale przecież zgodnie
z prawem Murphy'ego, jeśli coś będzie miało pójść nie tak, jak
sobie zaplanowaliśmy, to właśnie tak „pójdzie”.
A jednak Uczeni w Piśmie dobrze zauważają, iż z każdego zła
rodzi się jakieś dobro. Mimo palących terminów, musiałem
znaleźć czas, by spędzić go razem z dziećmi. A mimo okresu
Adwentu, czasu dla najbliższych było niewiele; zaangażowałem
się w kilka spraw także poza polem zawodowym, a ponieważ
dotyczyły bliskich znajomych, żeby nie powiedzieć –
przyjaciół, inne sprawy poszły w odstawkę. Inne? Cóż,
CADblog.pl teoretycznie nie mógł poczekać, chociaż z pewnością
zauważyli Państwo brak regularności w publikowaniu newsów, o
newsletterze nie wspomnę. Poczekać mieli najbliżsi, bo
przecież „oni i tak mają mnie na co dzień”.
Owe „czterdzieści
stopni” sprawiło, iż wszystko wróciło na swoje miejsce.
Rodzina – na pierwszym miejscu (zaraz po Panu Bogu). A
CADblog.pl, moje „czwarte dziecko”, szczęśliwie pozwala na
elastyczne planowanie czasu. Który jednak w „stanie wyższej
konieczności” udało się wygospodarować.
Udało się także dlatego, że Firmy, które zaufały mi i
zdecydowały się na podjęcie współpracy, wykazują dużą
cierpliwość – podobnie jak Państwo – Czytelnicy, bez których
CADblog.pl w jakiejkolwiek postaci pozbawiony byłby racji
bytu. Za to, w tym miejscu, korzystając z przedświątecznej
atmosfery – wielkie podziękowanie (kiedyś na miejscu byłoby
powiedzieć: „Bóg zapłać”, ale obecnie chyba jest to zbyt
„niepoprawne politycznie”; jeszcze obniżą mi ranking w Google,
co ostatnio zbiegło się w czasie z publikacją np. cytatu
tygodnia wyjętego z tekstu autorstwa Bronisława Wildsteina
:)). A na poważnie, jeśli kogoś moje wywody na ten temat w
jakiś sposób obrażają – to przepraszam. Ale zachęcam do
wytrwania :). Na pozostałych stronach można znaleźć treści
„religijnie i życiowo” raczej obojętne. Chociaż nadal zdarzają
się maile od Czytelników, którzy podkreślają, iż w CADblog.pl
podoba im się właśnie to, że jest nie tylko o CAD, ale i o
życiu. W końcu jest to niezbywalne prawo blogu, a że pojawia
się on ostatnio w „mutacji” papierowej (vide aktualności), to
już inna sprawa: jakoś trzeba będzie z tym żyć!
Nowe
wydanie miało trafić do Państwa rąk jeszcze przed Świętami
Bożego Narodzenia. Nie trafi. Ale przecież w czasie Świąt jest
wiele ważniejszych rzeczy, naprawdę istotnych. CADblog.pl
cierpliwie poczeka (tym razem CADblog.pl), aż zasiądą Państwo
z powrotem przed ekranami monitorów i podejrzą, czy coś nowego
udało się w tzw. międzyczasie opublikować, czy też nie... Z
góry uprzedzam: w czasie Świąt komputera nie będę dotykać!
Mimo iż nowy manipulator 3dconnexion jeszcze nie przeszedł
wszystkich przewidzianych dla niego testów (na razie tylko z
Solid Edge ST4, zresztą – bezproblemowo, co zapewne
użytkowników myszek 3D zbytnio nie dziwi).
Nowe wydanie
dostępne będzie przed Nowym Rokiem, a w wersji papierowej – na
początku stycznia. Szczegółowe informacje znajdą Państwo w
aktualnościach. Będzie można przeczytać tam także o zapowiedzi
pewnej zmiany w dotychczasowym kształcie i sposobie
funkcjonowania CADblog.pl.
Proszę się nie
niepokoić, nie zostanie on przejęty przez żadne wydawnictwo,
nadal będzie tytułem niezależnym, chociaż – jak na prawdziwy
blog przystało – obiektywnym, ale z określonymi sympatiami (co
odnosi się zarówno do systemów CAD, jak i systemu wartości w
szczególności). Nadal jego dotychczasowe elektroniczne postaci
będą dostępne nieodpłatnie. Natomiast jeśli chodzi o wydanie
papierowe, cóż... najbliższe, którego okładkę mogą Państwo
podziwiać już na stronach CADblog.pl, będzie ostatnim, które
mają Państwo szansę otrzymać całkowicie bezpłatnie. Warunki
prenumeraty nowych wydań (na 2012 rok planowane jest pięć
numerów, w tym jeden specjalny – osławiony CADraport :)) można
będzie znaleźć właśnie w nim, tudzież w zakładce „Prenumerata”
na stronie CADblog.pl – ale to także po Świętach. Dodam, że
cena egzemplarza (bez kosztów wysyłki) wyniesie 5,40 (z 8%
podatkiem VAT). Wszystko wskazuje na to, iż część uzyskanych z
tego tytułu środków (prawdopodobnie 1 zł od każdego
egzemplarza) przeznaczone zostanie na jakąś akcję
charytatywną.
W tym miejscu
zatrzymam się na chwilę, z kolejnym podziękowaniem, dla Tych
spośród Państwa, którzy zatrzymali się na chwilę na stronie
www.wirtualnachoinka.net – baner promujący tą akcję wisiał
na stronach głównych CADblog.pl przez kilka dni w ostatnich
tygodniach. Jak wynika ze statystyk, kilkadziesiąt osób
zdecydowało się kliknąć w ów baner i spędziło na docelowej
stronie średnio ponad pół godziny, a to oznacza, iż
najprawdopodobniej w jakiś sposób zaangażowało się w to
wigilijne dzieło pomocy dzieciom z ubogich rodzin. Wniosek
jest prosty: inżynierowie mają nie tylko rozum, ale i coś
jeszcze tłukącego się w piersiach. Tak trzymać!
Zerkam teraz na
wspomnianą stronę... dla 1053 z 1072 zarejestrowanych dzieci
wybrano prezenty. Trochę smutno się robi na myśl o tej
garstce, która prezentów może już nie zdąży otrzymać... Z
drugiej strony, część przekazanych paczek była na tyle obfita,
iż może wolontariuszom uda się rozdzielić je między wszystkie
dzieci zgłoszone do akcji. „Pusty talerz” na naszym wigilijnym
stole...
A skoro o Wigilii
Świąt Bożego Narodzenia mowa, pozostaje mi życzyć Państwu, w
tym właśnie miejscu i w ten sposób, żałując, że nie mogę
osobiście wyróżnić przynajmniej tych, z którymi współpracuję
już od dłuższego czasu, tych, których miałem okazję poznać
osobiście... innymi słowy, wszystkim Przyjaciołom i
Sympatykom, Czytelnikom i Reklamodawcom, a także tym, którym
CADblog.pl w jakiś sposób przeszkadza,
Serdeczne Życzenia
Zdrowych, Radosnych, Spędzonych w gronie Najbliższych
Świąt Bożego Narodzenia!
Niech te szczególne dni będą dla Was czasem odpoczynku i
wzajemnej troski,
a chwile spędzone wspólnie z bliskimi przyniosą wiele ciepła.
A świąteczny karp niech ma wyjątkowo mało ości :)...
...czego Państwu i sobie życzy
Maciej Stanisławski
Warszawa, dn. 23.12.2011,
godz. 20:35
22.11.2011 r. w hotelu Intercontinental w Warszawie, miała
miejsce oficjalna Polska Premiera Solid Edge ST4. Przed
organizatorami stanęło nie lada wyzwanie: w jaki sposób
zaprezentować system, który tak naprawdę... znany jest już
prawie od pół roku? Może powiedzieć coś na temat... ST5?
Wydarzenia
organizowane przez Siemens Industry Software (Siemens PLM
Software) już od lat – jeszcze od czasów UGS – cieszą się
powodzeniem. Dzieje się tak nie tylko za sprawą tematyki
konferencji, jaką jest oprogramowanie klasy PLM, ale także
sprawnej organizacji spotkań, prezentacji itp. Listopadowa
„premiera” idealnie wpisała się w ten nurt, chociaż jak
wspomniałem – zadanie było trudne. W jaki sposób przedstawić
użytkownikom (także potencjalnym) nowości oprogramowania,
które można swobodnie testować już od kilku miesięcy (linki do
wersji testowych na końcu artykułu)?
Jak zainteresować
słuchaczy informacjami, które w ten czy inny sposób
przekazywane były także na łamach CADblog.pl &
SolidEdgeblog.pl? Okazało się, iż jest to możliwe.
Po części sprawiła
to obecność gościa specjalnego, szefa marketingu Velocity –
Russella Brook'a. Jego prezentacja (poprzedzona wystąpieniem
Rafała Żmijewskiego), wprowadzająca w obszar zagadnień i
nowości Solid Edge ST4, obejmowała m.in. udoskonaloną
technologię synchroniczną, usprawnienia w zakresie Multi-CAD i
tworzenia rysunków technicznych wprowadzone w najnowszej
edycji Solid Edge oraz opis nowych narzędzi pozwalających
przyspieszyć walidację projektowania części blaszanych (...)
Co
stało za decyzją o udostępnieniu wszystkim zainteresowanych –
a przede wszystkim studentom – edukacyjnej wersji Solid Edge
ST4? Kto w Siemens PLM Software odpowiada za realizację tej
nowatorskiej koncepcji? Na jakie korzyści liczy Siemens PLM
Software, decydując się na taki krok? Wreszcie – jakie
potencjalne ograniczenia niesie ze sobą wersja edukacyjna
Solid Edge ST4, a jakie ma możliwości?
Patrzę w kalendarz i
oczom nie wierzę: oto mijają dwa miesiące od rozmowy
telefonicznej z Michaelem Brownem; rozmowy przeprowadzonej
wkrótce po udostępnieniu wszystkim zainteresowanym edukacyjnej
edycji najnowszej wersji Solid Edge ST4, a uzupełnionej
później drogą mailową odpowiedziami uzyskanymi od Krisa
Kasprzaka. Tymczasem za nami już oficjalna polska prezentacji
Solid Edge ST4, warto więc nareszcie zebrać wszystkie uzyskane
informacje i podzielić się nimi z Państwem.
Co prawda, pewne
treści udostępniłem już na wcześniej na stronie, ale tym razem
pora na swoiste „resume”.
Michael Brown pracę dla Siemens PLM Software rozpoczął w lutym
br., ma jednak za sobą ponad dziesięć lat doświadczenia w
pracy, m.in. podczas wdrażania i implementowania systemów PLM,
chociażby w takich firmach jak Airbus czy Rolls Royce.
Pracował także na kierowniczym stanowisku w PTC, a co
szczególnie istotne w kontekście rozmowy o programie
akademickim Siemens PLM Software – wcześniej opracował podobny
program właśnie dla Parametric Technology. Nie miał jednak
takich możliwości, jakimi dysponuje obecnie...
Na początku rozmowy przyznałem się do tego, że samemu wziąłem
udział w programie akademickim, rejestrując się jako „wieczny”
student. I zadałem pytanie, które wymieniłem już na wstępie:
co stało za podjęciem takiej decyzji (bo kto – odpowiedź już
znamy) i na jakie korzyści liczy Siemens PLM Software. (...)
W
dniach 17-19 października 2011, w miejscowości Linz (Austria)
miała miejsce coroczna konferencja organizowana przez
stowarzyszenie PLM Europe, skupiające użytkowników rozwiązań
Siemens PLM Software. Podtytułem konferencji, a także
uzupełnieniem logotypu stowarzyszenia (używam określenia
„stowarzyszenie”, chociaż może lepsze byłoby „organizacja”)
jest sentencja mówiąca o „głosie użytkowników Siemens PLM
Software” (ang. „The Voice of Siemens PLM Software Users”).
Dlaczego zwracam na to uwagę?
W portfolio Siemensa
znajdziemy „Velocity Series” (www.siemens.com/velocity),
którego trzon stanowi oprogramowanie Solid Edge. A jednak
wśród uczestników konferencji trudno byłoby wskazać osoby na
co dzień posługujące się tym systemem CAD.
Na PLM Europe obecni
byli użytkownicy NX, ale chyba przede wszystkim – osoby
wykorzystujące w swojej pracy systemy Teamcenter i Tecnomatix.
Zresztą z samych badań przeprowadzonych przez organizatorów,
których wyniki przywoływane były podczas sesji generalnej
otwierającej wydarzenie wynikało, iż ponad 60 procent obecnych
na konferencji zainteresowanych jest nowościami w obszarze PLM
(i PDM), a niekoniecznie w obszarze CAD. Cóż, na prezentację
nowego Teamcenter 10 przyjdzie jeszcze poczekać, ale PLM
Europe było znakomitą okazją do oficjalnego zaprezentowania w
tej części świata najnowszej wersji NX 8.0 i Tecnomatix 10.
W tym miejscu
pozwolę sobie przytoczyć kilka faktów, związanych z tegoroczną
edycją i z... Siemens PLM Software:
• konferencja odbywająca się w Design Center Linz zgromadziła
ponad dziewięciuset uczestników (przedstawiciele mediów nie
byli reprezentowani zbyt licznie, chociaż podobno było nas
zdecydowanie więcej niż w latach ubiegłych);
• zgromadziła także rekordową liczbę wystawców – partnerów
(ponad 40 stoisk, wśród nich m.in. Moldex 3D z Państwa Środka,
Cortona3D, Microsoft, Cadenas, 3Dconnexion – i konkurencyjny
SpaceControl i wiele innych);
• oprócz sesji otwartych, odbyły się 93 warsztaty/seminaria
(!) prowadzone w mniejszych grupach. Zdarzało się, iż w
niektórych salach liczba osób uczestniczących wynosiła
dosłownie kilka, a w innych zainteresowani siedzieli na
podłodze i stali na korytarzu przy otwartych drzwiach (to mały
„kamyczek do ogródka” organizatorów – na pewno można było
lepiej rozeznać zainteresowanie uczestników poszczególnymi
sesjami i dostosować sale do rzeczywistych potrzeb). Miałem
okazję uczestniczyć w dwóch seminariach: pierwszym prowadzonym
przez Jean-Paula Mestre, a poświęconym zarządzaniu i pracy z
Teamcenter w środowisku Multi-CAD (np. równolegle z SolidWorks,
Catia czy Pro/E) i drugim – szczególnie interesującym z punktu
widzenia entuzjasty ST – zatytułowanym „Synchroniczna
Technologia ... co każdy inżynier wiedzieć powinien”,
prowadzonym przez Mike'a Reburkha. Ktoś złośliwy może
stwierdzić, iż jak na dziewięćdziesiąt możliwości, wybór dwóch
to trochę niewiele. Cóż, odpowiem, iż użytkownicy NX,
Tecnomatix i Teamcenter naprawdę mieli w czym wybierać,
natomiast ktoś zainteresowany i skupiony na Solid Edge mógł
czuć pewien niedosyt, ale dla niego przewidziane są przecież
inne wydarzenia;
• Siemens PLM Software może pochwalić się ponad 69 500.
użytkowników w 80. krajach świata (wśród nich znajdziemy m.in.
Aston Martin, Antonov, BAE Systems, Boeing, BSH, Daimler AG,
Chrysler, Ford, General Electric, General Motors, Nissan,
Procter & Gamble, Rolls-Royce, Suchoj itp.);
• 80% firm korzystających z rozwiązań Siemens PLM Software
należy do branż motoryzacyjnej, lotniczej/kosmicznej,
maszynowej i zaawansowanych technologii. Dwudziestu
najważniejszych dostawców branży motoryzacyjnej korzysta z
oprogramowania CAD/CAM/CAE pochodzącego z portfolio Siemensa.
Największe światowe wdrożenie systemu PLM miało miejsce w
General Motors;
• Siemens PLM Software tworzy i zarządza ponad 48% danych w
formatach 3D;
• 63% oprogramowania Siemens PLM Software zarządza danymi
pochodzącymi z wielu systemów CAD (Multi-CAD), co oznacza –
jak żartobliwie zauważają przedstawiciele firmy – iż zarządza
większą ilością danych pochodzącą od konkurencji niż z
własnych systemów...
Dzień I
Rozpoczęła go
sesja generalna, otwarta wystąpieniem prezesa PLM Europe,
Maartena Romersa. W ciągu kilku minut szczególny nacisk
położył na „networking” - wymianę informacji i danych poprzez
sieć, na wszelkie możliwe i dostępne sposoby, także za
pośrednictwem portali sieciowych (kto ma konto na Twitterze?).
Może nie było to związane stricte z tematem przewodnim
konferencji – i jeśli myślą Państwo, iż była to jaskółka
zwiastująca ogłoszenie ery „cloud computing” u Siemensa to
muszę Państwa rozczarować lub uspokoić, że taką nie była – ale
w obecnej rzeczywistości (także wirtualnej) internet i taki
sposób wymiany danych odgrywa kluczową rolę. Przy tej okazji –
dwa adresy www godne polecenia użytkownikom rozwiązań Siemens
PLM Software:
www.plmworld.org i
www.siemens.com/plm/blog. Zachęcam do odwiedzin. Następnie
na scenie powitaliśmy Chucka Grindstaffa, CEO Siemens PLM
Software.
– Jedną z korzyści
bycia częścią rodziny Siemensa jest to, iż zyskaliśmy znacznie
szersze horyzonty – powiedział Chuck Grindstaff, przybliżając
zgromadzonym strategię i wizję PLM. W domyśle – horyzonty
szersze niż w czasach, gdy Siemens PLM Software nazywała
się... UGS. Przy tej okazji zaprezentował także w skrócie nową
strukturę organizacyjną Siemens PLM Software, obowiązującą od
początku października. – Możemy angażować się w więcej
obszarów działalności i rozwój naszych systemów. Dzięki temu
nasi klienci mogą przekuwać swoje idee i pomysły na produkty,
które cieszą się zainteresowaniem rynku – dodał.
W ciągu ostatnich 12
miesięcy, poprzedzających konferencję, liczba klientów Siemens
PLM Software powiększyła się o ponad 3000 firm. Nawiasem
mówiąc, wśród klientów znajdziemy tak sympatyczne firmy, jak
„Lego”. CEO Siemens PLM Software nie unikał odwoływania się do
działań konkurencji, ze szczególnym naciskiem na DS i PTC,
czyli firmy otwarcie działające w obszarze zarządzania cyklem
życia produktu (w przeciwieństwie do Autodesk, która działa,
owszem, ale bardziej „skrycie”, o czym wielokrotnie
wspominałem :)).
Co ciekawe, firmy konkurencyjne – dostawcy
innego oprogramowania CAx – często w pewnych obszarach okazują
się... partnerem, czy wręcz klientem Siemens PLM Software.
Warto także zdać sobie sprawę, że Siemens Industry Automation
Division, oferując oprogramowanie CAx i PLM za sprawą swego
„oddziału” PLM Software, musi liczyć się z tym, iż „jego”
rozwiązania wykorzystywane będą przez konkurencję działającą
na polu produkcji maszyn, automatyki czy innych urządzeń.
„Nie zaprzepaszczę
przyszłości dla osiągnięcia krótkotrwałych korzyści...”
Werner von
Siemens
– Siemens wydał
wiele pieniędzy, aby nas (UGS – przyp. autora) przejąć i
uczynić elementem swojej rodziny. Dlatego też stawia przed
nami konkretne cele, konkretne zadania, które realizujemy –
opowiadał Chuck Grindstaff. Do ostatnich „zwycięstw” Siemens
PLM Software zaliczył podpisanie umów z BAE Systems i
Electrolux. – To, czego jesteśmy obecnie świadkami i w czym
aktywnie uczestniczymy, to całkowita zmiana, zmiana spojrzenia
na zarządzanie cyklem życia produktu, diametralnie inna od
tego, z czym mieliśmy do czynienia jeszcze dziesięć lat temu.
Istotnie, obecnie szczególnego znaczenia nabrało tempo, w
jakim firmy są w stanie zaoferować czy nowy produkt, czy też
jego nowe funkcjonalności.
Inżynieria to proces podejmowania decyzji
Dlaczego tak
jest? Jak wyjaśniał Chuck Grindstaff, to właśnie „tysiące
małych decyzji wpływają na kluczowe decyzje”. Czy wymagania,
jakie ma spełnić produkt, są takie same w USA, w Brazyli,
Europie i Chinach? Czy może inne dla każdego z wymienionych
obszarów? Czy zmiana wprowadzana na etapie opracowywania
produktu będzie miała wpływ na elektronikę? A może także na
oprogramowanie danego urządzenia? Czy nasi partnerzy,
podwykonawcy – będą w stanie sprostać nowym wymogom tolerancji
i pasowania? Czy jeśli skorzystam z nowego materiału,
pochodzącego od tańszego dostawcy – czy produkt nadal będzie
spełniał określone normy? Przykłady można by mnożyć. Były
natomiast wstępem do przedstawienia wizji HD-PLM (high-definition
product lifecycle management) – wizji systemu, na który
składać się będą:
• informacje integrowane w sposób inteligentny,
nieprzypadkowy; a każdy element HD-PLM partycypuje w
dostarczaniu takich informacji, także zwrotnie;
• architektura systemu otwarta na ewentualne przyszłe zmiany;
• doświadczenie użytkownika...
Na moment zatrzymam
się przy tym ostatnim; nie tak dawno miałem okazję brać udział
w prezentacji, podczas której pokazano rezultaty pewnej
analizy MES przeprowadzonej w systemie CAE (w jakim – nie jest
to istotne); ta sama analiza, na tym samym modelu, w pierwszym
przypadku trwała 24 godziny, w drugim – 10 minut. Dlaczego?
Otóż w tym drugim przypadku użytkownik zorientował się, iż
należy powiązać ze sobą pewne ściany modelu. Przełożyło się to
na dramatyczną redukcję czasu potrzebnego na wykonanie
obliczeń. A sam użytkownik zyskał cenne doświadczenie :)
HD-PLM oznacza inne
podejście do innowacji IT. Zmiany i ulepszenia mogą być
dokonywane płynnie, jako przejście z jednej fazy rozwoju
przedsiębiorstwa do kolejnej, a nie „skokowo”, gdzie pewne
struktury zarządzania trzeba budować na nowo, od podstaw. Z
pewnością nie ma to takiego znaczenia, gdy mówimy o małych
przedsiębiorstwach. Z drugiej jednak strony, nawet jako
użytkownik indywidualny, mogę zadać sobie pytanie: czy wolę
dokonywać aktualizacji i „ewolucji” wykorzystywanego systemu,
czy też... przesiąść się, nie daj Boże w trakcie pracy nad
danym projektem – na zupełnie nowe narzędzie, działające w
innym, nieznanym mi środowisku? Idea HD-PLM ma temu zapobiec.
O HD-PLM pytałem
osobiście Erica Sterlinga, podczas wywiadu (który po
spełnieniu wszelkich procedur ukaże się na łamach CADblog.pl)
przeprowadzonego pierwszego dnia. Eric Sterling nazywany jest
„człowiekiem JT”, miał bowiem istotny wkład w powstanie owego
formatu wymiany danych *.jt, w Siemens PLM Software pełni
natomiast funkcję vice prezesa ds. rozwiązań PLM i współpracy
w obszarze cyklu życia produktu; szerzej na temat HD-PLM
będzie można przeczytać zatem we wspomnianym wywiadzie, a w
chwili obecnej odsyłam do informacji dotyczącej premiery NX
7.5, podczas której po raz pierwszy termin HD-PLM został
omówiony szerzej (http://www.cadblog.pl/solidedgeblog_NX75_info_prasowe.htm).
Nawiasem mówiąc, zaraz po wywiadzie pośpieszyliśmy z powrotem
na sesję generalną, gdyż Eric Sterling miał wystąpienie na
temat Teamcenter.
(...)
Solid Edge z technologią synchroniczną zrewolucjonizował
podejście i sposób, w jaki inżynierowie i designerzy posługują
się systemami CAD, eliminując ograniczenia związane z
modelowaniem parametrycznym opartym na historii operacji.
Solid Edge pozwolił także na redefinicję pojęcia „łatwości
użycia” – chociażby poprzez wprowadzenie narzędzia w postaci
„koła sterowego”
Autor: Michael
Brown
Użytkownik może w
prosty sposób tworzyć modele 3D na bazie szkiców, lub
modyfikować istniejące modele 3D albo złożenia – właśnie z
pomocą koła sterowego. A jest ono jednym z elementów
technologii synchronicznej, który postaram się Państwu w kilku
zdaniach przybliżyć.
Zacznijmy od zmiany
szkiców 2D na modele 3D. Użyjemy narzędzi szkicowania do
narysowania zamkniętego obszaru (np. koła albo kwadratu).
Następnie, zaznaczamy nasz obszar i od razu pojawi się koło
sterowe. Wystarczy zaznaczyć i „pociągnąć” strzałkę, aby
wyciągnąć nasz płaski szkic do modelu 3D (rys. 1.).
Rys. 1 i 2.
Wyciągniecie i tworzenie bryły obrotowej za pomocą koła
sterowego w Solid Edge ST 4
Aby utworzyć bryłę
obrotową ze szkicu, przeciągamy kulkę koła sterowego na
jakikolwiek linearny element szkicu, a następnie przeciągamy
torus koła sterowego – powstaje bryła obrotowa (rys. 2.). Ta
sama metoda może być użyta w celu konwersji zaimportowanych
rysunków 2D do modeli 3D. Użytkownik może także wyciągać lub
obracać wiele obszarów, zaznaczając je z wciśniętym
jednocześnie klawiszem Shift lub Ctrl (Shift + kliknięcie
myszą, etc.). (...)
Import i eksport plików. Możliwości ich otwierania bez
konieczności stosowania w tym celu dodatkowych –
nierzadko zewnętrznych – aplikacji. Jak się okazuje,
wszystko to oferuje wersja studencka (edukacyjna,
akademicka – jak zwał, tak zwał) Solid Edge ST 4,
dostępna dla każdego zainteresowanego
tutaj
Tym razem
prosty model zapisałem bez żadnych translacji do
natywnego formatu Solid Edge. Plik z rozszerzeniem
*.par (Parasolid) dał się odczytać bez najmniejszego
problemu m.in. w środowisku NX 7.5! Innymi słowy, nie
ma konieczności zamiany plików na formaty zewnętrzne,
jeśli chcemy korzystać z nich w środowisku innych niż
Solid Edge systemów. (...)
Michael Brown (Siemens PLM Software) w rozmowie z
CADblog.pl opowiada o edukacyjnej wersji Solid Edge ST
4
Nie
ukrywałem i nie będę ukrywał, iż sposób, w jaki
Siemens PLM Software zdecydował się udostępnić wersję
studencką oprogramowania Solid Edge ST 4, zdecydowanie
przypadł mi do gustu, chociaż budził też w pewnych
obszarach wątpliwości. Z ogromną przyjemnością
przyjąłem zatem propozycję przeprowadzenia rozmowy, w
zasadzie – telekonferencji – ze ścisłym gronem
decyzyjnym z ramienia firmy, odpowiedzialnym zarówno
za stronę techniczną Solid Edge ST 4, jak i za szeroko
rozumiany program akademicki. Do rozmowy doszło
wczoraj (nawiasem mówiąc, to mój debiut jeśli chodzi o
tego typu telekonferencje), a moim rozmówcą okazał się
Michael Brown, odpowiedzialny w Siemens PLM Software
właśnie za Solid Edge ST 4 w wersji studenckiej, a
dokładnie – za całość realizowanego (także poprzez
rzeczoną wersję ST 4) programu akademickiego.
Siemens
PLM Software i program akademicki
Zaoferowanie bezpłatnej wersji studenckiej to dopiero
początek. W ramach programu jego uczestnicy nie tylko
będą mogli korzystać z pomocy on-line, newsletterów
zawierających samouczki, porady, sposoby rozwiązywania
problemów (o tym, że ta część programu akademickiego
została już wdrożona i działa mieli okazję przekonać
się wszyscy, którzy zdążyli już zarejestrować się,
pobrać i zainstalować wersję „studencką”), ale także –
uczestniczyć w powstawaniu internetowej społeczności
związanej z Solid Edge ST 4, a szczególnie – z jego
darmową edycją.
Jednym z celów
powołania do życia takiego programu, w takiej właśnie formie –
bez kłopotliwej rejestracji, bez szeregu formalności
wymaganych do spełnienia (np. posiadanie adresu mailowego
związanego z uczelnią, podawanie – w celu weryfikacji – numeru
indeksu itp.) była chęć udostępnienia w prosty i bezproblemowy
sposób najnowszych rozwiązań Siemens PLM Software (i pod
pojęciem „najnowszych rozwiązań” rozumiemy nie tylko Solid
Edge jako taki, ale także technologię synchroniczną, obecną
także w innych systemach firmy) każdemu (!) zainteresowanemu.
Każdemu – czyli w praktyce nie tylko studentom, ale także
potencjalnym klientom, ale także amatorom, segmentowi „Do It
Yourself” - czyli kontynuatorom tradycji Adama Słodowego.
Dlaczego zatem nie nazwano takiej wersji – wersją
demonstracyjną i np. nie ograniczono czasowo jej
funkcjonalności – jak to było w przypadku np. ST 3? Cóż, Solid
Edge ST 4 w wersji edukacyjnej/studenckiej – jak zwał, tak
zwał – pomyślany został przede wszystkim jako element
realizowanego przez Michaela Browna akademickiego programu. A
że przy okazji może posłużyć jako wersja testowa...
Najważniejsze ograniczenia w jego zastosowaniu zawarte są w
umowie licencyjnej, akceptowanej przez każdego uczestnika
programu. I Michael Brown nie ukrywa, iż liczy na to, iż
większość osób korzystających z Solid Edge ST 4 w takiej
formie, będzie tych ograniczeń przestrzegać.
W
jakim celu?
To proste:
każdy student, każdy uczeń uczelni technicznej, zyskał dostęp
do rozwiązania oferowanego przez Siemens PLM Software. Nie
jest ograniczony oprogramowaniem dostępnym na uczelni, nie
jest uzależniony od umów zawartych między kadrą, a dostawcami
oprogramowania. Co więcej, zyskuje możliwość konfrontowania
środowiska pracy poznanego podczas zajęć, ćwiczeń, wykładów z
tym, do czego dostęp uzyskuje także w domowym zaciszu. A
zespół odpowiedzialny za Solid Edge ST 4 jest przekonany, iż
ich dzieło wyjdzie z takiej konfrontacji zwycięsko.
W konsekwencji,
teoretycznie każdy absolwent uczelni lub kierunku
technicznego, będzie mógł wykazać się umiejętnością pracy w
środowisku technologii synchronicznej, w środowisku Solid Edge
ST 4. Jakie ma to znaczenie dla polityki firmy i w jaki sposób
może przełożyć się w przyszłości na wzrost zamówień na to
oprogramowanie, nie trzeba nikomu tłumaczyć. Potencjalne
korzyści zdecydowanie przewyższą ewentualne „straty” związane
z rezygnacją z odpłatnego udostępniania licencji studenckiej,
jak ma to miejsce w przypadku systemów oferowanych przez
innych dostawców (może się mylę, ale wydaje mi się, iż Siemens
PLM Software jako pierwszy w historii zdecydował się
udostępnić licencje akademickie swojego oprogramowania
całkowicie bezpłatnie).
W rozmowie
zauważyłem, iż pojawiają się w sieci opinie i głosy mówiące o
tym, iż stosunkowo niewielu użytkowników Solid Edge (mniej niż
połowa) korzysta na co dzień z możliwości technologii
synchronicznej. Udostępnienie, upowszechnienie Solid Edge ST 4
na obecnych zasadach z pewnością także stanowi krok w kierunku
częstszego wykorzystywania możliwości wynikających z braku
ograniczeń charakterystycznych dla tradycyjnego,
parametrycznego podejścia.
Praktycznie bez ograniczeń
Czym
charakteryzują się najczęściej wersje testowe? Ograniczonym
czasem używania, ograniczoną liczbą uruchomień, ograniczeniami
zapisu. A wersje studenckie? Roczna licencja nie może być
postrzegana jako ograniczenie czasowe, ale najczęściej
pojawiają się restrykcje jeśli chodzi o import, eksport i
zapis plików/modeli z systemów zewnętrznych, bądź utworzonych
w wersji studenckiej danego oprogramowania. Często za tym
idzie brak dostępu do niektórych, nierzadko bardziej
zaawansowanych funkcjonalności, lub też modułów dodatkowych.
W przypadku Solid Edge ST 4 mamy do czynienia z sytuacją zgoła
odmienną. Po pierwsze, nie ma ograniczeń jeśli chodzi o
import, otwieranie plików pochodzących z zewnątrz. Co więcej,
mogę dodać od siebie, iż zdecydowanie poprawiono opcje importu
w stosunku np. do wersji ST 3; te same pliki zapisane do
natywnego formatu w innym programie, otwierane w ST 3
zawierały pewne błędy, natomiast w ST 4 – błędów już nie było
(więcej na ten temat
tutaj).
Po drugie, mimo istnienia ograniczenia w pracy z plikami
natywnymi Solid Edge (pliki zapisane do tego formatu można
otworzyć i edytować jedynie w innej wersji studenckiej Solid
Edge ST 4, a dokumentacja 2D generowana w programie posiada
znak wodny wskazujący na użycie wersji edukacyjnej – czyli
niekomercyjnej), w przypadku eksportu tych plików do formatu
zewnętrznego (np. STEP) nie ma problemu z ich otwieraniem i
edycją w innych systemach. Z takim podejściem nie mieliśmy
chyba wcześniej do czynienia (przynajmniej osobiście się z tym
nie zetknąłem).
Michael Brown
zapytany o to, dlaczego zdecydowano się na taki krok,
odpowiedział prosto: „Rozmawialiśmy z naszymi klientami,
rozmawialiśmy ze studentami i środowiskami akademickimi,
pytaliśmy o to, co najbardziej przeszkadza w korzystaniu z
dotychczasowych programów akademickich, co denerwuje w
ograniczeniach wersji studenckich, a czasem nawet –
uniemożliwia dokładne poznanie działania systemu CAD w różnych
sytuacjach. I postaraliśmy się, aby wersja edukacyjna ST 4
tych wszystkich ograniczeń nie miała”.
Co
z pojawiającymi się dodatkowymi modułami, aplikacjami, etc?
Przed kilkoma
dniami natknąłem się w sieci na informację odnośnie modułu
Sustainability dla Solid Edge. Zacząłem się zastanawiać, czy
moduł ten (może będzie to aplikacja zewnętrzna, a może plug-in
do środowiska Solid Edge ST 4) będą mogli zainstalować i
korzystać z niego także posiadacze licencji edukacyjnej. I co
będzie w przypadku innych dodatków pochodzących od partnerów
Siemens PLM Software. Na to pytanie Michael Brown nie mógł
jeszcze udzielić ostatecznej odpowiedzi, a nie chciał
wprowadzać mnie i moich Czytelników w błąd. Pytanie to
pozostaje zatem otwarte, ale śmiem przypuszczać, iż – nie
będzie problemu z instalacją takich dodatków. A kwestia ich
praktycznego zastosowania – regulowana będzie zapewne tą samą
umową licencyjną, na którą zgodzili się uczestnicy programu
akademickiego, rejestrujący swoją wersję edukacyjną. Innymi
słowy – edukacja tak, komercyjne zastosowania – już nie...
Do tematu postaram
się powrócić, już po opublikowania nowego wydania. Prawdę
mówiąc, nie mogę się doczekać tej chwili...
Maciej Stanisławski
Pełna treść rozmowy, uzupełniona
m.in. o pytania z obszaru „technicznego”,
udostępniona zostanie (po uzyskaniu autoryzacji) na
SolidEdgeblog.pl
ST 3 vs ST 4, czyli „bez artefaktów”. Testujemy Solid Edge ST
4
Artefakt to inaczej przedmiot lub zdarzenie sztuczne, nie
mające swego odpowiednika w naturze. W Solid Edge ST 3 takie
„artefakty” potrafiły pojawić się podczas otwierania natywnych
plików innych systemów CAD. Ja natknąłem się na nie podczas
próby otwarcia i edycji w środowisku Solid Edge plików
wygenerowanych i zapisanych w SolidWorks
Te, z którymi miałem
do czynienia, miały postać płaszczyzn (o zerowej grubości!),
przesłaniających np. otwory modelu. Można było je zaznaczyć,
przesuwać, ba – nawet edytować, chociaż w ograniczonym
zakresie.
Solid Edge ST 3 i wczytany plik (format natywny SolidWorks
2010). W oczy od razu rzuca się
płaszczyzna (?) przesłaniająca otwór wlewowy do baku...
Ich usunięcie nie
nastręczało trudności, wystarczyło je zaznaczyć i skasować, by
model wczytany z SolidWorks mógł bez dalszych kłopotów zostać
poddany „obróbce”, lub tylko wykorzystany w Solid Edge.
Ową
płaszczyznę, swoisty „artefakt”, bez problemu można było
wyizolować i usunąć.
W ST 4 nie ma takiej konieczności; żadne artefakty już się nie
pojawiały...
ST 4 oznacza nową
jakość w pracy z innymi formatami plików. Ten sam plik, który
wykazywał błędy podczas otwierania w ST 3, tym razem zachowuje
się bez problemów. Żadnych zaślepień otworów w postaci
nieistniejących płaszczyzn, żadnych problemów z otwieraniem,
edycją i zapisem plików.
Solid Edge ST 4. Imponująca liczba obsługiwanych formatów.
Proszę, proszę, zbiornik sprawiający kłopoty rok temu, tym
razem wczytuje się bezbłędnie. Na ekranie widoczne
menu Surfacing...
Co więcej, mimo
korzystania z wersji edukacyjnej Solid Edge ST 4, nie miałem
także najmniejszych problemów z eksportem, a w zasadzie –
zapisem (Save as Translated) modeli stworzonych w ST 4 do
formatów zewnętrznych. Na pierwszy ogień poszła prosta belka z
zaokrąglonymi krawędziami i otworem na całej długości.
Zapisana do formatu STEP, pozwoliła się bez problemu otworzyć
w prostym modelerze 3D, jakim jest MoI (Moment of Inspiration,
do pobrania tutaj).
Pliki do formatów zewnętrznych możemy zapisywać albo
korzystając z polecenia „Save as Translated”,
albo ze zwykłego „Save as”...
MoI,
prosty modeler 3D, bez problemu rozpoznaje plik STEP
wygenerowany w środowisku Solid Edge ST 4
Wczytany model mimo faktu, iż pochodzi z wersji edukacyjnej
Solid Edge, można bez problemu poddać
edycji, modyfikować itp.
Podobnie zachował
się wspomniany model z SolidWorks – zamodelowany przeze mnie
niegdyś zbiornik paliwa do motocykla. Vide zdjęcia poniżej
(jeden obraz mówi więcej niż tysiąc słów :)).
Proszę, nie minął tydzień od ostatniego wpisu, a moje
słowa już się sprawdziły – może nie do końca, ale
zawsze. Od kilku dni każdy zainteresowany ma obecnie
możliwość testowania nieodpłatnie Solid Edge ST 4
przez okres 12 miesięcy, z możliwością jego
przedłużenia. Każdy, pod warunkiem jednak, że... jest
studentem. Ograniczeń wiekowych (tudzież kierunku
studiów) w zasadzie nie ma
Korzystając
z faktu, iż w zasadzie podyplomowych studiów
dziennikarskich na wydziale UW jeszcze (sic!) nie
ukończyłem, a indeks spokojnie leży sobie (czyt.
„dojrzewa”) w szufladzie, podobnie zresztą jak praca
dyplomowa na temat wydawanego w latach 1958-1959
tygodnika motoryzacyjnego „Auto-moto-sport”, poczułem,
iż mogę skorzystać z oferty skierowanej przede
wszystkim do żaków różnej maści i różnego autoramentu,
a studiujących we wszystkich zakątkach globu.
Piszę
„przede wszystkim”, gdyż z wypowiedzi znalezionych w
sieci wynika, iż szefostwo Siemens PLM Software
doskonale zdaje sobie sprawę z faktu, iż sposób
oferowania wersji edukacyjnej sprawi, że sięgną po nią
zapewne nie tylko studenci, ale wszyscy zainteresowani
nowym, ba – najnowszym dzieckiem firmy, w dodatku
wyposażonym w technologię synchroniczną. Do tej pory
dostępna była bowiem wersja demonstracyjna ST 3, z
czasowym ograniczeniem do 30 dni.
Obecnie zaoferowana
wersja edukacyjna ograniczenia takiego nie posiada. Program
„zabezpieczono” natomiast przed niepowołanym użyciem
komercyjnym w ten sposób, iż pliki zapisywane do natywnego
formatu Solid Edge można odczytać i edytować, ale jedynie w
środowisku innej edukacyjnej wersji ST 4. Jak miałem okazję
się przekonać, wyeksportowanie tego samego modelu do formatu
zewnętrznego (np. STEP) sprawia, iż ograniczenia przestają
obowiązywać, ale o tym za chwilę.
Aby zainstalować
darmową – ale pokreślmy: jedynie do użytku niekomercyjnego,
przeznaczoną dla studentów studiów dziennych, wieczorowych i
zaocznych (vide rys. powyżej) wersję edukacyjną Solid Edge ST
4, wystarczy
wejść na stronę producenta, wypełnić krótką ankietę (w
której podajemy także nazwę uczelni i kierunek studiów – w
moim przypadku podanie „dziennikarstwa” nie stanowiło
przeszkody), potwierdzić zapoznanie się z warunkami licencji i
wynikającymi z niej sposobami korzystania z oprogramowania
i... wysłać ją do producenta. Mailem zwrotnym otrzymujemy plik
licencji, który należy zapisać w znanym i łatwym do
odnalezienia miejscu na dysku, a następnie skorzystać z
nadesłanego w tym samym mailu linku i pobrać blisko 2,2 GB
danych – czyli wersję instalacyjną Solid Edge ST 4 w wersji „edu”.
Plik licencji nie działa z komercyjną wersją systemu, także
konieczne jest pobranie z serwera firmy właściwej wersji
edukacyjnej.
Przed instalacją
Solid Edge ST 4 edu, warto usunąć – jeśli taką posiadamy –
wcześniejszą wersję systemu (w moim wypadku było to ST 3,
która została w komputerze, mimo iż już dawno skończył się
okres testowy). Dodam, iż ST 4 nie weszła w kolizję z
zainstalowanym równolegle Solid Edge 2D Drafting v103 (w
wersji polskiej). Wspomnę tutaj, iż pobierana przez nas i
instalowana wersja edukacyjna jest oczywiście anglojęzyczna,
chociaż mamy możliwość wyboru kilku opcji językowych, ale na
polską wersję trzeba będzie kilka tygodni poczekać.
Podczas instalacji
program zwróci się do nas z prośbą o wskazanie położenia pliku
licencji; pamiętając o tym, gdzie zapisaliśmy otrzymany w
mailu plik SElicence.txt, nie będziemy mieli żadnego problemu
z dalszym procesem. Solid Edge ST 4, podobnie jak jego
poprzednie wersje, instaluje się bez problemu. Szkoda, że nie
można tego samego powiedzieć o programach innych producentów.
Co
potrafi wersja edukacyjna?
To samo, co
wersja komercyjna, z zastrzeżeniem, iż modele wykonane w
wersji edu i zapisane do formatów natywnych Solid Edge, można
odczytać jedynie w innej wersji edukacyjnej. Nie ma natomiast
żadnych ograniczeń w imporcie plików. Co więcej, jak miałem
okazję się przekonać, import ten przebiega sprawniej niż w
przypadku ST 3, a np. pliki natywne SolidWorks, które
otwierały się z niewielkimi błędami (więcej na ten temat w
artykule „ST 3 vs ST 4, czyli Solid Edge bez artefaktów”,
dostępnego na SolidEdgeblog.pl), tym razem błędów tych już nie
miały.
Cóż, nie ukrywam, że
bardzo interesowała mnie kwestia eksportu, zapisu do innych
formatów. I tutaj Solid Edge ST 4 oferuje nam kilka metod
zapisu do formatu zewnętrznego. Albo skorzystamy z „Save” lub
„Save as”, albo... z możliwości zapisu z translacją do formatu
zewnętrznego („Save as Translated”). Skorzystałem z tego
ostatniego, wybrałem format *.STP i prosty model, zawierający
w zasadzie jedynie przykłady zaokrąglania krawędzi i otwór
technologiczny, zapisałem w tym formacie. Jak Państwo się
domyślają, chciałem przekonać się, czy ograniczenie w
odniesieniu do modeli zapisanych do formatu Solid Edge
(otwieranie ich jedynie w innej wersji edukacyjnej) dotyczyć
będzie także plików zapisywanych w formatach zewnętrznych.
Mój skromny
poligon doświadczalny pozwolił jedynie na przeprowadzenie
testu za pomocą aplikacji „MoI” (Moment of Inspiration).
Wczytałem plik „wyeksportowany” z edukacyjnej wersji Solid
Edge ST 4 i... zgodnie z moimi przewidywaniami, okazał się on
w pełni edytowalny w innym środowisku programowym!
Warto pochwalić, iż
model otworzył się bezbłędnie (fakt, iż prosty jest jak
przysłowiowa „konstrukcja cepa” i cóż niby miałoby się w nim
popsuć) mimo zapisu do STEP. Nie było także problemu w
eksporcie pliku modelu do formatu 2D *.pdf. Zarówno plik STEP,
jak i wspomniany pdf, można pobrać tutaj (Przyklad_1.stp
|
Przyklad_1.pdf).
Z powyższego wynika, że:
1. w zasadzie
główne ograniczenie w korzystaniu z pełni możliwości
oferowanych przez Solid Edge ST 4 wynika z warunków umowy
licencyjnej, do której przestrzegania zostajemy zobligowani w
momencie pobrania i instalacji pliku (mam nadzieję, że
opisywanie wersji edukacyjnej nie zostanie zinterpretowane
jako jej komercyjne wykorzystywanie ;));
2. Studenci,
ale także uczniowie techników i pracownicy sektora edukacji
otrzymali wspaniały prezent, całkowicie na koszt Siemens PLM
Software;
3. Należy
mieć nadzieję, iż podobnie jak przypadku powielenia idei
darmowego CAD 2D, również inni producenci idąc śladami Siemens
PLM Software, w niedługim czasie zaoferują edukacyjne wersje
swojego oprogramowania całkowicie za darmo; w zasadzie
traktuję to jako pewnik. A Siemens jawi się tutaj jako
prekursor działań szczególnie przyjaznych dla osób i
instytucji dysponujących bardzo szczupłym budżetem.
Za takim podejściem
– darmowym zaoferowaniem rozwiązania wysokiej klasy – kryje
się coś więcej. Jest to element strategii, w Siemens PLM
Software określanej mianem „GOPLM”. Można zatem spodziewać
się, iż pozostałe oprogramowanie z oferty firmy, zostanie
udostępnione dla celów edukacyjnych – na podobnych warunkach,
chociaż w przypadku NX raczej bym się już tego nie spodziewał.
Ale skoro mowa o „PLM”, to Teamcenter w wersji edu pojawi się
z całą pewnością. Pozostaje jedynie uzbroić się w cierpliwość
i czekać. A czas raczej nie będzie się dłużył, do dyspozycji
mamy bowiem... najnowsze Solid Edge w wersji ST 4!
P.S.
Siemens PLM Software wyraża zgodę na dzielenie się z innymi
studentami raz pobraną wersją instalacyjną Solid Edge ST 4 edu,
pod warunkiem jednak, iż korzystać będą z własnego, uzyskanego
w wyniku rejestracji, pliku licencji. Jest to łatwe do
sprawdzenia, gdyż plik (najprawdopodobniej) przypisany jest do
adresu mailowego, na który został przesłany. Rejestracja
pozwala ponadto na uzyskanie dostępu do forum i pomocy
technicznej (udzielanej drogą mailową)...
Fot.
Motocykl wyścigowy (o pojemności 125 ccm)
zaprojektowany (w Solid Edge) i zbudowany
przez studentów z politechniki w San Sebastian (Hiszpania)
Wtorek, 2.08.2011 r.
Niepotrzebna?
Przed kilkoma dniami otrzymałem maila
od Arthura Sextona (z Solid MasterMind), w którym
poinformował mnie o interesujących (w zasadzie:
zdumiewających) wynikach pewnego sondażu
przeprowadzonego wśród użytkowników Solid Edge ST...
Otóż z
badania wynikało, iż blisko 60% respondentów w
codziennej praktyce projektowej nie korzysta z
technologii synchronicznej, tylko pracuje w oparciu o
tradycyjne podejście do modelowania! Artur sugeruje
oczywiście, by czym prędzej zapoznać się z tutorialami
dostępnymi na jego
portalu, zwłaszcza tymi dotyczącymi możliwości
migracji ze środowiska 2D do 3D. O tym, że w tym celu
należy wykupić abonament, pozwalający na korzystanie z
pełni zawartości serwisu, jak łatwo się domyśleć – nie
wspomina. ale wydaje się, że... chyba warto. Liczba
zarówno prezentacji wideo, jak i innych form
publikacji, jest imponująca.
Zastanawiające jest co innego: otóż oczekujemy już
wszyscy na udostępnienie czwartej odsłony Synchronous
Technology, która w pierwszej wersji pojawiła się trzy
lata temu. I nadal ponad połowa użytkowników Solid
Edge nie wykorzystuje możliwości z nią związanych.
Wniosków z tej sytuacji można wyciągnąć kilka:
Po pierwsze:
że Solid Edge ST jest na tyle dobrym narzędziem, że spokojnie
spełnia stawiane mu wymagania nawet przy korzystaniu tylko z
możliwości tradycyjnego modelowania (parametryczne, z historią
operacji);
Po drugie: że
technologia synchroniczna nie jest potrzebna, co wynika z
pierwszego. Chociaż wydaje się, że lepiej użyć sformułowania:
nie jest niezbędna... Zwłaszcza, że osoby, które zaczęły z
niej korzystać, nie wyobrażają sobie powrotu do poprzedniego
środowiska;
Po trzecie:
że prawdziwy „boom” na Solid Edge ST dopiero przed nami, gdy
większość użytkowników przekona się, ile korzyści może
przynieść modelowanie synchroniczne.
W zasadzie powinno być „siedem życzeń”, jak w
piosence, ale niech będzie osiem. Bo w końcu to NX 8.0
wyczekiwane jest z niecierpliwością, a ostatnia
dostępna wersja nosi oznaczenie 7.5. Więc „siedem i
pół życzenia” brzmi trochę nie bardzo...
Wielu
„ortodoksyjnych” użytkowników NX, w tym także spore
grono „camowców” jest zdania, iż ostatnia wersja jest
już na tyle dobra, iż w zasadzie niewiele można w niej
zmienić. Poza oczywiście rozwijaniem funkcjonalności
już obecnej, dalszym ułatwianiem obsługi itp. A jednak
fakt, iż NX „wdarł się przebojem” w ostatnich latach
do sektora automotive (i wszystko wskazuje na to, iż
będzie tam „rozrabiał w najlepsze”) nie oznacza, iż
jego twórcy osiągnęli już szczyt możliwości.
Zwłaszcza, że główna konkurencja w tym obszarze, DS,
także nie zasypia gruszek w popiele i rozwija
platformę V6 (równolegle udoskonalając swój poprzedni
flagowy, nadal dostępny produkt).
To oznacza,
iż system musi być lepszy z każdą kolejną wersją, a
także – iż może przynieść użytkownikom niespodzianki
na miarę zaimplementowania technologii synchronicznej.
A skoro obecna jest już ST4 (jej odsłona w Solid Edge),
należy się także spodziewać jej obecności w NX 8.0. I
to jest pewnik, a nie życzenie. Życzeniem natomiast
mogą być nowe możliwości NX 8.0 wynikające z jej
implementacji. Ale nie tylko. Siemens PLM Software,
podobnie zresztą jak inni rynkowi gracze, przywiązuje
istotną wagę do sygnałów zwrotnych otrzymywanych od
użytkowników i stara się sprostać ich oczekiwaniom.
Czego zatem można
sobie życzyć i zapewne... należy się spodziewać? Pomyślmy...
1. Jeśli chodzi o
pracę w samym środowisku NX, część użytkowników oczekuje
usprawnień np. narzędzi wyboru, wprowadzenia ich nowych
kombinacji i możliwości dokonywania selekcji w obszarze
projektu. Należy się zatem spodziewać, iż nowe NX zaoferuje
coś w tym zakresie.
2. A może
usprawnione zostanie także narzędzie „ratunkowe”, czyli menu
odpowiedzialne za cofanie ostatnio wykonanych akcji? Przyznam
szczerze, że w programach z trochę innej bajki niż systemy CAD
(a konkretnie w aplikacjach DTP), osobiście bardzo sobie cenię
możliwość powrotu przynajmniej do kilku kroków wstecz. Z
drugiej strony, nie bardzo wiem, jak można by je usprawnić.
Dodać nowe skróty klawiaturowe? A może zwiększyć liczbę
możliwych do cofnięcia kroków?
3. Skoro o skrótach
była mowa – nowe skróty klawiaturowe. Zarówno w obszarze
modelowania, jak i szkicowania. Ale one pojawiają się w każdej
nowej wersji oprogramowania, także to życzenie spełnione
zostanie na pewno :).
4. Wspomniałem o
technologii synchronicznej. Skoro w Solid Edge ST4
udoskonalenia w jej obszarze dotyczyły m.in. przekrojów (cross
sections, live sections itp.), to należy się spodziewać tego samego w NX 8.0.
Przynajmniej tak mi się wydaje...
5. Może doczekamy
się także usprawnień w obszarze modelowania powierzchniowego?
6. A gdyby tak można
było modyfikować istniejące części, elementy złożenia
pochodzące z gotowego projektu w taki sposób, by zapisywać je
automatycznie jako osobne pliki, bez naruszania integralności
projektu, z którego zostały zaczerpnięte? W uwolnieniu od
istniejącego kontekstu złożenia? Innymi słowy tworzyć na ich
bazie nowy projekt, nowe części bez ryzyka uszkodzenia
elementów, które już gdzieś tam zostały zdefiniowane i są
wykorzystywane w innych projektach?
7. Usprawnienia w
obszarze Sheet Metal. W projektowaniu konstrukcji blaszanych
zawsze znajdą się rzeczy, które można zrobić łatwiej,
prościej, szybciej i lepiej...
8. Wreszcie... HD3D.
Czy pamiętacie Państwo ten termin, związany stricte z NX?
Więcej na temat technologii HD3D można znaleźć
tutaj, a należy
spodziewać się, iż w nowej wersji NX 8.0 postawiono na jej
rozwój. Czy usprawniono funkcjonalności raportowania, analizy
projektu pod kątem wymagań itp.? Czas pokaże...
Proszę nie traktować
moich „gdybań” jako czegoś nawet w 50% pewnego. Po pierwsze,
nie jestem znawcą NX na tyle, by mieć pewność, iż niektóre z
moich życzeń nie zostały już dawno zrealizowane we
wcześniejszych wersjach (wątpliwości dotyczą tu zwłaszcza
punktu 6.). Po drugie, embargo na informacje dotyczące
możliwości NX 8.0 jest tak szczelne, jak chyba nigdy nie było
w przypadku poprzednich, wcześniejszych wersji, także nie
miałem na czym się oprzeć w moich przewidywaniach (buszując w
sieci odnalazłem jedynie ślady (!) po zdjęciach i filmach
prezentujących możliwości NX 8.0; chociaż nazwy usuniętych
plików stanowiły pewne poszlaki). Po trzecie – wszystkie
życzenia dotyczą w zasadzie jedynie obszaru CAD. A przecież NX
to także CAM i CAE (symulacje). Nie wspomnę już o integracji z
rozwiązaniami PDM i PLM (Teamcenter).
Czy i w jakim
stopniu okażą się zatem słuszne – mam nadzieję, że będziemy
mieli okazję przekonać się jesienią br. A może Państwo
chcieliby podzielić się z innymi swoimi
przewidywaniami/życzeniami dotyczącymi najnowszej odsłony NX?
Zachęcam do zamieszczania komentarzy, jak zwykle – na forum.
Wyjątkowo utworzyłem w tym celu osobny
wątek.